Fenomen św. Józefa polega na tym, że on nie mówi nic o sobie, lecz wciąż mówią o nim. Pokażcie człowieka, o którym od dwóch tysięcy lat mówi się w samych zachwytach, chociaż nie pozostawił po sobie ani słowa mówionego czy własnoręcznie napisanego. Co jest źródłem tego ideału męskości?
Postać św. Józefa, męża Maryi i ojca Jezusa – choć nie w sensie biologicznym, lecz relacji (nadanie Jezusowi imienia czy ojcowska decyzyjność) i prerogatyw, jakie nadała mu Ewangelia – plasują go w gronie niedościgłych dla większości męskiej populacji wzorów. Jest on swego rodzaju ideałem i celem (dla prawdziwych „macho” ducha) lub przynajmniej punktem docelowym, którego współczesny facet może nigdy nie osiągnie, ale się do niego zbliży, dając wszystkim do zrozumienia, że męskość nie kryje się w masie mięśniowej i poziomie testosteronu.
Józef – jaki był w Ewangelii?
Był łagodny. Łagodność to cecha, która winna charakteryzować osoby trudniące się „usługami dla ludności”. Zlecona bowiem praca – choć została wykonana według wszelkich prawideł sztuki ciesielskiej – nie zawsze podoba się klientowi. „Ten stołek jest za wysoki!”. „Ale przecież taki zamówiłeś”. „Jednak zmieniłem zdanie, gdy na nim usiadłem”. Dobrze, że trzeba tylko skrócić, a nie wydłużyć…
Łagodność i cierpliwość są nieocenionymi cechami, które ułatwiają kontakt z potencjalnymi klientami i pomagają w ich pozyskiwaniu. Józef zatem z wielką łagodnością podchodził do drugiego człowieka. Z taką łagodnością spojrzał również na Miriam, gdy według ludzkiej logiki – jako małżonek zdradzony i ośmieszony – miał prawo zareagować w sposób adekwatny. Tymczasem on idzie za głosem miłości. Kocha mimo wszystko i nie chce narazić Jej na zniesławienie.
Św. Józef był też sprawiedliwy – choć znów nie po naszemu… Sprawiedliwość Józefa jest „większa” – jak później powie Tomasz z Akwinu – to sprawiedliwość rozdzielcza. Człowiek widzi bowiem tylko to, co mu się należy: płaca za pracę, dobro za dobro, ale także zło za zło. Sprawiedliwość rozdzielcza dostrzega brak i to on staje się dla niej inspiracją do aktywnej miłości. Taka właśnie była sprawiedliwość Józefa.
Z kolei szybka decyzyjność pozwalała mu w sposób właściwy reagować w najbardziej niespodziewanych okolicznościach życia. Ta cecha charakteryzuje głowę rodziny – mężczyznę, który ma świadomość, iż jego zadaniem jest nie tylko karmić, ale także bronić niezależnie od tego, czy zagrożeniem będzie wściekły osioł sąsiada czy Herod Wielki. Józef dzięki zdolności szybkiego reagowania potrafi odnaleźć się w sytuacji ekstremalnej.
Pokora, milczenie i cichość bynajmniej nie czynią z Józefa gbura. On mówi tyle, ile potrzeba i kiedy potrzeba. Umie się śmiać i żartować, gdy jest ku temu czas: gdy buja małego Jezusa na sporządzonej dla Niego huśtawce, gdy głaszcze swą Miriam po włosach. Ta cichość wlewa w jego serce posiew kontemplacji. On bardziej słucha i słyszy. Słyszy głos, któremu ufa, gdyż jest miłośnikiem Boga. A to wszystko zanurzone zostaje w oceanie pokory, dla której wszystko jest od Pana i wszystko dla Niego.
Józef cieszy się niezwykłym opanowaniem. Nie chodzi bynajmniej o stonowane reakcje, ale także o to, co jest domeną męskości. Miriam była piękną dziewczyną, której niczego nie brakowało i wzbudzała westchnienia wielu mężczyzn. On jednak trwał przy Niej jako mąż czystości. Jak to robił? Miłość mu wszystko wyjaśniła. Kochał i nie umiał naruszyć tej przestrzeni świętej, by nie zranić miłości Jej i Jahwe.
Taki szkic postaci Józefa wyłania się nam z przebiegnięcia oczyma wiary przez karty Ewangelii. Niewiele tam o nim, ale właśnie to niewiele prowokuje do myślenia: czy Bóg nie daje nam tej postaci do kontemplacji i „wgryzania” się w jej nieoczywiste piękno?
Mężczyzna – co to za istota?
Powiadają, że w odróżnieniu od niewiasty mężczyzna porusza się w obrębie „świata rzeczy”. Całe jego wnętrze, zmysły i osobowość są nastawione na rzeczy.
