Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl

Kalendarium życia Jerzego Turowicza

OSIEMDZIESIĄT SZEŚĆ LAT: SŁOWA I FAKTY

Pracowaliśmy nad tym kalendarium od środy, gdy dotarła do nas wiadomość o śmierci Szefa. Cały zespół i skrzyknięci do pomocy współpracownicy. Dzień i noc, przedzierając się przez gęstwinę faktów, opowieści, anegdot, które trzeba było weryfikować; wertując oprawne tomy ponad 50 roczników "Tygodnika". O północy w niedzielę przyszło załamanie: to nie jest do ogarnięcia. Materiał w zapisie komputerowym miał 300 tysięcy znaków - dziesiątki stron do kolejnej lektury, poprawek, korekt. O piątej nad ranem zakończyliśmy pracę. Powstał zapis przede wszystkim myśli i twórczości Jerzego Turowicza, rzucony na tło najważniejszych faktów biograficznych i historii "TP". Kalendarium dzielimy na dwie części, z których pierwsza, urywająca się na roku 1978, roku wyboru polskiego Papieża - poniżej, a dokończenie - za tydzień.
O ile nie podajemy inaczej, publikowane w numerze zdjęcia pochodzą z archiwum rodzinnego Anny i Jerzego Turowiczów.

10 XII 1912 - urodził się w Krakowie w kamienicy rodzinnej przy ul. Sobieskiego 7, jako syn Augusta Turowicza (1875-1960), sędziego, później radcy prawnego "Ilustrowanego Kuriera Codziennego", działacza Akcji Katolickiej oraz Klotyldy z domu Turnau (1881-1979). Miał troje starszego rodzeństwa: Andrzeja (1904-1989), profesora matematyki i benedyktyna (imię zakonne Bernard), Juliusza (1906-1995), księdza, profesora liturgiki, oraz Annę (ur. 1909), później Strzelecką. Potem urodziły się jeszcze: Maria (1914-1997), filozof, tłumaczka Ingardena, sekretarka "Tygodnika Powszechnego", a następnie redaktor w Polskim Wydawnictwie Muzycznym, Olawia (ur. 1916), księgowa, oraz Krystyna (ur. 1920), później Falkowska, sędzia.

1918-1922 - nauka w szkole ćwiczeń przy Państwowym Seminarium Nauczycielskim Męskim.

1922-1930 - nauka w III Gimnazjum im. Króla Jana Sobieskiego; nauczycielem matematyki jest Leon Chwistek. Turowicz wstępuje do Sodalicji Mariańskiej.

1927 - debiut w piśmie Sodalicji "Pod Znakiem Maryi", ukazującym się w Zakopanem.

1930 - matura; początek studiów na Politechnice Lwowskiej (Wydział Budowy Maszyn). Powie po latach: "Ogromnie fascynowały mnie maszyny, samochody, samoloty".

1930-1934 - we Lwowie działa w Akademickiej Sodalicji Mariańskiej oraz Stowarzyszeniu Katolickiej Młodzieży Akademickiej "Odrodzenie" (z czasem zostanie prezesem lwowskiego "Odrodzenia"); interesuje się filozofią tomistyczną, katolicką nauką społeczną i personalizmem Jacques Maritaina; jako zwolennik uniwersalizmu chrześcijańskiego ostro polemizuje z nacjonalizmem. Na Tygodniach Społecznych "Odrodzenia" w Lublinie poznaje ks. Stefana Wyszyńskiego oraz działaczy "Odrodzenia" z Wilna: Antoniego Gołubiewa i Stanisława Stommę. Jest członkiem, a potem prezesem Związku Awiatycznego Studentów Politechniki Lwowskiej. Współpracuje z lwowskim miesięcznikiem studenckim "Życie Technickie", niebawem wchodzi w skład jego redakcji. Zaczyna dużo palić.

1932 - rozpoczyna prenumeratę miesięcznika "Esprit" Emmanuela Mouniera.

1932-1934 - jest współwydawcą lwowskiego biuletynu "odrodzeniowego" "Dyszel w Głowie"; wkrótce zostaje - pierwszy raz w życiu - redaktorem naczelnym tego pisma (redakcja była 1-2-osobowa).

Styczeń 1933 - w "Życiu Technickim" publikuje artykuł "Zadania polskiego szybownictwa"; lata trzydzieste - okazjonalny współpracownik pism: "Vox Universitatis" (Warszawa), "Gazeta Kościelna" (Lwów), "Prosto z Mostu" (Warszawa), "Kultura" (Poznań).

Wiosna 1934 - ostre zapalenie płuc wraz z kilkumiesięczną rekonwalescencją uniemożliwia odbycie kursu pilotażu szybowcowego i wpływa na rezygnację ze studiów politechnicznych; Turowicz wraca do Krakowa, do rodzinnego domu przy Sobieskiego. Zapewne w tym roku wyjeżdża po raz pierwszy za granicę - jako reprezentant "Odrodzenia" (do Budapesztu).

1934-1939 - studia na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego (historia i filozofia), zakończone absolutorium z historii, lecz bez złożenia pracy magisterskiej; w trakcie studiów jest słuchaczem seminarium historyka filozofii
ks. prof. Konstantego Michalskiego, ulega wpływowi tomizmu o. Jacka Woronieckiego. Członek krakowskiego Aeroklubu oraz Akademickiego Związku Misyjnego (na kongresie Związku poznaje o. Maksymiliana Kolbe).

20 października 1935 - po Mszy młodzieży "odrodzeniowej" w Krakowie, w kościele św. Wojciecha, poznaje 19-letnią Annę Gąsiorowską (córkę generała Janusza Gąsiorowskiego oraz Zofii Zawiszanki, pisarki i peowiaczki, dziedziczki majątku Goszyce w Proszowskiem).

1 grudnia 1935 - jako reprezentant "Odrodzenia" "przeprowadza krytykę współczesnego porządku duchowego" na wieczorze dyskusyjnym "Prądy ideowe młodzieży polskiej", w sali Kopernika Collegium Novum (wśród pozostałych dyskutantów są m.in. Jan Bielatowicz i Józef Cyrankiewicz).

15-21 grudnia 1935 - XIV Tydzień Społeczny "Odrodzenia" w Krakowie, współorganizowany przez Turowicza, który wygłasza referat "Technika i praca".

Grudzień 1935 - publikuje artykuł "Problemy pracy", zamieszczony jako "wstępniak" w lubelskim miesięczniku akademickim "Odrodzenie"; Turowicz jest stałym korespondentem tego pisma z Krakowa.

Styczeń 1936 - zaręczyny z Anną Gąsiorowską. Ogłasza artykuł wstępny "O chrześcijańską kulturę jutra" w wileńskim dwutygodniku "odrodzeniowców" "Pax"; artykuł ukazuje się następnie w Wilnie, w "Bibliotece Pax", jako 16-stronicowa broszura - pierwsza książka Jerzego Turowicza.

1936 - bierze udział w kongresie "Pax Romana" w Wiedniu, razem z Antonim Gołubiewem (przedtem, jako reprezentant młodzieży "odrodzeniowej", był już na takich kongresach m.in. w Pradze, Bratysławie i Paryżu).

1937 - ponownie zostaje redaktorem naczelnym: tym razem krakowskiego "organu młodych historyków" "Historia"; wydaje jego numer 4., datowany: czerwiec 1937.

Lato 1938 - jako dziennikarz katolickiej prasy studenckiej i działacz "Pax Romana" uczestniczy w zjeździe organizacji młodzieży akademickiej w Luksemburgu; jest jedynym zaproszonym Polakiem.

26 listopada 1938 - w drewnianej kaplicy św. Otylii w Wilkowie ślub z Anną Gąsiorowską; obiad weselny w Goszycach. Turowicz opuszcza dom rodzinny i wynajmuje z żoną dwupokojowe mieszkanie przy al. Słowackiego 16.

1 stycznia 1939 - otrzymuje etat redaktorski w krakowskim "Głosie Narodu" - dzienniku o orientacji chadeckiej, kierowanym przez ks. Jana Piwowarczyka. "Redakcja mieściła się wówczas, od niedawna, w ciasnych pokoikach na piętrze budynku przylegającego do kościoła Bożego Miłosierdzia" - napisze po latach.

Lipiec 1939 - po raz trzeci w życiu zostaje redaktorem naczelnym: "Głosu Narodu" (nie jest jednak uwidoczniony w "stopce").

Lipiec-sierpień 1939 - publikuje w "Głosie Narodu" liczne artykuły, głównie wstępne, o polityce międzynarodowej (czasem podpisywane kryptonimem J.T.); w numerze 186. z 18 VII pisze: "Jeśli się już bić będziemy, to także o to, żeby przyszłe Niemcy powojenne nie były hitlerowskie" ("Ideologia i interesy"); w nrze 199. z 21 VII: "Jeśli wojna będzie, to po niej musi nastąpić odbudowa gospodarczej i duchowej jedności Europy" ("Po co znowu wojna").

23-27 sierpnia 1939 - ostatni (XVIII) Tydzień Społeczny w Lublinie; Turowicz wygłasza referat.

25 sierpnia 1939 - w nrze 234. "Głosu Narodu" ukazuje się artykuł "Po podpisaniu paktu" - reakcja Turowicza na układ Ribbentrop-Mołotow: jego ostatni przed wojną artykuł wstępny. Pisze: "Zbliżenie sowiecko-niemieckie zagraża niepodległości państw Europy południowo-wschodniej (...) Zawsze byliśmy przekonani o fałszywej grze Sowietów. (...) Nie wiemy, czy prócz tekstu opublikowanego nie istnieją jakieś tajne klauzule."

3 września 1939 - ukazuje się ostatni numer "Głosu Narodu". Nocą z 3 na 4 IX Jerzy i Anna Turowiczowie wędrują pieszo do oddalonych 20 km Goszyc, gdzie będą mieszkać przez cały okres okupacji. Ich mieszkanie przy al. Słowackiego ulega likwidacji; podczas wojennych wizyt w Krakowie Jerzy Turowicz zatrzymuje się u rodziców przy Sobieskiego.

Początek września 1939 - teściowa Turowicza Zofia z Zawiszów wraz z drugim mężem Romualdem Kernem i zięciem wyruszają bryczką, by zaciągnąć się do wojska (Turowicz nie został wcześniej objęty mobilizacją z powodu przebytej choroby płuc, miał kategorię "C": "nieszkolony, pospolite ruszenie z bronią w ręku"). Wyprawa kończy się w okolicach Zamościa, 17 września: na wiadomość o wkroczeniu Sowietów, wracają do majątku.

W majątku goszyckim stoją dwa dwory: stary, drewniany i nowy, murowany, z obniżonym po uszkodzeniu w 1914 r. piętrem, na którym pozostał jeden tylko pokój mieszkalny. On właśnie staje się siedzibą Turowiczów; z powodu sąsiedztwa zbiornika wody nazywano go Rezerwuarem.

13 marca 1940 - narodziny pierwszego dziecka Turowiczów, Elżbiety (później Jogałłowej); 9 sierpnia 1941 rodzi się druga córka, Joanna (później Piasecka).

Podczas wojny Jerzy Turowicz wiąże się z "Unią" - konspiracyjną organizacją o profilu chrześcijańsko-demokratycznym, pracuje nad planami przyszłego społeczno-kulturalnego tygodnika katolickiego, wiele czyta, publikuje w prasie podziemnej, m.in. w "Miesięczniku Literackim" i "Kulturze jutra" - organie "Unii". Współpracuje z podziemnym teatrem Tadeusza Kantora i w 1943 r. bierze udział w przygotowanej przez Kantora inscenizacji "Balladyny"; gra w niej rolę Kirkora (przedstawienia odbywały się w mieszkaniu Ewy Siedleckiej, później Kotulowej, przy ul. Szewskiej). Skupuje w krakowskich antykwariatach książki, a na goszyckim strychu, pod warstwą sieczki izolującej strop od zimna, przechowuje gromadzone w wielkiej liczbie podziemne gazetki.

W wojennych Goszycach kwitnie życie intelektualne - wieczorami przy lampie naftowej Jerzy Turowicz czyta głośno wiersze, a także np. "Ubu króla" Alfreda Jarry - i konspiracyjne. Ukrywają się partyzanci, Żydzi, australijski skoczek spadochronowy. Romuald Kern "dzięki suwerennej, z lekka ironicznej postawie i znakomitej znajomości niemieckiego jakoś sobie radził z okupantami" - opowiada Anna Turowiczowa. W 1943 r. po rewizji we dworze Kern i Turowicz trafiają do więzienia w Miechowie, wkrótce jednak zostają zwolnieni.

Majątek przyjmuje kolejne fale uciekinierów. W maju 1940 po otwarciu mostu na Sanie przyjeżdżają ze wschodu krewni Zofii Kernowej, m.in. malarka Lela (Aniela) z Wolskich Pawlikowska z Medyki. Z jej, a także psychologa prof. Stefana Szumana walnym udziałem powstaje "Arka Noego czyli zwierzyńca goszyckiego opisanie na dzień św. Zofii XV maja MCMXLI od krewnych i nie krewnych" - księga żartobliwych wierszyków i obrazków tworzących kronikę goszyckiej codzienności.
W "Arce" jest m.in. wiersz Szumana "Świątynia dumania":

Różne są w Arce kabiny, pokoje,
Na pierwszym piętrze jest pokój na dwoje
Dobrze tam, cicho - po codziennym gwarze
Gdzie znaleźć szczęście jak nie w rezerwuarze!?
Ocembrowana śpiewa tu fontanna,
Sam na sam z Jerzym rozmawia tu Anna,
Tu Annie Jerzy nawzajem się zwierza,
Z dala od Arki wszelakiego zwierza,
Tutaj skanduje on Łobodowskiego,
Tu Anna szyje pieluszki małego,
- Dym papierosów świat tutaj przysłania,
bo tu jest Jerzów Świątynia Dumania.

Liczni nowi goście przybywają po powstaniu warszawskim, wśród nich w listopadzie 1944 Czesław Miłosz wraz z żoną i teściową, sprowadzony przez Turowicza za pośrednictwem Kazimierza Wyki; w Goszycach powstały wiersze Miłosza "Los", "Życzenie", "Skarga dam minionego czasu". Obraz "Arki " w ostatnich miesiącach wojny przekazał Jan Józef Szczepański - wówczas partyzant, który znalazł schronienie w goszyckim dworze - w opowiadaniach "Koniec legendy" i "Trzy czerwone róże".

17 stycznia 1945 do Goszyc dociera Armia Czerwona; wkrótce Jerzy Turowicz wyrusza do Krakowa, 28 lutego dołącza do niego Anna z córkami. Zatrzymują się najpierw przy ul. Lea w mieszkaniu przebywającego w Londynie poety-lotnika Mieczysława Lisiewicza; wysiedleni stamtąd przez Sowietów, przenoszą się na ul. Lenartowicza 3/10. Turowicz zostaje na krótko asystentem-wolontariuszem przy katedrze historii gospodarczej UJ u prof. Romana Grodeckiego. Pojawia się koncepcja uruchomienia katolickiego tygodnika w oparciu o dawną redakcję "Głosu Narodu"; Turowicz bierze udział w naradach u promotora nowego pisma, Księcia Metropolity Adama Stefana Sapiehy, którego znał już z czasów przedwojennych, a także - wraz z ks. Janem Piwowarczykiem - przygotowuje materiały do pierwszych numerów.

1945

Z datą 24 marca 1945 ukazuje się pierwszy numer "Tygodnika Powszechnego", w objętości 4 stron formatu 47/32 cm i w cenie 3 złotych. Wydawcą jest Kuria Xiążęco--Metropolitalna Krakowska, pismo redaguje anonimowy "Komitet", składający się wówczas z ks. Jana Piwowarczyka, Jerzego Turowicza i (krótko) Konstantego Turowskiego oraz Marii Czapskiej. Adres redakcji: Franciszkańska 3. (Jerzy Turowicz: "Cała redakcja mieściła się wówczas w jednym pokoju sąsiadującym z gabinetem kanclerza kurii, który był naszym wydawcą, administratorem i który trzymał kasę w kieszeni swojej sutanny (...) Ksiądz Piwowarczyk kierował pismem, a ja robiłem korektę, łamałem numery w drukarni, chodziłem do cenzury. (...) Jednocześnie próbowałem gromadzić współpracowników, nawiązywać kontakty z autorami, tworzyć jakiś zespół ludzi, którzy mogliby to pismo kształtować".)

Na stronie tytułowej obok błogosławieństwa metropolity krakowskiego ks. Piwowarczyk pisze w artykule "Ku katolickiej Polsce": "Jeśli jest jaki etyczny sens państwa, to tylko ten, by umożliwiało pełny rozwój ludzkiej osobie". W numerze znajdują się także teksty Stanisława Kutrzeby, Artura Górskiego, Władysława Konopczyńskiego, Marii Morstin-Górskiej, Jerzego Zagórskiego, Juliusza Osterwy. "Największą może rewelacją podziemnego życia literackiego była poezja Krzysztofa Baczyńskiego" - czytamy w komentarzu pod wierszem poety pt. "Z wiatrem".

Na ostatniej stronie zamieszczono "Oświadczenie Wydawnictwa": "»Tygodnik Powszechny« będzie pismem katolickim. Będzie więc zmierzał do utrwalania katolickiej Prawdy w szerokich kołach naszego społeczeństwa i do wyrażania jej w sprawach społeczno-kulturalnych, które życie bieżące ze sobą niesie. »Tygodnik Powszechny« będzie pismem apolitycznym i bezpartyjnym. Z tego względu wykluczamy z niego zagadnienia aktualno-polityczne oraz walkę stronnictw".

8 kwietnia 1945 Jerzy Turowicz ogłasza artykuł programowy pt. "Drogi do Europy" (TP 3/45): "Kończy się wojna. Może nieliczne tygodnie, może już tylko dni dzielą nas od ostatecznej i całkowitej klęski Niemiec. (...) Europa spojrzy za siebie, obejmie jednym spojrzeniem ruiny setek miast i szeroko rozlane morze krwi i cierpienia i zapyta o sens tak straszliwej hekatomby. (...) Europa, Europa. Cóż jest Europa? Czy to pojęcie posiada dziś jakąś jednoznaczną treść? Czy jest jakiś wspólny mianownik, do którego można by sprowadzić tak różnorodne zjawiska kulturowe czy ustrojowe, jak te właśnie, które widzimy dziś na geograficznym obszarze Europy? Czy taki wspólny mianownik istniał przed wybuchem obecnej wojny, w czasie międzywojennego dwudziestolecia? Zdaje się, że nie. Europa jest pojęciem historycznym. Była kiedyś. (...) Trzeba wreszcie przeprowadzić rewizję całej tradycji europejskiej i zbadać, co z niej należy odłożyć do muzeum, a co zachować, rozwijać i kontynuować".

Na pierwszej stronie ukazuje się wiersz Gałczyńskiego "Pieśń o żołnierzach z Westerplatte" (TP 4/45).

29 kwietnia 1945 Turowicz pisze we wstępniaku "Nowe ziemie" (TP 6/45): "Włączenie części ziem zachodnich do Polski nastąpiło niemal od razu po ich zajęciu. Przed całkowitym rozbiciem Niemiec, przed konferencją pokojową i przed formalnym wykreśleniem granic Polski. (...) Polska zajęła ziemie zachodnie, bo ma do nich niezaprzeczalne prawo. A mając to prawo faktycznie, nie musi czekać na jego formalne potwierdzenie". W tym samym numerze pierwszy tekst Stefana Kisielewskiego pt. "Życie muzyczne Krakowa".

W numerze 7/45 na pierwszej stronie komentarz redakcyjny na zakończenie wojny: "Oto w proch pada lucyferyczna pycha, która prawie niebios sięgała. (...) Miejmy nadzieję, że społeczeństwa wrócą do pojęć moralnych i na nich oprą budowę życia międzynarodowego".

Ks. Piwowarczyk, "Dlaczego własność prywatna?": "Zasada własności prywatnej była w przeszłości i jest dzisiaj jeszcze atakowana. (...) Instytucja własności prywatnej nie jest kategorią historyczną, która panuje w jednym tylko okresie dziejów ludzkości, by w drugim zrobić miejsce innej. Idzie z ludzkością od początku i pójdzie aż do jej końca. Jej źródło stanowi nie gwałt, ale prawo natury" (TP 10/45).

W artykule "Sprawa katolicyzmu" Turowicz pisze: "Sięgnięcie do korzeni współczesnego kryzysu europejskiego, odkrywa nam jako najgłębszą i najistotniejszą jego przyczynę tylko to jedno: odejście od chrześcijaństwa" (TP 11/45).

Cena "TP" wzrasta do 5 złotych, a objętość do sześciu stron.

W numerze 19/45 komentarz redakcyjny na rocznicę Powstania Warszawskiego: "Uczciwość w myśleniu każe rozróżnić dwie strony powstania: polityczną i wojskową. Nie znamy całości politycznych warunków powstania (...) Dlatego sąd należy do czasu zawiesić. Inaczej jest z powstaniem warszawskim jako zbrojnym czynem ludności stolicy (...) Naród, który drożej niż życie, niż szczęśliwość osobistą członków ceni sobie niezależność zewnętrzną i wolność wewnętrzną, wyjdzie zwycięsko ze wszystkich trudności". Wkrótce Kisielewski w "Porachunkach narodowych" oceni powstanie krytycznie.

