Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl


Andrea Tornielli

Współpracownicy prawdy

biografia Benedykta XVI

ISBN: 83-60082-18-9
wyd.: Wydawnictwo Salwator 2011

Wybrane fragmenty
„HABEMUS PAPAM” — PREFEKT Kongregacji Nauki WIARY ZOSTAJE BENEDYKTEM XVI
Śmierć Wojtyły
Ponad dziesięcioletnie pre-konklawe
Ostatnia podróż papieża
Nowe zasady konklawe
Ostatnia homilia przyszłego papieża


Ostatnia podróż papieża

Ostatnia Droga Krzyżowa Jana Pawła II rozpoczyna się niespodziewanie 1 lutego 2005 r. W niedzielę 30 stycznia gorączkujący papież ukazuje się w oknie na „Anioł Pański” i wraz z młodzieżą z Akcji Katolickiej wypuszcza dwa białe gołębie. Nikt nie dostrzega choroby papieża, pomimo że jego głos jest niski i zachrypnięty. Już tego samego wieczora, a potem następnego dnia, będą miały miejsce zaburzenia oddychania. Źródłem problemów papieża jest jego sylwetka (nazwana przez specjalistów „enterocollo”, przodopochylenie tułowia), która powoduje, że głowa pochyla się do przodu ku brzuchowi i mięśnie krtani blokują się. Wieczorem we wtorek 1 lutego osobisty lekarz Renato Buzzonetti decyduje o niezwłocznym umieszczeniu papieża w Poliklinice Gemelli. Najbliższe otoczenie papieża przez kilka godzin stara się utrzymać tę informację w tajemnicy, która jednak, co oczywiste, natychmiast wychodzi na jaw. Sytuacja jest krytyczna, ale ekipie medycznej udaje się ją przezwyciężyć bez intubowania pacjenta bądź stosowania tracheotomii. W niedzielę 6 lutego na „Anioł Pański” papież ukazuje się w oknie apartamentu dziesiątego piętra rzymskiego szpitala. Wojtyła wydaje się szybko powracać do sił. Gorączka zostaje pokonana, lekarstwa pozwalają przezwyciężyć kryzys. Jan Paweł II nalega, aby jak najszybciej powrócić do Watykanu i w czwartek 10 lutego lekarze czynią zadość jego prośbie. Papież opuszcza Poliklinikę Gemelli swoim papamobile.

W niedzielę 13 lutego papież ukazuje się w oknie swego apartamentu, a zadanie odczytania orędzia i apelu o uwolnienie porwanej w Iraku dziennikarki „Manifesto” Giuliany Sgreny pozostawia Substytutowi Sekretariatu Stanu, argentyńskiemu arcybiskupowi Leonardo Sandriemu. Potem jednak wypowiada słowa błogosławieństwa apostolskiego i życzy wszystkim „dobrej niedzieli”. Tydzień później Wojtyła czyta tekst orędzia. Wydaje się, że wszystko minęło. W rzeczywistości jednak papież nie czuje się dobrze. Powracają syndromy grypy, a przede wszystkim ponawiają się trudności związane z oddychaniem. Rankiem w czwartek 24 lutego Wojtyła ponownie zostaje niezwłocznie przewieziony do Polikliniki Gemelli. Nie chce po raz drugi opuszczać Watykanu. Jego najbliżsi współpracownicy muszą bardzo nalegać, aby go do tego przekonać. „To moment trudnych decyzji — opowiada profesor Rodolfo Proietti, odpowiedzialny za ekipę, która opiekuje się papieżem — tracheotomia staje się nieunikniona; koniecznie trzeba wspomóc drogi oddechowe. Z tą opinią zgadzają się wszyscy lekarze. Mam zadanie zakomunikować Ojcu Świętemu naszą decyzję i poprosić o zgodę na ten zabieg. W tym momencie bardziej niż kiedykolwiek zdaję sobie sprawę, że chory jest całkowicie wyjątkowym pacjentem; i uświadamiam sobie, że ciąży na mnie ogromna odpowiedzialność.

