Raport synodalnej „Grupy 9” na temat związków jednopłciowych forsuje ideologię LGBT

Kilka tygodni po opublikowaniu raportu synodalnej grupy studyjnej dotyczącego kontrowersyjnych kwestii duszpasterskich, duszpasterze i teologowie wyrażają zaniepokojenie tym, jak skłonność do osób tej samej płci została przedstawiona w dokumencie. „Proces synodalny” w tym przypadku stał się przykrywką dla forsowania przez wąską grupę idei pod dyktando lobby LGBT.

Na początku maja Watykan ogłosił publikację „Raportu Końcowego Grupy Studyjnej nr 9”, który koncentrował się na „kryteriach teologicznych i metodologiach synodalnych dla wspólnego rozpoznawania nowych kwestii doktrynalnych, duszpasterskich i etycznych.”

„Myślę, że moje ogólne podsumowanie raportu synodalnego, szczególnie w odniesieniu do osób o skłonności do tej samej płci, jest takie, że nie jest on zbyt synodalny” – powiedział o. James McTavish, misjonarz Verbum Dei i autor licznych artykułów naukowych na temat etyki i duchowości.

Od grup studyjnych do raportu końcowego

Grupa 9 jest jedną z czternastu zwołanych w ramach procesu Synodu Biskupów w latach 2021-2024. Dwanaście zostało utworzonych przez papieża Franciszka w 2024 roku, a kolejne dwie zostały wprowadzone przez papieża Leona XIV. Proces synodu przechodzi obecnie trzyletnią fazę wdrożenia, której zakończenie przewidywane jest na 2028 rok w Watykanie.

W swoim raporcie roboczym 9. Grupa Studyjna zapowiadała, że ma zamiar zająć się trzema kontrowersyjnymi tematami: „homoseksualizm; konflikty i pokojowa realizacja Ewangelii; przemoc wobec kobiet w sytuacjach konfliktów zbrojnych.”

W ostatecznym raporcie „kwestie kontrowersyjne” zmieniły się w „wyłaniające się kwestie”, a zamiast „podejścia polegającego na rozwiązywaniu problemów” zaproponowano podejście oparte na dialogu i „nawróceniu relacyjnym”, cokolwiek by to miało znaczyć. W raporcie znikła też jedna z trzech kwestii, pozostały zaś „doświadczenia osób wierzących przejawiających pociąg seksualny do tej samej płci” oraz „doświadczenie niestosowania przemocy przez jednostki i stowarzyszenia w sytuacjach wojennych.”

Na prośby OSV News o komentarz nie odpowiedział kard. Carlos Castillo Mattasoglio z Limy w Peru, koordynator 9. Grupy Studyjnej. Wielu teologów i duszpasterzy wskazuje jednak na istotne luki i błędy raportu, których nie wolno zignorować.

Raport oparty na opinii dwóch mężczyzn żyjących w związkach homoseksualnych

O. McTavish zwraca uwagę na zasadniczy problem metodologiczny raportu: zawarte w nim świadectwa dwóch mężczyzn o skłonnościach homoseksualnych nie są w żaden sposób reprezentatywne. Pochodzą one od osób żyjących w związkach jednopłciowych, które określają mianem małżeństwa, co jest jawnie sprzeczne z niezmiennym nauczaniem Kościoła. Dlaczego nie wysłuchano i nie dano głosu tym osobom, które odczuwając skłonności homoseksualne, potrafią dostrzec problemy moralne związane ze swoją sytuacją i zachowują czystość?

Znamienne jest, że o raporcie Grupy 9 pozytywnie wypowiadają się duszpasterze, którzy chcieliby zmiany nauczania Kościoła odnośnie praktyk homoseksualnych. Jako „ważne wydarzenie”, „wzbudzające wielką nadzieję” raport ten opisał kard. Robert McElroy z Waszyngtonu w homilii z 24 czerwca na Uniwersytecie Georgetown w trakcie konferencji Outreach 2026 dla katolików identyfikujących się jako osoby LGBTQ. Założycielem Outreach jest o. James Martin, który w tweecie z 5 maja nawiązywał także do prac Grupy 9, wspominając, iż dwaj mężczyźni, którzy podzielili się swymi świadectwami, mówili „w sposób poruszający o swej relacji z Bogiem, a także o bólu, którego doświadczyli przez to, jak czasem byli traktowani przez Kościół”.

Duszpasterstwo Courage w krzywym zwierciadle raportu

Podstawowym założeniem Synodu jest gotowość do wysłuchania różnych punktów widzenia. Ta zasada została w oczywisty sposób złamana w przypadku Grupy 9. Wskazuje na to ks. Brian Gannon, kapłan diecezji Bridgeport w stanie Connecticut i dyrektor wykonawczy Courage International, globalnego apostolatu Kościoła katolickiego, który służy osobom doświadczającym pociągu do osób tej samej płci.

Zaraz po publikacji raportu ks. Gannon podkreślał, że raport jest „błędny” i „słaby metodologicznie, ponieważ wysłuchano tylko dwóch osób, które weszły w związki jednopłciowe, twierdząc, że mogą znaleźć szczęście praktycznie poza Bożą nauką”, w sprzeczności z tym, czego Kościół nauczał od samego początku, przez dwa tysiąclecia.

Równie niepokojące, dodawał ks. Gannon, było to, że raport „przedstawiał fałszywy obraz Courage.”

W raporcie znalazły się zeznania amerykańskiego mężczyzny, który twierdził, że apostolat „prowadził terapię reparatywną, terapię konwersyjną”. Jego słowa nie znajdują potwierdzenia w faktach, ponieważ Courage nigdy nie prowadził takiej terapii.