Lipiec 1945 - przebywający w Krakowie wiceminister sprawiedliwości Chajn mówi: "Uważamy, że Kościół musi być podporządkowany w hierarchii państwu". Kilkanaście dni później "TP" (20/45) reaguje komentarzem pt. "Kościół a państwo": "O »podporządkowaniu« Kościoła państwu (...) nikt dziś nie myśli. Jest bowiem niemożliwe i w praktyce byłoby klęską. (...) Dziś są możliwe tylko dwa rozwiązania problemu, o którym mowa: porozumienie państwa z Kościołem lub rozdział."

W numerze 30 z 14 października 1945 w stopce redakcyjnej po raz pierwszy pojawia się informacja: "Redaktor: Jerzy Turowicz".

W listopadzie Jerzy Rayski przedstawia "Historię bomby atomowej" (TP 33/45); wcześniej redakcja nie zauważyła zrzucenia bomby na Hiroszimę.

1946

W styczniu Edmund Osmańczyk rozpoczyna cykl tekstów o "Niemcach w roku 1945". Stwierdza m.in.: "Nie słabość Rzeszy, lecz siła Polski jest podstawą pokoju polsko-niemieckiego. Każda słabość Niemiec jest zjawiskiem przejściowym. Kto na nią liczy, ten nie czyta historii".

Hanna Malewska pisze, że Goebbels nie zasiadł wprawdzie na ławie oskarżonych w Norymberdze, "ale straszliwe doświadczenia ostatnich lat powinny wpoić w nas ostrożność w stosunku do wszelkiej propagandy" (TP 9/46). W numerze na rocznicę powstania kościuszkowskiego (12/46) debiutują w "TP" Paweł Jasienica i Stefan Kieniewicz.

Pierwsza rocznica pisma zbiega się z prima aprilisem. Jan Piess pisze w "TP" (13/46) o "TP": "Chce wrócić do ciemnoty i obskurantyzmu średniowiecza (...) zwalcza postulat oświaty wśród ludu (...) propaguje natomiast powrót do pańszczyzny, kurnych chat, niewolnictwa kobiety".

7 kwietnia (TP 14/46) Turowicz krytykuje kampanię propagandową, prowadzoną przez komunistyczne władze pod hasłem "walki z reakcją". "Rozważania powyższe wywołają prawdopodobnie u naszych przeciwników, według obyczajów niestety dzisiaj rozpowszechnionych, burzę wymyślań; posypią się na nas oskarżenia o... reakcyjność. Wymyślań tych i oskarżeń się nie boimy, przywykliśmy do nich zresztą. (...) Natomiast uczciwą dyskusję z naszymi tezami powitamy i podejmiemy bardzo chętnie. Być może, że się mylimy. Dowiedzcie".

List do redakcji przysyła czytelnik Władysław Bartoszewski (TP 17/46).

Pisząc o zorganizowanym przez władze "referendum" (w sprawie zachowania Senatu, ustroju gospodarczego i Ziem Zachodnich), redakcja przypomina: "każdy katolik spełniając swój obowiązek obywatelski winien głosować z pełnym poczuciem odpowiedzialności i zgodnie ze swoim katolickim sumieniem" (TP 26/46).

W czerwcu ukazuje się pierwszy numer miesięcznika "Znak", redagowanego najpierw przez Jerzego Radkowskiego, a od drugiego numeru przez Malewską i Stommę. W nrze 1 m. in. artykuł Turowicza "W stronę uspołecznienia".

W specjalnym oświadczeniu w numerze z 21 lipca redakcja "TP" potępia pogrom kielecki na Żydach, który w numerze następnym nazwany zostanie "nieobliczalną klęską moralną".

Ks. Piwowarczyk pisze o wyroku norymberskim (TP 41/46). Stanisław Lem debiutuje opowiadaniem "Obcy" (43/46). Pismo ma już 12 stron.

1947

Antoni Gołubiew o powieści Stefana Kisielewskiego "Sprzysiężenie": "Kisielewski odciął się programowo od dwu źródeł wartości: od Boga i od natury (...) poświęca sprawom seksualnym wiele stron swej powieści, a jego opisy przygód Zygmunta, perwersyjnych pieszczot z Tamarą, obrzydliwego włóczenia się od jednego domu publicznego do drugiego robią wrażenie wyjątkowo przykre" (TP 2/47).

W artykule "Wierność wobec Kościoła" ks. Piwowarczyk zauważa: "Obowiązki katolików nie ograniczają się do biernego odbierania rozkazów hierarchii. Ostatni Papieże podjęli stare hasło - praw dla ludzi świeckich w Kościele. Nie kler stanowi Kościół. Stanowią go razem z nimi wierni" (TP 4/47).

W lutym Jan Józef Szczepański publikuje okupacyjne opowiadanie "Buty" - o rozstrzelaniu przez oddział AK "własowców", którzy przeszli na stronę partyzantów (TP 6/47). Reakcją są protesty czytelników. Jerzy Turowicz odpowiada: "Szczepański z dużą odwagą i wnikliwością analizuje ciężkie schorzenie moralne, które w sposób nieunikniony niosła ze sobą wojna, plastycznie przedstawia stan »zarażenia śmiercią«. (...) Zastanawialiśmy się w redakcji dość długo, czy opowiadanie wydrukować. Spodziewaliśmy się takiej właśnie reakcji części czytelników, (...) świadczy ona o istnieniu jakiegoś fałszu w dość powszechnej postawie wobec wielu bolesnych zagadnień" (TP 10/47).

25 kwietnia przychodzi na świat trzecia córka Turowiczów - Magdalena (później Smoczyńska).

W rocznicę bitwy o Monte Cassino pisze o niej Melchior Wańkowicz (TP 22/47).

Kisiel o piciu: "Wszyscy piją spirytus, końskie dawki, piją panie i panowie, młodzi i dorośli, biedni i bogaci. Piją, aby jak najszybciej pogrążyć się w noc i śnić sny, o tyle nudniejsze od smaku prawdziwego życia. (...) Wierzcie mi, znam alkohol; pijcie sobie czasem, ale nie upijajcie się, nie róbcie z tego misterium. (...) Okupacja okupacją, wojna wojną, lecz dziś umiejmy powiedzieć sobie: dosyć!"

W rubryce "Wśród czasopism": "Nakładem Instytutu Literackiego w Rzymie ukazał się pod redakcją Jerzego Giedroycia i Gustawa Herling-Grudzińskiego nr 1 kwartalnika »Kultura«". W rubryce ogłoszeń: "Sprzedam 60 %-owy udział w przedwojennym dobrze zaprowadzonym przedsiębiorstwie rolniczo-handlowym".

Jerzy Turowicz pisze o zorganizowanej przez władze tzw. "akcji oszczędzania papieru", skutkiem której zmniejsza się objętość "TP". Widzi w tym "wyraźne pokrzywdzenie »Tygodnika«, tym dziwniejsze, że nie dotyka ono innych pism" (30/47).

Stanisław Stomma w tekście "Problem Oświęcimia": "W Oświęcimiu jest wiele do zobaczenia i, przede wszystkim, wiele jeszcze do ocalenia. Dlatego istnieje ważny i pilny problem ratowania oświęcimskich miejsc martyrologii. (...) Czas jest najwyższy, bo zuchwalstwo szabrownicze przebrało tu już wszelką miarę. Na terenach »dołów śmierci« Niemcy palili ludzi w ubraniu, stąd popioły zawierają pewne ilości złota i kosztowności, które wymordowani mieli zaszyte w odzieniu. Inicjatywa szabrownicza zorganizowała tu całą kopalnię złota. Widzi się szereg »bieda-szybów«, gdzie pojedynczy szabrownicy dokonywali poszukiwań, a nieco dalej wielkie instalacje techniczne całych przedsiębiorstw eksploatacyjnych. Nie żałowano nawet nakładu kosztów. Zbudowany został rurociąg, doprowadzający wodę dla przepłukiwania popiołów".

Jerzy Turowicz o problemie "Kultura i plan" pisze: "Nie jest zadaniem państwa tworzenie nowej kultury (...) zadaniem państwa według koncepcji personalistycznej jest stworzenie możliwie najlepszych warunków dla rozwoju kultury" (TP 46/47).

1948

W setną rocznicę ukazania się "Manifestu Komunistycznego" ks. Jan Piwowarczyk pyta: "Czy stoimy wobec zwycięstwa marksizmu w świecie, jak grzmią prorocy pewnych kół? Sądzę, że - nie (...). Bo Historia nie jest sylogizmem ani działaniem matematycznym. Jest życiem, a na życie składają się decyzje woli ludzkiej, która jest wolna" (TP 10/48).

Jan Józef Szczepański zaczyna publikować recenzje filmowe; pierwsza omawia film "Ostatni etap" Wandy Jakubowskiej (nr 18/1948).

"Izraelowi, bratu starszemu... braterstwo" - deklaruje za Mickiewiczem Jerzy Zawieyski po powstaniu Państwa Izrael (TP 25/48).

Komitet kwalifikacyjny stypendium im. Baczyńskiego, ustanowionego przez matkę poety, przyznaje je Tadeuszowi Różewiczowi; w składzie komitetu jest Turowicz.

We wrześniu tekstem o duszpasterzach polskich działających w III Rzeszy i powojennych Niemczech debiutuje w "TP" ks. Andrzej Bardecki, późniejszy wieloletni (do roku 1990) asystent kościelny "Tygodnika".

Oświadczenie redakcji: "W związku z pochodzącymi z zagranicznych źródeł (radio, prasa) wiadomościami na temat zamknięcia »TP« i aresztowania jego współpracowników donosimy, że informacje dotyczące »TP« są fałszywe. »TP« nie jest ani nie był zamknięty, a wszyscy członkowie jego redakcji, wraz z wymienionymi imiennie ks. Janem Piwowarczykiem, Pawłem Jasienicą i Stefanem Kisielewskim przebywają na wolności". Ukazuje się ono po zamknięciu "Tygodnika Warszawskiego" i aresztowaniu jego redaktorów (TP 39/48).

Umiera prymas Polski, kard. August Hlond.

W "TP" prezentacja kultury rosyjskiej: utwory Gorkiego, Błoka, Aleksandra Twardowskiego. Czesław Zgorzelski ogłasza tekst pt. "Wśród »przyjaciół Moskali«" (44/48).

1949

Prymasem Polski zostaje ks. Stefan Wyszyński, dotąd biskup lubelski.

W tekście "Kultura i polityka" (TP 3/49) Turowicz pisze: "Konsekwencją ustroju, w którym żyjemy w Polsce, jest upolitycznienie całego życia. (...) Natomiast - powtarzamy - nie należy do polityki treść kultury. (...) Jest naszym zadaniem powtarzać choćby do znudzenia, że polityka nie jest najważniejszą stroną ludzkiej rzeczywistości, że nie jest ona celem sama dla siebie, że jej celem jest właśnie kultura".

W "TP" debiutuje Leopold Tyrmand (6/49).

"Nie pojechałem na Zjazd Literatów do Szczecina, bo nie lubię gadać do lampy" - wyznaje Kisiel. Zjazd relacjonował Turowicz: "Atak ze strony lewicy jest tym razem dużo ostrzejszy (...) Pisarze katoliccy nie mogą przyjąć postulatu realizmu socjalistycznego" (TP 7/49).

W "TP" debiutuje ksiądz Karol Wojtyła; w artykule "Mission de France" pisze o francuskim katolicyzmie i "księżach-robotnikach" (nr 9 z 6 marca 1949).

1950

Podpisana inicjałami J.G. recenzja z powieści Jana Wilczka "Nr 16 produkuje" - debiut Józefy Golmont (Hennelowej) (TP 2/50).

Turowicz w nocie "»Anno Santo« i polityka" polemizuje z redakcją "Kuriera Codziennego", który ogłoszony przez Piusa XII Rok Święty 1950 określa mianem roku "wzmożonej działalności politycznej Watykanu". "Oczywiście, że taki rok, dobrze przez katolików przeżyty, oznacza niewątpliwy rozrost wewnętrzny i zwiększenie dynamiki Kościoła, oczywiście, że cele do których Kościół dąży na ziemi, to nie tylko zbawienie dusz, ale także i ciągłe budowanie królestwa bożego na ziemi, a więc przekształcanie także i życia zbiorowego, by było zgodne z normami moralnymi (...). Ale to wszystko to jeszcze nie działalność polityczna. Wszak Kościół ma dużo potężniejsze środki działania niż polityka".

Wypowiedź Turowicza na temat antyaborcyjnej i prorodzinnej publicystyki Walentego Majdańskiego. "Zasadnicze cele, którym Majdański poświęcił bez reszty swą działalność publicystyczną, są niewątpliwie słuszne. Niestety swoje wywody przybiera on "w formę brutalną, drastyczną i agresywną", a "w obronie zdrowia moralnego rodziny proponuje niejednokrotnie stosowanie środków totalistycznych i policyjnych, niezgodnych z szacunkiem dla ludzkiej osoby, wysuwa projekty nierealne i absurdalne. (...) można o tych sprawach, o które walczy Majdański, pisać w sposób przekonujący dla wszystkich katolików. I nie trzeba bynajmniej dlatego rezygnować z absolutnej i nieugiętej bezkompromisowości wobec zła. Trzeba tylko bardziej realistycznie i z większą miłością patrzeć na ludzką rzeczywistość, trzeba, by idea, o którą się walczy, nie zasłaniała żywego człowieka i tragicznej nieraz komplikacji jego życia, której nie można na ślepo rozcinać; trzeba chrześcijaństwo interpretować bardziej humanistycznie" (TP 3/50).

Pięciolecie "Tygodnika" Kisiel podsumowuje wierszykiem: "Jest Szczepański i Chrzanowski / Lem, Hussarski i Twardowski / Poetów zastęp niemały / I Turowicz zbaraniały / jeszcze Gawlik jest niebożę / I Sadkowski w złym humorze / Fura ludzi, stwierdzić miło, / o których się wam nie śniło" (TP 13/50). Na pierwszej stronie artykuł Turowicza "Nihilizm, kultura i katolicyzm": "Wobec zjawisk duchowo obcych chrześcijaństwu, może zagrażających mu, katolicy mają często pokusę odrzucenia ich w całości. Pokusa ta ma znów swe źródło w - może nieświadomym - »nihilizmie« kulturalnym. Stanowisko obiektywne jest słuszniejsze i skuteczniejsze. Obiektywizm rozładowuje niebezpieczeństwo, neutralizuje je. Weźmy jakiś przykład: teoria Freuda. Freudowska interpretacja człowieka jest niewątpliwie dla katolika nie do przyjęcia, a dla katolickiego światopoglądu niebezpieczna. Stąd też pierwsza pokusa - odrzucić freudyzm w całości. Ale potem przychodzi reakcja spokojniejsza, obiektywna: analiza wykazuje, że freudyzm - teoria genialna - zawiera jednak część prawdy, że podświadomość istotnie odgrywa w życiu ludzkim większą rolę niż się to przed Freudem wydawało. Gdy się wykaże, co w teorii Freuda jest prawdziwe, a co fałszywe, niebezpieczeństwo zostaje rozładowane, a freudyzm z wroga staje się w pewnym sensie sprzymierzeńcem, bo zwiększa prawdziwą wiedzę o człowieku. Na tym obiektywizmie opiera się uniwersalizm chrześcijaństwa. Katolik uważa, że wszystko w dorobku ludzkim - w nauce czy sztuce - co prawdziwe, jest jego, da się uzgodnić z katolickim światopoglądem, da się włączyć do jednej wielkiej syntezy. Dlatego właśnie stojąc wobec niewątpliwego rozkładu tak zwanej cywilizacji zachodniej i nie czując się bynajmniej związanym z nią w jakiś konieczny sposób, katolicyzm, kierując się (...) - powiedzmy przenośnie - swego rodzaju »miłością bliźniego« w stosunku do idei i prądów, do zjawisk kultury, wydobywa z nich, oczyszcza i przyswaja sobie wszystko to, co jest jakoś prawdziwe i wielkie, czy to będzie egzystencjalizm lub surrealizm, muzyka jazzowa czy powieść Tomasza Manna". Tadeusz Żychiewicz debiutuje głosem w dyskusji o sztuce religijnej.

"Tygodnik" drukuje fragmenty pamiętnika duchowego Karola Ludwika Konińskiego (zaznaczając, iż zawiera on "szereg sformułowań z punktu widzenia katolickiej doktryny błędnych") oraz cykl artykułów poświęconych teorii ewolucji.

Komunikat Episkopatu Polski w sprawie porozumienia między Kościołem a Państwem. Jerzy Turowicz komentuje: "Porozumienie nie zwalnia (...) katolików od myślenia i działania we wszelkich dziedzinach życia zgodnie z wytycznymi, jakie zawiera ich religia; od troski o katolickie kryteria moralne w postępowaniu jednostkowym i społecznym; od pracy nad katolickim wzorem kultury; od wkładu katolickich koncepcji w sprawy socjalne i ekonomiczne" (TP 23/50).

Na pierwszej stronie "Pieśń o blasku wody" Andrzeja Jawienia - czyli ks. Karola Wojtyły (TP 19/50).

Esejem poświęconym Grahamowi Greene’owi debiutuje w "TP" Zygmunt Kubiak (32/50).

"Marksistami ani socjalistami nie jesteśmy. Widzimy w socjalizmie wiele stron dodatnich. Niemniej ideał socjalistyczny nie jest naszym ideałem. Dlatego nie możemy i nie powinniśmy przyjmować na siebie odpowiedzialności za realizację tego ideału w Polsce i świecie" - piszą Stomma i Turowicz w artykule "Katolicy w Polsce Ludowej".

Wierszem bez tytułu [Palce wrzeciona dźwięków] dedykowanym Jerzemu Zawieyskiemu debiutuje w "TP" Zbigniew Herbert (51-52/50).

1951

"Tygodnik" prezentuje sylwetkę Tomasza Mertona (TP 16/51). Wacław Rola (Wacław Sadkowski) analizuje "Węgiel", socrealistyczną powieść Ścibora-Rylskiego (TP 17/51). Roman Ingarden wspomina Witkacego (TP 20/51).

Po śmierci Tadeusza Borowskiego J.T. (czyli Turowicz) pisze: "Był naszym zdecydowanym przeciwnikiem ideowym, mimo to żegnamy go dziś z żalem, nie tylko jako świetnego pisarza, którego śmierć stanowi niepowetowaną stratę dla polskiej kultury, ale i jako człowieka, który z całą pasją i gwałtownością swego temperamentu szukał prawdy i walczył o sprawy ludzkie, wierząc że ta właśnie walka uniemożliwi powrót czasów pogardy" (TP 28/51).

"Pisaliśmy o tym, że w sprawach tak zasadniczych jak kultura i wychowanie, koncepcje katolików są bardzo odmienne od realizowanych dziś w Polsce koncepcji socjalistycznych. Tym bardziej jednak podkreślić trzeba, że jeśli chodzi o rozbudowę kraju, o zmianę jego struktury gospodarczej (...) - tego konfliktu nie ma" - deklaruje Redaktor Naczelny w tekście "7 lat odbudowy" (TP 29/51).

Zmarł kard. Adam Stefan Sapieha. "Odszedł po nagrodę do Pana, Któremu wiernie służył. Zostanie, bo przemija postać człowieka, ale nie przemijają Jego czyny" - pisze ks. Piwowarczyk (TP 30/51). Numer 46. w całości poświęcony będzie Księciu Metropolicie.

J.T. (Turowicz) o architekturze sakralnej: "Techniczna funkcjonalność architektury, zespolona jak najściślej z funkcjonalnością liturgiczną budynku kościelnego, daje doskonałe rezultaty plastyczne, artystyczne i przez to przyczynia się do jak najpełniejszej służby Bożej. Boć kościół budowany przez ludzi dzisiejszych, dla użytku ludzi dzisiejszych i jutrzejszych, winien wyrażać epokę dzisiejszą, winien być wyrazem tego, co jest najlepsze w owej epoce, tak w dziedzinie techniki, jak i sztuki" (TP 38/51).

Głosem w dyskusji o powieści katolickiej debiutuje Jerzy Patkiewicz - czyli Marek Skwarnicki (nr 49).

"Od Ziemi Lubuskiej po Nysę" - rozmowa Turowicza z Prymasem Stefanem Wyszyńskim (TP 50/51).

1952

Stanisław Stomma i Jerzy Turowicz: "Zagadnienie katolicyzm - komunizm mało nastręcza okazji do optymizmu. Ale znowuż wystrzegać się należy fatalizmu i to fatalizmu negatywnego w patrzeniu na stające się procesy historyczne. Mówi się o »chrzczeniu komunizmu« rozumiejąc przez to połączenie socjalistycznego programu społecznego z moralnością i metafizyką chrześcijańską. Koncepcję taką marksiści odrzucają z oburzeniem. My jej natomiast nie odrzucamy, ale nie możemy sobie konstelacji takiej wyobrazić inaczej, jak tylko produkt długoletniej ewolucji, trwającej co najmniej lat dziesiątki". I dalej: "Wolność Kościoła to nie tylko swoboda odprawiania nabożeństw w murach świątyń, ale to także - swoboda nieskrępowanej działalności nauczycielskiej. Chodzi o swobodę tworzenia kultury chrześcijańskiej, czyli kształtowania człowieka i jego stylu życia w myśl ideału chrześcijańskiego" (TP 5/52).

Projekt nowej Konstytucji PRL. W komentarzu redakcja wyraża nadzieję "na możliwość pozytywnego ułożenia modus vivendi między Kościołem i państwem w krajach demokracji ludowej". Fragment projektu: "Nadużywanie wolności słowa i wyznania dla celów godzących w interesy Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej jest karane" (TP 11/51).

