Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Ks. Jacek Bolewski SJ

WIĘKSZA SPRAWIEDLIWOŚĆ

6. Niedziela Zwykła

Boli nas niesprawiedliwość. Najbardziej może wtedy, kiedy sami zostaliśmy potraktowani niesprawiedliwie, czyli w sposób, na jaki nie zasłużyliśmy. Próbujemy się bronić, czyli "dochodzić sprawiedliwości". Nie brakuje ludzi, których porusza zwłaszcza niesprawiedliwość dotykająca innych, całych grup społecznych. Swoje zadanie życiowe upatrują oni w walce o sprawiedliwość. Owszem, można zwalczać niesprawiedliwość, skupiając się na różnych jej przejawach i próbując je wytępić. Ale sprzeciw nie wystarcza. Postawa przeczenia, sprzeczania się może być znakiem ulegania temu, czemu się zaprzecza, przypisywania temu zbyt wielkiej wagi. O takiej postawie powiedział Norwid:

"Sprzeczność czcić musi ponad wszystkie rzeczy... / Kto tylko wtedy natchnionym, gdy przeczy". Spojrzenie otwarte na prawdę nie poprzestaje – w oczach poety – na przeczeniu: "Ja nie z tych waśni me natchnienia czerpię – / I w górę patrzę... nie tylko wokoło" (poemat "Assunta").

Do takiego spojrzenia wzywa też Ewangelia. Jezus oczekuje od swych uczniów, że ich sprawiedliwość będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów. Inaczej "nie wejdziecie do królestwa niebieskiego". To znaczy: miarą naszej sprawiedliwości nie ma być porównywanie się z innymi, zwłaszcza tymi, których uważamy za niesprawiedliwych. Nie wystarcza również zachowywanie przykazań, Bożego prawa, przekazanego przez Mojżesza. Faryzeuszom wydawało się, że mogą na tym poprzestać i że sprawiedliwość wyraża się w postępowaniu zgodnym z prawem. Jezus to uzupełnia. Owszem, prawo i jego litera muszą być zachowane, aż do końca. Ale to nie wszystko. Jednocześnie bowiem litera musi być wypełniona duchem, w Duchu. Na tym właśnie ma polegać "większa sprawiedliwość", której Chrystus oczekuje od swoich uczniów – nie ograniczająca się do litery, jak u faryzeuszów, lecz otwarta na Ducha – miłości.

Sprawiedliwość objawiona przez Jezusa odsłania tajemnicę samego Boga. Ciągle pokutuje przekonanie, że Jego sprawiedliwość, domagająca się kary dla grzeszników, nie daje się pogodzić z Jego miłosierdziem. Tymczasem Ewangelia pragnie nas przekonać o wielkości Bożej miłości. Jej tajemnica objawia się w tym, że w Jezusie Bóg powołuje "nie sprawiedliwych, ale grzeszników". Boża postawa jest doprawdy niepojęta, jakby urągająca ludzkim wyobrażeniom o sprawiedliwości. Nic dziwnego, że uważający siebie za sprawiedliwych faryzeusze byli zgorszeni. Jezus próbuje zachwiać ich pewność siebie. Zewnętrzna poprawność to za mało, liczy się najbardziej wewnętrzna postawa ludzkiego serca. Uczciwe spojrzenie we własne wnętrze zmusza do przyznania, jak wiele jest w nas zła i jak mało zasługujemy na miłość. Skoro zatem Bóg mimo wszystko okazuje nam swoje miłosierdzie, to wskazuje nam drogę – do siebie i do naszych bliźnich. Większa sprawiedliwość oddaje ludziom to, na co najgłębiej zasługują – oddaje miłość, którą nam daje sam Bóg.


opr. ab/ab



---
Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: prawo sprawiedliwość miłosierdzie miłość zło faryzeusz grzesznik Mojżesz
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W