Opoka - Portal katolicki
opoka.news
Pekao

Joanna Chojka

STYGIJSKI POMROK

Dwie sztuki Toma Stopparda

Najnowsza sztuka Toma Stopparda, "The Invention of Love", grana jest w Gdańsku pod tytułem "Wynalazek miłości". Zestawienie tych słów jest szokujące. Czy Stoppard próbuje przekonać nas, że miłość nie istniała od początku świata, tylko została wymyślona czy wręcz odkryta w laboratorium jakiegoś geniusza?

Sztuki brytyjskiego dramaturga, w Polsce kojarzonego do tej pory głównie z filmem "Rosenkrantz i Guildenstern nie żyją", coraz szybciej trafiają na nasze sceny. Szlaki przeciera im gdański Teatr Wybrzeże, który w ostatnim czasie wprowadził do swojego repertuaru aż dwa utwory tego autora, "Arkadię" i "Wynalazek miłości", powierzając ich wyreżyserowanie Krzysztofowi Babickiemu. Tytuły te pojawiły się w Polsce zaledwie rok po premierze światowej, co w naszych warunkach jest zjawiskiem godnym odnotowania. Dzięki wydawnictwu "słowo/obraz terytoria", które z okazji październikowej prapremiery "Wynalazku" przygotowało wydanie książkowe obu "gdańskich" sztuk Stopparda w tłumaczeniu Jerzego Limona, można je również smakować w lekturze.

Nauka i emocje

Tytuł "Wynalazku miłości" sugeruje - znaną już z wcześniejszych sztuk Stopparda - konfrontację uchodzących za sprzeczne porządków: rozumu i uczucia. W "Arkadii", gdzie jeden z planów zdarzeniowych umieszczony został w czasie przesilenia romantycznego, konflikt ten obrazują przemiany, jakim podlega ogród okalający posiadłość rodu Croom. W historii Sidley Park, który pełni rolę osobliwego palimpsestu, tekstu kultury, odbija się ruch idei zmierzający od klasycznej dyscypliny ku "tandetnym impresjom i sztucznie rozdętym emocjom" romantyzmu. Władczo narzucony przyrodzie geometryczny styl ogrodu francuskiego, charakterystyczny dla epoki triumfującego racjonalizmu, ustępuje najpierw "naturalnemu" krajobrazowi angielskiemu, a w szczytowej fazie romantyzmu - stylowi malowniczemu, którego kwintesencją jest nieregularność i wynaturzona dzikość wcielana w czyn przez architekta Noakesa. Wskutek ingerencji człowieka, rajski zakątek, odsyłający do antycznego toposu Arkadii, zamienił się z czasem w królestwo błota, zmuszając właścicieli posiadłości do wkładania kaloszy przed udaniem się na spacer...

Antycywilizacyjne ukierunkowanie epoki romantyzmu ujawniło się także na polu nauki. 17-letnia córka właścicieli Sidley Park, Thomasina, podważa fizykę Newtonowską, twierdząc, że wszechświat zmierza nieodwracalnie do stanu równowagi termicznej. Oznacza to, że musi w końcu ostygnąć, pogrążając się w chaosie. Jedyną nadzieją na ocalenie jest wymyślona przez dziewczę Nowa Geometria Form Nieregularnych, która naśladuje dzieło stworzenia. Prawie 200 lat później nad niedokończoną - z powodu tragicznej śmierci Thomasiny - teorią pracować będzie jej krewny Valentine.

Rzeczywisty przebieg zdarzeń, jakie rozegrały się z udziałem Byrona w posiadłości rodziny Croom na początku ubiegłego stulecia, Stoppard konfrontuje z żałosnymi konceptami pewnego profesora uniwersytetu, usiłującego ze skąpych danych zbudować sensacyjną opowieść podszytą seksem i zbrodnią. Człowiek w swoich poszukiwaniach zatartych śladów przeszłości skazany jest - w przekonaniu autora - na klęskę. Gdzieś istnieje może nawet taki tekst - w sensie platońskiej idei - który objaśniałby rzeczywisty obraz historii, ale ponieważ jest on przed nami ukryty, nigdy nie będziemy mieć pewności. Wcześniej czy później trzeba dojrzeć do tego, że swoje życie kończymy przegrani, nie dostępując Tajemnicy.