Numer w całości poświęcony Tatrom i Podhalu. Szalejąca cenzura sprawia, że od dłuższego czasu pojawiają się w "TP" teksty nieoczekiwane. Szczepański pisze o żubrach na Turbaczu, a zamiast dyskusji o Kościele czy polityce rozpoczyna się "Dyskusja o turystyce" (TP 13/52).

W numerze wielkanocnym artykuł Silvestra (czyli s. Teresy Landy z Lasek) o Jerzym Liebercie; Jan Drukarz (czyli Jacek Woźniakowski) pisze o Edycie Stein.

"Nic, co polskie, nie jest nam obojętne" - to tytuł redakcyjnego oświadczenia na temat nadchodzących wyborów, bieżącej sytuacji politycznej i postawy wobec niej katolików (TP 38/52).

"Chrześcijaństwo dla wielu ludzi - pisze Jerzy Turowicz w szkicu "Uwagi o miłości bliźniego" - staje się pustą formą, przyzwyczajeniem, tradycją, zaciera się jego żywa treść, chrześcijanie zapominają, co stanowi istotę chrześcijaństwa, co to znaczy, że się jest chrześcijaninem. Tej właśnie dechrystianizacji objawem są częste dziś nieporozumienia na temat pojęcia miłości bliźniego. A wszak pojęcie to jest korzeniem, istotą chrześcijaństwa. W związanych ze sobą nakazach miłości Boga i miłości bliźniego streszcza się cała Ewangelia. Święty Augustyn mówi »kochaj i rób co chcesz«. Wystarczy, żeby człowiek kochał, ale trzeba, by kochał naprawdę, by wiedział, co to znaczy kochać i by wiedział, co ma być przedmiotem tej miłości" (TP 39/52).

Rozważania ks. Wojtyły o "Instynkcie, miłości, małżeństwie", inspirowane lekturą Maxa Schelera. W numerze również poemat Andrzeja Jawienia "Myśl jest przestrzenią dziwną" (TP 42/52).

W grudniu Pius XII wynosi ks. abpa Wyszyńskiego do godności kardynalskiej.

Z oświadczenia Episkopatu: "Jak doniosła Polska Agencja Prasowa, zostały ujawnione w kurii krakowskiej wykroczenia przeciwko obowiązującym przepisom walutowym, i toczy się śledztwo o udział niektórych pracowników kurii w działalności wrogiej interesom Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej" (nr 51-52/52).

1953

Recenzją z książki Lichniaka o Liebercie debiutuje Bronisław Mamoń (TP 3/53).

Pomiędzy numerami czwartym i piątym trzytygodniowa przerwa, podczas której negocjowano z władzami kształt redakcyjnego oświadczenia "Po procesie krakowskim" (nr 5): "W toku niedawnego procesu krakowskiego zostało ujawnione, że niektórzy duchowni diecezji krakowskiej brali udział w antypaństwowej działalności konspiracyjnej, a także współpracowali z wrogimi dla interesów polskich ośrodkami wywiadu amerykańskiego. Ujawniono też przestępstwa walutowe w Kurii krakowskiej. (...) Wymienione wyżej działania przestępcze szkodliwe dla interesów państwa, wyrządziły też niezmierne szkody Kościołowi".

W numerze 8 rozważania Zofii Starowieyskiej-Morstinowej nad Bożą Opatrznością, a także m.in. wiersz Herberta "Arijon". Następny numer już się nie ukazuje; 5 marca umiera Stalin i rozpoczyna się najdłuższa przerwa w historii pisma, spowodowana odmową publikacji redakcyjnego nekrologu dyktatora. Kolejne numery, w tym wielkanocny, zawierający wywiad z Prymasem, wracają z cenzury skreślone w całości. Podczas trwających kilka tygodni negocjacji władze wysuwają żądanie usunięcia z redakcji Turowicza i Stommy, grożąc przy tym "drastycznymi środkami". W końcu czerwca Antoni Gołubiew wraca z ostatniej rozmowy z sekretarzem KC Franciszkiem Mazurem ze słowami: "Rozbiłem »Tygodnik Powszechny«".

30 VI 1953 lokal redakcyjny przy ul. Wiślnej 12 zostaje zamknięty i opieczętowany. Wcześniej członkom redakcji pozwolono zabrać swoje rzeczy. "Ten dzień utonął w pamięci - pisze Jacek Żakowski. - Jedyna, która go sobie przypomina, Józefa Hennelowa, pamięta tylko Turowicza, do ostatniej chwili nerwowo myszkującego po półkach i ogromny wysiłek, żeby do końca trzymać fason..." Redaktorzy "Tygodnika" dostali pensje za kilka miesięcy z góry. Jak wspominał Turowicz, "Episkopat przyznał wówczas pewną kwotę na pokrycie deficytu pisma".

W lipcu 1953 ukazuje się pierwszy numer "Tygodnika Powszechnego" wydawanego przez PAX i firmowanego przez zupełnie nową redakcję, która zachowała winietę, szatę graficzną i ciągłość numeracji poprzedniego pisma.

Członkowie dotychczasowej redakcji szukają pracy. Dla wielu z nich (zwłaszcza dla Naczelnego, uznanego przez władze za jednego z głównych "winowajców" konfliktu wokół "Tygodnika") okazuje się to zajęcie beznadziejne. W przypadku Turowicza nawet objęcie przezeń funkcji redaktora technicznego w Ossolineum wymaga zgody najwyższych władz politycznych, które tej zgody, pomimo życzliwości kierownika Wydziału Kultury KC Stefana Żółkiewskiego, nie udzielają. "Turowicz szlifuje bruki" - pisał Leopold Tyrmand. On sam nie widział tego aż tak dramatycznie: "Żyliśmy skromnie, chociaż głodniśmy nie byli. (...) Korzystałem z tego czasu dla pracy intelektualnej". Głównym źródłem utrzymania Redaktora stają się rozmaite subwencje, przekazywane za pośrednictwem ks. Andrzeja Bardeckiego (zobowiązanego do dyskrecji!) przez duchownych, m.in. bpa Klepacza, ks. Ferdynanda Machaya, ks. Jana Popiela i ks. Karola Wojtyłę. Ten ostatni, wspomina ks. Bardecki, "co miesiąc przynosił w kopercie 300-400 zł. Była to może jedna trzecia albo jedna czwarta jego pensji".

Redaktorzy spotykają się regularnie u Antoniego Gołubiewa albo w salonie Zofii Starowieyskiej-Morstinowej, gdzie przyjmowano też gości (np. Jerzego Zawieyskiego, Eugeniusza Kwiatkowskiego) i dyskutowano o aktualnej sytuacji, o Kościele i kulturze. Stefan Kisielewski wymyśla dla tych spotkań nazwę Ka-Ka-Du (Katolicki Klub Dyskusyjny).

W roku 1955 pomału zaczyna się "odwilż". Polskie Wydawnictwo Muzyczne zleca Turowiczowi tłumaczenie z francuskiego "Listów o muzyce" Michała Ogińskiego (choć przekład firmuje kto inny), później Ars Christiana proponuje mu opracowanie bibliografii powojennych wydawnictw katolickich.

W maju 1956 przestaje się ukazywać PAX-owska edycja "Tygodnika". Redakcja kieruje list do premiera Józefa Cyrankiewicza, postulując zwrot pisma i deklarując poparcie dla przemian zachodzących w Polsce. List pozostaje bez odpowiedzi. We wrześniu dochodzi do spotkania (Turowicz, Gołubiew, Stomma, Kisielewski i Woźniakowski) z Bolesławem Piaseckim. Szef PAX-u proponuje "starej" redakcji wznowienie "Tygodnika" pod jego polityczną kuratelą; Jacek Woźniakowski zrywa spotkanie.

21 października pierwszym sekretarzem partii zostaje Władysław Gomułka. Następnego dnia w salonie Zofii Starowieyskiej-Morstinowej podpisano oświadczenie wyrażające poparcie dla Gomułki oraz "szczerą wolę, aby wspólnym wysiłkiem i trudem współdziałać w dziele budowy w Polsce prawdziwej sprawiedliwości społecznej opartej na wolności, prawdzie i uczciwości". Dokument, sygnowany przez ok. 20 intelektualistów katolickich, publikuje "Życie Warszawy", a Turowicz z kolegami przyjeżdżają do stolicy.

1956

25 października władze zwalniają z internowania w Komańczy Prymasa Polski; następnego dnia przyjmuje w Warszawie Jerzego Turowicza i innych przedstawicieli "Tygodnika". "To było krótkie, ale niezwykle serdeczne spotkanie - wspomina Turowicz. - I on, i my czuliśmy się jak ludzie, którzy wracają z bardzo dalekiej podróży. Ksiądz Prymas robił wrażenie ujętego tym, że nie ugięliśmy się przez cały czas jego aresztowania". Kard. Wyszyński akceptuje pomysł spotkania redaktorów "TP" z Gomułką, które odbywa się 27 października. Gomułka przyznaje, że odebranie "Tygodnika" było niesprawiedliwością i obiecuje go zwrócić zespołowi Turowicza.

Prymas popiera pomysł, by katoliccy intelektualiści kandydowali do Sejmu - w ten sposób powstaje koło poselskie Znak. Ze środowiska "TP" do sejmu wejdą: Kisiel, Stomma, Zawieyski. Sam Turowicz nie kandyduje, gdyż - jak wyzna po latach - "byłem bardziej może od kolegów sceptyczny. Poza tym nie bardzo widziałem możliwość pogodzenia udziału w sejmie z redagowaniem »Tygodnika«, a redagowanie wydało mi się ważniejsze. Pismo to jednak coś konkretnego. Wspominał: "Mieliśmy od początku przekonanie, że nasza obecność w polityce ma swoje granice, że może zaistnieć sytuacja, w której bez względu na konsekwencje będziemy musieli powiedzieć »nie«. I tak się też stało, choć po wielu latach".

Pierwszy po wznowieniu numer "Tygodnika" ukazuje się na Boże Narodzenie 1956. Ma większy format - 59/42 cm, kosztuje 3,5 zł (cena utrzyma się do czerwca 1971!). Numeracja ciągła nawiązuje do dawnego "Tygodnika", przy cyfrze umieszczano przez trzy lata gwiazdkę, dla odróżnienia od pisma PAX-u. W skład zespołu wchodzą: Antoni Gołubiew, Józefa Golmont-Hennelowa, Stefan Kisielewski, Zygmunt Kubiak, Hanna Malewska, Irena Sławińska, Zofia Starowieyska-Morstinowa, Stanisław Stomma, Jerzy Turowicz, Jacek Woźniakowski, Jerzy Zawieyski i Czesław Zgorzelski. Asystentem kościelnym pozostaje ks. Andrzej Bardecki. W "młodej redakcji", która do stopki trafi dopiero w roku 1960, znajdują się Jerzy Kołątaj, Krzysztof Kozłowski, Antoni Łubkowski, Maciej Malicki, Bronisław Mamoń, Tadeusz Myślik, Marek Skwarnicki, Jacek Susuł i Tadeusz Żychiewicz. Wydawcą jest najpierw zespół założycieli, a od 1959 - Instytut Wydawniczy Znak. Do pisma nie wraca już ks. Piwowarczyk, nie ufając w deklaracje Gomułki. Jego ostatnim tekstem będzie w 1957 roku Bożonarodzeniowa medytacja.

1957

"Dlaczego bierzemy udział w sprawach politycznych?" tłumaczy Gołubiew (nr 2, 13 stycznia). Tydzień później redakcja wzywa do udziału w wyborach ("są czymś w rodzaju referendum"), wypowiadają się kandydaci na posłów: Zawieyski, Stomma, Kisielewski, Antoni Gładysz i Zbigniew Makarczyk. Wewnątrz reportaż Jana Józefa Szczepańskiego o repatriantach z ZSRR: "Na ciemnej i pustej stacji w Medyce stoi pociąg. (...) Od razu odróżnia się repatriantów od tych, co wracają z wizyt. Tu i ówdzie pojawili się już oczekujący krewni. W jednym z przedziałów syn wita powracającą matkę. Siedzą naprzeciw siebie, trzymając się za ręce z blisko pochylonymi ku sobie głowami i nie mogą wydobyć słowa. - Po ilu latach? - Po siedemnastu - odpowiada stara kobieta drżącym głosem". Wkrótce wielki cykl reporterski o zrujnowanej "ścianie zachodniej" - "Kraków-Zgorzelec-Szczecin", autorstwa Malickiego i Żychiewicza.

Pojawia się nowa rubryka "Chodząc po księgarniach", redagowana przez Bibliofila, czyli Jacka Susuła. Ówczesnymi bestsellerami, wedle listy Bibliofila, są książki Hemingwaya, Joyce’a, Apollinaire’a, Mackiewicza i Wańkowicza oraz Karol May, w latach stalinowskich również na indeksie.

Walki frakcyjne w PZPR i związany z nimi antysemityzm niespodziewanie znowu stają się tematem dnia. Turowicz jest bezkompromisowy: "Wyjechałem z Warszawy 19 kwietnia 1943. W dniu tym na niebie Warszawy krążyły samoloty intensywniej niż zwykle, na terenie miasta słychać było trzaski karabinów maszynowych i detonacje. W pociągu już dowiedziałem się, że w getcie żydowskim wybuchło powstanie (...) Ludzie nie mając żadnych niemal szans na ocalenie życia walczyli z hitlerowskim faszyzmem nie o życie, ale o ocalenie własnej godności. (...) Sądziłem wówczas, że antysemityzmu w przyszłej Polsce nie będzie, że ponure to zjawisko raz na zawsze należy do przeszłości. I to nie tylko dlatego, że po wojnie Żydów w Polsce będzie niewielu. Dziś, w roku 1957, wydaje się, że tamto przekonanie było złudzeniem. (...) Antysemityzm zjawił się jako tendencja wśród pewnych członków PZPR. (...) Celem tego antysemityzmu jest wykorzystanie tej nielicznej dziś w Polsce grupy Żydów jako kozła ofiarnego. (...) Po kilkuset latach koegzystencji z Polakami [Żydzi] mają tu prawa współgospodarzy, bez względu na to, czy jest ich tu 3 miliony czy też 100 tysięcy. Mają swój udział w historii kraju, w jego gospodarce i kulturze. (...) Przejdźmy z kolei do sprawy stosunków między katolicyzmem a antysemityzmem. Otóż w historii dawniejszej i nowszej antysemityzm nieraz szerzył się wśród katolików. (...) Antysemityzmu z katolicyzmem pogodzić się nie da, antysemityzm w swojej istocie jest całkowicie pogański. (...) Nienawiść do Żydów pośrednio uderza w chrześcijaństwo. Antysemita nie ma pojęcia o istotnym znaczeniu tego, co się zdarzyło na Golgocie" ("Antysemityzm", nr 11 z 17 marca).

Rok 1957 to również lżejsza (przynajmniej początkowo) cenzura; w "TP" pojawiają się recenzje z wydawnictw emigracyjnych. "»Kulturę« [paryską] uważam w ogóle za najlepsze pismo wydawane w polskim języku" - wyznaje Kisiel, a Irena Sławińska recenzuje "uroczą i wstrząsającą" "Dolinę Issy" Miłosza. Gołubiew za to deklaruje: "Odnalezienie się Emigracji zależy od uświadomienia sobie faktu, że niezależnie od wyznawanych poglądów Polska leży nad Wisłą".

W szóstą rocznicę śmierci kard. Sapiehy Jerzy Turowicz wspomina jego wielkie zasługi dla Kościoła, Ojczyzny i "TP". Powraca też do tragicznych epizodów z niedalekiej przeszłości: "W sierpniu 1953 miał miejsce w Krakowie przed sądem wojskowym proces kilku księży oskarżonych o działalność szpiegowską na rzecz wywiadu amerykańskiego, tzw. potocznie »proces kurii krakowskiej«. (...) W czasie procesu padło wiele słów uwłaczających czci śp. kardynała Sapiehy. W ostatnich czasach czytelnicy naszego pisma zwracali się do nas parokrotnie, by »TP« wszczął akcję mającą na celu rehabilitację pamięci Kardynała. Odpowiadaliśmy na to, że - naszym zdaniem - akcja taka nie jest potrzebna, bo pamięć ta żadnego uszczerbku nie poniosła. Oszczerstwa obracają się przeciw tym, którzy je głosili".

Poza tym Bartoszewski przypomina Sierpień 44 i analizuje fenomen "Kolumbów" Bratnego ("Czy to prawdziwy obraz, czy karykatura »akowskiego« pokolenia?"), a Kisielewski rehabilituje Wrzesień 39.

Turowicz broni sztuki nowoczesnej, tłumacząc, że "nie ma sztuki nowoczesnej i nienowoczesnej, jest tylko sztuka dobra i zła, albo inaczej: sztuka i nie-sztuka". Naczelny wyznaje, że wielbi Picassa, ilustracją do jego artykułu - oprócz reprodukcji obrazów Picassa - jest zdjęcie Herberta przed obrazem Kantora na warszawskim Salonie Nowoczesnych.

Odwilż nie oznacza jednak wcale poprawnych stosunków Państwo - Kościół. 3 maja Prymas ogłasza rozpoczęcie Wielkiej Nowenny Tysiąclecia. 26 sierpnia rozpoczyna się peregrynacja kopii Obrazu Jasnogórskiego. Wkrótce Matka Boska Częstochowska zostanie "aresztowana" i odprawiona do jasnogórskiego klasztoru; po kraju będą peregrynować puste ramy.

I choć po raz pierwszy od 1951 roku Prymas Wyszyński może wyjechać do Watykanu na spotkanie z Piusem XII, który obchodzi uroczystość 40-lecia otrzymania sakry biskupiej (redakcję na uroczystościach reprezentuje Jacek Woźniakowski), to jednak numer z datą 14 lipca nie ukazuje się w ogóle, bo cenzura wstrzymuje druk zarządzenia Prymasa, zabraniającego księżom współpracy z wydawnictwami PAX-u.

Tymczasem również Jerzy Turowicz po raz pierwszy od wielu lat wyjeżdża za granicę - i to na dodatek do Rzymu. Wraz z Zygmuntem Kubiakiem i Jackiem Woźniakowskim uczestniczy w kongresie Pax Romana. W tym samym roku Turowicz i Stomma biorą też udział w wiedeńskim Światowym Kongresie Prasy Katolickiej. W obradach uczestniczy abp Franz Koenig. "Obrady toczyły się w sali Industriehaus, pod wielkim portretem cesarza Franza Josepha, co może budziło pewne reakcje sentymentalne u niektórych członków polskiej delegacji - pisze Turowicz, w którego gabinecie na Wiślnej portret Cesarza wisi od niepamiętnych czasów. - Niech mi wolno będzie bez fałszywego wstydu powiedzieć, że szczególnym zainteresowaniem cieszyła się delegacja »TP«. Wielki dziennik wiedeński »Die Presse« napisał: »W centrum zainteresowania znalazła się oczywiście delegacja polska, zaś poseł na sejm Stomma mówiący świetnie po niemiecku z lekkim wiedeńskim akcentem był najbardziej poszukiwanym człowiekiem kongresu«". Dziennikarze z "Tygodnika" zacieśniają więzi z zachodnieuropejskimi kolegami. Pius XII w orędziu do uczestników Kongresu przypomina: "Prasa katolicka winna realizować dzieło prawdy, środkami sobie właściwymi służąc prawdzie w Kościele i świecie (...) traktując zawód dziennikarza jako apostolstwo pióra (...) dając dowody umiaru w sadach, przedkładając to, co łączy - nad to, co dzieli, łącząc zawsze ze sobą miłość i prawdę" (nr 41 z 20 października). Po latach Mazowiecki tak wspomina tę podróż: "Pamiętam nie tylko sam Kongres, ale i jazdę samochodzikami na Praterze, kiedy - wyposzczeni w PRL - zachowywaliśmy się jak mali chłopcy".

Z okazji rocznicy Rewolucji Francuskiej Naczelny pisze: "14 lipca to nie jest święto polityki francuskiej, to jest także święto francuskiej kultury, a może po prostu święto cywilizacji europejskiej. (...) Mówi się nieraz o kryzysie europejskiej cywilizacji i istotnie na terenie sztuki, myśli i praktyki cywilizacyjnej spotykamy wiele objawów dekadencji i rozkładu, jeszcze więcej objawów protestu, buntu i niepokoju. Sądzić wolno jednak - nie popadając w zbytni optymizm - że kryzys ten nie obejmuje istotnych podstaw europejskiej cywilizacji, że nie straciły one swej wartości, że zatem kryzys jest - w pewnej mierze przynajmniej - kryzysem rozwojowym, kryzysem wzrostu i przemiany, poszukiwania nowych form dla starych treści. (...) Konserwatywna tradycja nieraz kwestionuje zgodność pomiędzy ideami Rewolucji a ideami Europy. Otóż daleko będąc od gloryfikacji Wielkiej Rewolucji, sądzę, że główne idee Rewolucji są istotnymi hasłami naszej dzisiejszej cywilizacji. (...) Idee wolności, równości i braterstwa są także własnością katolików i o realizację tych idei walczy katolicka myśl Francji". Ciekawym dopełnieniem tych uwag jest tekst sygnowany "Paweł Brudzewski" (stały pseudonim Jerzego Turowicza), ogłoszony po przyznaniu Nobla Camusowi: "Waga jego twórczości polega przede wszystkim na jej stronie moralnej (...) Camus nie jest pisarzem chrześcijańskim. Jest ateistą, czy może raczej agnostykiem. A przecież problematyka Camusa, problem sensu istnienia, to problematyka metafizyczna, religijna. Toteż Camus-agnostyk co krok ociera się o chrześcijaństwo. (...) To nie znaczy, byśmy chcieli Camusa przywłaszczyć do kręgu kultury chrześcijańskiej."

