Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Stefan Frankiewicz

MILCZENIE

Trwająca od kilkudziesięciu lat publiczna służba Jerzego Turowicza tak bardzo dotykała zawsze najważniejszych obszarów polskiego życia zbiorowego, że dziś, kiedy go zabrakło, pierwszą reakcją jest nie potrzeba osobistych o nim wspomnień, ale uczucie pustki. Pustki po odejściu kogoś u nas wyjątkowego, kto w warunkach wolnej już Polski i cieszącego się wolnością Kościoła, z uporem i na przekór częstemu u nas samozadowoleniu i powierzchowności, wracał do tych trudnych tematów i pytań, które uważał za zasadnicze dla przyszłości polskiego katolicyzmu i jego związków z życiem. Myślę, że będzie nam brakowało przenikliwości Jerzego Turowicza, jego wyraźnej hierarchii spraw w chrześcijaństwie najważniejszych i mądrej odwagi autentycznego świadka w stawianiu niewygodnych pytań Kościołowi, czyli nam wszystkim.

Jest kilka zwłaszcza obszarów, gdzie pustka po odejściu Jerzego Turowicza wydaje się dziś szczególnie dotkliwa. Na przykład to wszystko, co było wyrazem jego gorliwej troski o rzeczywistą jakość polskiego chrześcijaństwa, stan naszej "religijności dnia codziennego", sposoby łączenia "polskości" z "katolickością". Wykazywał tutaj wyjątkowe zrozumienie dla istoty Kościoła i jego powszechności, a także pamięć o tradycyjnych brakach polskiego katolicyzmu, w tym katolickiej inteligencji, które sam, swoim świadectwem i umiejętnością skupiania wokół siebie innych, przez kilkadziesiąt lat usiłował uzupełnić. Albo jego wielka pasja, jaką było cierpliwe, nacechowane szacunkiem dla ludzi poszukujących czy niewierzących, promowanie dialogu Kościoła ze światem kultury, dialogu, który uważał za żywotnie potrzebny i religii, i kulturze. Świadomość tę posiada wielu, ale w Jego przypadku był to niewątpliwy charyzmat, a wynikające stąd owoce imponujące.

Doświadczenia wyniesione z Rzymu i Watykanu każą mi wspomnieć z najwyższym szacunkiem o jeszcze innym wyczuleniu Jerzego Turowicza, raczej rzadkim choć tak bardzo dziś potrzebnym. Chodzi o Jego postawę wobec katolików uprawiających działalność polityczną. Jakże drażniły go i bolały przykłady instrumentalnego traktowania instytucji Kościoła i nadużywania hasła "społeczna nauka Kościoła", podpieranie się religią i związkami z hierarchią w osiąganiu partykularnych celów o charakterze ściśle politycznym.

Ci, którzy znali Jerzego bliżej i cieszyli się Jego przyjaźnią, dobrze wiedzą, że także w tym Jego szacunku dla zasady autonomiczności religii i polityki, w twardym przypominaniu tej zasady od roku 1989, czyli od samego początku budowania nowej Polski i trudnego ustalania się relacji pomiędzy demokratycznym państwem a Kościołem, wyrażało się Jego życie wewnętrzne i sposób podchodzenia do spraw najważniejszych. O najgłębszych, wciąż tych samych źródłach własnej postawy religijnej Jerzy jednak nie mówił. W tym także był wyjątkowy. "Im bliżej jesteśmy wysokich gór, tym czujemy się mniejsi" - pisze Paul Claudel.

Stefan Frankiewicz



---
Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: śmierć kultura polityka praca Tygodnik Powszechny wspomnienie Jerzy Turowicz gazeta redakcja epitafium Stefan Frankiewicz
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W