„Zamrożony projekt o religii lub etyce pokazał, na jak chwiejnych nogach stoi koalicja” – mówi Piotr Janowicz

„Niezrozumiała jest bierna postawa i brak woli, by projekt dalej procedować” – mówi Opoce Piotr Janowicz, przewodniczący Stowarzyszenia Katechetów Świeckich o „zamrożonym” w Sejmie obywatelskim projekcie „Tak dla religii lub etyki w szkole”. I dodaje: „politykom należy przypomnieć, jaka jest ich rola”.

Agata Ślusarczyk: Pamiętam entuzjazm i wielką mobilizację w parafiach w całej Polsce, kiedy w ubiegłym roku Stowarzyszeniu Katechetów Świeckich udało się zebrać 500 tys. podpisów pod obywatelskim projektem ustawy „Tak dla religii lub etyki w szkole”. Wtedy był zapał do walki. Dziś projekt od kilku miesięcy leży sejmowej „zamrażarce”. Ma Pan jeszcze siłę przekonywać społeczeństwo i polityków do jego słuszności?

Piotr Janowicz: Społeczeństwa nie trzeba przekonywać, bo to jest jego projekt, natomiast politycy często zapominają, że to społeczeństwo reprezentują. Czy mam siłę przekonywać o słuszności projektu? Odpowiem w ten sposób, kto ma nadzieję, ten ma siłę. Wiara daje mi siłę i nic się w tym zakresie nie zmieniło.

Jak zmobilizować elity polityczne do dalszego procedowania projektu?

Politykom należy przypomnieć, jaka jest ich rola, po co są. Reprezentują społeczeństwo i zobowiązani są do wsłuchiwania się w głos obywateli, a nasz projekt jest wyłącznie inicjatywą obywatelską, co warto podkreślić. Brak dalszego procedowania projektu pokazuje, że parlamentarzyści nie liczą się z obywatelami, a głos ludu jest im wyłącznie potrzebny przy urnach wyborczych. 

26 września ubiegłego roku zawiązała się koalicja wartości, co było widoczne podczas pierwszego czytania projektu i głosowania przeciwko odrzuceniu projektu na tym etapie. Niezrozumiała jest bierna postawa i brak woli, by projekt dalej procedować. Teraz warto zadać pytanie osobom odpowiedzialnym za zamrożenie, jaki temu przyświeca cel. Przewodnicząca Sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży pani Krystyna Szumilas w lutym br. Powiedziała, że w harmonogramie prac komisji do końca czerwca nie ma miejsca na procedowanie tego projektu.

Istnieje prawdopodobieństwo, że projekt w ogóle nie będzie dalej procedowany w tej kadencji parlamentarnej, a istnieje ryzyko, że celowo zostanie wykorzystany w zbliżającej się kampanii wyborczej przez różne środowiska polityczne. Takiemu podejściu mówimy zdecydowane nie. Projekt obywatelski powinien takim pozostać. 

W mediach społecznościowych, wywiadach i wystąpieniach publicznych – także na sejmowych komisjach – podajecie Państwo szereg argumentów od łamania konstytucyjnych praw rodziców do wychowania zgodnie z przekonaniami po prawa nauczycieli religii i zalety edukacji opartej na wartościach. Wszystkie – mimo Państwa apeli – wydają się trafiać w polityczną próżnię. Co musiałoby się wydarzyć, żeby przełamać ten opór? 

Część koalicji rządzącej poparła nasz projekt, dzięki czemu zyskał on większość w parlamencie i przeszedł dalej. To pokazało, na jakich chwiejnych nogach stoi koalicja w kwestiach nauczania w szkole przedmiotów, które odwołują się do zasad etycznych. Może politycy wychodzą z założenia, że lepiej nie uczyć dzieci zasad moralnych, bo ludzie z moralnymi kręgosłupami są trudniej sterowalni, mają oczekiwania wobec polityków w tym obszarze; chcą, żeby nie kłamali, szanowali innych, nie oszukiwali itp. Ludzie bez norm etycznych mogą być pożądani, gdyż łatwiej nimi manipulować. Takie osoby bowiem rzadko stawiają opór, bardziej się boją, bywają bezwolne i paradoksalnie to chyba o takiego obywatela politykom chodzi. Co musiałoby się stać? Musieliby zrozumieć, że obywatele chcą czegoś innego, niż oni. 