Smutną pointę polityczną dopisuje jesień. Jeszcze w lutym, w komentarzu "Październik i styczeń", podsumowującym wybory, Turowicz i zespół "Tygodnika" nie mają wątpliwości - dobrze się stało. "Władysław Gomułka wygrał wybory. A może trzeba powiedzieć inaczej: zwolennicy spokoju i ładu wygrali wybory. Albo jeszcze inaczej: społeczeństwo raz jeszcze wykazało dojrzałość polityczną, zrozumiało, gdzie przebiegają właściwe linie podziału i opowiedziało się za linią października. Pisaliśmy, że ostatnie wybory miały charakter referendum narodowego. Referendum to zdecydowanie powiedziało: TAK. (...) Od nowo wybranego Sejmu będziemy się domagali, by linia demokracji i praworządności była dalej konsekwentnie przeprowadzana".

Ale w październiku 1957, po rozgonieniu tygodnika "Po prostu", w obszernym redakcyjnym tekście "Rocznica", będącym polityczną oceną ostatnich dwunastu miesięcy, znajdziemy wiele wątpliwości: "Niepokoją nas wszystkich losy Października... Konserwatyści [partyjni] nie chcą uznać społeczeństwa, w dalszym ciągu uznają tylko aparat". Odpór oczywiście daje komunistyczną prasa, głównie "Trybuna Ludu", która o "Rocznicy" pisze: "Cały artykuł przypomina tonem pewne artykuły napisane w »imieniu społeczeństwa«, co nie należy chyba do najlepszych wzorów publicystyki. (...) »Tygodnik« wbrew faktom próbuje stworzyć wrażenie, iż Październik jest zagrożony, pisze wręcz, że niepokoją go dalsze losy Października... O nawrocie do starej polityki nie ma już w partii mowy. Podstawowym niebezpieczeństwem dla postępów demokratyzacji jest natomiast działalność sił wstecznych, orędowników drugiego etapu". "TP" odpowiada: "W czyim imieniu piszemy w »Tygodniku«? W swoim własnym. A kogo »Tygodnik« reprezentuje, o tym wszyscy dobrze wiedzą".

"Trybuna" atakuje również Gołubiewa za tekst "Polska leży nad Wisłą", a Kisielewski drwi: "Niektórzy dziennikarze warszawscy zrobili ze mnie trampolinę, po której skaczą z wigorem, choć bez cienia precyzji. Chodzi im o moje wystąpienia za granicą. Twierdzą, że wystąpieniami w zagranicznej prasie i radio szkodziłem Polsce, że to co mówiłem nie licowało ze stanowiskiem posła, że mam być czy też powinienem być ukarany itd.".

A co z samym "Tygodnikiem"? Jerzy Turowicz decyduje się przeprowadzić wywiad z samym sobą: "Pan się pyta, jak mi się podoba »TP«? Bardzo mi się nie podoba, to bardzo niedobre pismo, źle redagowane. Jakie są wady »Tygodnika«? Bardzo liczne i różnorodne. Jedna z nich to zbyt duże rozmiary artykułów. (...) Ostatnio z ust kilku księży słyszałem, że »TP« (...) powinien pisać tylko o sprawach dla katolika najważniejszych, tj. o sprawach religijnych i światopoglądowych. Że niepotrzebnie zajmuje się sprawami kultury, literatury i sztuki, Camusem, Conradem, niepotrzebnie sprawami społecznymi i politycznymi (...) »Tygodnik« musi pisać o Camusie, alkoholizmie, budownictwie mieszkaniowym i realizmie socjalistycznym, dlatego że katolicyzm to nie są tylko sprawy kultu i dogmatu, ale to światopogląd, który obejmuje wszystkie sprawy człowieka".

1958

W noworocznym numerze redakcja stawia sobie pytanie "Czy »Tygodnik Powszechny« jest pismem katolickim?". Jerzy Turowicz tłumaczy: "Światopogląd katolicki obejmuje całą rzeczywistość ludzką. I nie ma racji nasza Korespondentka sądząc, że tylko artykuły na tematy religijne ten światopogląd kształtują". Od tego też numeru pojawia się nowa stała rubryka: "Kronika religijna".

"Czy astronautyka zagraża religii? - zastanawia się ks. Bardecki. - Czy ewentualne istnienie istot rozumnych na innych planetach nie koliduje z podstawowymi tezami światopoglądu katolickiego?" Obok proza poetycka Edwarda Stachury, wewnątrz numeru wraca sprawa wznowionego właśnie "Sprzysiężenia"; przeciw czemu protestuje w liście do redakcji ks. Piwowarczyk, zespół też krytykuje Kisiela, ale nie zamierza rezygnować z jego współpracy (nr 3, 19 stycznia).

Dziwna zamiana! Prenumeratorzy "TP" zamiast "Tygodnika" otrzymują drogą pocztową "Za i przeciw". Odpowiedzialność za manipulację ponosi Ruch. "Oczekujemy wyjaśnienia!". Wyjaśnienia udzielono kilka numerów później, ale nie brzmiało ono zbyt przekonująco.

Herbert rozmawia z Jerzym Zawieyskim - przede wszystkim o literaturze, szczególnie "szufladowej", ale też o polityce. Na pytanie Herberta, jak pisarz godzi politykę z pisaniem, Zawieyski odpowiada: "Polityka... Stało się to wbrew moim dążeniom. Moja polityka to »apostolat de la presence«. Może idzie tylko o samą obecność wśród polityków, o nic więcej? Moja rola polega na świadczeniu pewnej określonej postawie" (nr 15 z 13 kwietnia).

"Jaka jest nadzieja w obliczu różnych zagrożeń epoki? - zastanawia się Turowicz w tekście "Niepokój i nadzieja". - Zawsze pozostanie w głębi serca i umysłu człowieka, w głębi jego najistotniejszej natury nienaruszony obszar wolności, miejsca, do którego nie mają dostępu prawa i policje, ani zabłocony but drugiego człowieka. Może to miejsce zasłonić strach lub kłamstwo, zagłuszyć hałas lub łatwizna, ale ono będzie istnieć, będzie korzeniem, z którego odrastać będzie miłość dobra i prawdy i odwaga kształtowania własnego życia według wewnętrznej prawdy, choćby za to trzeba było płacić najwyższą cenę. Oto nasza nadzieja w obliczu współczesności" (nr 16, 20 kwietnia).

W artykuł ks. Karola Wojtyły "Tajemnica Maryi" włamana ramka: "Jak się dowiadujemy w ostatniej chwili, autor niniejszego artykułu, stały współpracownik naszego pisma, otrzymał nominację na biskupa-sufragana krakowskiego" (nr 33, 17 sierpnia).

"Uważam, że »Tygodnik« skazany jest na wielkość: albo będzie wielki, albo będzie - żaden" - poucza młodych "stojący nad grobem starzec" czyli Kisiel z okazji 500 numeru (nr 34).

9 października umiera Pius XII; 28 października konklawe wybiera na Stolicę Piotrową kard. Angelo Giuseppe Roncallego, patriarchę Wenecji, który przyjmuje imię Jana XXIII. Wśród nowych kardynałów, mianowanych przezeń już 17 listopada, znajdzie się abp Mediolanu, Giovanni Battista Montini - przyszły Paweł VI. W Rzymie jest wówczas Stomma, którego do wspólnej podróży zaprosił Prymas Wyszyński.

Władze udzielają pozwolenia na założenie wydawnictwa Znak. "O otrzymanie takiej koncesji staraliśmy się od października 56 - pisze Kisiel - w myśl zasady pokazać świni palec, to chce całą rękę. Wspaniały plan wydawniczy, złożony z 30 (!) pozycji. Czego tam nie ma! Co prawda nie wiem czego, bo planu tego, zgodnie z naszą metodą pracy, nie obejrzałem. Znając jednak upodobania moich przyjaciół liczę na »Dekameron«, »Żywoty pań swawolnych«, »Małżeństwo doskonałe« i »Historie o masonach«".

W "Liście z Europy" Turowicz dzieli się wrażeniami z Paryża, Rzymu, Londynu: "Po co się jeździ z Polski do tzw. Zachodniej Europy? Przede wszystkim chyba, by zobaczyć ludzi, innych ludzi! Zaglądnąć im w oczy, posłuchać, o czym mówią, zrozumieć, jak i o czym myślą. Rozmawiałem z setkami ludzi, z intelektualistami, robotnikami, studentami, księżmi. Rozmawiałem z Francois Mauriakiem i z Ignazio Silone (...) André Frossard kreślił mi zjadliwy obraz intelektualistów lewicy francuskiej" (nr 52). Wiele lat później doda, że w Londynie spotkał się też z generałem Andersem.

Plebiscyt w sprawie formatu "TP" (nr 47). Kisiel zapowiada: "Jeśli »Tygodnik« zmieni format i stanie się »Świerszczykiem« [ówczesne pismo dla dzieci], to ja - wysiadam". Wyniki plebiscytu: 2477 głosów za formatem małym, 1745 za dużym. Bp Kominek wzywa: nil innovetur! Rezultat - pozostawiono duży format (nr 52).

1959

W pierwszym numerze pojawiają się nowe rubryki: "Obraz Tygodnia" i felieton Spodka. "Obraz" redagowany jest najpierw przez Jerzego Turowicza, później przez blisko 30 lat przez Krzysztofa Kozłowskiego. Zaczyna się dość ostro: "W Krakowie zanotowano zwiększenie ilości budek Milicji Obywatelskiej, przy jednoczesnym zmniejszeniu ilości budek telefonicznych".

Luty 1959 - Stefan Kisielewski "Aby rozładować napięcia" (fragmenty przemówienia sejmowego): "Muszę poruszyć sprawę bardzo ważną, którą u nas często się pomija, mianowicie sprawę wolności słowa, czyli działalności Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk. Jest to urząd skromny, który rzadko kiedy się tutaj pojawia i nigdy nad jego działalnością nie dyskutujemy. A wielka szkoda. Przecież jest to urząd jawny, mieści się przy ul. Mysiej, wszyscy możemy tam pójść, jeśli chcemy coś załatwiać".

Naczelny w "Migawkach wiedeńskich" zachwyca się i niepokoi ludzkością. "Dziewczyna - 18-20 lat, śliczna, delikatna twarz, czarne brwi i zupełnie białe, a raczej srebrne włosy, o kolorze na pewno nieosiągalnym w naturalny sposób. Bardzo to efektowne, może nawet niebrzydkie, ale właściwie po co?". Świat jest piękny - w podziemnym przejściu obok wiedeńskiej Opery wspaniała kawa espresso oraz mnóstwo książek: od Tomasza Manna do Saganki. A wieczorem "Don Carlos": "Nie jestem entuzjastą opery, wolę osobno dobry teatr i dobrą muzykę, od Verdiego wolałbym Mozarta lub Hindemitha czy Strawińskiego. (...) Oto wielki świat Wiednia: artyści, dyplomacja, arystokracja. (...) W tym ponad tysięcznym tłumie nie ma ani jednej znajomej twarzy - jestem intruzem w świecie żyjącym swoim własnym życiem. A z drugiej strony, wygodna właśnie pozycja obserwatora". Zaczyna się ton niepokoju: "mniej więcej od roku w dziedzinie mody damskiej dzieją się rzeczy straszne, bo przeciwne naturze. Suknia-worek, suknia trapez, suknia-balon, baby look - to są rzeczy potworne. W życiu codziennym, przy pracy, na ulicy, nie wygląda to może tak źle, zdrowy instynkt kobiety sprawia, że nawet ulegając tyranii mody, dostosowuje ją do potrzeb życia i do reguł estetyki. Zresztą, młoda, zgrabna dziewczyna potrafi wyglądać ładnie, cokolwiek by na siebie włożyła. Głównym winowajcą tego wszystkiego jest 22-letni Yves Saint-Laurent, od roku dzierżyciel berła w królestwie mody. Podejrzewam, że ten młody, niezgrabny i nieśmiały człowiek o powierzchowności protestanckiego pastora, jest w głębi ducha zaciętym wrogiem kobiet. (...) Gdybym nie był chrześcijaninem i przeciwnikiem kary śmierci, sądziłbym, że pana Saint-Laurent należałoby zastrzelić, bowiem zbrodnia dokonywana na kilkudziesięciu milionach kobiet (ufam, że więcej nie ulega jego wpływom) zasługuje na najwyższy wymiar kary. Co prawda wolno się spodziewać, że ten okres błędów i wypaczeń w królestwie mody wkrótce przeminie, że zdrowy rozsądek i lud (żeński - i męski także, bo któż tu właściwie jest bardziej pokrzywdzony?) upomną się o swe prawa".

Ks. Bardecki: "25 stycznia na zakończenie Tygodnia Modlitw o zjednoczenie Kościołów papież Jan XXIII zapowiedział zwołanie Soboru Powszechnego. Dotychczas nie liczono się w ogóle z taką możliwością" (nr 6).

Kisiel wywołuje burzę, krytykując ideę odbudowy Zamku Warszawskiego i proponując wzniesienie w jego miejsce "wielkiego, szklanego, przestrzennego, Corbusierowskiego muzeum" (nr 14).

Wyścig w kosmos jest tematem dnia. "Dnia 13 września o godz. 23, 2 minuty, 24 sekundy, druga radziecka rakieta kosmiczna osiągnęła powierzchnię Księżyca". Komentując komunikat TASS-a redakcja zwraca uwagę, że stało się to w przeddzień wizyty Chruszczowa w USA (nr 38). Rosjanie zapowiadają, że w ciągu kilku najbliższych lat będą lądować też na innych planetach. W zachodnioniemieckich gazetach poruszenie - NRD w ostatnich dniach przygotowuje się do wystrzelenia rakiety na Księżyc, kilka dni później okazuje się, że zdjęcia rakiet pochodzą ze wschodnioniemieckiego studia, w którym realizowany jest film według powieści Stanisława Lema.

Maj 1959. Turowicz o jazzie: o zmarłej Billie Holliday pisze, że była najznakomitszą odtwórczynią bluesa. Jazz, zdaniem Turowicza, "to jedno z najbardziej zdumiewających zjawisk kultury XX wieku. Nic nie pomogą protesty przeciwników tej niezwykłej muzyki, której wysoka wartość artystyczna (nie dotyczy to co prawda wszystkich fenomenów jazzu) nie ulega dziś żadnej wątpliwości".

Obraz Tygodnia: "Słynna pieśniarka francuska Patachou nie dostała się na swój własny występ w Piwnicy pod Baranami na skutek przepełnienia lokalu" (nr 51, 20 grudnia).

1960

W pierwszym numerze nekrolog zmarłego 29 XII 59 ks. Piwowarczyka; żegnać Go będą za tydzień Gołubiew i Kisielewski. W numerze 2 - nowa rubryka "Notatki literackie", później "Notatki", autorstwa Bronisława Mamonia.

Z Genewy na pokładzie samolotu "Flying Dutchman" Jerzy Turowicz odlatuje na Daleki Wschód, na zjazd Pax Romana na Filipinach, zorganizowany pod patronatem UNESCO. Przysyła "Listy z Azji": relacje z Bejrutu, Bangkoku, Karaczi; w drodze powrotnej zahaczy o Sajgon, Kalkutę i Kair. "Nie bez zdziwienia usłyszałem, że moje nazwisko jest dość znane w Pakistanie. Po prostu jednym z dowódców młodego lotnictwa pakistańskiego jest Air Commodore Władysław Turowicz. But he is not Pole, he is Pakistani". W Bangkoku policja syjamska nie pozwala mu opuścić lotniska, gdyż Syjam i Polska nie utrzymują stosunków dyplomatycznych. W Manili wygłasza referat o problemach katolicyzmu w Polsce. W drodze powrotnej podczas kilkugodzinnego pobytu w Kalkucie dowiaduje się o Matce Teresie, "niemłodej zakonnicy, z pochodzenia Czeszce(!)". Jest poruszony opowieścią o niej. Kalkuta poraża go kontrastem biedy i bogactwa, ludzie umierają na ulicach obok luksusowych hoteli.

"Celem naszym jest demokratyzacja. O cel ten walczyć należy realnie..." tłumaczy Stomma ("Gdzie jesteśmy, dokąd idziemy", nr 3). A za tydzień Gołubiew rozpoczyna 10-odcinkowy cykl historyczny "1000 lat między Wschodem a Zachodem". "W roku bieżącym obchodzimy tysięczną rocznicę istnienia państwa polskiego. (...) Chcąc odpowiedzieć na pytanie, czy Polska w ciągu tysiąca lat swojej historii, miała złe czy też dobre położenie geopolityczne - i wyciągnąć z tego wnioski na dzisiaj, należy sprawę tę prześledzić szczegółowo, na konkretnym, historycznym materiale".

Na piętnastolecie pisma zmiana stopki: pojawia się w niej "młoda redakcja", zastępcą Naczelnego jest Józefa Hennelowa, sekretarzem redakcji Krzysztof Kozłowski (nr 13, 27 marca)

Na Wielkanoc fragment słynnego bestselleru Jima Bishopa "Dzień, w którym umarł Chrystus". W następnym numerze Turowicz prezentuje pierwszego czarnoskórego członka Kolegium Kardynalskiego - kard. Lauriana Rugambwę.

Artykuł biologa-ateisty Juliana Huxleya z repliką Jeana Guittona: fundamentalna dyskusja o relacji między nauką i wiedzą a wiarą (nr 40). Na pytanie "Czy trzeba myśleć, aby wierzyć" odpowiadają "młodzi naukowcy z KUL-u": Stefan Sawicki, Adam Stanowski, Maria Jasińska (nr 42).

26 października w wieku 85 lat umiera August Turowicz, ojciec Jerzego.

Ks. Andrzej Bardecki wyjeżdża do Rzymu, gdzie 14 listopada Jan XXIII inauguruje drugi etap prac przygotowawczych do Soboru.

"Od czasu do czasu ukazują się w naszym piśmie materiały, po których liczba listów do redakcji wzrasta" - pisze Józefa Hennelowa, w imię "prawa do poszukiwań" broniąc m.in. Spodkowej ankiety "Dlaczego wierzę, wątpię, odchodzę" (nr 49).

W wielkanocnym numerze po raz pierwszy ręką Jerzego Turowicza pisane życzenia dla czytelników, współpracowników, przyjaciół i pracowników "TP". Aż do Bożego Narodzenia 1998 nie zmieni się ani treść życzeń, ani charakter pisma Naczelnego.

1961

Rok bogaty w wydarzenia: pierwszy człowiek w kosmosie, w Jerozolimie trwa proces Eichmanna, USA dokonują nieudanej interwencji na Kubie, by obalić Castro, umiera Hemingway, Berlin zostaje podzielony murem. Jerzy Turowicz pisuje mniej, ale przeprowadza np. wywiad z o. Yvesem Congarem, francuskim teologiem, konsultorem teologicznej Komisji Soborowej nt. "Przyszłości Kościoła". Na łamach "Tygodnika" dominuje tematyka soborowa i sprawy polskie.

Z Obrazu Tygodnia: "Mówi biskup Bayonne we Francji: Dziesięć lat współpracy z katolickim tygodnikiem nauczyło mnie dotkliwie, jak bardzo surowo odnoszą się katolicy do swojej prasy. Najmniejsze twierdzenie, które im się nie podoba, wywołuje listy z pogróżkami, wymawianie prenumeraty, przywoływanie do porządku, kampanie oszczerstw".

"Tygodnik" rozpoczyna drukowanie "Poczty Ojca Malachiasza" - prowadzona przez Tadeusza Żychiewicza, stanie się najpopularniejszą rubryką "TP" (nr 11, 12 marca).

Ks. Andrzej Bardecki: "W świetle przygotowań II Sobór Watykański zapowiada się jako jedno z największych wydarzeń w historii chrześcijaństwa" (nr 20).

Paweł Brudzewski (czyli Turowicz) smuci się decyzją Kurii Watykańskiej, która "zlikwidowała" św. Filomenę i św. Jerzego. "Święta Filomeną nikt się w Polsce zbytnio nie przejął, ale wiadomość o »likwidacji« św. Jerzego wywołała duże poruszenie, bardzo wielu bowiem mężczyzn w naszym kraju nosi to popularne imię i niemiło im było zapewne znaleźć się nagle bez patrona w niebie.

Zmarła Matka Elżbieta Czacka, założycielka Lasek; "TP" drukuje homilię pogrzebową kard. Wyszyńskiego (nr 27, 2 lipca). W numerze 29 pojawia się rubryka "Zmarli" - prowadzona przez Władysława Bartoszewskiego, była przez lata swoistym portretem społeczeństwa i nieocenionym źródłem historycznym.

Ks. bp Karol Wojtyła: "Prawdą jest, że inną rolę mają do spełnienia w Kościele duchowni, a inną świeccy, nieprawdą jest natomiast, że Kościół ma być domeną duchownych i ich aktywności - musi być natomiast w proporcjonalnej mierze »domeną« świeckich i ich aktywności, bez tego bowiem sama działalność duchownych nie tylko zawisa w próżni, ale i sama w sobie jest skazana na zanikanie w sensie społecznym" ("Myśli o laikacie").