Historia jako tekst

W "Wynalazku miłości" konflikt rozumu i uczucia zostaje zasygnalizowany już w pierwszej scenie sztuki. Mitologiczny przewoźnik dusz Charon, który przypływa swoją łodzią po "poetę i uczonego", uparcie czeka na dwie osoby - wątpiąc w możliwość pogodzenia w jednym człowieku pasji naukowca i wrażliwości artysty. Ale historia zna kilka takich pękniętych biografii, w tym jedną należącą do Alfreda Edwarda Housmana, profesora literatury starożytnej i poety zarazem. Stoppard, uczyniwszy Housmana bohaterem swojej sztuki, próbuje zrekonstruować jego biografię, szukając przyczyn gwałtownego załamania się kariery naukowej dobrze rokującego studenta Oxfordu. Po to jednak, by dowieść daremności wszelkich zapasów z czasem. W jego koncepcji bowiem historia życia, historia w ogóle, to zbiór tekstów, które docierają do nas w zafałszowanej bądź niepełnej postaci, poddając się rozmaitym manipulacjom, zwanym w pewnych wyspecjalizowanych kręgach sztuką interpretacji.

Próba wyjaśnienia zdarzeń przeszłości musi skończyć się fiaskiem. Jednym z powodów tej klęski jest ludzka niefrasobliwość. Wszystko, co łaciński poeta Katullus napisał na temat miłości, zostało przeinaczone już przy sporządzeniu pierwszej kopii. Błędy jednego kopisty powielano i dodawano do nich następne. Po drodze zmieniła się ortografia czy choćby zasady interpunkcji, co ma ogromne znaczenie dla ustalenia sensu wiersza. Reszty dokonały pleśń, szczury, ogień, powodzie i "chrześcijańska niechęć do klasyki", która w sztuce stanowi niezwykle istotny wątek, jako że akcja rozgrywa się w wiktoriańskiej Anglii, gdzie obyczaje erotyczne starożytnych poetów (które podziela również bohater sztuki, zakochany nieszczęśliwie w swoim przyjacielu, Mojżeszu Jacksonie) są skrupulatnie cenzurowane przez purytańskich edytorów.

Pułapka zastawiona przez czas na tropicieli starożytnych autografów to jeszcze nie wszystkie powody podejrzliwego stosunku Stopparda do historii. Nawet jeśli poznamy fakty, nie sposób przedrzeć się do wewnętrznego doświadczenia, które powołało je do istnienia. Jak powiada w sztuce Oscar Wilde, skazany za stosunek erotyczny z mężczyzną na dwa lata ciężkich robót, fakty oddają tylko to, co typowe. Prawda zaś leży poza historią, poza życiem nawet - jeśli definiować je w kategoriach zbiorowych. Jako potwierdzenie naszej - nie ulegającej żadnym schematom - indywidualności, jest ona wytworem wyobraźni. Czarna Dama z sonetów Shakespeare’a miała na pewno nieświeży oddech, ale wyobraźnia poety zmieniła ją w absolut miłości ...

Żeby stworzyć wiersz miłosny, trzeba najpierw wymyślić sobie obiekt miłości, oddalając się od rzeczywistości. "I tak to w lustrze własnego wynalazku miłość ujrzała siebie po raz pierwszy. A dopiero później zdaliśmy sobie sprawę z tego, co uczyniliśmy: chwyciliśmy kostkę lodu, której z zaciśniętej pięści nie można ani wypuścić, ani utrzymać". Temu wyznaniu towarzyszy chlipanie 41-letniego Wilde’a, a raczej jego cienia, który podobnie jak Housman ma powody do żalu za straconym życiem. Wiersz miłosny, który wymienił życie na sztukę, tak naprawdę nie odkrył wcale miłości, ale ją zniszczył. Starożytni poeci byli dla siebie konkretnymi ludźmi, znali swoje wiersze i swoje dziewczyny - "prawdziwi ludzie, żyjący prawdziwą miłością, obnażający swoje dusze w wierszach, które zapewniają ich ukochanym nieśmiertelność". Od czasu "wynalezienia miłości", czyli od momentu, w którym ukształtował się wiersz miłosny, konkretne doświadczenie prawdziwych ludzi przestało być ważne. Poeci zaczęli pisać o tym, jaka miłość jest "naprawdę"...

Jeden z brytyjskich krytyków zauważył, że w sztuce Stopparda niezwykle ważne jest pytanie o to, co w naszym życiu jest rzeczywiste. Czy miłość istnieje sama w sobie, czy też potrzebuje poety tej miary co Katullus albo Propercjusz, który ją opisze i w ten sposób urzeczywistni? Tyle że nie o naturę uczucia przecież nam chodzi (w sensie platońskiej idei), której dociekanie stało się głównym tematem miłosnej liryki, zastępując samo przeżycie. Wilde ma prawo do łez, bo jego miłość została wymieniona na sztukę i w ten sposób zmistyfikowana. Jest terenem autokreacji - jak całe jego życie.

