Izba Gmin odrzuciła w piątek,11 września projekt ustawy przewidujący legalizację wspomaganego samobójstwa dla nieuleczalnie chorych dorosłych w Anglii i Walii. Za odrzuceniem projektu opowiedziało się 286 posłów, przeciw było 270. Arcybiskup Liverpoolu John Sherrington, odpowiedzialny w episkopacie za kwestie obrony życia, z zadowoleniem przyjął wynik głosowania.
Głosowanie odbyło się 11 września podczas drugiego czytania projektu ustawy o nieuleczalnie chorych osobach dorosłych (koniec życia). Debata trwała ponad cztery godziny. Do zabrania głosu zgłosiło się około 60–70 posłów.
Projekt został zgłoszony przez posłankę Partii Pracy Lauren Edwards, reprezentującą Rochester i Strood. Była to kolejna próba wprowadzenia podobnych przepisów po projekcie Kim Leadbeater, który w czerwcu 2025 r. przeszedł drugie czytanie stosunkiem głosów 314 do 291, lecz później utknął w Izbie Lordów. Izba wyższa zgłosiła do niego ponad 1200 poprawek.
Rząd zachował w tej sprawie neutralność, a posłowie mogli głosować zgodnie z własnym sumieniem.
Zwolennicy: prawo do decyzji
Lauren Edwards przekonywała, że obowiązujące przepisy nie zapewniają wystarczających zabezpieczeń osobom nieuleczalnie chorym oraz ich rodzinom i lekarzom. Jej projekt dotyczył wyłącznie osób powyżej 18. roku życia, posiadających pełną zdolność do podejmowania decyzji i cierpiących na chorobę, która według diagnozy doprowadzi do śmierci w ciągu sześciu miesięcy.
Procedura miała wymagać udziału dwóch lekarzy oraz specjalnej komisji. Zwolennicy projektu argumentowali, że dawałby on pacjentom możliwość decydowania o okolicznościach własnej śmierci, nie narzucając nikomu takiego rozwiązania.
Posłanka Partii Pracy Claire Hazelgrove opowiedziała o swojej matce Ruth, cierpiącej na rzadką postać raka krwi. Kobieta zakończyła życie w domu w październiku 2025 r. po doświadczeniu, które córka określiła jako „potworny” ból. Hazelgrove przekonywała, że możliwość wyboru nie oznacza narzucenia konkretnego rozwiązania.
Podobne argumenty przedstawiali inni zwolennicy projektu, wskazując na autonomię pacjentów oraz ograniczenia współczesnej medycyny paliatywnej.
Przeciwnicy ostrzegali przed presją
Przeciwnicy ustawy podważali przede wszystkim skuteczność proponowanych zabezpieczeń. Wskazywali, że osoby ciężko chore mogą być podatne na presję ze strony rodziny, sytuacji społecznej czy poczucia, że stały się ciężarem dla innych.
Posłanka Partii Pracy Ashley Dalton, sama zmagająca się z nieuleczalnym rakiem piersi z przerzutami, sprzeciwiła się przedstawianiu nieuleczalnej choroby jako nieuchronnie prowadzącej do nieznośnej śmierci. Jej zdaniem wspomagane umieranie nie powinno być przedstawiane jako rozwiązanie problemu cierpienia.
Była minister konserwatywna Karen Bradley zwracała uwagę, że przymus nie zawsze musi mieć charakter jawny. Może przejawiać się w pozornie niewinnych uwagach sugerujących choremu, że „staje się ciężarem”. Pytała, czy projekt rzeczywiście zapewnia odpowiednią ochronę osobom najbardziej bezbronnym.
Katolicki poseł sir Edward Leigh ostrzegł natomiast, że zakres przepisów może w przyszłości zostać rozszerzony. Przywołał doświadczenia Kanady, wskazując na możliwość objęcia wspomaganym samobójstwem kolejnych grup osób.
„Najpierw naprawmy opiekę”
Wielu przeciwników projektu wskazywało na nierówności w dostępie do opieki hospicyjnej, paliatywnej i społecznej. Ich zdaniem przed zmianą prawa należy zapewnić wszystkim pacjentom odpowiednią opiekę pod koniec życia.
Podczas debaty wielokrotnie pojawiało się hasło: „najpierw naprawmy opiekę”.
Poseł Partii Pracy i chirurg dr Zubir Ahmed zakwestionował także wiarygodność diagnoz przewidujących, że pacjentowi pozostało sześć miesięcy życia. Ostrzegł, że system opieki społecznej i paliatywnej nie jest jeszcze przygotowany na konsekwencje proponowanej zmiany prawa.
Arcybiskup Liverpoolu: potrzebna jest troska, nie zachęta do śmierci
Arcybiskup John Sherrington z zadowoleniem przyjął wynik głosowania i podziękował posłom oraz osobom zaangażowanym w kampanię przeciwko ustawie. Wskazał, że w działania na rzecz jej odrzucenia zaangażowali się lekarze, prawnicy, organizacje osób z niepełnosprawnościami, przedstawiciele różnych wspólnot religijnych oraz osoby niewierzące.
Podziękował także tym, którzy w tygodniach poprzedzających głosowanie modlili się w tej intencji.
„Prawdziwą miarą społeczeństwa pełnego współczucia jest jego gotowość do wspierania ludzi w trudnych okolicznościach, a nie zachęcanie ich do zakończenia życia” – stwuerdził arcybiskup Liverpoolu.
Podkreślił również znaczenie rodzin, przyjaciół, opiekunów i pracowników ochrony zdrowia towarzyszących osobom cierpiącym. Jego zdaniem ich zaangażowanie pokazuje wartość relacji międzyludzkich i wspólnej odpowiedzialności za osoby znajdujące się w najbardziej wrażliwych momentach życia.
Projekt nie wróci w tej sesji
Odrzucenie ustawy w drugim czytaniu oznacza, że nie będzie ona dalej rozpatrywana podczas obecnej sesji parlamentarnej. Jej zwolennicy liczyli, że po przejściu przez Izbę Gmin Izba Lordów mogłaby ponownie rozpocząć szczegółową analizę przepisów.
W przyszłości podobna inicjatywa mogłaby zostać zgłoszona podczas kolejnej sesji parlamentarnej, choć nowa próba przed następnymi wyborami powszechnymi jest mało prawdopodobna.
Arcybiskup Sherrington wezwał katolików do dalszej modlitwy za ustawodawców. Podkreślił, że prawo powinno zawsze chronić godność ludzkiego życia.
Źródło: KAI
Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.