Fragment przemówienia sejmowego Stanisława Stommy: "Musimy stwierdzić wzrost ofensywy laickiej, powiększające się trudności, a także straty poniesione ostatnio przez Kościół. Stosunki Kościół - Państwo nie są w tej chwili zadowalające" (nr 2, 8 stycznia).

Ogłoszone zostały listy kandydatów na posłów do Sejmu i radnych do Rad narodowych, zgłoszone przez Front Jedności Narodowej. Na listach znajdują się bezpartyjni: Stefan Kisielewski, Konstanty Łubieński, Tadeusz Mazowiecki, Stanisław Stomma i Jerzy Zawieyski, czyli działacze Koła Znak.

"Dla porządku wyjaśniam na wstępie, że zabieram głos w imieniu posłów reprezentujących środowisko »Tygodnika Powszechnego«, środowisko miesięcznika »Więź« i kluby inteligencji katolickiej, posłów, którzy zawiązali koło poselskie »Znak«, określili w opublikowanym artykule wspólne założenia ideowo-polityczne i zwrócili się do prezydium Sejmu o regulaminową legalizację Koła, co też - wyrażamy nadzieję - będzie miało miejsce. (...) Pragnąłbym obecnie przejść do podstawowego zastrzeżenia jakie budzi wniesiony projekt ustawy. Mam na myśli sformułowanie art. 1, który określając cele szkoły, mówi, że ma ona kształtować »naukowy pogląd na świat«. (...) Sformułowanie »naukowy pogląd na świat« jest bowiem potocznie rozumiane jako materializm dialektyczny. (...) Jest chyba oczywiste, że człowiek, który traktuje swój pogląd na świat poważnie, a który nie stoi na stanowisku materializmu dialektycznego, w szczególności katolik, nie może pragnąć, aby szkoła wychowywała jego dzieci na materialistów" (Przemówienie sejmowe Tadeusza Mazowieckiego, lipiec).

"Prasa zachodnia twierdzi, że kryzys berliński został sztucznie wywołany. Otóż twierdzenie to daje się odwrócić. Sztuczna, dziwaczna i anachroniczna jest cała obecna sytuacja Niemiec. Kraj ten dzieli się na dwa państwa, z których część świata uznaje jedno, a inna część drugie. (...) Nie chcemy w niczym przesądzać przyszłych wydarzeń. Być może istnieją inne możliwości niż te które obecnie się rysują, być może zostanie znalezione nowe rozwiązanie. Pewne jest jednak, że jeśli wypadki potoczą się po liniach nakreślonych ostatnio przez przywódców wielkich mocarstw, staniemy na krawędzi katastrofy. Truizmem jest teza, że Polska jak wszystkie narody, nie ma nic do zyskania na nowej zawierusze, natomiast wszystko do stracenia" (Krzysztof Kozłowski: "Z polskiego punktu widzenia (sprawa Berlina)", sierpień).

1962

Ks. Andrzej Bardecki pisze w styczniu w artykule "Koniec ery konstantyńskiej": "Wydaje się, że najbardziej charakterystyczną cechą ery konstantyńskiej był ścisły alians pomiędzy władzą religijną i władza świecką, pomiędzy Ołtarzem i Tronem, Kościołem i Państwem. (...) Jedność religii chrześcijańskiej stała się z czasem zasadą i podstawą jedności i spoistości państwa. Ci, co naruszali jedność religijną, naruszali tym samym jedność państwa i państwo traktowało ich jak swoich wrogów politycznych. (...) Na jakiej zasadzie będą się układały stosunki pomiędzy Kościołem a władzą świecką w erze pokonstantyńskiej? (...) Szereg udanych eksperymentów w wielu państwach o rozmaitym ustroju politycznym i strukturze społecznej zdaje się świadczyć, że formą tą stanie się szeroko pojęty »konkordat« jako rozgraniczenie kompetencji i »sfer wpływów«, możliwe do przyjęcia przez obie zainteresowane strony".

Jerzy Turowicz "Być chrześcijaninem": "Cóż bowiem naprawdę znaczy, że się jest chrześcijaninem, że się należy do Kościoła tzn. że ten Kościół istnieje, żyje i działa poprzez nas, poprzez każdego z nas? Cóż to jest Kościół? (...) Otóż ten Kościół to nie tylko papież, biskupi i księża, nie tylko instytucja i organizacja, ale to żywy organizm, my wszyscy, duchowni czy świeccy" (nr 16). Na rozpisaną przez "Tygodnik" ankietę, poświęconą przedsoborowym oczekiwaniom wiernych, nadeszło 6350 odpowiedzi (nr 17, 29 kwietnia).

Ks. Janusz Pasierb "Chagall i Biblia": "Mówi się, że dla malarstwa nowoczesnego Biblia była literą martwą, a żydostwo nie miało swojego wielkiego malarza i że spotkanie ich nastąpiło w osobie Chagalla" (nr 32); Turowicz po śmierci Marilyn Monroe: "My, którym uśmiech amerykańskiej aktorki na ekranie przyniósł chwilę radości, pomódlmy się czasem za duszę Marilyn" (nr 34, 26 sierpnia).

Jerzy Turowicz "»Stany generalne« Kościoła otwarte": "Za dwa dni zacznie się powszedni dzień Soboru. Myślę, że data dzisiejsza, 11 października 1962, pozostanie w historii Kościoła i że było szczęściem być świadkiem rozpoczęcia prac tego wielkiego Soboru, świadkiem najważniejszego wydarzenia religijnego naszych czasów" (nr 44). W tym samym numerze telefoniczna korespondencja z Rzymu dotycząca apelu Jana XXIII w sprawie pokoju na świecie: "Ojcowie soborowi uchwalili orędzie do wszystkich ludzi: katolików, niekatolików, niechrześcijan nawet. Orędzie to mówi o sprawie pokoju, braterstwa, jedności, równości rasowej, sprawiedliwości społecznej".

11 października uroczyste otwarcie XXI Soboru Powszechnego Kościoła Katolickiego. Specjalnym wysłannikiem pisma akredytowanym przy Biurze Prasowym Soboru jest Jerzy Turowicz; swoje korespondencje, publikowane systematycznie od nr 42, przekazuje telefonicznie. Na Boże Narodzenie pisze o "Bilansie pierwszej sesji": "Nie jest pozbawione pewnej słuszności twierdzenie, że obecny Sobór zamyka epokę kontrreformacji. (...) Nurt otwarty, który domaga się, by Kościół wyszedł naprzeciw współczesnemu światu, by przemówił do niego jego językiem, bo Kościół ma wobec tego świata, takiego, jaki on jest i jaki się staje - misję, bo za ten świat, konkretny, jest odpowiedzialny, bo Kościół nie ma go potępiać, lecz głosić mu Ewangelię Chrystusa, ten nurt jest faktem nieodwracalnym. Zatrzymać go ani cofnąć już się nie da".

Kolejna korespondencja, "Po trzech tygodniach Vaticanum Secundum": "Inny fakt, także wiele mówiący o »osobowości« Soboru, to skład grupy ekspertów mianowanych przez Ojca Św. Jak wiadomo, w skład tej grupy wchodzi szereg wybitnych teologów Europy zachodniej, takich jak: Congar, Danielou, de Lubac, Gustave Thils, Karl Rahner czy Jungmann, znanych nie tylko ze śmiałości swoich poglądów i radykalizmu postulatów co do odnowy Kościoła, ale także i z kłopotów, które mieli (niektórzy z nich) z Świętym Oficjum" (nr 45, 11 listopada).

Naczelny przerywa swój pobyt w Rzymie, aby wziąć udział w Tygodniu Intelektualistów Katolickich w Paryżu; wygłasza tam odczyt "Praca i kontemplacja" (nr 47, 25 listopada).

W nrze 50 "Bilans pierwszej sesji": "Sobór nie tylko zaczął się, ale zaczął się znakomicie, a w auli soborowej dokonano olbrzymiej pracy, rezultaty Soboru są wprost niewymierne, a dotychczasowy przebieg Soboru przeszedł najśmielsze oczekiwania. Oczekiwania czyje? Tych, którzy zgodnie z Janem XIII sądzą, że celem Soboru jest aggiornamento, odnowa Kościoła, Jego dostosowanie do potrzeb dzisiejszego świata, zwiększenie skuteczności Jego misji. Pierwsza sesja Soboru nie kończy się niepowodzeniem, przeciwnie jest to olbrzymi sukces".

I tekst nieoczekiwany: "»Tygodnik Powszechny« niemal nigdy nie recenzuje tzw. powieści kryminalnych. A przecież powieść kryminalna, detektywistyczna czy sensacyjna stanowi dziś nieodłączny element tzw. kultury masowej, element zresztą w swojej przeciętnej postaci »moralnie obojętny«. Nie stwierdzono wyraźnego związku między czytelnictwem powieści kryminalnych a dynamiką przestępczości. Przeciętna powieść kryminalna to utwór moralizatorski, w którym zbrodnia jest potępiona, wykryta i ukarana, niewinność i prawo triumfują. Przeciętny czytelnik bierze do ręki powieść kryminalną nie tyle w poszukiwaniu silnych wrażeń, ile raczej, by te kilka godzin poświęcić pasjonującemu nieraz rozwiązywaniu zagadki »kto zabił«, zagadki logicznej i psychologicznej zarazem, wyjaśnianiu motywów, okoliczności itp. Książki kryminalne czytają wszyscy, tak ludzie prości, jak i intelektualiści. Wśród autorów tych książek znajdują się zarówno profesjonaliści, nieraz wytrawni, jak i »amatorzy«, tj. tzw. »pisarze poważni«, literaci, filozofowie, a nawet teologowie. W Polsce w pierwszych latach po wojnie nie wydawano powieści kryminalnych, wychodząc z założenia, że w kraju budującym socjalizm nie ma miejsca na tak niepoważną, a może nawet niemoralną, rozrywkę. Pogląd ten został na szczęście przezwyciężony" ("Domino, domino" - autorstwa Pawła Brudzewskiego czyli Turowicza).

Rok 1963

W numerze pierwszym Jerzy Turowicz rozmawia z Jerzym Zawieyskim o audiencji, udzielonej mu przez Jana XXIII: "W pamięci utkwił Ojcu Św. pewien moment z pierwszej bytności w Polsce, gdy jako młody ksiądz zwiedzał Wieliczkę. Robotnicy, którzy wychodzili z pracy, zobaczywszy księży, ukłonili się im z wielkim szacunkiem. Ojciec Św. mówiąc o tym, pochylił głowę, aby uplastycznić ukłon robotników".

W numerze następnym pisze o Soborze: "Schematy (...) redagowane były po łacinie (...) która pod palcami łacinników z Kurii Rzymskiej rozciąga się jak guma (...) Producenci filmowi nazywają się praebitores, czasopisma ilustrowane prelum imaginibus ornatum, komiksy - libelli comici et lusorii (...). Zaś nuntiorum exquisitores, to dosłownie poszukiwacze, wydobywacze wiadomości, a więc reporterzy, dziennikarze".

W nrze 12 blok tekstów o Polakach, pomagających w czasie okupacji Żydom; wejdą do antologii "Ten jest z Ojczyzny mojej".

"Obraz tygodnia" przenosi się na lewą stronę pierwszej kolumny. Ostatnia informacja: "Członkowie amerykańskiego Towarzystwa do Zwalczania Nieprzyzwoitości Nagich Zwierząt pikietowali Biały Dom, protestując przeciwko temu, że rodzina Kennedych jeździ na koniach ubranych jedynie w siodła i podkowy. Celem towarzystwa jest »ochrona dzieci przed widokiem nagich koni, krów, psów i kotów«" (nr 14). Od tego numeru pismo z racji zmniejszenia przydziału papieru jest chudsze o 2 kolumny.

Ks. Andrzej Bardecki: "Stawia się nieraz Kościołowi zarzut, że spóźnia się on zawsze o jedną rewolucję. Otóż z encykliką »Pacem in terris« sprawa przedstawia się wręcz przeciwnie. Obecny Papież bowiem wyprzedza w niej poważnie naszą epokę" (nr 19).

3 czerwca, w poniedziałek Zielonych Świąt umiera Jan XXIII. W nrze 23 poruszająca relacja ks. Michała Czajkowskiego o ostatnich dniach Papieża, który "miłości swojej nie ograniczał tylko do chrześcijan, lecz obejmował nią wszystkich ludzi, czując się ojcem całej rodziny człowieczej". "Swoje cierpienia i swoje życie Jan XXIII ofiarował za sprawy, które najbardziej ukochał. Za powodzenie Soboru Powszechnego, za jedność chrześcijaństwa. Za pokój" - dodaje Turowicz.

W numerze 26: "Habemus Papam!" i orędzie Urbi et orbi, wygłoszone przez Pawła VI 22 czerwca.

W nr 38 tekst ks. Hansa Künga pt. "Kościół i wolności", którego przekładu dokonuje Jerzy Turowicz. W komentarzu Redaktora Naczelnego czytamy: "Rzadko proponujemy Czytelnika »Tygodnika« artykuł takich rozmiarów, jak drukowany tu tekst ks. Künga. Robimy to na zasadzie wyjątku, sądzimy jednak, że wyjątek ten jest całkowicie uzasadniony. Waga poruszanego tematu, śmiałość ujęcia sprawiają, że mamy tu pracę niezwykle cenną, która uzyskała już rozgłos w świecie".

29 września rozpoczęła się II sesja Soboru; sprawozdawać z niej będzie, jak przedtem, Jerzy Turowicz.

"Kochani! Dopiero w Jom Kipur zobaczyłem, co to znaczy »dzień święty święcić«. 400 tysięczny Tel-Awiw zamarł absolutnie: w ciągu 24 godzin nie funkcjonowało zupełnie nic - kolej, komunikacja miejska, taksówki, rowery, kawiarnie, kioski z wodą sodową" - relacjonuje Bartoszewski w "Kartce z Tel-Awiwu" w październiku 63.

11 listopada Papież rozmawia z Jerzym Turowiczem podczas audiencji dla przedstawicieli międzynarodowych organizacji katolickich.

4 grudnia: podczas uroczystości zamykającej II sesję Soboru Paweł VI ogłosił m.in. konstytucję "O liturgii". Zapowiedź pielgrzymki Papieża do Ziemi Świętej. "Podróż ta ma oczywiście dużo większe znaczenie niż sam fakt, że Papież po raz pierwszy opuszcza granice Włoch, po raz pierwszy - w historii - udaje się do Ziemi Świętej. Ma ona przede wszystkim i wyłącznie znaczenie religijne, znaczenie ekumeniczne, misyjne i pastoralne" - pisze Naczelny z Rzymu (nr 50, 15 grudnia).

W numerze na Boże Narodzenie Turowicz publikuje artykuł "Vaticanum II - ciąg dalszy": "Dziś w południe odwiedziwszy grób Jana XXIII w podziemiach bazyliki św. Piotra (zawsze pełno kwiatów i ludzi modlących się przy tym jednym grobie), zastanawiałem się czy Sobór jest wierny temu potężnemu impulsowi charyzmatycznemu, który nadał Kościołowi il buono Papa Giovanni. Odpowiedź na to pytanie nie pozostawia żadnej wątpliwości. To jest ten sam Sobór, to jest realizowanie owego aggiornamento, odnowy Kościoła, dopasowywanie zewnętrznych form Kościoła, do potrzeb dzisiejszego świata" (nr 51/2, 22/29 grudnia).

Rok 1964

18 stycznia bp Karol Wojtyła mianowany zostaje arcybiskupem-metropolitą krakowskim.

14 marca Antoni Słonimski składa w kancelarii premiera List 34, zawierający tylko dwa zdania ("Ograniczenie przydziału papieru na druk książek i czasopism oraz zaostrzenie cenzury prewencyjnej stwarza sytuację zagrażającą rozwojowi kultury narodowej. Niżej podpisani uznając istnienie opinii publicznej, prawa do krytyki, swobodnej dyskusji oraz rzetelnej informacji, za konieczny element postępu, powodowani troską obywatelską, domagają się zmiany polskiej polityki kulturalnej w duchu praw zagwarantowanych przez Konstytucję państwa polskiego i zgodnych z dobrem narodu"), podpisany m. in. przez Marię Dąbrowską, Zofię Kossak, Melchiora Wańkowicza, Kazimierza Wykę, Stanisława Dygata, Aleksandra Gieysztora, Pawła Hertza i Jerzego Turowicza. Reakcją władz są represje wobec sygnatariuszy i organizowanie "kontrprotestów"; "Tygodnik" płaci obcięciem nakładu o 10 tys. egzemplarzy.

Józefa Hennelowa ("Podział nieistniejący") w polemice z Ernestem Skalskim z "Polityki": "Podział na wierzących i niewierzących zaciera się w codziennym funkcjonowaniu życia w społeczeństwie. Zwolennicy ofensywy ateistycznej chcą w tym fakcie widzieć rozszerzanie się swego stanu posiadania. Wierzący nie traktują tego jak przesuwania się linii frontu na mapie strategicznej. Traktują to po prostu jako zmianę w pojmowaniu realizacji swej wiary. (...) Nieobecność Jego Imienia nie oznacza wcale nieobecności Jego Samego" (nr 23, 7 czerwca).

Jerzy Turowicz "Tajemnica papieża Jana": "Pisać o Janie XXIII w pierwszą rocznicę Jego śmierci nie jest łatwo. Z jednej strony wydawać by się mogło, że wszystko już o nim wiemy, że wszystko już o Nim powiedziano (...) Z drugiej jednak strony w życiu i dziele Jana XXIII tkwi jakaś zagadka, jakaś tajemnica, której chyba nie wyjaśniliśmy sobie bez reszty. Jakże się to stało, że ten właśnie człowiek jest sprawcą tego, co bez przesady można nazwać rewolucją w Kościele? (...) ten właśnie Papież wziął dosłownie proste nauki Ewangelii i zrozumiał, jak mało kto przed nim, że jedyną siłą zdolną w interesie człowieka przekształcić świat, jest miłość" (nr 23, 7 czerwca).

Na 20-lecie Polski Ludowej Turowicz pisze: "Jutro Polski będzie kontynuacją obecnego dwudziestolecia. Kontynuacją to znaczy nie powtarzaniem - lecz rozwojem. Mamy za sobą wielki dorobek dwudziestolecia: gospodarczy, społeczny, kulturalny. Mamy wspólnie - władza i społeczeństwo - ten dorobek pomnażać nie tylko w stronę większej potęgi państwa i większego dobrobytu społeczeństwa, lecz w stronę większej sprawiedliwości, pełniejszej demokracji, głębszego zaangażowania w stronę kultury, w której poprzez narodowe wyrażać się będzie to, co ludzkie" (nr 30, 26 lipca).

W nrze 32 wielka dyskusja redakcyjna na temat soborowej konstytucji o liturgii, podsumowana przez Naczelnego. W nrze 36 Naczelny o pierwszej encyklice Pawła VI "Ecclesiam suam": "Idea dialogu, tak droga sercu Jana XXIII, znalazła w Pawle VI swego kodyfikatora. Papież określa precyzyjnie sens i cel dialogu, wykłada to co można określić jako teologię dialogu, mówi o jego motywach, metodach i celach" (nr 36, 6 września). I w następnym numerze: "Encykliki Pawła VI nie można rozpatrywać w oderwaniu od Soboru. Z jednej strony fakt ten krępuje Papieża, który powstrzymuje się od wszelkich wypowiedzi, które mogłyby przesądzić rozstrzygnięcia czy ograniczyć swobodę Soboru. Z drugiej - dla Soboru encyklika stanowi ogromną zachętę".

14 września rozpoczyna się III sesja Soboru, podczas której toczyć się będzie m.in. burzliwa debata nad "schematem XIII" (przyszłą Konstytucją "Gaudium et spes"); wysłannikiem "Tygodnika" będzie tym razem (dopiero od października) Jacek Woźniakowski. W nrze 46 wiadomość, że Papież mianował świeckim audytorem Soboru prof. Stefana Swieżawskiego. Podczas sesji przyjęte zostaną m. in. Konstytucja o Kościele i Dekret o ekumenizmie.

Jerzy Turowicz pisze o III sesji: "Pogłębiona świadomość Kościoła, jego samowiedza, jego ponowne samookreślenie nie jako instytucji prawnej, ale jako wspólnoty miłości i łaski, musi prowadzić do nowego ujęcia stosunku Kościoła do świata, a więc stosunku do państwa i władzy świeckiej, stosunku do kultury. Duchowa odnowa Kościoła musi więc oznaczać koniec tzw. ery konstantyńskiej, odrzucenie pokusy panowania nad światem, odrzucenie »triumfalizmu«, to jest identyfikowania Kościoła w jego pielgrzymującym kształcie z Królestwem Bożym. Musi to oznaczać podkreślenie i odnowienie idei służby pełnionej przez Kościół wobec świata, służby określanej w języku chrześcijaństwa pięknym słowem »diakonia«". I dalej: "Bez względu na to, czy Sobór zakończy się na obecnej sesji czy też przyjdzie po nim czwarta (i ostatnia), wolno sądzić, że sesja obecna będzie najważniejsza, decydująca, że w przebiegu prac Soboru oglądanego oczyma historyka, zajmie ona miejsce kluczowe" (nr 38, 20 września).

