„Zasnęła z aniołkami”. Propaganda aborcyjna w wersji wzruszającej

„Koniec kopnięć, zostajesz odesłana do domu na kolejne 24 godziny. Wracasz do szpitala, gdzie wywołują poród, rodzisz śpiące dziecko” – tak australijska influencerka opisała swoją późną aborcję. W mediach społecznościowych zamieściła serię wpisów relacjonujących zdarzenie i pokazujących to, jak opowiada kilkuletniej córce, że jej siostra „odeszła do babci”.

Danielle Mitchell z australijskiego stanu Queensland prowadzi lifestyle’owy wideoblog. Reklamuje tam m.in. żywność dla kobiet w okresie laktacji. Jak wiele koleżanek po fachu, pokazuje też sceny z życia rodzinnego; opowiada ponadto m.in. o swoich zaburzeniach psychicznych. Kilka miesięcy temu zaczęła mówić o swojej ciąży i o tym, jak radzi sobie z wynikającymi z niej nieprzyjemnościami.

Coraz słabiej czujesz ruchy

Później autorka blogu zaczyna opowiadać o złych diagnozach dotyczących dziecka. Wspomina o trisomii. W jednym z kolejnych nagrań twierdzi, że dziecko ma chorobę, w wyniku której raczej nie dożyje porodu, ponieważ jej organy wyrosły poza organizmem.

„Nawet gdyby «cudem» udało jej się dożyć do terminu porodu i przeżyć poród, operacje na otwartym sercu, operację żołądka i mózgu, i tak nigdy nie chodziłaby, nie mówiła, nie jadła ani nie oddychała samodzielnie” – tłumaczy Mitchell. Nie zamieszcza w mediach żadnej dokumentacji lekarskiej.

Wpisy z kolejnych tygodni, przeplatane standardowymi blogowymi scenkami z codziennego życia, szczegółowo relacjonują przeprowadzoną w 26. tygodniu aborcję.

„Nie wiedziałam, jak działają późne aborcje. Leżysz na łóżku, nie śpisz, a w pokoju są lekarze i położne, są pod USG, wbijają igłę w serce dziecka i wstrzykują mu substancję, żeby zatrzymać akcję serca. A potem czujesz słabiej wszystkie ruchy dziecka, koniec kopnięć, zostajesz odesłana do domu na kolejne 24 godziny. Wracasz do szpitala, gdzie wywołują poród, rodzisz śpiące dziecko” – mówi Mitchell ze łzami w oczach.

Urodzona jako śpiąca

Na wideoblogu zamieściła nagranie, na którym mówi córce, że Maggie Jean, jak nazwała jej młodszą siostrę, „odeszła do babci Sandy”. Córka przytula się i całuje brzuch mamy. Z kontekstu wynika, że nagranie powstało między wizytą w szpitalu, podczas której dziecku wstrzyknięto truciznę w serce, a poronieniem martwego już dziecka. Jest też post wyglądający jak fotorelacja z samego momentu poronienia oraz zdjęcie Mitchell i jej partnera stojących w szpitalu nad martwym maluchem. W jednym z wpisów kobieta dziękuje partnerowi za wsparcie w trudnym momencie. Zabite dziecko nazywa aniołkiem.

„Mamy złamane serca, nasze życie na zawsze się zmieniło, nigdy nie przestanę wymawiać Twojego imienia, Maggie Jean, urodzona jako śpiąca z aniołami o 17:55” – napisała w poście obok wideo.

Jest też nagranie, na którym cała rodzina siedzi nad maleńką trumną leżącą na stole, a starsza córka Danielle odciska na wieku swoją dłoń zanurzoną w farbie.
Pod postami Danielle Mitchell znalazło się wiele komentarzy z głosami wsparcia i wyrazami wzruszenia.

***

Przekaz, jaki znalazł się na profilu australijskiej wideoblogerki jest nie mniej szokujący niż historie o tym, że aborcja „jest ok”. Niezależnie od tego, co skłoniło Mitchell do samej aborcji i do zrobienia z tego wydarzenia profesjonalnej blogowej relacji, przekaz siłą rzeczy staje się wyrafinowaną propagandą na rzecz zabijania nienarodzonych. Ta odmiana propagandy nie jest skierowana do tych, którym wystarczy bezmyślne powtarzanie sloganów o wyborze i prawie do ciała. To przekaz do ludzi, którym nie jest zupełnie obojętne, co dzieje się z dzieckiem. Na wideoblogu widzą matkę, która kocha swojego aniołka i dlatego, choć sama cierpi, pozwala mu odejść, żeby on nie cierpiał. Widzą odpowiedzialnego partnera, który wspiera swoją kobietę w ciężkich chwilach; widzą też kilkuletnią dziewczynkę, która dobrze przyjmującą trudną wiadomość o tym, że siostry nie będzie. Widzą też samego aniołka żegnanego w szpitalu przez rodziców. Wzruszające. Zabrakło tylko wideorelacji z agonii dziecka po tym, jak wbito mu w serce igłę strzykawki.

 

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« 1 »