Zmarły wczoraj w wieku 49 lat trener piłkarski Jacek Magiera wygłosił rok temu piękne świadectwo życia. Miał świadomość, że ludzkie plany zawsze muszą być podporządkowane Bożemu planowi dla naszego życia i nie bał się o tym mówić publicznie.
Słowa, które Jacek Magiera wypowiedział podczas Wieczoru Chwały „Siedlce dla Jezusa” w Boże Ciało 2025 r., brzmią dziś szczególnie dobitnie. Podkreślał wtedy, stojąc na scenie razem ze swą żoną, że to, co człowiek planuje to jedno, a to, co w naszym życiu przygotowuje Bóg – to drugie. I to drugie jest znacznie ważniejsze.
„Naszym, można powiedzieć hasłem jest: człowiek planuje, Pan Bóg się śmieje. W naszym życiu wydarzyło się tyle rzeczy, które my chcieliśmy zaplanować, a wydarzyło się tyle, które na pewno Bóg nam przygotował.”
Mówiąc to nawiązywał do początków znajomości z Magdą, która po wielu latach została jego żoną.
„Poznaliśmy się w 1999 roku, a ślub wzięliśmy w 2011. Przez te 10 lat byliśmy, można powiedzieć, kolegami, przyjaciółmi. Nawet to chyba jest za duże słowo, ale kolegami. (…) Ja wtedy byłem skupiony na karierze piłkarskiej. Trenowałem, grałem, mijały kolejne lata. Odzywałem się do Madzi, nie odzywałem się. Madzia do mnie dzwoniła, rozmawialiśmy i tak dalej, i tak dalej. I w pewnym momencie coś usłyszałem w głowie: «Zadzwoń do Madzi»”.
I to właśnie był ten moment, gdy dotarło do niego, że do tej pory zajmował się wszystkim, tylko nie tym, co najważniejsze.
„Miałeś fajną dziewczynę wokół siebie, a ty się zajmowałeś kimś innym. Myślałeś o czymś innym. I tak upływały mi dni.”
Dni mijały, kolejne próby odnowienia kontaktu nie przynosiły rezultatu, dawny numer telefonu Magdy był nieaktywny. Któregoś dnia Jacek jadąc pociągiem znalazł się w Sosnowcu i niespodziewanie natknął się na brata Magdy, który właśnie wsiadł do przedziału.
„W Sosnowcu wchodzi do przedziału szwagier, jak się okazało późniejszy, przyszły, dzisiejszy Piotr Rasztawicki. On tu siedzi, też jest. Duch Święty mi go sprowadził. Brawa dla Piotrka.”
Przypadek? Jeśli nawet przypadek, to taki, którym posłużył się Bóg, aby pokierować dalej życiem Jacka.
„Pytanie, czy w życiu są przypadki, czy są cuda? Dla mnie to są cuda. Natomiast w wielu momentach mówimy o tych przypadkach i o nich myślimy. My zaufaliśmy życie Bogu. Czy jest to proste? Uczciwie po ludzku powiem, że nie zawsze rozumiemy co się dzieje w naszym życiu, ale zaufaliśmy. Zaufaliśmy i chcemy robić małe rzeczy, na które zwracamy uwagę w codzienności.”
Życie przeżywane w zaufaniu do Boga. Jeśli można podać jakąkolwiek jednozdaniową receptę na dobre życie, to byłoby nią właśnie życie oddane Bogu z dziecięcą ufnością. Nie wiemy, co zdarzy się w przyszłości, nie wiemy, kiedy przyjdzie moment próby ani kiedy przyjdzie nam opuścić ten świat. Możemy jednak ufać, że jest Ktoś, kto czuwa nad nami i kieruje naszym życiem, tak, abyśmy dotarli do celu. Dziś to przesłanie, w obliczu nagłego odejścia Jacka, staje się szczególnie jasne.
Jacek zachęcał jednocześnie, aby nie pozwalać na zaprzątanie swojej głowy niewłaściwymi sprawami, niewłaściwymi myślami, bo ma to destruktywny wpływ na całe życie:
„Ja dzisiaj wiem, że trzeba bardzo uważać na swoje myśli, bo te myśli, które są w głowie wpływają na nasze słowa, to co do kogo mówimy. Nasze słowa wpływają na nasze czyny, a te czyny stają się nawykami, które mamy każdego dnia. A że kuszeni jesteśmy codziennie, wszyscy doskonale wiemy. Wszyscy doskonale wiemy, że jesteśmy kuszeni. Natomiast to, co jest bardzo cenne, to jest czas w naszym życiu. Czas, który możemy komuś dać lub czas, któremu możemy komuś podarować. Ten czas to budowanie relacji z najbliższymi przede wszystkim i z Bogiem. Jeżeli o coś na czymś ci zależy, to po prostu o to dbaj. Zawsze masz wybór.”
Warto wysłuchać całego świadectwa Jacka. A szczególnie warto sobie wziąć do serca tę prawdę, że czas, który otrzymaliśmy od Boga na tej ziemi, jest bezcenny i powinniśmy go dobrze wykorzystać.
JACEK MAGIERA (1977-2026) - świadectwo„Każdy ma swoją prędkość i wszystko ma swój czas” – mówił Jacek. A jego żona Magda dodała: „To co mi w sercu gra, to przede wszystkim zachęcić wszystkich tu obecnych do dzielenia się relacją z Jezusem. Czasami wystarczy jedno zdanie, jedno słowo, przekazana książka, która zmienia życie ludzi.”