Jerzy Turowicz o projekcie dokumentu "Kościół i świat współczesny", czyli "schemacie XIII": "Jest to temat i dyskusja z dużym napięciem oczekiwana przez opinię katolicką i nie tylko katolicką całego świata. O. Congar nazwał kiedyś ten schemat »ziemią obiecaną« Soboru. Nie brak było zdań w Kościele, że Sobór nie powinien się tą tematyką zajmować, nie brak było, nawet w ostatnich czasach, prób wyeliminowania tego schematu z porządku dziennego Soboru. Przeważyła jednak opinia inna, teologicznie uzasadniona: Kościół został założony nie dla siebie samego, lecz dla świata, wobec tego świata ma misję i sprawy tego świata nie mogą mu być obojętne" (nr 44, 1 listopada).

W numerze 50 Naczelny pisze o podróży Pawła VI do Bombaju: "A wreszcie i same Indie, wielonarodowe i wielowyznaniowe, inaczej patrzeć będą na religię i wspólnotę, której Głowa, »Święty Mąż« z Europy je odwiedził. Dialog Kościoła ze światem nabrał nowej intensywności". A w numerze Bożonarodzeniowym podsumowuje III sesję: "Po powolnych początkach Sobór odnalazł swój rytm i uzyskał skuteczność. Wśród ogłoszonych już dokumentów znajdują się trzy olbrzymiej wagi: o liturgii, o Kościele, o ekumenizmie. Pierwszy z nich już w ciągu roku wydał w świecie ogromne owoce, zbliżając wiernych do pełnego i świadomego przeżywania liturgii".

1965

W 4 nrze Jerzy Turowicz komentuje przyjęty po burzliwych dyskusjach na III sesji Soboru dekret o ekumenizmie. W 9 - protestuje przeciwko zapowiedzi przedawnienia przez rząd RFN ścigania zbrodni hitlerowskich.

"jt" o nowych nominacjach kardynalskich: "Obecny stan rzeczy - w pewnym stopniu - zwiększa prawdopodobieństwo, że w przyszłości na Stolicy Piotrowej zasiądzie papież - nie Włoch" (nr 7) oraz o... Elli Fitzgerald z okazji jej pierwszego występu w Polsce: "Najpiękniejszy głos świata (wybaczcie wielbiciele Marii Callas)" (nr 16).

Abp Kominek pisze o soborowych kłopotach ze "schematem XIII" o Kościele w świecie współczesnym (nr 2). W następnych miesiącach Sobór komentować będzie abp Wojtyła - w formie obszernych listów do redakcji ("Wszystkim wiadomo, że »Tygodnik Powszechny« od pierwszej zapowiedzi Vaticanum II w 1959 r. poświęcił bardzo wielką ilość publikacji temu epokowemu wydarzeniu w dziejach Kościoła. Dzięki tym publikacjom nie tylko rozbudzał i zarazem zaspokajał zainteresowanie swych Czytelników dla problematyki soborowej, ale także wytworzył w ich świadomości pewien obraz Soboru i nadał szczególną wagę jego sprawie" - czytamy w pierwszym liście, nr 16). O Soborze obszernie opowie także Prymas kard. Stefan Wyszyński (nr 17). 7 marca wchodzą w życie zmiany w liturgii, wprowadzające w szerszym zakresie język narodowy.

20-lecie pisma: "Tygodnik" to "w całości dzieło cenne, poważny wkład w kulturę katolicką społeczeństwa polskiego, tym cenniejszy, że zrealizowany w warunkach niełatwych". "Nie bez znaczenia dla realizacji celów, jakie sobie »Tygodnik« stawiał od początku, jest oczywiście poziom pisma, ciężar gatunkowy i styl publikacji. Przeważała w tym wszystkim analiza nad moralizowaniem. Umiłowanie spraw Kościoła nie było wolne od krytycyzmu" (abp Wojtyła). Gołubiew publikuje szkic o początkach "TP", Turowicz zaś o tym, czym jest "Tygodnik": "Zacznijmy analizę od przymiotnika czwartego, którego nie ma w podtytule pisma, od przymiotnika: polityczny. »Tygodnik Powszechny« pismem politycznym w ścisłym tego słowa znaczeniu nie był ani nie jest. Ale działalność publiczna, a taką jest wydawanie pisma i oddziaływanie na opinię publiczną, oraz wypowiadanie się choćby tylko na tematy społeczne czy kulturalne ma swoją wagę polityczną, zwłaszcza w konkretnej sytuacji powojennej, zwłaszcza gdy jest to działalność katolików w państwie socjalistycznym" (nr 13, 28 marca).

Przed wyborami - zdaniem Turowicza, "współpraca państwa socjalistycznego i Kościoła jest możliwa i pożądana" (nr 19). W następnym numerze - podsumowanie działalności Koła Poselskiego Znak w latach 1961-65.

W 20-lecie kapitulacji hitlerowskich Niemiec Stomma i Turowicz krytykują Amerykanów za wojnę w Wietnamie. Piszą także, że "w Europie i w świecie chrześcijaństwo i komunizm stanowią dziś najpotężniejsze prądy ideowe. Spada na nie olbrzymia odpowiedzialność za losy świata. Nie można od niej się uchylać. Stąd imperatyw współdziałania" (nr 21).

W 24 nrze Jerzy Zawieyski pisze o książce Turowicza "Chrześcijanin w dzisiejszym świecie": "Do ułomności zaliczam zbyt daleko posuniętą ostrożność w podejmowaniu ryzyka intelektualnego, a także zbyt doskonałe obracanie się w sferze abstrakcji ze szkodą dla empirii". I dalej: "Ostrożny język ulega zmianie w trzeciej części, kiedy autor pisze o Soborze. Tutaj przemawia jakby inny człowiek". Na koniec recenzent pozwala sobie na osobistą dykteryjkę - wspomina pierwsze spotkanie Turowicza w redakcji w 1945 r.: "Zapamiętałem jego rozmowę prowadzoną z kimś przez telefon, w której w sposób uroczy, pełen skrupułów, odmawiał komuś zamieszczenia wierszy".

W 27 nrze Turowicz wspomina Martina Bubera z okazji jego śmierci: "W Polsce był prawie zupełnie nieznany. Wiosną 1939 roku przyjechał do Polski. Piszący te słowa w żydowskim »Nowym Dzienniku« wychodzącym w Krakowie znalazł komunikat o odczycie Martina Bubera. Poszedłem na ten odczyt. Nie bez trudu znalazłem na Kazimierzu dość nędzny barak (...). Byłem chyba jedynym nie-Żydem. 60-letni Martin Buber, z długą białą brodą, mówił piękną polszczyzną o sytuacji duchowej świata i niebezpieczeństwie wojny. W słowach jego brzmiał jakiś ton profetyczny. Wychodziłem z sali pod głębokim wrażeniem, gdy natknąłem się na znajomego dziennikarza, Żyda , który na mój widok zawołał ze zdumieniem: »A cóż Pan tutaj robi?«. »Jak to co robię - odpowiedziałem - przyszedłem na odczyt Martina Bubera«. »To widzę - odparł mój rozmówca. - Ale skąd Pan wie, kto to jest Martin Buber?«".

We wrześniu rozpoczyna się ostatnia sesja Soboru - sprawozdaje z niej znów Naczelny.

Finał Soboru: ogłoszenie Konstytucji o Kościele w świecie współczesnym i Deklaracji o wolności religijnej. "Uroczystą Mszę zakończyła ceremonia pokutna. Ojcowie Soboru klęcząc odmówili modlitwy proszące o wybaczenie wszystkich błędów popełnionych wobec Boga i wobec ludzi...". W Rzymie i w Konstantynopolu uroczyste odwołanie ekskomunik z roku 1054. "Kościół wkracza w nową epokę" - pisze Turowicz. A w kraju: na s. 4 numeru świątecznego oświadczenie posłów Koła Znak w sprawie listu biskupów polskich do Episkopatu niemieckiego - bardzo ostrożna obrona wielkiego gestu, z furią atakowanego przez komunistyczne władze. Wyraźniej weźmie go w obronę Jerzy Turowicz podczas zebrania Frontu Jedności Narodu i ściągnie na siebie tym wystąpieniem furię Gomułki.

1966

Jeszcze o Soborze: "Był największym wydarzeniem religijnym naszych czasów... zamknął epokę w życiu Kościoła, którą zależnie od dziedziny możemy mierzyć od Trydentu czy też od Konstantyna" (Turowicz w nrze 1).

"Ściąga z Soboru" ks. Hansa Künga, teologa w 1979 roku pozbawionego przez Jana Pawła II prawa nauczania w imieniu Kościoła za poglądy sprzeczne z doktryną: "W przeszłości: po zażartych wojnach religijnych nastąpiła zimna wojna, prowadzona na pióra i języki. Chroniąc własny Kościół przed krytyką - co uważano za całkowicie usprawiedliwione - inne Kościoły znaliśmy tylko od najgorszej strony... Odtąd: Uznanie współwiny katolików za rozłam w chrześcijaństwie i konieczność ustawicznej reformy: prośba o przebaczenie skierowana do chrześcijan innych wyznań, odnowa własnego Kościoła przez życie i naukę zgodne z Ewangelią..." (nr 7).

"Prawdopodobnie było to właśnie 14 kwietnia, w Wielką Sobotę Roku Pańskiego 966. Kapłan Kościoła katolickiego, może biskup, nad głową Mieszka, księcia Polan, zrobił znak krzyża i powiedział: Ja ciebie chrzczę..." - tak zaczyna się wstępniak Turowicza w numerze milenijnym. "W roku milenijnym pomyślmy głębiej o różnych narodach i o tych wielu, wielu ludziach, którzy pod polskim niebem urodzili się, żyli, umarli" - pisze redakcja w "ramce" do wstrząsającej relacji ks. Grzegorza Pawłowskiego vel Jakuba Hersza Grinera.

Obchody milenium chrztu Polski to kolejny etap wojny Państwa z Kościołem. Szaleje przy tym cenzura i na łamach "TP" znaleźć można zaledwie ślady tych wydarzeń. Obraz Tygodnia w nrze 17 (24 kwietnia): uroczystości kościelne Milenium odbywały się w Gnieźnie i w Poznaniu od 14 do 17 kwietnia, 16 i 17 kwietnia zorganizowano tamże "konkurencyjną" manifestację i defiladę wojskową, przemawiał Gomułka. "Tygodnik" będzie odtąd prowadzić kronikę - ostro cenzurowaną - kolejnych faz milenijnych obchodów. Oto np. Milenium w Lublinie, 5 i 6 czerwca: "Ponieważ miasto jest siedzibą katolickiej wyższej uczelni - uroczystości miały dwa centra: diecezjalne i uniwersyteckie. (...) I na Mszy św. i na niedzielnej sumie pontyfikalnej celebrowanej przez metropolitę krakowskiego ks. abpa Karola Wojtyłę - kazania głosił Kardynał-Prymas (...) mówiąc do studentów i pracowników nauki o ich suwerennym prawie do niepokoju i ciągłego intelektualnego fermentu, które są nieodzowną i jedyną drogą dotarcia do prawdy".

3 lipca umiera Zofia Starowieyska-Morstinowa; "Tygodnik w wielkiej mierze dzięki niej jest tym, czym jest". Żegnają Ją Naczelny i Jacek Susuł (nr 28).

"Porządki w arce" - pamflet Christophera Derricka, głos konserwatysty, opublikowany w odpowiedzi na zarzuty, że "Tygodnik" "zagalopował się nadmiernie w kierunku soborowego aggiornamento" (nr 49). Polemizuje z nim ks. Bardecki. W numerze Bożonarodzeniowym raport Naczelnego "W rok po zakończeniu Soboru".

"Odpowiedź episkopatu niemieckiego na daleko idący, w sferze religijno-moralnej, akt episkopatu polskiego, została utrzymana w tonie dyplomatyczno-wymijającym i nie może być uznana za zadowalającą" - stwierdza Turowicz na marginesie przeglądu niemieckiej sceny politycznej (nr 49).

1967

Niemal cały rok 1967 stoi na łamach "Tygodnika" pod znakiem posoborowej publicystyki Jerzego Turowicza zamieszczanej w cyklu "Co się dzieje w Kościele?". Czasami nie podoba się to Kisielowi. "Jerzy Turowicz nie Chińczyk, ale za to bywały po świecie salonowiec, toteż nie bardzo nawet się zdziwiłem, że olbrzymi swój artykuł w numerze świątecznym (...) a zatytułowany »Co się dzieje w Kościele« - poświęcił właśnie salonowi świata tego doczesnego (...) jeśli dziennikarze laiccy zajmują się przeważnie salonem, dziennikarz katolicki nie może być gorszy - skoro istnieje salon świecki, musi też istnieć salon kościelny. Noblesse oblige!" (nr 2) Odpowiedź: "Kisiel perfidnie nie chciał zauważyć, że ja swój artykuł po prostu pisałem na inny temat".

Wśród wielu tematów (np. "Sytuacja ekumenizmu", "Drogi i bezdroża reformy liturgii", "Laikat i rozwój", "Dialog z niewierzącymi", "Czy grozi neomodernizm", "Sprawy sporne Kościoła", "Casus Charles Davis", "Zmiany w kurii, celibat, diakonat") najciekawsze po latach okazują się te z pogranicza życia Kościoła i polityki.

Oto w tekście zatytułowanym "Wokół wypowiedzi kardynała Spellmana" (nr 3) czytamy: "w czasie Pasterki odprawianej na lotnisku bazy amerykańskiej pod Sajgonem arcybiskup Nowego Jorku, 77-letni kardynał Spellman, który jako naczelny kapelan armii amerykańskiej corocznie na Boże Narodzenie odwiedza amerykańskie jednostki wojskowe na Dalekim Wschodzie, powiedział w swym kazaniu: »Wierzę, że wojna w Wietnamie jest wojną w obronie cywilizacji«. (...) Te zdumiewające słowa wywołały oburzenie i niesmak na całym świecie, zwłaszcza w kołach katolickich. (...) Jest to niewątpliwe novum w Kościele. W wojnach minionych nieraz biskupi błogosławili wojska i wznosili modły o zwycięstwa; czynili to biskupi po obu stronach. Dziś w warunkach wojny totalnej, po encyklice »Pacem in terris«, po Soborze Watykańskim II, nie jest to możliwe".

Na przełomie czerwca i lipca Turowicz wraz z Tadeuszem Myślikiem (znającym świetnie rosyjski) odwiedzają kolejno Moskwę, Leningrad i Tallin: "Nie czuję się uprawniony do formułowania jakichkolwiek ogólnych sądów o tym kraju, o jego ustroju, o jego rzeczywistości, jak też nie czuję się uprawniony do jakichkolwiek ocen o sytuacji religii czy też Kościoła, a raczej Kościołów w ZSRR. (...) wobec problemów budownictwa socjalistycznego, chrześcijaństwo w konkretnej sytuacji w Związku Radzieckim jest sprawą marginesową. Niech nam jednak będzie wolno wyrazić głębokie przekonanie, że między tym marginesem, a budownictwem nowego, lepszego, bardziej ludzkiego świata nie ma żadnej zasadniczej, nieprzezwyciężalnej sprzeczności" (nr 31).

Encyklika Pawła VI "Populorum progressio" - pisze Turowicz - "jest dokumentem ogromnej wagi (...) Paweł VI wie dobrze - encyklika mówi o tym wyraźnie - że pomoc nędzy, pomoc ludziom i narodom ubogim, to nie jest sprawa miłosierdzia, ale sprawiedliwości (...) Centralnym problemem świata jest dziś niesprawiedliwość społeczna między krajami bogatymi a krajami ubogimi" (nr 15).

Jednym z najgłośniejszych w tym czasie tekstów w "Tygodniku" jest "Milczenie Piusa XII" autorstwa ks. Andrzeja Bardeckiego: "Spróbujmy ustalić pewne ogólne stwierdzenia: a) papież Pius XII interweniował wielokrotnie przeciwko ludobójstwu, ale czynił to jedynie na drodze dyplomatycznej; b) nigdy nie zaprotestował publicznie, wyraźnie i stanowczo; c) przeważający odłam katolickiej - i nie tylko katolickiej - opinii publicznej - jak można sądzić - odczuwa ten fakt w sposób bardzo bolesny. (...) Jeśli by kto zgorszył się tym artykułem, odpowiem mu słowami papieża Grzegorza Wielkiego; »Gdyby gorszono się z prawdy, należy raczej dopuścić zgorszenie, niż to, by prawdę porzucono«" (nr 17).

W nrze 25 Jerzy Turowicz entuzjastycznie wita wydaną przez Znak antologię Bartoszewskiego i Zofii Lewinówny "Ten jest z Ojczyzny mojej. Polacy z pomocą Żydom": "W sumie książka - i tu leży jedna z tajemnic jej powodzenia - jest pierwszym w naszej literaturze niemal pełnym obrazem polskiej akcji pomocy Żydom, a pośrednio obrazem tragicznego losu ludności żydowskiej pod okupacją hitlerowską. (...) Książka ta kładzie kres powstałej po wojnie na Zachodzie (a może i świadomie tworzonej) legendzie dotyczącej losu Żydów na ziemiach polskich pod okupacją hitlerowską, która w sposób boleśnie paradoksalny, obciąża Polaków współodpowiedzialnością za tragiczny los Żydów".

Pod koniec maja arcybiskup Wojtyła został kardynałem, a Papież mianował administratorów apostolskich na Ziemiach Zachodnich (nr 23). Decyzja watykańska ułatwiła porozumienie polsko-niemieckie i rozstrzygnięcie kwestii granic.

Ale ekumenia i tematyka synodalna nadal są dla Turowicza najważniejsze. W tekście "Reforma kurii rzymskiej" (nr 39) z pasją polemizuje: "Przeczytałem nie bez zdumienia w »Życiu Literackim« artykuł Ignacego Krasickiego »Przed Synodem - duch frondy i reforma a la romana«. Ten dobrze na ogół poinformowany i zorientowany znawca sceny rzymskiej dokonuje prawdziwej ekwilibrystyki, żeby dowieść, że reforma Pawła VI nie jest żadną reformą i że wszystkie nadziej zwolenników odnowy Kościoła zostały zawiedzione. (...) Ej, czyżby, panie Ignacy? A 5-letnia rotacja, a wakat z chwilą śmierci papieża, to mucha? A te dymisje wszystkich kardynałów kurialnych z dniem 1 stycznia przyszłego roku, to nic nie znaczy? (...) To właśnie Paweł VI uczynił, że reforma poszła tak daleko, że nikt się nie spodziewał".

W korespondencji "Rzym i Bizancjum" notuje: "Niedziela, 29. 10. Zdumiewające, historyczne wydarzenie, którego byłem świadkiem w ostatnich dniach w Rzymie, mogłoby zrobić wrażenie, że Bizancjum wraca do Rzymu. Istotnie fakt wizyty patriarchy Konstantynopola, który nosi tytuł »Jego Świątobliwość Athenagoras I, Arcybiskup Konstantynopola, Nowego Rzymu, Patriarcha Ekumeniczny«, wizyty pierwszej po dziewięciu wiekach, od wybuchu schizmy w 1054 roku, wizyty u grobów apostołów Piotra i Pawła, wizyty u następcy Piotra, Biskupa Rzymu, może takie zrobić wrażenie. Wrażenie mylne: zbliżenie Rzymu i Bizancjum nie dokonuje się na drodze powrotu, a zbliżenie dokonuje się krokami olbrzyma".

By wreszcie podsumować w tekście "Po Synodzie Biskupów". "Z perspektywy sześciu tygodni, które upłynęły od zakończenia pierwszego w dziejach Kościoła rzymskiego Synodu Biskupów, można się pokusić o dokonanie bilansu tego doniosłego wydarzenia. (...) To pewne, że przebieg i rezultaty Synodu uprawniają do optymizmu. Powtarzam to, co mówiłem już nieraz na tych łamach (i co niestety irytuje Kisiela): Kościół Jana XXIII i Pawła VI, Kościół Soboru i uświadamiającego sobie coraz pełniej swoją odpowiedzialność laikatu wszedł na drogę śmiałej odnowy, na której czekają go liczne trudności i wstrząsy, ale z której zawrócić się nie da" (nr 52-53).

Po ankiecie zamieszczonej w Boże Narodzenie poprzedniego roku, w 13 numerze redakcja publikuje jej opracowanie. Okazuje się, że najwięcej zastrzeżeń wzbudził tekst "Porządki w Arce" Derricka, krytykującego "Tygodnik" za zbytnie uleganie posoborowym modom, najwięcej komplementów "Poczta Ojca Malachiasza", cykl Turowicza "Co się dzieje w Kościele" oraz rubryka "Obraz tygodnia", a w szczególności jej ostatnia pozycja. W tym właśnie numerze brzmiała ona jak następuje: "Brytyjska firma wysyła 312 ton piasku z Anglii na Saharę. Piasek potrzebny jest do filtrów wodnych".

1968

"Sobór wciąż żąda od świeckich, by podjęli swoją część odpowiedzialności za Kościół. Świeccy na to odpowiadają - oczywiście nie wszyscy, ale ten ich świadomy aktyw - jesteśmy gotowi. Ale skoro się od nas żąda odpowiedzialności, to trzeba też uznać, że nie jesteśmy już »grzecznymi dziećmi«, które się prowadzi za rączkę. Nie można im już mówić: macie słuchać i nie wtrącać się do spraw Kościoła, bo one należą do biskupa i proboszcza" - pisze Turowicz w tekście "Świeccy odpowiadają na apel" (TP 4/68).