Ojciec Święty zostaje poinformowany o wszystkim w najdrobniejszych szczegółach. Wyraża swoją zgodę («Powierzam się Bożej Opatrzności i ludzkiej kompetencji») i pyta: «Czy będę mógł mówić?». Odpowiadam, że zrobimy wszystko, co w naszej mocy. Przez wiele dni będę odczuwał ciężar tej obietnicy”.

W niedzielę 27 lutego Jan Paweł II ukazuje się zza szyby okna dziesiątego piętra Polikliniki Gemelli. Nie mówi, jedynie pozdrawia i ręką dotyka szyi w miejscu, gdzie przeprowadzono tracheotomię i włożono cewkę, która pozwala mu oddychać. Pomału papież ponownie dochodzi do siebie. Teraz dzięki tracheotomii oddycha dobrze, ćwiczy połykanie, uczy się wypowiadać słowa. Ponownie musi przyzwyczaić się do mówienia. 13 marca, na „Anioł Pański”, nadchodzi tego potwierdzenie. Z okna na dziesiątym piętrze Jan Paweł II zwraca się do całego świata ze swoim błogosławieństwem i pozdrowieniem: „Drodzy bracia i siostry, dziękuję za waszą wizytę. Witam Wadowice! Pozdrawiam Legiony Chrystusa. Wszystkim życzę dobrej niedzieli i całego tygodnia”. Tego samego wieczoru, Jan Paweł II vanem ponownie opuszcza szpital, by powrócić do domu, do Watykanu. Będzie to ostatni raz. Więcej nie opuści już swojego apartamentu Pałacu Apostolskiego. Tydzień po tym powrocie zebrani wierni oczekują ukazania się papieża w oknie na „Anioł Pański”. W Niedzielę Palmową na Placu Świętego Piotra Mszę świętą celebruje kardynał Camillo Ruini. Obecna jest rzymska młodzież. Papież pojawia się w oknie, ale wygląda na cierpiącego i w gorszym stanie niż był podczas modlitwy „Anioł Pański” odmawianej poprzedniej niedzieli z Polikliniki Gemelli. Nie mówi, nie odczytuje nawet formuły błogosławieństwa. Ogranicza się jedynie do pobłogosławienia gestem i pomachania gałązką oliwną. To pojawienie się papieża budzi zaniepokojenie. Wiadomości oficjalne potwierdzają, że chodzi jedynie o okres rekonwalescencji — obserwatorzy odnoszą jednak wrażenie, że chodzi o nowy etap choroby. Niezwykle silne ciało „Bożego atlety”, które oparło się zamachowi, chorobie Parkinsona, nieudanej operacji biodra, poddaje się. Rozpoczyna się Triduum paschalne. Jan Paweł II pragnie przewodniczyć Drodze Krzyżowej w Koloseum. Z tego powodu w układzie kalendarza obrzędów paschalnych zawierającego nazwiska kardynałów przypisane poszczególnym celebracjom rubryka Drogi Krzyżowej pozostaje pusta. Stan papieża nie pozwala mu opuścić apartamentu, gdzie przez 24 godziny towarzyszy mu anestezjolog. Rozwiązaniem jest połączenie telewizyjne: Wojtyła śledzi Drogę Krzyżową ze swojej prywatnej kaplicy. Watykańskie centrum telewizyjne, które transmituje te obrazy, kadruje papieża wyłącznie od tyłu. Podczas ostatniej stacji papież bierze w drżące ręce krzyż i przyciska go do siebie. Oczekiwanie, wielkie oczekiwanie podczas niedzieli Wielkanocnej, kiedy przewiduje się, że papież ukaże się w oknie, aby udzielić błogosławieństwa „Urbi et Orbi”, miastu i światu. Poranna Msza na Placu Świętego Piotra celebrowana jest przez Sekretarza Stanu, kardynała Angela Sodano. Wreszcie Wojtyła ukazuje się w oknie. Ma założoną stółę, wygląda na cierpiącego. Głową wstrząsają niekontrolowane poruszenia. W momencie błogosławieństwa papież wysila się, by wypowiedzieć łacińską formułę, podczas gdy sekretarz, ks. Mieczysław, przybliża mu mikrofon. Jednak papież nie jest w stanie przemówić. Daje się słyszeć jedynie grobowy, niski oddech. Dla wszystkich jest już oczywiste, że zdrowie papieża chyli się ku końcowi, nawet jeśli nikt jeszcze nie sądzi, że stanie się to tak szybko. Niedziela Wielkanocna jest ostatnią w życiu papieża. W następną, drugą niedzielę Wielkanocy, celebrowane jest święto, z którym Wojtyła jest szczególnie związany: święto Miłosierdzia Bożego, zainicjowane przez świętą Faustynę Kowalską, zakonnicę, którą Jan Paweł II wyniósł do chwały ołtarzy.