Życie w czystości to nie „terapia reparatywna”

„Kiedy ludzie przychodzą do Courage, chodzi o życie w świętej czystości, zgodnie z nauczaniem Kościoła” – wyjaśnia ojciec Gannon, dodając: „nigdy nie stosowaliśmy żadnej terapii konwersyjnej.”

Tymczasem raport przedstawia sytuację anonimowego mężczyzny, który rzekomo dołączył do Courage „zgodnie z sugestią terapeuty konwersyjnego” i uznał, że „tajne i ukryte” spotkania w ramach tej grupy „niewiele pomogły rozwojowi duchowemu i psychoseksualnemu.”

Sam raport określa zeznania mężczyzny jako opisujące „problematyczne członkostwo w katolickiej grupie (Courage), która poprzez promowanie «terapii reparatywnej» miała efekt oddzielenia wiary od seksualności.”

Krótko po publikacji raportu Courage odniósł się do tych słów, uznając je za „oszczerstwo i oczernianie organizacji oraz jej członków.”

Grupa 9, czyli jednostronny dialog

Nic nie stało na przeszkodzie, aby grupa studyjna skontaktowała się z kierownictwem Courage, aby wyjaśnić kwestie związane z rzekomym stosowaniem przez tę organizację „terapii reparatywnej”. Tak się jednak nie stało, a fundamentalna zasada „audiatur et altera pars”, nakazująca wysłuchać obydwie strony, została pogwałcona przez grupę synodalną.

Określanie spotkań Courage mianem „tajnych i ukrytych” wskazuje na brak woli zrozumienia zasady ich organizacji: uczestnicy tych spotkań oczekują od siebie wzajemnie zachowania poufności, aby móc swobodnie mówić o swoich trudnych doświadczeniach, bez obawy, że to, co mówią, zostanie wyniesione na zewnątrz i wykorzystane przeciw nim.

Oparcie oficjalnego raportu synodalnego o doświadczenie i opinię jednej osoby trudno uznać za wyraz „stylu synodalnego”, jest to raczej przejaw antysynodalnego narzucania wszystkim punktu widzenia niewielkiej, ale niezwykle wpływowej grupy związanej z lobby LGBT+.

Problem ten dostrzega także Eve Tushnet, współzałożycielka Building Catholic Futures – posługi dla tych, którzy chcą „służyć i dzielić się Ewangelią z osobami LGBT+ i osobami odczuwającymi pociąg do tej samej płci”, wskazująca na swej stronie internetowej, że raport nie uwzględniał innych punktów widzenia.

„Doświadczenia osób LGBT i osób odczuwających pociąg do tej samej płci są naprawdę zróżnicowane” – mówiła w rozmowie z OSV News kilka tygodni po publikacji raportu. „Trudno, żeby dwa głosy naprawdę reprezentowały cały ten zakres. Osobiście, poszukałabym szerszego zakresu doświadczeń w Kościele.”

Słuchać ludzi „mówiących własnym głosem”

Eve Tushnet nie chce narzucać nikomu własnych interpretacji. Uważa, że ważne jest

„skupienie się na słuchaniu ludzi mówiących własnym głosem, opisujących swą drogę”.

W ten sposób działa Building Catholic Futures, które ma na celu „spotykanie świadków, zrozumienie ich drogi, przygotowanie na przyszłość.”

Tushnet dodaje, że „gdy słyszy się historie katolików LGBT i odczuwających pociąg do tej samej płci, w ich doświadczeniach zaczyna się dostrzegać pewne wzorce”.

W takiej sytuacji pojawia się rozeznanie: „to powinniśmy robić inaczej, a to robimy dobrze”. Dzięki temu można rozwijać prawdziwe duszpasterstwo.

Wysłuchanie drugiej osoby nie jest sprzeczne z jasnym przedstawianiem nauczania Kościoła. Podkreśla to o. McTavish, który widzi potrzebę lepszego przekazu nauczania Kościoła na temat pociągu do osób tej samej płci – takiego, które równoważy moralną jasność, podejście duszpasterskie i uznanie godności ludzkiej danej przez Boga.

„Jest tu dużo dezinformacji. Krąży wiele mitów” – zauważa.

Ojciec McTavish podkreślił potrzebę wrażliwości w mówieniu o pociągu do tej samej płci, oraz unikania języka „odczłowieczającego”, „lekceważącego” i „dyskryminującego”.

Przestrzega także przed przyjmowaniem założenia, że pociąg do osób tej samej płci jest zawsze „jednoznacznie zdefiniowany”, a w szczególności przed „promowaniem «ujawniania się» zamiast wchodzenia w głębszą relację z Chrystusem”.

Być może tu właśnie ujawnia się zasadnicza różnica między podejściem członków synodalnej Grupy 9 a duszpasterzy pragnących rzeczywiście pomóc osobom o skłonnościach homoseksualnych. To pierwsze – to aprobata dla stylu życia sprzecznego z wymogami Ewangelii, szukająca wszelkich możliwych argumentów, aby uzasadnić, że Ewangelia się myli, a lobby LGBT ma rację. To drugie – to uznanie godności człowieka, dostrzeżenie jego problemów i wskazanie drogi do ich rozwiązania, poprzez przemianę wewnętrzną opartą o przekonanie, że prawda o człowieku zawarta jest w Ewangelii, a nie w „najnowszych odkryciach” nauk społecznych.

Źródło: OSV News

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« 1 »