W prowadzonej przez J.T. rubryce "Co się dzieje w Kościele?" można znaleźć m.in. informację, że Paweł VI przyjął na prywatnej audiencji "dwóch znakomitych jazzmanów światowej sławy, Murzynów, Louisa Armstronga i Lionela Hamptona wraz z żonami. Armstrong, mistrz trąbki i znakomity śpiewak jest gorliwym członkiem Kościoła Baptystów, pani Armstrong i Hampton są katoliczkami. Papież ofiarował artystom medale swego pontyfikatu - jazzmani zrewanżowali się swymi fotografiami z autografami oraz płytami ze swymi nagraniami. Nie wiemy wprawdzie, co Papież myśli o muzyce jazzowej i wiadomość o tej audiencji nie posiada większego znaczenia, ale powinna być miła dla tak licznych w Polsce entuzjastów jazzu" (TP 9/68) .

W nrze 11 Turowicz omawia przyjęte w marcu w Kolonii Memorandum "Bersberger Kreis" - grupy niemieckich katolików zaangażowanych w pracę na rzecz pojednania polsko-niemieckiego.

W marcu ukazuje się tysięczny numer "Tygodnika"; w nim list kard. Karola Wojtyły z życzeniami "pomocy Bożej do spełniania Waszych zadań", rozmowy z Hanną Malewską, redagującą miesięcznik "Znak", i Jackiem Woźniakowskim, szefem wydawnictwa Znak. "Młodych poetów radzieckich" przedstawia Wiktor Woroszylski.

Z "Obrazu tygodnia" (TP 13/68): "Wobec zaistniałej w ostatnich tygodniach sytuacji w kraju, głos zabrał Władysław Gomułka. W obszernym przemówieniu (na spotkaniu z aktywem partyjnym Warszawy) uzasadniał on decyzję zdjęcia z afisza »Dziadów« Mickiewicza w inscenizacji Dejmka, poddał ostrej krytyce dyskusję oraz rezolucję uchwaloną przez nadzwyczajne zebranie Oddziału Warszawskiego Związku Literatów Polskich, dokonał w imieniu najwyższych instancji partyjnych oceny wystąpień oraz manifestacji młodzieży studenckiej w Warszawie i innych ośrodkach uniwersyteckich". "Demonstracje i strajki młodzieży studenckiej zostały przerwane". Niżej informacja o usunięciu z Uniwersytetu Warszawskiego profesorów Baczki, Baumana, Brusa, Kołakowskiego, Morawskiego i Marii Hirszowicz. Odtąd Obraz zmieni się w swoistą kronikę zmian kadrowych w PRL - z równą uwagą notować bedzie odwrotne przemiany, zachodzące w dubczekowskiej Czechosłowacji. Z łamów "Tygodnika" znika felieton Kisiela (pobitego przez "nieznanych sprawców").

Obraz Tygodnia "uzupełniając z opóźnieniem informację na temat ostatniego posiedzenia Sejmu" nadzwyczaj zwięźle streszcza "długą i ostrą" dyskusję nad interpelacją posłów Koła Znak z 11 marca. Odpowiadał Jerzy Zawieyski, który na koniec złożył mandat członka Rady Państwa (nr 17). Wysłannik "Tygodnika", Krzysztof Kozłowski, będzie mógł opisać dyskusję - czy raczej sabat - dopiero po dwudziestu latach. W nrze 22 - fragment dziennika Zawieyskiego o "audiencji u Papieża Jana".

Turowicz o pielgrzymce do Segesty: "Słabe chłodne słońce listopadowe wygląda na chwilę spośród chmur, wzgórze przysłania mgła, nad otwartym dachem świątyni dwa skowronki (...) Trzeba wracać. Z żalem odchodzę od świątyni, między agawy, dziękując Artemidzie za dwie godziny ciszy" (TP 15/68).

28 kwietnia na pierwszej stronie "List księdza kardynała Karola Wojtyły do redakcji »Tygodnika Powszechnego«" na temat roli świeckich w Kościele oraz znaczenia mediów dla kształtowania opinii publicznej". "Publicystyka katolicka - pisze m.in. Wojtyła - słusznie dostrzega swe zadanie w nawiązywaniu dialogu także z ludźmi innych przekonań. Zadanie to podejmuje, jak łatwo dostrzec, także »Tygodnik Powszechny« na przestrzeni wielu już lat".

Turowicz o Kościele i masonerii: "Jeśli istotnie w bliższej czy dalszej przyszłości stanowisko Kościoła stanowisko Kościoła wobec masonerii zostanie zmodyfikowane, to nie należy chyba tego tłumaczyć jakąś aprobatą ze strony Kościoła, jakimś istotnym zbliżeniem, ani też sądzić, że Kościół »samokrytycznie« zmienia swoje decyzje. To będzie znaczyć przede wszystkim, że zmieniły się warunki historyczne i polityczne, że zmieniła się sama natura i rola masonerii. Rola ta - być może - była dość znaczna w przeszłości. Obecnie - osobiście nie sądzę, by należało masonerii przypisywać zbyt duże znaczenie, ludzie, którzy mają tendencje dopatrywania się »masońskiej konspiracji« dla wytłumaczenia różnych ujemnych zjawisk w życiu publicznym, zdają się zapominać o zdrowej logicznej zasadzie »brzytwy Ockhama«" (TP 19/68).

Maj 1968, lewacka rewolta studencka w zachodniej Europie. Mieczysław Pszon na przykładzie zachodnioniemieckim pisze o wynikających z niej niebezpieczeństwach: "Czy jednak to niezadowolenie czy nawet bunt młodzieży przeciwko stanowi politycznego marazmu w NRF można - jak to czyni uznawany przez SDS za swego głównego ideologia Hans Magnus Enzensberger - uważać za rewolucję? (...) A w NRF sytuacji rewolucyjnej w tym sensie jak rozumieli ją Marks i Lenin nie ma. Tej rzeczywistości przywódcy SDS nie chcą widzieć. Nie widzą faktów, lecz tylko swoje wyobrażenia o nich. (...) Przez nieustające, nie cofające się i przed gwałtem niepokoje, pragną zrównać z ziemią istniejący porządek, by od fundamentów budować nowe, godne człowieka społeczeństwo. Nie potrafią jednak odpowiedzieć, jak to nowe społeczeństwo ma wyglądać, jak funkcjonować i - co najważniejsze - jak się ma zrealizować". Tekst nosi tytuł: "Szansa demokracji w NRF: młodzież" (TP 20/68).

Turowicz w artykule "Dwa pontyfikaty": "Bardzo niedawno obchodziliśmy piątą rocznicę zgonu Jana XXIII. Obecnie naturalną koleją rzeczy przypada piąta rocznica wyboru i koronacji Pawła VI. Papież Jan zasiadał niecałe pięć lat na stolicy Piotrowej. Sumując te dwa pięciolecia mamy okres 10 lat, jeden z najbardziej ważkich, niezwykłych i płodnych w następstwa w życiu Kościoła. (...) Jedyne prawdziwe niebezpieczeństwo grożące dziś Kościołowi, to jego rozminięcie się z czasem, niewypełnienie misji wobec tego właśnie momentu historii. Dzięki ukształtowanej w łonie Kościoła świadomości, dzięki dziełu Soboru, Kościół - jak się zdaje - szczęśliwie tego niebezpieczeństwa właśnie unika" (TP 26/68).

W numerze 35. datowanym na 1 września 1968 jedyny raz w historii "TP" nie ukazuje się rubryka "Obraz tygodnia". Redakcja uznaje, że w sprawie informacji dotyczącej agresji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację nie można zgodzić się na żadne kompromisy z cenzurą. Na pierwszej stronie zamieszczono zdjęcie kolumny czołgów, uzasadniając to rocznicą września 1939 roku.

Przed podróżą Pawła VI do Bogoty (pierwszą w dziejach wizytą głowy Kościoła w Ameryce Łacińskiej) Turowicz pisze: "najważniejszym zaś momentem papieskiej pielgrzymki będzie przemówienie - orędzie, które Paweł VI wygłosi otwierając konferencję episkopatów Ameryki Łacińskiej. Wolno ufać, że to przemówienie pchnie Kościół Ameryki Łacińskiej na drogę śmiałego zaangażowania społecznego, na drogę konkretnych konsekwencji Ewangelii, drogę przezwyciężania istniejących jeszcze oporów, drogę przemiany mentalności" (TP 34/68).

"Kościół katolicki drugiej połowy dwudziestego wieku realizuje swoją wewnętrzną odnowę, na nowo określa swoje relacje do świata, swoją rolę w świecie i misję wobec tego świata, swój stosunek do konkretnej rzeczywistości współczesnego świata - stwierdza Turowicz w artykule "Dialog z niewierzącymi". - Punktem wyjścia musi być niezmierny szacunek dla osoby ludzkiej. Nie ma sprzeczności między miłością prawdy a respektowaniem wolności sumienia i wolności przekonań, rezygnacją z nacisku narzucania światopoglądu. Jedną z głównych - choć nie jedyną droga do braterstwa ludzi jest ich wzajemne rozumienie się, a do tego celu najlepszą drogą jest właśnie dialog" (TP 47/68).

Eugeniusz Kwiatkowski z okazji 50 rocznicy niepodległości: "Dzień wyśniony i oczekiwany przez pięć pokoleń urzeczywistnił się. Jednakże mało kto zdawał sobie wówczas sprawę, że osiągnięty został nie etap końcowy wielkiego procesu dziejowego, ale początek i punkt wyjściowy syzyfowych trudów, które muszą wypełnić nową treścią każdy fragment odbudowy Rzeczpospolitej. (...) Trzy odseparowane od siebie szczelnymi kordonami, dotąd peryferyjne prowincje, wplecione w tryby obcej polityki, obcych interesów i obcej gospodarki, domagały się znacznych nakładów materialnych, dużego doświadczenia i dłuższego czasu, aby przekształcić się w jednolity organizm państwowy. (...) W listopadzie 1918 r. na ziemiach polskich było w obiegu 8 różnych a bezwartościowych walut" (TP nr 45).

1969

W numerze noworocznym artykuł wstępny Turowicza pt. "Kryzys w Kościele". Autor zastrzega: "Początkowo zamierzałem przy tytule tego artykułu postawić znak zapytania. Z zamiaru tego jednak zrezygnowałem. (...)

Istnienie kryzysu w Kościele nie ulega wątpliwości. (...) Jak się ten kryzys objawia? Biorę do ręki pakiet prasy zachodniej z jednego tylko tygodnia w połowie grudnia 68. »Le Figaro« informuje obszernie o ogłoszonym w druku liście otwartym podpisanym przez 744 katolików świeckich, skierowanym do Papieża (...). Sygnatariusze listu stwierdzają niezgodność między Ewangelią a praktyką Kościoła instytucjonalnego. Oskarżają Kościół o brak szacunku dla człowieka, o chęć sprawowania władzy doczesnej, o brak ducha ubóstwa. Parę tygodni wcześniej ogłoszony został we Francji inny list, podpisany przez 120 księży (w międzyczasie liczba sygnatariuszy wzrosła do ponad 400) adresowany do Episkopatu Francji i domagający się radykalnej reformy statusu księży i warunków wykonywania posługi kapłańskiej. (...) Prasa włoska (...) wiele miejsca poświęca konfliktowi między parafią Isolotto i jej proboszczem z jednej strony a arcybiskupem Florencji kard. Floritem z drugiej. (...) Isolotto, uboga robotnicza parafia Florencji, kierowana od kilkunastu lat przez młodego proboszcza Don Mazzi, stała się ośrodkiem eksperymentów pastoralnych mających na celu silniejsze włączenie ubogich w życie Kościoła. (...) W Lizbonie rektor, wicerektor i pięciu profesorów seminarium duchownego złożyło dymisję protestując przeciw niedostosowaniu seminarium do dzisiejszych potrzeb oraz przeciw ociąganiu się hierarchii w realizacji reform soborowych. (...) Wychodzący w Londynie dwutygodnik »New Christian« (o mieszanej redakcji anglikańsko-katolickiej) ogłosił artykuł karmelitanki, siostry Margaret Rowe, która z okazji Światowego Roku Praw Człowieka protestuje w ostrych słowach przeciw nie szanowaniu tych praw w odniesieniu do zakonnic, zwłaszcza przez hierarchię oraz przez księży sprawujących duchową opiekę nad zakonnicami. (...)

Kryzys ten narastał już od pewnego czasu (...) Jedną z przyczyn kryzysu, czy też okazją do jego ujawnienia się, było ogłoszenie 29 lipca 1968 przez Pawła VI encykliki »Humanae Vitae« w sprawie regulacji urodzin. Jak wiadomo, encyklika ta wywołała w Kościele niespodziewanie silną i gwałtowną falę opozycji, zwłaszcza w krajach Europy Zachodniej i Ameryki Północnej. (...) kryzys rozciąga się na wszystkie dziedziny życia Kościoła. (...) Swój sprzeciw manifestują przede wszystkim reformiści, żądający bardziej radykalnej i konsekwentnej odnowy Kościoła. Ale sprzeciw swój manifestują też - acz mniej liczne - środowiska tradycjonalistów, nieraz atakujących Sobór i jego uchwały." Turowicz konstatuje: "Ta wielka fala nowości i sprzeciwu, która idzie przez Kościół, niesie ze sobą zarazem ziarno i plewy. (...) Eksperymenty pastoralne czy liturgiczne mogą się nie mieścić w ustalonych ramach (...), ale z tych eksperymentów mogą wyrosnąć nowe, skuteczne i zdrowe formy. Wysuwane wobec hierarchii żądania i postulaty mogą być niesłuszne, niedojrzałe, nieodpowiedzialne (...). Ale nie ze wszystkimi postulatami i żądaniami rzecz tak się ma, są one nieraz właśnie najsłuszniejsze, właśnie odpowiedzialne. Toteż, jeśli obecny kryzys zawiera w sobie wielkie niebezpieczeństwa dla Kościoła (...), to równocześnie zawiera on w sobie wspaniałe możliwości dalszego wzrostu i odnowy Kościoła. (...) Kościół musi i będzie się zmieniać przez cały ciąg swoich dziejów po to, żeby być coraz bardziej sobą".

Artykuł wywołuje krytykę Prymasa Wyszyńskiego, który z ambony stwierdza, że nie ma kryzysu w Kościele, jest tylko kryzys niektórych publicystów. Jednak - jak wspomina Turowicz - już rok później polska hierarchia głośno mówiła o kryzysie.

Z "Obrazu Tygodnia" (TP 4/69): "Jan Palach (lat 21), student praskiego Uniwersytetu Karola, oblał się w centrum Pragi płynem łatwopalnym i podpalił się. Palach zmarł w szpitalu".

W lutym Anna Morawska rozpoczyna cykl artykułów po podróży do Niemiec Zachodnich: "Odnosi się wrażenie, że w Niemczech kruszą się właśnie teraz wszystkie integrujące społecznie mity i tworzy się jakaś próżnia, a co ją wypełni? That is the question".

W nrze 8 Jerzy Turowicz relacjonuje spór wokół deklaracji 40 zachodnich teologów, domagających się więcej wolności w badaniach teologicznych. W nrze następnym żegna Thomasa Mertona, tydzień później pisze o Laskach i siostrach, opiekujących się tam niewidomymi dziećmi - tak, aby "doprowadzić ich do maksimum samodzielności i przywrócić wiarę w siebie".

Ks. Andrzej Bardecki rozmawia z bpem przemyskim ks. Ignacym Tokarczukiem; tytuł rozmowy: "Dialog wewnątrz Kościoła w warunkach polskich" (TP 19/69). Prymas Wyszyński odpowiada na pytania kleryków (tekst autoryzowany), a ks. Adam Boniecki w cyklu "Rozmowy niedokończone" rozmawia z krakowskimi hippisami. (TP 21/69)

18 czerwca umiera Jerzy Zawieyski. "Angażując się politycznie, nigdy nie stał się politykiem... W polityce pozostał myślicielem, moralistą i artystą" - ocenia Stanisław Stomma (nr 26).

21 lipca pierwszy człowiek postawił stopę na Księżycu. "Zaczynamy się czuć już nie mieszkańcami niepozornej planety, lecz obywatelami Wszechświata. Czy jednak jesteśmy samotną wyspą?" - zastanawia się ks. Michał Heller.

1970

Obraz Tygodnia odnotowuje proces tzw. "normalizacji" w Czechosłowacji. Cytuje Husaka: "Partia nie poniży się do preparowania procesów, do fałszywych oskarżeń..." (TP 6/70).

List Pawła VI w sprawie celibatu w tłumaczeniu Turowicza. Jest to reakcja Papieża na postulat synodu holenderskiego zniesienia celibatu: "Najpierw stawiamy sobie z pokorą i w całkowitej szczerości pytanie, czy nie ponosimy jakiejś części odpowiedzialności za tę tak nieszczęsną rezolucję, tak odległą od naszego stanowiska, a także - sądzimy - od całego Kościoła" (TP 8/70).

Z przemówienia Turowicza na sesji Ogólnopolskiego Komitetu Frontu Jedności Narodowej w Warszawie: "Toteż święto rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem winno być dla nas świętem tego, czemu faszyzm się przeciwstawiał: świętem prawa człowieka i obywatela, świętem sprawiedliwości między ludźmi i między narodami, świętem humanizmu, wolności, demokracji i samostanowienia narodów, wreszcie świętem braterstwa ludzi, jednej podstawy, na której można budować trwały pokój i postęp zmierzający do budowania świata bardziej ludzkiego" (TP 9/70).

25 lat "Tygodnika". Antoni Gołubiew: "Nie dałbym złotówki za to, czy nasze pismo będzie obchodziło jubileusz pięćdziesięciolecia. Należy po prostu sądzić, że będzie istniało tak długo, jak długo zdoła spełniać swą rolę", polegającą jego zdaniem "na proponowaniu pewnej postawy, pewnego modelu zachowania, pewnego stylu wreszcie" (TP 13/70). W nrze 16 - list kard. Wojtyły: "»TP« w ciągu swego 25-lecia uczynił na pewno bardzo wiele dla tego, aby informować polską inteligencję katolicką o współczesnych prądach umysłowych oraz o procesach, jakie dokonywały się i dokonują w katolicyzmie współczesnym, zwłaszcza na Zachodzie. Była to z pewnością praca potężna i nacechowana znamieniem »powszechności«, o której mówi tytuł pisma".

Bp František Tomašek z Pragi specjalnie dla "Tygodnika": "Trzeba, abyśmy się modlili: my - za was, wy - za nas" (TP 19/70).

Ks. Adam Boniecki opisuje, jak na spotkaniu z Czytelnikami spotkał się z zarzutem, że wszędzie pisze się o problematyce seksualnej, tylko nie w "Tygodniku".

Obraz Tygodnia: 14 czerwca w Krakowie zmarł Roman Ingarden, w Nowym Jorku zaś Aleksander Kiereński, "premier rosyjskiego rządu obalonego w październiku 1917" (nr 25, 21 czerwca).

Jerzy Turowicz: "W Limie, stolicy Peru, w niedzielę 31 maja br., o godzinie 15 minut 24 (dokładny czas łatwo zapamiętać, bo tej godzinie stanęły wszystkie elektryczne zegary w mieście), przeżyłem trzęsienie ziemi, straszliwą katastrofę, ponoć największą w naszym stuleciu, która pociągnęła za sobą 50 tys. ofiar śmiertelnych, setki tysięcy rannych, 800 tysięcy (jeśli nie milion) poszkodowanych i bezdomnych" (TP 26/70).

Wywiad z ks. abpem Adamem Kozłowieckim o polskich misjonarzach w Zambii przeprowadzony przez ks. Adama Bonieckiego. "A pewnie, że [w Zambii] da się czytać [Tygodnik]. Ja dostaję regularnie. Przyznaję, że nie czytam wszystkiego, na przykład wiadomości. Jest zwykle tak, że wracam po dwóch-trzech tygodniach podróży i zastaję stos korespondencji i w tym stosie numery »Tygodnika«" (TP 29/70).

19 sierpnia zmarł Paweł Jasienica.

Szkicem o książce Tocqueville’a debiutuje w nrze 39 Tadeusz Wawer (pseudonim Marcina Króla), a w nrze 46 tekstem "Śmierć Mauriaca" Franciszek Dinheim (Wojciech Karpiński). Obaj publikować zaczną wkrótce cykl "Sylwetek politycznych XIX wieku", od 1972 już pod nazwiskiem, i znajdą się w gronie najbliższych współpracowników pisma.

W Polsce gościli zachodnioniemieccy politycy: Klaus von Bismarck i Richard von Weizsäcker, przyszły prezydent RFN. W warszawskim KIK-u spotkali się m. in. z Tadeuszem Mazowieckim i Jerzym Turowiczem.

"Stanęli obok siebie biskup katolicki i mnich buddyjski, prawosławny duchowny i rabin, japońska dziewczyna w kimono i murzyński pastor" - wspomina kongres w Kyoto Jerzy Turowicz.

Mieczysław Pszon pisze o układzie normalizującym stosunki miedzy PRL a RFN: "Jeśli w następstwie układu stosunki polityczne Polska - NRF rozwijać się będą w harmonii z podjętymi zobowiązaniami, to ze świadomości polskiej zniknie poczucie niemieckiego zagrożenia, dając szansę dialogu, w perspektywie pojednania między obu narodami" (TP 48/70).

Jerzy Turowicz zapowiada wizytę Pawła VI na Dalekim Wschodzie, "najdłuższą, jaką kiedykolwiek odbył następca św. Piotra" (nr 49).

