„Nawrócić przyszłą kulturę”. Opcja Benedykta według kard. Eijka

Trzeba stworzyć kreatywną mniejszość katolicką, która schrystianizuje nową kulturę – zachęcał kard. Willem Eijk podczas konferencji w Warszawie.

Prymas Holandii gości w naszym kraju, promując swoją książkę pt. „Więź miłości. Katolicka moralność małżeńska i etyka seksualna”. Podczas konferencji kard. Eijk został zapytany o przyczyny sekularyzacji Niderlandów – kraju, który jeszcze w połowie zeszłego wieku uchodził za wzorcowo religijny i był ojczyzną ogromnej liczby misjonarzy, a dziś kojarzy się ze skrajnym libertynizmem.

– Holandia to pierwszy kraj w Europie, w którym zauważyliśmy bardzo głęboki kryzys wiary – przyznał kard. Willem Eijk. Dodał, że problem był powszechny, bo dotyczył np. podejścia do małżeństwa, ale i kwestii moralnych.

– Ludzie zaczęli wątpić we wszystko. Sekularyzacja i hiperindywidualizm nie zatrzymały się w progu Kościoła – stwierdził duchowny. Już w latach 40. wielu ludzi łączyła z Kościołem nie relacja z Chrystusem, ale np. przynależność do jakiejś organizacji. Dwie dekady później ludzie zaczęli się bogacić, a to sprawiło, że jedni uniezależniali się od drugich. Zaczęła się szybka ateizacja. Kard. Eijk podał przykład parafii w Hadze, która w latach 60. miała 3,3 tys. wiernych, a 10 lat później o ponad połowę mniej. Kilka lat temu zostało w niej tylko 60 parafian, więc trzeba było zamknąć kościół, bo nie miał go kto utrzymać.

Jednak zdaniem prymasa Holandii obecnie, czyli 50-60 lat po eksplozji sekularyzmu, sytuacja jest inna.

– Liczba katolików spadła, ale jakość bardzo wzrosła – ocenił kard. Eijk. - Ludzie w Kościele są przekonani co do tego, w co wierzą, mają bliską relację z Chrystusem. Mogę zapewnić, że są głęboko wierzący i modlą się – podkreślił.

Kardynał zacytował radę Benedykta XVI.

– Kultura sekularyzmu i indywidualizmu doświadczy upadku. Nie wiem, kiedy, Bóg to wie. Trzeba stworzyć kreatywną mniejszość katolicką, która schrystianizuje nową kulturę, kiedy ta się pojawi, zastępując obecną – mówił.

Autor „Więzi miłości” został też zapytany o ocenę tzw. antykoncepcji postkoitalnej. Udzielił kontrowersyjnej odpowiedzi, którą trudno byłoby uzasadnić za pomocą dokumentów Kościoła. Kard. Willem Eijk przytoczył przykład z lat 60. Zeszłego wieku, kiedy to belgijskie zakonnice zostały zgwałcone podczas rebelii w Kongo, gdzie posługiwały. Siostrom podano „pigułki po”. Kard. Eijk ocenił to, jako słuszne działanie będące formą obrony przed gwałtem. Stwierdził też, że tabletkę można podać do 48 godzin po gwałcie, gdyż – jak stwierdził – środek uniemożliwi zapłodnienie i nie będzie miał jeszcze działania poronnego. W rzeczywistości jednak do zapłodnienia, które jest początkiem życia osoby może dojść znacznie szybciej niż w 48 godzin po stosunku, a wtedy tabletka uniemożliwiałaby zagnieżdżenie się zarodka, czyli doprowadziłaby do poronienia. Trudno też logicznie obronić pogląd, według którego tabletka zażyta po fakcie broni przed gwałtem. Zgodę na podanie pigułek zakonnicom z Kongo akceptowało wielu teologów, ale żaden z papieży nigdy tego oficjalnie nie poparł, ani nie wydał dokumentu zezwalającego na stosowanie pigułek po gwałcie.  

« 1 »

reklama

reklama

reklama