Opoka - Portal katolicki
opoka.news
Pekao


Artur Marek Wójtowicz

NIEZALEŻNE MIASTA...

Pisząc cykl artykułów dotyczących inkwizycji jaka miała miejsce na obszarze języka niemieckiego chciałem podąć również kilka informacji dotyczących czterech niezależnych miast, które nie wchodziły w skład żadnego z hrabstw, lub księstw.

Myślę, że tego typu porównanie zaciekawi wielu czytelników, którzy zetknęli się z moimi artykułami. Tak więc ad rem.

 

Köln (Kolonia)

 

Na przełomie XVI I XVII wieku obecna Kolonia liczyła 35 — 40 000 mieszkańców I była największym miastem niemieckim. Pomimo przejawiania sympatii do Reformacji pozostała jednak "bastionem katolicyzmu" Północno — Zachodnich Niemczech.

Pierwsze przejawy inkwizycji można już dostrzec w 1074 r. o czym świadczą kroniki Lamperta von Hersfeld. Autor tych notatek wspomina fakt strącenia z murów miasta kobiety oskarżonej o magię. Jego zdaniem wykonanie wyroku zlecił Arcybiskup Anno. Idąc śladem Kronik z Lüttich należy również powiedzieć o procesie dwóch kobiet które zostały skazane na spalenie jako "mulleres sortilagiae" za manipulowanie pogodą.

W 1507 r. postał stereotyp czarownicy do którego przez wieki odwoływali się mieszkańcy Kolonii. Dużo informacji na ten temat mogłaby nam podać praca Hermana von Weinsberg, z 1589 r., który był sędzią w Kolonii.

W XVII wieku wzrasta liczba procesów prowadzonych na terenie miasta. Począwszy od roku 1610 w którym to dokonano linczu na kobiecie uznanej za czarownicę poprzez pierwsze stosy które zapłonęły w grudniu 1617 r. i lutym 1618 r. kroniki miejskie podają przy tym fakt, że jakoby presja palenia czarownic wypłynęła oddolnie, nie zaś poprzez nacisk władzy.

Najbardziej znane procesy miały miejsce w latach 1627 — 1630. Wśród nich należałoby powiedzieć o procesie prowadzonym przeciwko Katharinie Henot, wdowie z Kolonii, oskarżonej o "pakt z diabłem". Pomimo faktu, że rodzina Katarzyny zorganizowała powstanie w mieście przeciwko wyrokowi wydanemu na ich kuzynkę, Katarzyna została spalona 19 maja 1627 r. Kolejny znany proces koloński miał miejsce w roku 1630, kiedy to skazana na śmierć Christina Plum ( córka garbarza miejskiego) została 16 stycznia w symbolicznym akcie podpalona przez własnych denuncjatorów.

Ogólnie w latach 1627 — 1630 na przeprowadzonych 33 procesów w mieście wykonano 24 egzekuje, zaś ogółem w latach 1617 — 1655 — 32 osoby skazano na śmierć.

 

Rottweil

Na przełomie XVII i XVIII wieku posiadłości miasta wynosiły 220 km2 w skład których wchodziło również 27 katolickich wiosek. Można zatem stwierdzić, że w tak niewielkim mieście na przełomie lat 1525 — 1701 dokonano znacznej liczby procesów przeciwko czarownicom, bo aż 287, z czego 266 zostało skazanych na śmierć. Z ogólnej liczby można wyłonić 234 kobiety i 53 mężczyzn. "Nagonki" na osoby parające się magią przychodziły do miasta falowo w latach 1561 — 1566, 1571 — 1577, 1579 — 1610, 1616 — 1617, 1624 — 1626 i rok 1629.

Kroniki miejskie podają nam niewiele informacji na ten temat. Możemy jednak wyczytać w nich, że miasto miało dość duże kontakty ze Szwajcarią również na tle "Inkwizycji". W mieście bowiem znajdował się sąd w którym zasiadali cesarscy prawnicy.

Pierwsze stosy zapłonęły w mieście w latach czterdziestych XVI wieku i pojawiały się aż do XVII. Niewątpliwie każdy kto zajmuje się historią tego miasta nie może nie zwrócić uwagi na rok 1629, w którym to zginęło najwięcej ofiar bo aż 20 osób. Zaraz po tych procesach kolejne zaczęły pojawiać się w mieście już tylko sporadycznie. Ciekawym może pozostawać również fakt, że w tego typu oskarżenia i procesy nie mieszali się na terenie miasta wbrew obecnej opinii publicznej — Dominikanie, lecz Jezuici którzy przybyli tutaj w 1652 r.

Nie wszyscy mieszkańcy miasta byli w amoku by szukać za wszelkie plagi jakiegoś "kozła ofiarnego" w postaci czarownic. Najlepszym przykładem na to może być proboszcz parafii św. Krzyża Johann Uhl. W modlitwach wiernych podczas Eucharystii głosił on otwarcie, że głód i wszelkie plagi jakie się pojawiają są wynikiem "grzechów miasta". Mimo, iż pojawiały się również tego typu stwierdzenia, na terenie miasta zabito 61 domniemanych czarowników i czarownic, na pobliskich wioskach 117, na innych posiadłościach kolejnych 67 i w miejscach nie zlokalizowanych — 44. Ofiarami tymi stawali się najczęściej przybysze trudniący się żebractwem i drobnymi kradzieżami.