W dawnych czasach nasłuchiwał w puszczy ryku tura czy chrząkania odyńca. Sam bowiem musiał zadbać o byt swej rodziny: nie było mięsa – nie było jedzenia i odzienia. Później nasłuchiwał w swoim grodzie warownym, czy do bram nie podchodzi wróg. Nasłuchiwał szczęku broni i tętentu koni. W razie potrzeby wołał kmieci i łapał za oręż, by bronić swoich.
Dziś wpatrzony w ekran komputera słyszy, że dysk już rzęzi i pewnie niebawem padnie, ale słyszy także i widzi, że ze świata wciskają się do jego „grodu” wrogie ideologie: wszelkie liberalizmy i permisywizmy, które są zagrożeniem dla prawdy, dobra i piękna jego rodziny. W ten sposób facet, choć porusza się w kręgu rzeczy, służy przez to osobie, za którą bierze odpowiedzialność miłości.
Cechy właściwe męskości
Mężczyzna nie musi być księciem z bajki. O wiele ważniejsze są cechy, które predestynują go do bycia „z” i „dla” drugiej osoby, niezależnie od jej wieku i poziomu dojrzałości.
Król
„Ja tu rządzę” – która z kobiet nie słyszała tych słów? Rządzić chcą niemal wszyscy, a najchętniej zarządzać innymi. Tymczasem król jest typem władcy, który w swoim królestwie buduje władzę w oparciu o własny etos. Najpierw ja muszę być panem siebie, by w ten sposób moje panowanie nad powierzonymi mi osobami było panowaniem wolności i miłości.
Wojownik
„Mój dom jest moim zamkiem” – wojownik broni, by błędne ideologie nie zmąciły wewnętrznego pokoju w jego domu. Wojownik jest tym, który na własnym przykładzie – jedności słowa i działania – buduje kręgosłup moralny swoich bliskich. W nim nie może być sprzeczności między słowem a czynem. Jego „tak” jest zawsze „tak”. W tym właśnie tkwi tajemnica autorytetu, którym młody człowiek obdarzy kogoś, kto jest prawdziwy i nie skłonny do ustępstw w imię wygody, korzyści czy poprawności.
Doradca
Zobiektywizowany doradca nie kieruje się zasadami obowiązującymi w świecie, lecz podąża za głosem Prawdy. A zatem winien tej prawdy szukać w doświadczeniach historycznych, doświadczeniach osobistych i zasłyszanych od innych, a nade wszystko w doświadczeniu Boga. Dla wielu bowiem Bóg wydaje się wyrwanym z kontekstu współczesności staruszkiem, który na niczym się nie zna, nie wie, czym żyje dziś człowiek. A przecież mężczyzna doświadcza trudów wychowania dzieci i bolączek związanych z codziennością. I właśnie Jezus wie, co kryje się w człowieku. Szukając prawdy obiektywnej, prędzej czy później dochodzimy do Jezusa i Jego zasad. One są ponadczasowe i zawsze adekwatne dla każdej osoby. Stąd doradca szuka i w Jego słowie odnajduje prawdę: „Rano przedstawiam Ci prośby i czekam”. Odpowiedź przychodzi znienacka: światło, olśnienie, zdarzenie, słowo, myśl… Doradca otwiera się na rzeczywistości, które są ponad nim i zawsze znajduje prawdę.
Przyjaciel
„Przyjaźń” – bycie przy osobie („przy” jej „jaźni”). To rezygnacja z siebie, by być „dla” drugiego. To oddanie swego czasu, aby być „do” wszelkiej dyspozycji. To wczuwanie się w pikanie serca drugiej osoby i zasłuchanie się w jego rytm, który „alfabetem Morse’a” mówi o swoich oczekiwaniach.
Stary Józef na nowe czasy
Fenomen Józefa polega na tym, że on nie mówi nic o sobie, lecz wciąż mówią o nim. Pokażcie człowieka, o którym od dwóch tysięcy lat mówi się w samych zachwytach, chociaż nie pozostawił po sobie ani słowa mówionego czy własnoręcznie napisanego. Co jest źródłem tego ideału męskości? Wiara – na miarę Abrahama – pozwalająca mu odwzorować w sobie samą esencję męskości pierwotnej, która tkwiła w Bożym umyśle, zanim dotknął swoim ożywczym tchnieniem pierwszego człowieka. Józef stał się swego rodzaju ofiarą miłości względem Miriam, Jezusa, Jahwe i każdego faceta. Bo właśnie temu ostatniemu pokazuje swoją relację do trzech najważniejszych postaci swego życia: miłość do Miriam, wiarę w Jezusa i nadzieję, że Bóg przecież wie, co robi, bo nie byłby Bogiem.
Jerzy Szyran OFMConv
Źródło: „Echo Katolickie” 11/2026
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.