Papież o zazdrości i próżnej chwale: to jedne z najstarszych wad

Najlepszym lekarstwem na zazdrość jest rada, którą św. Paweł daje Rzymianom: „W miłości braterskiej nawzajem bądźcie życzliwi. W okazywaniu czci jedni drugich wyprzedzajcie” (Rz 12, 10) – powiedział Papież na dzisiejszej audiencji ogólnej. Katechezę poświęcił dwóm wadom głównym: zazdrości i próżnej chwale.

Na początku audiencji Franciszek wciąż jeszcze jest przeziębiony, dlatego katechezę odczytał w jego imieniu prał. Filippo Ciampanelli z Sekretariatu Stanu. Odnosząc się do zazdrości,  Papież zauważył, że u jej podstaw leży relacja nienawiści i miłości: chcemy zła drugiego, ale potajemnie pragniemy być takimi jak on. Drugi ujawnia to, czym chcielibyśmy być, a czym w rzeczywistości nie jesteśmy. Jego powodzenie wydaje nam się niesprawiedliwością: myślimy, iż z pewnością o wiele bardziej zasłużyliśmy na jego sukcesy lub powodzenie! Biblijnym przykładem takiej postawy jest zazdrość Kaina względem Abla.

„Jeśli czytamy Pismo Święte (por. Rdz 4) – mówił Papież – jawi się nam ona jako jedna z najstarszych wad: nienawiść Kaina do Abla rozpętała się wówczas, gdy sobie uświadomił, że ofiary jego brata są miłe Bogu. Kain był pierworodnym synem Adama i Ewy, i wziął największą część ojcowskiego dziedzictwa. Jednak wystarczyło, że Abel, jego młodszy brat, osiągnął sukces w niewielkim przedsięwzięciu, aby Kain wpadł w gniew. Twarz człowieka zazdrosnego jest zawsze smutna: patrzy w dół, zdaje się, że nieustannie skupia się na ziemi, ale w rzeczywistości nic nie widzi, ponieważ jego umysł jest spowity myślami pełnymi niegodziwości. Zazdrość, jeśli nie jest kontrolowana, prowadzi do nienawiści wobec innych. Abel zostanie zabity z rąk Kaina, który nie mógł znieść radości swojego brata”.

Mówiąc z kolei o pragnieniu próżnej chwały, Franciszek zauważył, że wada ta idzie w parze z demonem zazdrości. Obie te wady są charakterystyczne dla osoby, która dąży do bycia centrum świata, swobodnie wykorzystując wszystko i wszystkich, by stać przedmiotem wychwalania i miłości.

„Próżna chwała – mówił dalej Papież – to zawyżona i bezpodstawna samoocena. Człowiek próżny posiada wielkie „ja”: nie ma empatii i nie zdaje sobie sprawy, że na świecie oprócz niego samego są też inni ludzie. Jego relacje są zawsze instrumentalne, naznaczone poniżaniem innych. Jego osoba, jego osiągnięcia, jego sukcesy muszą być pokazywane wszystkim: nieustannie domaga się zwrócenia na siebie uwagi. A jeśli czasami jego cechy nie zostaną docenione, wpada w furię. Inni są niesprawiedliwi, nie rozumieją, nie potrafią. Mistrzowie duchowi nie sugerują wielu środków zaradczych, by uleczyć próżnych. W gruncie rzeczy bowiem zło próżności ma swoje lekarstwo samo w sobie: chwała, którą próżny miał nadzieję zyskać od świata, wkrótce obróci się przeciwko niemu. A jakże wiele osób, zwiedzionych fałszywym obrazem samych siebie, popadło potem w grzechy, którymi wkrótce się zawstydziły!”

 

 

« 1 »

reklama

reklama

reklama