Reutlingen

W Średniowieczu również miasto Reutlingen wchodziło w skład posiadłości niemieckich, będąc siedliskiem kupców, prawników i szlachty. W 1600 r. na terenie miasta mieszkało około 5 000 osób zaś w okolicznych wioskach około 2 000. Ze względów polityczno — geograficznych miasto stanowiło swoistą enklawę na terenie Księstwa Wittembergii. Przez wzgląd na pobliską Tybingę słynącą z uniwersytetu miasto miało dobre kontakty z wieloma prawnikami. Najprawdopodobniej też właśnie ten fakt w znacznym stopniu przyczynił się do popierania "polowań na czarownice" które miały miejsce w latach 1565 — 1667.

W latach 1660/61 i 1665/67 odbyły się ostatnie procesy na terenie miasta które pochłonęły 25 ofiar. Pierwszy proces odbył się natomiast w 1565 roku. Od maja do października zostało zabitych osiem kobiet. Natomiast w roku 1603 przed sądem stanęło siedem kobiet. Liczba płonących stosów jakie się pojawiały na terenie miasta znacznie zwiększyła się od zimy 1593 r. W tym też czasie burmistrzem miasta był niejaki Georg Gayler który popierając inkwizycję zasłynął z fanatyzmu.

W 1633 r. zostało osądzonych sześć kobiet a wśród nich jak wspominają kroniki miejskie Wdowa z Ohmenhausen, której kolejnych trzech mężów otruto arszenikiem.

Czwarta i ostatnia fala prześladowań miała miejsce w latach 1660/61 i 1665 — 67. Pod pierwszą z podanych przeze mnie dat kryje się dziewięć ofiar "Świętej Inkwizycji". Wśród nich była również siedemdziesięcioletnia Margarethe Osswald znana w mieście jako "Diabelska Greta".

Seria procesów rozpoczęła się w maju tuż przed miejskimi wyborami, które miały się odbyć w czerwcu. Ich realizacją zajął się Johann Philipp Laubenberger oraz burmistrz miasta Conrad Felchlin. Wspomniane procesy były niewątpliwie jednym z elementów ówczesnej "kampanii wyborczej". W 1663 r. wspomniany Laubenbergers musiał stanąć do konfrontacji z księciem Wittembergii, ucierpiwszy znacznie na honorze. Poprzez kolejne procesy starał się on odbudować swój image, w ten sposób w 1664 r. ponownie przejąć władzę w mieście. Niestety w 1665 r. Laubenberger został zmuszony do złożenia urzędu. Kronikarz miasta Lorenz Hofstetter przytacza w swoim dziele słowa, iż jakoby Lauenberger został nawrócony niczym Szaweł w Pawła.

Ciekawym może pozostawać fakt, że do 1630 r. na stosach ginęły tylko kobiety. Władze miasta były jakby "zafiksowane" teorią, że do magii są zdolne tylko kobiety.

 

Esslingen

Ostatnim miastem jakie chciałbym przedstawić jest właśnie Esslingen otoczone ze wszech stron przez Księstwo Wittembergii. Pomimo napływu kalwinistów i zwinglianów miasto pozostało luterańskie i aż do roku 1562 nie przejawiało jakiejkolwiek "aktywności inkwizycyjnej". Nie mniej jednak pierwszy proces odbył się tutaj w 1543 r. Wówczas przed sądem stanęła kobieta oskarżona o czarodziejstwo przeciwko żołnierzom.

W latach pięćdziesiątych XVI. Wieku przed sądem stanęła również para małżonków która zajmująca się ziołolecznictwem. Zostali oni oskarżeni przez sąsiadkę zajmującą się magią. Jak podają miejskie kroniki na podstawie udowodnienie błędnych dowodów "niemiła sąsiadka" została skazana na obcięcie języka.

Również szerokim echem odbił się po Europie proces wytoczony przeciwko mieszkance Ulm zwanej "nadprzyrodzoną dziewicą z Esslingen" która została oskarżona przez własną matkę za posiadanie "dziwnego brzucha" sugerującego ciąże. Wspomniana matka została spalona na stosie za urodzenie czarownicy, zaś córka aż do końca życia przebywała w więzieniu.

Pierwszą falę prześladowań datuje się na rok 1562/63 kiedy to skazano trzy kobiety na wygnanie zaś czwartą na spalenie. Wiele procesów odbywało się pod egidą Daniela Hauffa który w latach 1662 — 65 miał znaczny wpływ jako adwokat na terenie Południowo zachodnich Niemiec. Na przeprowadzonych przez niego 33 procesach, 20 osób skazano na śmierć. O dziwo byli to sami mężczyźni. Przyczyną do rozpętania pierwszej fali procesów w mieście było gradobicie które miało miejsce w sierpniu 1662 r. Szukając przyczyn tego zjawiska rozpoczęto "polowanie na czarownice".

W 1628 spalono dwie osoby oskarżone o sodomię czyli uprawianie homoseksualizmu. Pierwsza faza prześladowań jaka miała miejsce w latach 1662 — 65 została również wywołana przez aferę homoseksualną w mieście. Jak podają miejskie kroniki syn tkacza podobał sobie służącego i to było również przyczyną licznych prześladowań.

W 75 procesach jakie miały miejsce, 37 osób poniosło śmierć. Przed sądami stanęło z całą pewnością 34 mężczyzn i 38 kobiet. To zadziwiające, że właśnie w tym regionie w tak dużym stopniu mężczyźni parali się magią. 2/3 wszystkich ofiar było powyżej 40 roku życia, natomiast dzieci i młodzież w przedziale wiekowym 10 — 19 lat stanowili 10% wszystkich ofiar. Proces z Esslingen były przez dłuższy okres czasu ostro krytykowane przez władze z Tybingii.


opr. ab/ab



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Kolonia inkwizycja stosy czarownice procesy niezależne miasta Köln Rottweil Reutlingen Esslingen
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W