„Nie, nie jest zamknięta” – powiedział Donald Tusk o porodówce zamkniętej 1 stycznia 2026 r. Według rządu w miejsce likwidowanych oddziałów położniczych powstaną tzw. pokoje narodzin. Jak dotąd nie utworzono żadnego, a tylko jeden szpital w Polsce ma takie plany.
Porodówka w Lesku była ostatnią taką placówką w Bieszczadach. Od 1 lipca 2025 r. jej działalność została zawieszona, a 1 stycznia 2026 r. oddział zlikwidowano. Oznacza to, że odległość z niektórych bieszczadzkich miejscowości do najbliższego szpitala z porodówką wynosi ok. 100 km.
Tymczasem w TVN24 Donald Tusk pytany o zamykanie oddziałów ginekologiczno-położniczych poza dużymi miastami stwierdził, że nie widzi problemu. „Mamy najgęstszą sieć porodówek w Europie” – powiedział.
Pytany o porodówkę w Lesku, odparł:
„Nie, nie jest zamknięta”.
„Lesko leży mi na sercu, bo byłem tam i rozmawiałem jeszcze w czasie kampanii i dobrze rozumiem lęki ludzi, którzy obawiają się, że trzeba będzie jechać kilkadziesiąt kilometrów do innej porodówki” – dodał.
Koszmar kobiet
Słowa premiera skomentowała Magdalena Dąbrowska, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych przy leskim szpitalu.
„To jest koszmar dla kobiet – powiedziała. – Jasny sygnał, że do ginekologii planowej trzeba będzie dokładać. Wygląda na to, że po prostu nie opłaca się leczyć kobiet”.
Równolegle z likwidacją porodówki w Lesku zamknięto podobny oddział w Nisku. Zamykanie oddziałów przeznaczonych dla rodzących kobiet ma miejsce w całej Polsce. Od początku roku zniknęło ich już 18. Od 2024 r. do końca lipca 2025 r. co najmniej 19. Już wcześniej liczba takich punktów się zmniejszała: w 2010 r. było ich w kraju 407, a w 2023 r. już tylko 333. Proces przyspieszył w ciągu ostatnich dwóch lat.
Porody na SOR
Rząd twierdzi, że w miejsce zamykanych porodówek tworzone będą tzw. pokoje narodzin, słabiej wyposażone, ale tańsze w utrzymaniu. Funkcjonowałby tam całodobowy dyżur położnej, która ma przyjąć poród w sytuacji awaryjnej lub towarzyszyć ciężarnej w transporcie do najbliższej porodówki. Rozporządzenie w tej sprawie weszło w życie 31 stycznia, a w lutym NFZ wycenił świadczenie na 8 664 zł za dobę.
Jak podaje „Rzeczpospolita”, w Lesku nie ma planów otwarcia takiego gabinetu. W nagłych przypadkach porody będą przyjmowane w szpitalnym oddziale ratunkowym.
„Uważamy, że generuje to zbyt duże ryzyko po stronie szpitala. Jesteśmy przygotowani do obsłużenia na SOR nagłych przypadków tego typu, ale nie w ramach zobowiązań kontraktowych – przekazał p.o. dyrektora Szpitala w Lesku Mirosław Leśniewski.
Według przedstawicieli branży medycznej, utrzymanie pokoju narodzin kosztowałoby kilka milionów złotych rocznie.
Jak dotąd w Polsce nie utworzono ani jednego takiego gabinetu. Zainteresowanie utworzeniem izby porodowej miała wyrazić dotychczas jedna placówka – Szpital Specjalistyczny Artmedik w Jędrzejowie sp. z o.o. w województwie świętokrzyskim.
Źródła: rp.pl, Opoka, wp.pl
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.