reklama

Życiodajne soki



Kościół daje nam dzisiaj do rozważenia tę samą Ewangelię, która była odczytana w minioną niedzielę. Bogactwo słowa Bożego i jego niewyczerpana głębia są tak wielkie, że gdybyśmy nawet codziennie medytowali jeden i ten sam fragment, to za każdym razem odsłaniałby przed nami nowe znaczenia. Zwłaszcza, że słowo przyjmowane z żywą wiarą zawsze odnosi się do naszego życia. A przecież każdy dzień przynosi nowe wyzwania, problemy i możliwości.

Pan Jezus nauczając o Bożej rzeczywistości „podpatruje” sytuacje z życia wzięte. Mówi więc o królestwie Bożym czerpiąc materiał do narracji z ziemskich doświadczeń bliskich słuchaczom. Odnosi się do pasterza zatroskanego o owce, do siewcy rzucającego ziarno na różne podłoża, do rybaka zarzucającego sieci w jezioro, do budowniczego domu wznoszącego swoje dzieło na skale lub piaszczystym gruncie. A dzisiaj przedstawia się nam jako krzew winny.

Będąc latoroślami zostaliśmy wszczepieni w Jezusa Chrystusa i Kościół w chwili przyjęcia sakramentu chrztu. Słuchając słowa Bożego, a zwłaszcza przyjmując Komunię świętą zostajemy jeszcze głębiej zjednoczeni z krzewem winnym. Płyną w nas te same życiodajne soki, co w Nim. Poruszyło mnie świadectwo jednej z parafianek oczekującej narodzin dziecka. Jako ars poetica, można je odnieść do sakramentalnego zjednoczenia z Jezusa Chrystusem, który nas ożywia swoją łaską. Powiedziała ona: „Mam w sobie dwa serca. Jedno moje, a drugie dziecka. Kiedy przyjmuję Komunię Świętą, to Chrystusem karmię się ja i dziecko. Po urodzeniu, będzie miało przerwę w przyjmowania Eucharystii do Pierwszej Komunii”.

Aby wydać owoce, winny krzew wymaga pielęgnacji. Boski Ogrodnik troszczy się o jego oczyszczenie z wszystkiego, co utrudnia plonowanie. Przycinając dziczejące pędy kaleczy krzew. Taką moc oczyszczającego ranienia ma słowo Boże. Jest to niezbędny proces, aby życiodajne soki nie powodowały wzrostu samych tylko liści, lecz nade wszystko owoców.
« 1 »

Tu możesz nas wesprzeć

Darowizna

reklama

Pekao