Najlepiej w szkole zamiast etyki i religii zapisywać dzieci do partii, oczywiście zawsze tej jedynej słusznej i uczyć, jak głosować zgodnie z jej wolą. Chyba tego w większości chcą politycy, bo co w tej chwili robi rząd z głosem obywateli, z ich oddolną inicjatywą? Pokazuje, jak głęboko ma ją i obywateli w poważaniu. To pokazuje, jak rządzący rozumieją demokrację; nie jako procedowanie obywatelskich inicjatyw, lecz jako narzucanie własnych rozwiązań, demokrację narzucającą.

Pamiętam, kiedy w Sejmie czytany był projekt „Tak dla religii lub etyki w szkole” posłowie Lewicy i KO mówili wprost, że religia i etyka nie są potrzebne, bo w szkole jest edukacja zdrowotna. To nie pierwszy raz, kiedy rządzący wskazują na antychrześcijański kierunek zmian w polskiej szkole. Czy ma Pan mimo to nadzieję, że uda się zatrzymać proces usuwania wartości ze szkoły?

Nie rozumiem twierdzenia, że religia i etyka są zbędne, gdyż jest edukacja zdrowotna. Znaczyłoby to bowiem, że z edukacją zdrowotną wiąże się nauczanie o wartościach. W tym momencie należałoby zadać pytanie, jakie wartości wyrażający takie stanowisko mają na myśli? O jakich wartościach traktuje owa edukacja zdrowotna i czym ona ma faktycznie być? To pytanie powinno wybrzmieć w kontekście traktowania edukacji zdrowotnej jako alternatywy do nauczania religii i etyki. Dziwna to alternatywa. Przeciwstawianie etyki i religii edukacji zdrowotnej to nic innego jak element cynicznej gry politycznej, gry, w której pomija się człowieka. 

Powiedział Pan niedawno, że jako nauczyciele religii macie szczególną misję, cytuję: „jesteście nauczycielami nadziei". Śledząc heroiczną walkę o zachowanie wartości w polskiej szkole czy zgodzi się Pan ze stwierdzeniem, że dla wielu osób jesteście Państwo nauczycielami niezłomnej nadziei i walki o wiarę?

W tym roku w Wielki Czwartek przypadła rocznica śmierci Jana Pawła II. Trudno dziś się nie zgodzić z Jego diagnozą, że człowiek coraz bardziej bytuje w lęku. Współczesny świat nie oferuje nadziei i skupia się na zagrożeniach i sensacji. Szkoła także nie uczy, jak odnaleźć i zachować nadzieję, zamiast tego oferuje rywalizację, dlatego tak ważna jest religia w jej przestrzeni, gdyż koncentruje się na poszukiwaniu sensu życia, a w miejsce rywalizacji proponuje spotkanie z drugim człowiekiem.  Powiedziałem, że jesteśmy nauczycielami nadziei, ponieważ to, czego nauczamy, wiąże się z przekazywaniem wartości, a to właśnie ich deficyt prowadzi do kryzysu psychicznego młodzieży. W miejsce pustki proponujemy refleksję nad życiem i nadzieję.

Odkąd w 2023 roku postało Stowarzyszenie Katechetów Świeckich, staliście się coraz bardziej zauważalnym medialnie podmiotem, który zabiera głos w sprawach dotyczących nauki religii i obrony wartość w sferze publicznej. Reagowaliście na profanację krzyża w Kielnie i plany wprowadzenia edukacji zdrowotnej do szkół. Jak z perspektywy patrzy Pan na rolę Stowarzyszenia? 

Jak widzę rolę stowarzyszenia? Jesteśmy głosem tych, dla których wychowywanie dzieci i młodzieży do wartości jest priorytetem. Nie chcemy, by system edukacji pozostawił uczniów z duchową i moralną pustką, gdyż to wiązałoby się nie tylko z dramatem tych młodych osób, ale też z upadkiem moralnym społeczeństwa, a tego po prostu nie chcemy. Mamy czas oktawy Świąt Wielkanocnych, które przynoszą nadzieję. I właśnie tego przekazu nie powinno zabraknąć w szkole, w miejsce śmierci i zwątpienia powinniśmy nieść życie i nadzieję. 

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

« 1 »