Od poniedziałku Zwiastowania Pańskiego zaczynają krążyć głosy o ponownym umieszczeniu papieża w Poliklinice Gemelli. Od kilku dni już wiadomo, jakkolwiek nieoficjalnie, że papież nie jest w stanie normalnie się odżywiać, ma trudności z przełykaniem. Są tacy, którzy przepowiadają nieunikniony zabieg chirurgiczny mający na celu wprowadzenie do żołądka stałej sondy, która pozwoli odżywiać pacjenta bezpośrednio, nie przechodząc przez krtań. Źródła oficjalne dementują możliwość umieszczenia papieża w klinice. Przypuszczenia te jednak nie cichną. Panuje przekonanie, że papież z trudem ponownie opuści Watykan.

Tak nadchodzi wtorek 30 marca. Jan Paweł II po raz ostatni ukazuje się w oknie swego apartamentu, aby pozdrowić obecnych na Placu Świętego Piotra licznych pielgrzymów i turystów. Wojtyła cierpi jeszcze bardziej, jego twarz jest ściągnięta grymasem bólu, rękę często podnosił w stronę głowy. Jan Paweł II pozdrawia. Pozdrawia i błogosławi. Podobnie jak to miało miejsce cztery dni wcześniej, sekretarz przybliża papieżowi mikrofon do błogosławieństwa. I ponownie nie udaje mu się nic powiedzieć. Milczące spotkanie. Ostatnie spotkanie pontyfikatu całego naznaczonego bezpośrednią relacją z wiernymi. Właśnie ze spotkań na „Anioł Pański”, z tego ukazywania się w oknie Jan Paweł II nigdy nie chciał zrezygnować.

Tego samego wtorkowego poranka dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej ogłasza, że rekonwalescencja Ojca Świętego trwa i że tego dnia papież będzie odżywiany przez sondę nosowo—żołądkową. Nie jest to sonda wprowadzona bezpośrednio do żołądka, ale rurka włożona do nosa, która wchodzi do krtani, a następnie dochodzi do żołądka. Jest to metoda czasowa, która zazwyczaj zapowiada definitywny zabieg (nazywany peg) wprowadzenia sondy bezpośrednio do żołądka. W ten sposób oficjalnie zostają potwierdzone trudności papieża związane z odżywianiem. Rurka od tracheotomii pozwala Wojtyle oddychać, rurka włożona do nosa pozwala jeść. Jeszcze nikt nie spodziewa się, że wydarzenia rozegrają się tak błyskawicznie.

W czwartek 31 marca 2005 r., podczas celebracji Mszy świętej wraz z udziałem swych sekretarzy, papież ma dreszcze i wysoką gorączkę — niebezpieczny objaw u chorych na Parkinsona. Na zewnątrz Watykanu nie przeciekają żadne wiadomości.