Carpe diem

Bohaterowie Stopparda żyją ze świadomością, że oddychamy w miejscach, w których ktoś już wcześniej oddychał. Wszystkie jego sztuki wypełnione są pamięcią po brzegi, choć jej mechanizm nigdy nie funkcjonuje zbyt sprawnie (granice mitycznej krainy umarłych "Wynalazku miłości", która w gdańskim spektaklu zyskuje kształt antycznego teatru, wyznacza zamierająca świadomość głównego bohatera). Nawet najbardziej naukowe próby ocalenia przeszłości poprzez rekonstrukcję faktów obnażają w końcu swoją kruchość w konfrontacji z życiem - nie są w stanie ani go zastąpić, ani nawet wyrazić jego fenomenu. Toteż męczące w sztukach Stopparda biograficzno-detektywistyczne przyczynkarstwo ustępuje z czasem pytaniom z gatunku istotnych. O sens porządkowania świata. O czas, który przemija, relatywizując wszelkie nasze wysiłki, skupione na tropieniu jakiejś zasady organizującej ludzkie istnienie w całość. Stoppard pisze tak naprawdę sztuki o przemijaniu, na co zwrócił uwagę w posłowiu do tomu Roman Pawłowski, porównując je z utworami Czechowa. Ważność tego tematu w twórczości angielskiego autora potwierdza skomplikowana zazwyczaj struktura czasowa jego dramatów. W "Arkadii" oba plany - dawny i współczesny - prowadzone są symultanicznie. Konstrukcja "Wynalazku miłości" z pozoru przypomina film puszczony od tyłu, który rozpoczyna się w chwili, gdy martwy bohater wsiada do łodzi Charona, by wyruszyć na drugi brzeg. Nieoczekiwanie podróż ta zostaje przerwana, Charon wysadza Housmana na brzegu Elizjum, umożliwiając mu spotkanie swojego cienia z przeszłości. Wędrówka w czasie nie przebiega jednak linearnie, akcja powraca do tych momentów w życiu bohatera, w których dokonywały się jego wybory.

Trzeba wreszcie zadać pytanie o sens spotkania 77-letniego martwego profesora martwej literatury z niespełna dwudziestoletnim, naiwnym, pełnym zapału, a przede wszystkim zakochanym studentem Oxfordu, jakim był on przed półwieczem. Po tamtej stronie Housman już wie, że miast obcować z cieniami w nadziei pozostawienia po sobie jakiegoś śladu, "pomnika trwalszego od spiżu", trzeba było przywiązywać większą wagę do tych strof Horacego, w których mówi on o niemożności przeżycia swego życia po raz drugi. "Życie jest krótkie, a śmierć bezstronnie kołacze do każdych drzwi". W sztuce jako pierwszy podejmuje ten wątek esteta Pater. Głosi on, że księgi mądrości nie można wykuć raz na zawsze na pamięć, tylko trzeba ją wciąż pisać na nowo, przeżywając w ekstazie każdą chwilę, której istota zawiera się w niej samej. Szczęście w życiu to realizacja starożytnej nauki "carpe diem", chwytanie świadomości każdej chwili, każdego doświadczenia. Nie poddawanie się rutynie. Gdy młody Housman nie wyciągnie żadnych wniosków z pierwszej lekcji udzielonej mu przez starszego sobowtóra, akcja sztuki powraca do sceny, w której pojawił się Pater jako piewca radości życia.

Dla starego Housmana, który wyrzekł się w swoim życiu miłości, najważniejszym wierszem nie będzie już słynna pieśń Horacego, lecz - zapisane tą samą ręką - bolesne wyznanie starzejącego się mężczyzny, goniącego przez Pola Marsowe pięknego Liguryna.

"... ale jednak dlaczego, Ligurynie, ta nieszczęsna, niezręczna łza spływa po moim policzku? Dlaczego mój gładki język zaniemówił nagle? W nocy trzymam cię mocno w swoich snach, biegnę za tobą przez Pola Marsowe, biegnę za tobą do spienionej toni, a ty nie okazujesz litości".

Ta jedna scena podważa niemal powszechne przekonanie o męczącej erudycyjności najnowszej sztuki Toma Stopparda. Jest czystym wzruszeniem.

Tom Stoppard, "Wynalazek miłości", reż. Krzysztof Babicki, Teatr Wybrzeże, premiera 25 października 1998.


Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: sztuka teatr The Invention of Love Wynalazek miłości Tom Stoppard Rosenkrantz i Guildenstern nie żyją Arkadia Krzysztofow Babicki przedstawienie

Polecamy

 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W