Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Abp Henryk Muszyński

W SYTUACJI DIALOGU

Dla mnie Jerzy Turowicz był uosobieniem instytucji: "Tygodnika Powszechnego" i środowiska, które udało mu się stworzyć. Nie ukrywam, że to środowisko miało olbrzymi wpływ na moją formację duchową, zwłaszcza w młodym wieku, ponieważ czytałem "Tygodnik" już jako alumn w seminarium. W "Tygodniku" znajdowałem mocne duchowe oparcie.

Czytaliśmy z ogromną atencją nie tylko to, co zostało napisane, ale także jak zostało napisane, ponieważ był to dla nas głos katolicyzmu autentycznego i pogłębionego. Było to niesłychanie ważne w tamtych czasach, kiedy usiłowano stwarzać pozory, że wiara jest niegodna człowieka wykształconego, że jest to już tylko relikt przeszłości. Osoby tworzące środowisko "Tygodnika" były więc dla nas, ludzi młodych, dodatkowym motywem: ich przykład zachęcał do pogłębienia wiary. Znałem teksty Jerzego Turowicza i Jego współpracowników. Kiedy uczono nas historii ruchów rewolucyjnych, sięgaliśmy po książki historyczne Gołubiewa, Malewskiej, Parnickiego, Kossak-Szczuckiej, czytaliśmy Zawieyskiego i Żychiewicza. Chcę zaświadczyć, jak ważne było to w tamtych czasach.

Osobę Jerzego Turowicza poznałem późno, bo dopiero w latach 70. Nasze kontakty pogłębiły się, kiedy zostałem biskupem, a zwłaszcza gdy w 1986 roku zlecono mi prowadzenie Komisji Episkopatu ds. Dialogu z Judaizmem. Był On już wtedy człowiekiem bardzo znanym. W kontakcie osobistym mój szacunek, a nawet podziw dla Jego osoby pogłębiły się. Zobaczyłem w Nim człowieka autentycznej i głębokiej wiary, człowieka ogromnej kultury, a do tego życzliwego, otwartego, promieniującego dobrocią i spokojem.

Z drugiej strony Jerzy Turowicz potrafił być także bardzo stanowczy, umiał bronić swojego zdania i swych poglądów. Ale robił to z godnością, z poszanowaniem dla drugiego człowieka. Nie ukrywam, że uczyłem się od niego kultury dialogu i dyskusji. Był dla mnie oparciem w dialogu z judaizmem, gdyż posiadał w tym względzie ogromne doświadczenie. W chwilach trudnych i dramatycznych wiedziałem, że mogę na Nim polegać, poradzić się, i że uzyskam dobrą i wyważoną radę.

Wiem, że w niektórych środowiskach Jerzy Turowicz uchodził za filosemitę. Odpowiadając na takie zarzuty, chciałbym zwrócić uwagę, że osoby zajmujące się problemami polsko-żydowskimi, czy też szerzej chrześcijańsko-judaistycznymi, często znajdują się w takiej sytuacji - której sam zresztą doświadczam - że stają się rzecznikiem strony żydowskiej wobec Polaków i odwrotnie: rzecznikiem racji strony polskiej wobec Żydów. Sam kilka razy byłem świadkiem, jak na zjazdach międzynarodowych Jerzy Turowicz potrafił bronić autentycznej racji Polski, i jak potrafił przeciwstawiać się energicznie stereotypom i schematom o Polakach i tzw. polskim antysemityzmie. Byłem Mu za to ogromnie wdzięczny i cieszę się, że mogę dać publiczne świadectwo tej wdzięczności.

Podczas mojego ostatniego spotkania z Jerzym Turowiczem zadałem Mu pytanie: "Panie Jerzy, czy »Tygodnik« jest jeszcze, czy nie jest Pański?". Odpowiedział: "Są już w redakcji młodzi ludzie, którzy lepiej czują współczesne problemy, a mnie ciągle jeszcze tolerują...". Oczywiście było to powiedziane pół żartem, pół serio. Widać było tu Jego wielkoduszność: potrafił dać pole innym, a jednocześnie do końca czuł się ojcem tego wielkiego dzieła. Myślę, że słusznie.

Abp Henryk Muszyński



---
Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: śmierć kultura praca Tygodnik Powszechny wspomnienie Henryk Muszyński Jerzy Turowicz gazeta redakcja epitafium Judaizmem filosemityzm
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W