Sudan mierzy się z największym kryzysem humanitarnym na świecie. Dwie trzecie Sudańczyków zagrożonych jest głodem. „W Chartumie już odbudowujemy. W oblężonym El Obeid księża są blisko mieszkańców” – mówi ojciec Diego Dalla Carbonare, będący prowincjałem kombonianów w tym afrykańskim kraju.
Misjonarz wyraża wdzięczność Leonowi XIV za to, że „przypomniał światu o potrzebach tego kraju, bez dyplomatycznego owijania w bawełnę”.
W Sudanie czwarty rok trwa wojna domowa, a kraj pozostaje podzielony między sudańską armię rządową (SAF) a Siły Szybkiego Reagowania (RSF), które walczą o władzę. O ile po odzyskaniu przez władze kontroli nad Chartumem powrócili tam misjonarze, którzy próbują wznowić działalmość zniszczonych przez wojnę misji, o tyle prawdziwe piekło ma miejsce w Kordofanie, gdzie w mieście El Obeid, które jest oblegane od miesięcy przez paramilitarne bojówki RSF, uwięzionych pozostaje 600 tys. Sudańczyków.
Pomoc humanitarna i zakończenie ognia
„W oblężonym mieście pozostał biskup i kilku kapłanów, którzy trwają przy ludziach z hojnością i oddaniem” – podkreśla kombonianin. Ojciec Dalla Carbonare dodaje, że dla Kościoła jest to czas wielkiego zaangażowania. Obecny konflikt wywołał największy kryzys humanitarny na świecie – 33,7 mln Sudańczyków (dwie trzecie populacji) zagrożonych jest głodem i nie przeżyje bez pomocy humanitarnej, a 9,14 mln to osoby wewnętrznie przesiedlone. Misjonarz przywołuje słowa z apelu wygłoszonego przez papieża 9 sierpnia na Anioł Pański o „zapewnienie korytarzy z pomocą humanitarną dla ludności cywilnej” oraz poparcie „natychmiastowego zawieszenia broni”. „To są dwie rzeczy, których pilnie potrzebujemy. To bardzo jasny i ważny apel, który został bardzo dobrze przyjęty przez wspólnotę chrześcijańską oraz przez nas, misjonarzy przebywających w Sudanie” – komentuje ociec Dalla Carbonare w rozmowie z agencją informacyjną włoskiego episkopatu SIR.
Chartum podnosi się z gruzów
Kombonianin wyznaje, że w Chartumie trwają prace nad przywróceniem działalności w parafiach, szkołach i placówkach kościelnych. Wysiedlona ludność próbuje powrócić do domów, borykając się z niezliczonymi trudnościami życia na gruzach miasta zranionego przez konflikt. „To wymagająca praca – wyjaśnia misjonarz – ponieważ polega na odbudowie i naprawie uszkodzonych obiektów, a także na odzyskaniu lub ponownym zakupie tego, co zostało utracone, nie tylko dlatego, że zostało zniszczone, ale także dlatego, że zostało rozkradzione. To czas wielkiego zaangażowania, które kontynuujemy również dzięki solidarności wielu osób”. Chrześcijanie ponownie mogą uczestniczyć w sakramentach sprawowanych w mieście – w Mszy św. i spowiedzi. Misjonarz wskazuje, że spowiedź pomaga „przejść od cierpienia do odbudowy”.
Biskup i sudańscy księża w oblężonym mieście
Najpoważniejsza sytuacja kryzysowa w ostatnich tygodniach ma miejsce w El Obeid, stolicy Północnego Kordofanu i strategicznym węźle łączącym środkowy Sudan, Darfur i regiony południowe. Miasto od miesięcy jest oblężone przez Siły Szybkiego Reagowania (RSF), które wsławiły się brutalnymi aktami przemocy, grabieży oraz czystkami etnicznymi dokonanymi przez te milicje islamskie na ludności niearabskiej podczas wojny w Darfurze w 2003 roku. Chociaż obecnie aktów przemocy dopuszczają się obie strony konfliktu, to właśnie bojówkarze RSF oskarżani są przez organizacje międzynarodowe o dokonywanie poważnych zbrodni wojennych i stosowanie przemocy seksualnej jako broni wojennej. ONZ wydała ostrzeżenie dotyczące ryzyka, że El Obeid może podzielić los El Fasher – miasta w Darfurze zdobytego przez RSF w 2025 roku, gdzie doszło do niespotykanych okrucieństw wobec ludności cywilnej. „W El Obeid od dwóch lat nie ma już zagranicznych misjonarzy: my, kombonianie, oraz siostry Matki Teresy z Kalkuty zostaliśmy ewakuowani w lipcu 2024 roku. Byliśmy ostatnimi, którzy stamtąd odeszli” – wyjaśnia ojciec Dalle Carbonare. Misjonarz informuje, że „pozostało tam czterech lub pięciu księży diecezjalnych wraz z biskupem. Wszyscy są miejscowymi i z wielką odwagą oraz hojnością nadal tam pozostają. Wspieramy ich i naprawdę podziwiamy za wybór, którego się trzymają”.
Walka o złoto a największy kryzys humanitarny
Organizacje praw człowieka alarmują, że w konflikcie masowo wykorzystywane są drony, które zbierają śmiertelne żniwo wśród ludności cywilnej. Udokumentowane zostały ataki na targowiska, szkoły, stacje benzynowe i infrastrukturę wodociągową. W pierwszych czterech miesiącach 2026 r. ataki przeprowadzone przy użyciu dronów spowodowały śmierć co najmniej 880 cywilów w tym rejonie, co stanowi 80 proc. wszystkich zgonów odnotowanych przez ONZ w regionie. Ponadto konflikt wylewa się na sąsiednią Etiopię, Sudan Południowy i Republikę Środkowoafrykańską. U jego przyczyn stoją międzynarodowe interesy związane z handlem złotem, kierowanym do krajów arabskich i zachodnich. Szacuje się, że co roku od 50 do 70 ton tego cennego kruszcu jest „oczyszczanych” w rafineriach w krajach trzecich, generując od 4,5 do 8 miliardów dolarów, które finansują broń po obu stronach konfliktu.
Źródło: KAI
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.