FDA, amerykańska instytucja zajmująca się dopuszczaniem leków na rynek, uznała w końcu to, na co wskazywały od wielu lat badania: stosowanie popularnego hormonalnego środka antykoncepcyjnego – octanu medroxyprogesteronu związane jest ze zwiększonym ryzykiem guza mózgu.
Anita Petersen zmarła nagle w wieku zaledwie 47 lat, w październiku 2024 roku. Przyczynę śmierci ujawniła dopiero sekcja zwłok. Ujawniono to, że cierpiała na oponiaka mózgu – powoli rozwijającego się guza mózgu.
Powód? Popularny środek antykoncepcyjny
Jako najbardziej prawdopodobną przyczynę wskazano Depo Provera, iniekcyjny środek antykoncepcyjny zawierający octan medroksyprogesteronu (MPA). Anita stosowała Depo Provera w latach 2006–2012 i – choć przestała go brać ponad dekadę temu – było już za późno. Śmiertelny guz (meningioma) zdążył się już rozwinąć w jej mózgu.
W czasie, gdy Anita przyjmowała ten środek farmaceutyczny, potencjalnie śmiertelne skutki uboczne Depo Provera były nieznane. Jednak w ostatnich latach pojawiły się dowody, że długotrwałe stosowanie (ponad rok) tego środka może prowadzić do powstania meningiomy.
Związek między antykoncepcją a guzem mózgu został po raz pierwszy potwierdzony przez duże badanie z 2023 roku opublikowane w czasopiśmie medycznym BMJ w 2024 roku. Naukowcy odkryli, że długotrwałe stosowanie kilku progesteronów – w tym octanu medroksyprogesteronu (MPA), aktywnego składnika Depo Provera – wiązało się ze zwiększonym ryzykiem oponiaka śródczaszkowego.
Depo Provera została wskazana jako szczególnie poważne zagrożenie ze względu na jej powszechne stosowanie przez kobiety w krajach rozwiniętych. Ten sam środek jest również podstawą programów kontroli populacji prowadzonych przez Fundusz Ludnościowy ONZ oraz inne agencje w krajach rozwijających się.
Związek między środkami antykoncepcyjnymi a guzem mózgu został dodatkowo potwierdzony przez badanie opublikowane we wrześniu 2025 roku w JAMA Network, które wykazało te same wyniki.
FDA głucha na monity producenta
Szczególnie bulwersujące jest to, że producent leku, firma Pfizer po zapoznaniu się z wynikami badań w lutym 2024 roku zwróciła się do Amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (FDA) o ostrzeżenie kobiet przed tym nowym ryzykiem poprzez umieszczenie go na ostrzeżeniach wszystkich leków zawierających MPA, w tym Depo-Provera, która odmówiła prośbie firmy medycznej.
FDA była wówczas pod kontrolą radykalnie proaborcyjnej administracji Bidena i odrzuciła ten wniosek bez wahania, twierdząc, że „same wyniki dostępnych badań obserwacyjnych nie skłaniają do dodania ostrzeżenia dotyczącego ryzyka”.
Dowody na powiązanie z nowotworem kumulowały się, Pfizer więc złożył poprawiony wniosek do FDA w czerwcu 2025 roku. Dopiero wtedy FDA częściowo ustąpiła. W grudniu 2025 roku agencja ogłosiła, że zaktualizuje oznaczenia bezpieczeństwa dla Depo-Provera, aby zawierały ostrzeżenie przed ryzykiem wystąpienia oponiaka.
Zaktualizowana etykieta brzmi obecnie:
5.4 Guz oponiakowy. Przypadki guzów opon mózgowych zgłaszano po wielokrotnym podawaniu octanu medroksyprogesteronu, głównie przy długotrwałym stosowaniu. Zalecane monitorowanie pacjentów pod kątem objawów i objawów oponiaka. Odstaw Depo-Provera CI, jeśli zdiagnozowana zostanie meningioma.
Zdrowie kobiet nie ma znaczenia, gdy w grę wchodzi zysk
Dlaczego amerykańskiej agencji tak długo zajęło uznanie faktu naukowego? Analogiczne europejskie i kanadyjskie instytucje dodały ostrzeżenia o ryzyku meningiomy już w 2024 r, co i tak stanowiło olbrzymie opóźnienie, biorąc pod uwagę, że pierwsze doniesienia o powiązaniu MPA z guzem mózgu pojawiły się dekadę wcześniej. Kanadyjskie władze zdrowotne były świadome tego powiązania co najmniej od 2015 roku.
Studium kolejnych przypadków medycznych kobiet przyjmujących Depo Provera, u których rozwijały się guzy mózgu wskazywało, że należy podjąć szeroko zakrojone badanie, aby potwierdzić albo obalić tezę o istniejącym ryzyku. Niestety żadna krajowa agencja zdrowia nie była gotowa sfinansować takiego badania. Z tego powodu minęła cała dekada – i wiele kobiet musiało umrzeć – zanim ryzyko zostało formalnie uznane.
Obecnie tysiące kobiet pozywają firmę Pfizer i innych producentów Depo Provera za to, że nie ujawniły wcześniej tego negatywnego skutku działania swojego produktu, tym bardziej, że oponiak wykryty odpowiednio wcześnie jest w większości przypadków wyleczalny. Jeszcze więcej kobiet żyje teraz w strachu, że po latach doświadczą negatywnych skutków stosowanej niegdyś przez nie antykoncepcji.
Nie jest tajemnicą, że w krajach zachodnich ponad połowa zysków gabinetów położniczych związana jest z przepisywaniem środków antykoncepcyjnych. To również tłumaczy niechęć lekarzy do przestrzegania kobiet przed potencjalnymi negatywnymi skutkami ich stosowania.
Osobną kwestią są programy populacyjne działające pod egidą ONZ i innych instytucji międzynarodowych. Depo Provera i inne środki antykoncepcyjne stosowane są w tych programach bez właściwego ostrzegania o potencjalnym ryzyku. Młodym kobietom w krajach rozwijających się, mówi się po prostu, że „zastrzyk” powstrzyma je przed zajściem w ciążę. Trudno niestety oczekiwać, że tego typu programy zmienią swój sposób działania, dlatego tym bardziej trzeba mówić o ryzyku związanym z antykoncepcją hormonalną i wskazywać alternatywne sposoby planowania rodziny, związane ze świadomością okresów płodnych i niepłodnych w cyklu miesięcznym kobiety.
Źródło: Population Research Institute