Parlament Europejski przyjął w środę rezolucję, w której wyraził ubolewanie nad niepotrzebną i niesprowokowaną eskalacją spowodowaną przez prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego polegającą na nadaniu elitarnej jednostce Sił Zbrojnych Ukrainy imienia „Bohaterów UPA”.
Przyjęta rezolucja dotyczy procesu akcesyjnego Ukrainy. W toku prac nad nią, grupy polityczne zgłosiły poprawki odnoszące się do niedawnego upamiętnienia przez Zełenskiego Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA).
W środę europosłowie przyjęli poprawkę w sprawie UPA zaproponowaną przez Europejską Partię Ludową (EPL), do której należą KO i PSL. Poprawkę, głosowaną w pięciu częściach, przyjęto znaczącą większością. Np. za jej 5. częścią głosowało 592 europosłów, 42 było przeciw, a 11 wstrzymało się od głosu.
Zdecydowana większość europosłów za rezolucją
Za całością rezolucji głosowało 460 europosłów, przeciwko było 136, wstrzymało się 59.
Parlament Europejski wyraził ubolewanie nad
„niedawną niepotrzebną i niesprowokowaną eskalacją spowodowaną przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego polegającą na nadaniu elitarnej jednostce Sił Zbrojnych Ukrainy imienia Bohaterów UPA”.
Wyraził też ubolewanie, że zwłaszcza w świetle niezachwianego wsparcia Polski dla Ukrainy w walce z rosyjską agresją zaniedbano fakt, że kwestia ta jest delikatna i bolesna dla polskiego społeczeństwa w kontekście szacowanej na wiele dziesiątków tysięcy liczby ofiar UPA i ich rodzin.
Decyzja Zełenskiego szkodzi relacjom międzynarodowym
Izba zwróciła też uwagę, że decyzja ta szkodzi stosunkom dobrosąsiedzkim oraz wcześniejszym wysiłkom na rzecz rozwiązania nierozstrzygniętych i bolesnych aspektów dwustronnych stosunkach historycznych w duchu prawdziwego i szczerego pojednania, a także nie jest zgodna z wartościami europejskimi.
Europarlament wezwał do deeskalacji i wznowienia wysiłków w dobrej wierze na rzecz pojednania.
W czasie głosowań doszło do zamieszania. Europoseł PiS Jacek Ozdoba zgłosił ustnie poprawkę, w której proponował, by zakazane zostało głoszenie „banderyzmu”. Propozycja została odrzucona przez aklamację przez lewą część sali. Niemiecki europoseł Zielonych Sergey Lagodinsky powiedział, że odrzucenie poprawki europosłowie na prawej części sali mieli przyjąć okrzykiem „naziści”. – Niektórzy z prawdziwych nazistów obecnych w tej izbie nigdy nie są nazywani tak podczas posiedzeń – podkreślił. Apelował o pociągnięcie do odpowiedzialności wykrzykujących.
Z kolei francuski socjalista Raphael Glucksmann skarżył się, że jeden z europosłów pokazał „gest Kozakiewicza”. – To jest nie do zniesienia. Jesteś przedstawicielem Władimira Putina, ale nie zachowuj się jak rosyjski faszysta – mówił.
Przywołana rezolucja w sprawie rzezi wołyńskiej
W przegłosowanym tekście znalazło się także przypomnienie o rezolucji z zeszłego roku w tej samej sprawie, w której także zamieszczono odniesienie do rzezi wołyńskiej.
Wówczas PE przyjął z zadowoleniem „wszelkie działania podejmowane przez Ukrainę i państwa członkowskie UE na rzecz uregulowania nierozwiązanych kwestii historycznych stosunków dwustronnych i regionalnych, na przykład rzezi wołyńskiej, w duchu prawdziwego i szczerego pojednania”.
Nieuwzględniona poprawka w sprawie klastrów negocjacyjnych
W środowym głosowaniu przepadła poprawka zgłoszona przez grupę Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR), do której należy PiS. Proponowano w niej, by PE wezwał do nieotwierania kolejnych klastrów negocjacyjnych, dopóki Ukraina nie uzna kampanii czystek etnicznych prowadzonej przeciwko Polakom przez UPA, a także masowych aktów okrucieństwa, których UPA dokonała wobec ludności żydowskiej.
Poprawka ta przewidywała też wezwanie by Ukraina potępiła ideologię, symbolikę i działania UPA, uznała masowe zbrodnie popełnione przeciwko ludności polskiej i żydowskiej, a także przeprowadziła ekshumacje i odpowiednie pochówki ofiar tych zbrodni, aby dostosować się do wartości europejskich.
Eskalacja sporów historycznych sprowokowana przez Ukrainę
W ostatnich miesiącach doszło do napięć w relacjach polsko-ukraińskich w związku ze sporem o kwestie historyczne, w tym o upamiętnianie Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) i związanych z nią postaci. Spór wywołała podjęta pod koniec maja decyzja prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu ukraińskiej jednostce wojskowej nazwy Bohaterów UPA.
Decyzja ta spotkała się z krytyką w Polsce. Negatywnie ocenili ją m.in. premier Donald Tusk, szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, resort dyplomacji, a prezydent Karol Nawrocki 19 czerwca poinformował, że zdecydował o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Dzień później Zełenski odesłał order do Warszawy za pośrednictwem firmy kurierskiej.
Orderu Orła Białego zrzekli się także byli prezydenci Ukrainy: Leonid Kuczma, Wiktor Juszczenko oraz Petro Poroszenko, a inne polskie odznaczenia państwowe zwrócili: szef MSZ Ukrainy Andrij Sybiha, Budanow, jego zastępca Ihor Żowkwa oraz ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar. Prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział, że zwróci przyznany mu w 2022 r. ukraiński Order Księcia Jarosława Mądrego. Zwrot przyznanych im ukraińskich odznaczeń zapowiedzieli też inni politycy PiS: były szef MON Mariusz Błaszczak, były szef MSZ Zbigniew Rau, europoseł Adam Bielan i poseł Marek Kuchciński.
UPA pozostaje jednym z najbardziej spornych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. Według polskich historyków w lipcu 1943 r. oddziały UPA przeprowadziły skoordynowane ataki na około 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków na Wołyniu, co stało się kulminacją zbrodni określanej w Polsce jako ludobójstwo wołyńskie. Łącznie od lutego 1943 r. do wiosny 1945 r. na Wołyniu i w Galicji Wschodniej zginęło według badaczy ponad 100 tys. Polaków. Za sprawców uznawani są członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Stepana Bandery oraz podporządkowanej jej UPA.
Źródło: 