Wieczorem, po godzinie dwudziestej, dzwoniące telefony stawiają watykanistów w stan pogotowia. W Watykanie rozchodzi się wiadomość o pogorszeniu się stanu zdrowia papieża. Mówi się o poważnym kryzysie i o udzieleniu papieżowi sakramentu namaszczenia chorych. Przed północą Joaquín Navarro-Valls potwierdza: Jan Paweł II ma wysoką gorączkę wywołaną przez infekcję dróg moczowych. Kilka godzin później sytuacja się pogarsza. Jest już pewne, że papież jest u kresu życia. Agonia Karola Wojtyły trwa przez cały piątek. Wieczorem na Placu Świętego Piotra wielki tłum jednoczy się na modlitwie. Arcybiskup Angelo Comastri mówi: „Tego wieczoru i tej nocy Jezus otwiera na oścież drzwi przez papieżem Janem Pawłem II”. Agonia przeciąga się jednak na kolejny dzień. We wczesnych godzinach popołudniowych papież zaczyna tracić świadomość i 2 kwietnia o godzinie dwudziestej pierwszej trzydzieści siedem umiera. Świat oczekiwał tej wiadomości, ale nikt nie może się do niej przyzwyczaić. Niemal dwadzieścia siedem lat pontyfikatu to niezwykle długi czas. Pokolenia młodych ludzi wzrastały, znając jedynie papieża Wojtyłę i choć oznaki choroby stawały się coraz bardziej widoczne, to nikt nie chciał wierzyć, że pora ostatniej podróży już nadeszła. „Ojciec Święty zmarł dziś wieczorem o godzinie dwudziestej pierwszej trzydzieści siedem w swoim prywatnym apartamencie — tak brzmi oświadczenie Joaquina Navarro-Vallsa. — O godzinie dwudziestej w pokoju Ojca Świętego pod przewodnictwem księdza arcybiskupa Stanisława Dziwisza rozpoczęła się Msza święta z okazji uroczystości Miłosierdzia Bożego. Koncelebrowali ją kardynał Marian Jaworski i arcybiskup Stanisław Ryłko... W trakcie Mszy świętej Ojcu Świętemu udzielono wiatyku i, ponownie, sakramentu namaszczenia chorych. Ostatnie godziny Ojca Świętego naznaczone były nieprzerwaną modlitwą wszystkich osób towarzyszących mu w pobożnym konaniu i przez solidarne uczestnictwo w modlitwie tysięcy wiernych zebranych od wielu godzin na Placu Świętego Piotra...”.

Odchodzi wielki bohater dwudziestego wieku, wielki papież. Reakcja ludzi jest zaskakująca: miliony osób kierują się w stronę Rzymu, aby oddać hołd ciału papieża, które 3 kwietnia zostaje wystawione w Sali Klementyńskiej, a następnie, od wieczora w poniedziałek, w Bazylice Świętego Piotra, gdzie pozostaną aż do dnia pogrzebu, czyli najbliższego piątku. Ceremonia pogrzebowa jest wydarzeniem światowym. Pragną w niej uczestniczyć głowy państw z całego świata. Imponujący jest także udział przedstawicieli innych religii. Pod koniec Mszy pogrzebowej, której przewodniczy ten, który za kilka dni zostanie następcą Wojtyły, wśród tłumu zostają rozwinięte transparenty z napisem: „Święty natychmiast”.

Śmierć Jana Pawła II staje się kolejną okazją do spot­kania. Kardynałowie wezwani, aby wyznaczyć swego następcę, są pod wrażeniem tłumu. Kogo powołają do steru łodzi Piotrowej? Kto wstąpi na rozpoczętą przez niego drogę? Są to pytania stawiane w dniach poprzedzających pierwsze konklawe trzeciego tysiąclecia — konklawe odnowione, noszące wyraźny ślad Karola Wojtyły. Odpowiedź, jak widzieliśmy, nadeszła i jest zaskakująca: kardynałowie wybrali pontyfikat przejściowy, wyznaczając do tego zadania prefekta Kongregacji Nauki Wiary.

opr. ab/ab



 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: pontyfikat Kongregacja Nauki Wiary Joseph Ratzinger Karol Wojtyła umieranie konklawe kolegium kardynalskie Benedykt XVI śmierć Jana Pawła II ostatnia Droga Krzyżowa