Z medytacji Naczelnego na Boże Narodzenie: "Dla tych, którzy wierzą, urodzony w Betlejem jest Synem Bożym, to znaczy, że istnieje Bóg, który stworzył świat, umieścił na nim człowieka i puścił w ruch rozpędzone koło historii. Jeśli Bóg stał się człowiekiem, a więc jeśli człowiek był Bogiem, to znaczy także, że człowiek posiada wymiar boski, pozaludzki i pozaczasowy, posiada wartość nieskończoną" (TP 51-52).

1971

Redakcja o grudniowych wydarzeniach na Wybrzeżu: "Przeżyliśmy głęboką tragedię. Święta Bożego Narodzenia nie mogły w tym roku być radosne. A jednak przeżywaliśmy w ich okresie także nadzieję. Nadzieję, że ofiara nie pójdzie przecież na marne. (...) Na ulicach Gdańska, Gdyni, Szczecina, Słupska i Elbląga przegrała nie tylko pewna polityka gospodarcza, lecz także określony stosunek do obywateli, określony styl sprawowania władzy" (TP 1/71). W numerze 3 komentarz Naczelnego: "Jedynie siła słuszności posiada moc przekonywania. Zaś pytania, na które nie udzielono odpowiedzi, nie przestają istnieć".

"Kościół dziś bardziej niż kiedykolwiek rozumie swoją misję w historii jako przekształcanie świata. Lecz realizacja tej misji bynajmniej nie musi naruszać autonomii życia politycznego, bo drogą do tej realizacji jest nie bezpośrednia ingerencja w życie polityczne, lecz głoszenie Ewangelii, wychowywanie w ludziach poczucia odpowiedzialności, urabianie wrażliwości na indywidualny i zbiorowy los bliźniego, współpraca ze wszystkimi ludźmi dobrej woli, wreszcie przypominanie fundamentalnych zasad moralnych i apelowanie do opinii publicznej świata" - pisze Turowicz w artykule "Boskie i cesarskie", opowiadając się za "rozdziałem Kościoła od państwa opartym jednak o ścisłą neutralność światopoglądową państwa i połączonym z wzajemnym szacunkiem, a nieraz i życzliwą współpracą" (TP 9/71).

Powrót Kisiela - na ostatniej stronie pierwszy felieton z cyklu "Bez dogmatu". Nowy nagłówek "nie służy, jakby ktoś przypuścił, drażnieniu Redakcji niniejszego pisma, za którego gościa szczerze zapraszanego uważam się nadal. Choć daleko mi do brania odpowiedzialności za to, co się tu, wokół niniejszej wolnej rubryki wypisuje i wypisywać będzie. Chodzi o to, że dogmaty religijne bardzo sobie cenę, tytuł »Bez dogmatu« tyczyć się zaś będzie wyłącznie dogmatów świeckich. (...) Gdy chodzi o świeckie sposoby naprawiania naszej świeckiej ojczyzny, to jestem człowiekiem bezdogmatycznym i bezideowym, proponuję czysty pragmatyzm" (TP 11/71). Na ostatniej stronie Kisiel sąsiaduje teraz z Andrzejem Kijowskim i Antonim Słonimskim.

18 kwietnia w stopce redakcyjnej pojawia się nazwisko Mieczysława Pszona.

"Jakkolwiek samo pojęcie dialogu w Kościele jest czymś stosunkowo nowym, to jednak sama zasada dialogu należy do najgłębszej natury Kościoła" - stwierdza Turowicz w tekście "Dialog wewnątrz Kościoła", przypominając o konieczności dokonania zmian instytucjonalnych, wprowadzonych przez Sobór (nr 19).

Jacek Susuł: "O Pawle Jasienicy milczało się u nas od trzech lat" (nr 21, 23 maja). W numerze 34. szkic Aleksandra Gieysztora: "Paweł Jasienica, historyk Polski".

"Takiego kabaretu nie ma i nie było nigdzie indziej - pisze Turowicz z okazji 15-lecia Piwnicy pod Baranami. - Piwnica powstała z przypadkowej zabawy gromady młodzieży artystycznej, trochę cygańskiej, 15 lat minęło, a oni ciągle są młodzi i trudno sobie wyobrazić, by młodymi być przestali. Styl Piwnicy, to bałagan w permanencji, improwizacja i spontaniczność. Piwniczanie bawią publiczność bawiąc się sami, śmieją się z siebie, śmieją się z publiczności, zrywają wszelkie bariery między podium a widownią. Nie stronią od szmiry, od jelenia na rykowisku, nie boją się sentymentalizmu. A zarazem to kabaret poetycki, artystyczny, wyrafinowany, niełatwy. (...) Kabaret na pozór apolityczny, a przecież iskrzący się co chwila politycznymi aluzjami. Programy Piwnicy są tworzone, realizowane, wykonywane zespołowo. A przecież z tego zespołu (...) zrodziły się wielkie talenta, realizujące się i poza Piwnicą. Na pierwszym planie Ewa Demarczyk. Zdaniem wielu (łącznie z piszącym te słowa) największa dziś polska pieśniarka (...) Krysia Zachwatowicz-Obłońska (proszę wybaczyć poufałość - ale Krystyna nie pasuje) (...) krzywdzę nie wymienionych, ale może wybaczą. Wspomnijmy jeszcze tylko trzech świetnych kompozytorów: Koniecznego, Radwana i Zaryckiego (...). Piotrowi Skrzyneckiemu należałoby się jakaś odznaka »zasłużonego działacza kultury« czy też nagroda miasta Krakowa. Tylko że - prawdę mówiąc - do niczego mu to niepotrzebne. Zupełnie mu wystarczy słomkowa panama, czy też stary, pomięty cylinder oraz dzwonek, którym - oby jak najdłużej - zwoływał do Piwnicy wielbicieli i entuzjastów" (TP 26/71).

Stosunek Kościoła do mass-mediów był w przeszłości "nacechowany przede wszystkim nieufnością i lękiem, w rosnących na znaczeniu środkach przekazu dostrzegano przede wszystkim niebezpieczeństwa natury moralnej - Jerzy Turowicz komentuje papieską instrukcję pastoralną "Communio et progressio". - Instrukcja mówi, że środki masowego przekazu są »darami Bożymi«, których funkcją jest przekazywanie informacji, zwiększanie wiedzy i kultury człowieka, co umożliwia mu zaangażowanie w rozwiązywanie problemów ludzkości, a więc realizowanie Bożego planu, według którego człowiek ma »czynić sobie ziemię poddaną«. Tym samym mass-media są potężnym narzędziem postępu ludzkości, służą wzrostowi międzyludzkiej solidarności i braterstwa, przyczyniają się do rosnącej jedności rodzaju ludzkiego" (TP 27).

"Posłowie Koła Znak mówili o tym w Sejmie nie raz i nie dwa - przypomina Stanisław Stomma w artykule "Nadzieje nowego okresu". - Powtarzamy wciąż: udział obywateli w aparacie zarządzania i administrowania, jak i we wszystkich instytucjach decydujących o życiu publicznym, jest zbyt nikły. (...) Oczekujemy od nowego kierownictwa śmiałych decyzji w tej sprawie"

Jerzy Turowicz rozmawia z Dom Helder Camarą, słynnym biskupem brazylijskim, obrońcą ubogich (nr 35, 29 sierpnia).

"»Rodowody niepokornych« zaliczyć trzeba do najlepszych osiągnięć polityczno-historycznej publicystyki ostatnich lat" - tak książkę Bohdana Cywińskiego ocenia Marek Skwarnicki (TP 37).

Ponieważ Słonimski pisał o niesmaku z powodu opublikowania przez "Twórczość" utworu markiza de Sade, Andrzej Kijowski, recenzując inscenizację "Trędowatej", ironizuje: "Chciałem więc zaproponować obłąkanego Sade’a zamiast głupiej Mniszkówny, ale przeląkłem się. Nie księży, którzy by mnie pewnie poparli, ale Antoniego Słonimskiego, który by mnie wyklął".

Nr 42. z 17 października w całości poświęcony o. Kolbemu z okazji jego beatyfikacji; wśród autorów kardynał Karol Wojtyła. Z rzymskich uroczystości sprawozdaje Józefa Hennelowa. Wcześniej (nr 38) "ab" odpowiadał na list Jana Józefa Lipskiego, dotyczący antysemityzmu "Małego Dziennika" i roli o. Maksymiliana w kształtowaniu linii pisma.

W numerze na Boże Narodzenie m.in. wstępniak młodego dominikanina, Jana Andrzeja Kłoczowskiego oraz obszerne podsumowanie roku 1971 w historii Kościoła autorstwa Jerzego Turowicza.

1972

Mieczysław Pszon komentuje ratyfikację układu normalizującego stosunki między RFN a PRL: "To, co robią Niemcy, nie może być nigdy dla Polski obojętne. Jesteśmy zainteresowani nie tylko w normalizacji stosunków międzynarodowych Polska - NRF, ale również w długofalowym procesie współpracy obu społeczeństw" (TP 13/72).

W kwietniu 40-lecie pracy publicystycznej Kisiela. Na pytanie Wojciecha Karpińskiego o plany na przyszłość, jubilat odpowiada: "Zestarzeć się z jaką taką godnością. Nie dać się nadmiernie zdenerwować (...) I wreszcie umrzeć przyzwoicie, z wiarą i nadzieją (co do miłości, to zobaczymy)".

"Kościół katolicki stał zawsze na stanowisku wyraźnym i jednoznacznym, że przerwanie ciąży jest zabiciem zapoczątkowanego życia. (...) Była to na ogół obrona zasady - której każdy świadomy katolik bronić musi z pełnym przekonaniem - połączona jednak często z pewną bezradnością wobec tragicznych nieraz problemów i sytuacji spowodowanych niepożądaną ciążą. Na tym tle wyjątkowego znaczenia i wymowy nabiera decyzja powzięta przez bpa Erica Grasara, ordynariusza diecezji Shrewsbury w Wielkiej Brytanii [na mocy której] każdej kobiecie, która znajduje się w trudnej sytuacji z powodu niepożądanej ciąży i która zdecyduje się ciąży tej nie przerywać, bez względu na to czy przyszła matka jest katoliczką, czy nie oraz bez względu na to, czy chodzi o ślubne dziecko czy też nieślubne, diecezja zobowiązuje się przyjść z wszelką potrzebną pomocą materialną i finansową, tak przed urodzeniem dziecka, jak i po jego urodzeniu. (...) Jest w tym akt głębokiej wiary, a zarazem akt głębokiej miłości chrześcijańskiej" - informuje Jerzy Turowicz (TP 21/72).

19 sierpnia zmarła Anna Morawska - wybitna publicystka, współpracowniczka "Tygodnika", autorka książki o Bonhoefferze, pionierka porozumienia polsko-niemieckiego. Wspominają ją Turowicz i Mazowiecki.

Turowicz w dziesięciolecie Soboru publikuje artykuł "Kościół nie jest łodzią pod-wodną": "Jacques Loew, jeden z pierwszych księży-robotników, mówi: »Łódź podwod-na jest całkowicie zanurzona w morzu, ale nic nie jest bardziej oddzielone od morza niż ona. Natomiast rybak, na swojej łodzi, wpośród fal, jest naprawdę na morzu. Często Kościół pośród ludzi jest jak łódź podwodna, nie tknięta falami. Tymczasem trzeba, by był on jak łódź Piotrowa, która w czasie burzy napełniała się wodą«" (nr 39).

1973

Z Kroniki religijnej: "W Krakowie obradowała Komisja Episkopatu d.s. Apostolstwa Świeckich. O radach duszpasterskich w świetle dokumentów Stolicy Apostolskiej mówił ks. prof. Tadeusz Pieronek, natomiast zagadnienie dialogu w Kościele przybliżyli zebranym ks. prof. Marian Jaworski i red. Jerzy Turowicz".

Jerzy Turowicz i Marek Skwarnicki zapraszają na przegląd przezroczy "Na przełaj przez Amerykę" do siedziby KIK-u w Krakowie (TP 3/73).

"bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny / w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy..." - "TP" drukuje słynny potem wiersz Zbigniewa Herberta "Przesłanie Pana Cogito" (4/73)

Jerzy Turowicz o podróży do Nowego Jorku: "Tu atmosfera jest naelektryzowana, tętni frenetyczne, gwałtowne życie, miliony ludzi, biegną spiesząc się nie wiadomo dokąd... (...) Nowy Jork jest manifestacją ciągle się stającej historii, jest pomnikiem cywilizacji konsumpcyjnej. Kto nie zna Nowego Jorku, ten nie zna XX wieku" (TP 11/73).

Szósta kolumna nr 17 została poświęcona pamięci zmarłego na początku miesiąca Pabla Picassa. O "Proteuszu XX wieku", jak zatytułował swój głos Jerzy Turowicz, wypowiadają się też Tadeusz Chrzanowski, Stanisław Rodziński i Jacek Woźniakowski.

Turowicz i Pszon rozmawiają z ministrem Bernhardem Voglem - przewodniczącym Centralnego Komitetu Katolików NRF. Prezydium Komitetu przyjechało do Polski na zaproszenie redakcji i zostało przyjęte przez Prymasa oraz kard. Wojtyłę (TP 18/73).

"Dzieło jego ma nieprzemijającą wartość i osobiście nie wątpię, że nawrót do jego myśli, jego renesans jest jeszcze przed nami..." - żegna Jacquesa Maritaina Jerzy Turowicz. W tym samym numerze (19/73) "Tygodnik" żegna także ks. Antoniego Marylskiego - współtwórcę Lasek.

Zmarłego przed dziesięciu laty Jana XXIII wspominają kard. Kominek, Paweł Hertz oraz Redaktor Naczelny, który pisze o Papieżu Janie: "Nie miał w sobie nic z reformatora czy nowatora, nie odczuwał na przykład żadnej potrzeby reformy liturgii. Widział (...), że obowiązkiem Kościoła jest czujnie wsłuchiwać się w ten świat, reagować na znaki czasu i wychodzić temu światu naprzeciw w taki sposób by poprzez struktury, prawa, obyczaje i kategorie myślowe narastające od 2000 lat pokazać prawdziwe oblicze Chrystusa" (TP 22/73).

Homilia brata Rogera z Taizé wygłoszona w krakowskim kościele OO. Dominikanów w tłumaczeniu Turowicza. Gość z Taizé odwiedził też redakcję, a później przysłał swoje refleksje ujęte w formie listu do Jerzego Turowicza.

"Ufamy, że udział Malewskiej w pracach zespołu, tworzącego to pismo, będzie nadal ów zespół inspirować" - Turowicz o Hannie Malewskiej, która przekazuje prowadzenie "Znaku" Bohdanowi Cywińskiemu (TP 28/73).

W lipcu grupa członków warszawskiego KIK-u pracowała przy porządkowaniu cmentarza żydowskiego. Codziennie po pracy i Mszy św. w klasztorze SS. Zmartwychwstanek dyskutowano o kulturze żydowskiej. Prelekcję o Martinie Buberze wygłosił Turowicz.

Tekstem "Rzym, kościoły lokalne, jedność Europy" Naczelny podsumowuje sympozjum biskupów europejskich w Augsburgu (TP 34/73). W cyklu "Co się dzieje w Kościele?" pisze z kolei o europejskim Colloquium parafii w Holandii: "Działalność Colloquium świadczy zarazem o współczesnym kryzysie dotychczasowych metod duszpasterstwa parafialnego, jak i o śmiałym poszukiwaniu nowych rozwiązań" (TP 35/73). W tekście "Koniec kulturkampfu" przybliża szczegóły referendum ludowego w Szwajcarii, dzięki któremu z konstytucji federalnej usunięte zostały artykuły, zakazujące działalności jezuitów oraz zakładania nowych klasztorów na terenie konfederacji helweckiej (TP 36/73).

Ks. Bardecki polemizuje z książką Hansa Künga w tekście "Spór o nieomylność Kościoła": "W odniesieniu do Kościoła mamy do czynienia z jedynym w swoim rodzaju paradoksem. Kościół bowiem jako całość jest święty (...), a równocześnie poszczególni ludzie, z których się składa, są grzeszni, słabi i omylni" (TP 37/73).

"Obraz tygodnia": "Polska piłka nożna osiągnęła największy w swych dziejach sukces eliminując Anglię (mistrz świata z 1966 roku) z finałowych rozgrywek o mistrzostwo świata. Decydujący mecz w Londynie, rozegrany w ogromnym napięciu, przyniósł wynik remisowy (1:1), ale wystarczyło to nam, by zakwalifikować się do przyszłorocznych finałów w Monachium. Całą Polskę ogarnęła wielka radość".

Z "Listów do redakcji": "Ponieważ zauważyłam, że »Tygodnik« zainteresował się osobą Stanisława Witkiewicza juniora (Witkacego), pozwalam sobie zapytać, czy wiadomo jest, gdzie spoczywają jego zwłoki? Powinien by leżeć obok ojca i matki na starym cmentarzysku zakopiańskim. Z wyrazami poważania i uznania - Kazimiera Iłłakowiczówna".

"Jest niewątpliwie zasługą katolickich misjonarzy, że ponura prawda o sytuacji w Mozambiku i innych koloniach portugalskich została ujawniona, poruszając opinię świata" - stwierdza Turowicz w artykule "Kościół i ludobójstwo w Mozambiku" (nr 38/73). Za tydzień pisze o recepcji sztuk Witkacego w Australii i Japonii. (TP 39/73).

"Wracając do Dublina słuchamy wieczornego dziennika radiowego. Dziś po południu znowu bomba umieszczona w samochodzie zniszczyła bar, zginął jeden człowiek, do drugiego baru wrzucono przez okno ładunek wybuchowy zamknięty w puszce od piwa. (...) Piękny kraj, mili ludzie i sytuacja beznadziejna. Co robią i co mogliby zrobić chrześcijanie - z obu stron barykady - by przywrócić pokój i doprowadzić do pojednania?" - zastanawia się Naczelny w reportażu "Na ulicach Belfastu" (TP 42/73).

Jerzy Turowicz "Po polskiej wizycie w Watykanie": relacja z pierwszego po 1945 roku spotkania ministra spraw zagranicznych PRL z Głową Kościoła Katolickiego (TP 49/73).

1974

"Religia czy też Kościół nie zna i nie ma gotowych rozwiązań problemów dręczących świat - pisze Turowicz w artykule "Człowiek, istota nieznana". - Problemy te są problemami człowieka i człowiek musi je rozwiązywać w sposób odpowiadający warunkom i okolicznościom historycznym. Ale Kościół zna i głosi, ma prawo i obowiązek głosić zasady, na których winny być oparte owe rozwiązania". Zasadniczym tematem rozważań jest głęboki współczesny kryzys intelektualny; za główny jego objaw uznaje autor "recesję nurtu realistycznego" w myśleniu. "Odwrót od filozofii realistycznej i jej dorobku wydaje mi się zjawiskiem niebezpiecznym" (nr 2, 13 stycznia). Polemizuje ks. Józef Tischner: "Artykuł Jerzego jest poświęcony obronie istotnych praw osoby ludzkiej. Pod tą podstawową intencją Turowicza podpisuję się obydwiema rękami. Nie zgadzam się jedynie z fragmentem poświęconym współczesnej filozofii (...) Tam, gdzie Jerzy znajduje źródła niepokoju, ja znajduję źródła żywej nadziei" ("Filozofia i chrześcijaństwo", nr 5). "W moim artykule ubolewałem (...) nie tyle nad szerzeniem się kierunków idealistycznych, ile nad nieobecnością realizmu - odpowiada Turowicz. - Zgadzam się całkowicie z ks. Tischnerem, że inspiracja chrześcijańska istnieje i istnieć może w różnych szkołach filozoficznego myślenia" ("Cienie w jaskini", nr 7). W polemikę włączyli się Mieczysław Gogacz oraz Jan Demboróg , stając po stronie Turowicza.

Naczelny komentuje program o Całunie Turyńskim, nadany przez telewizję włoską. Fakt ponownego "odkrycia" relikwii należy, zdaniem Autora, "widzieć w ramach współczesnego renesansu zainteresowania osobą Jezusa z Nazaretu. (...) To zainteresowanie wiąże się z poszukiwaniem sacrum we współczesnej cywilizacji, poszukiwaniem nieraz dwuznacznym, zagrożonym przez irracjonalizm, a także przez płytkość i komercjalizm tej cywilizacji. Dla właściwego zorientowania tych zainteresowań rzucone ze Stolicy Piotrowej hasło: »Szukajcie Chrystusa w braciach swoich« posiada zasadnicze znaczenie" (nr 6, 10 lutego).

10 marca zmarł kard. Bolesław Kominek.

"Recife-Oslo-Frankfurt" - artykuł Turowicza o Dom Helder Camarze, w związku z przyznaniem mu nagród pokojowych w Norwegii i w RFN. Przyznanie ich było wynikiem rozczarowania decyzją komisji noblowskiej, która po raz kolejny odrzuciła kandydaturę wybitnego duchownego, głoszącego "rewolucję humanizacji świata w oparciu o miłość prawdy i bliźniego" (nr 11, 17 marca).

"Rzeźbę Aliny Szapocznikow trudno określić, zaklasyfikować, przypisać do jakiejś szkoły - pisze Turowicz w pierwszą rocznicę śmierci artystki. - W poszukiwaniu artystycznego wyrazu zmieniała techniki, daleka od jakichkolwiek pokus realizmu, przechodziła przez różne etapy twórczości, od dramatycznego ekspresjonizmu do swoistego, organicznego, sensualistycznego surrealizmu. Cechuje tę rzeźbę jakieś bolesne, napięte zafascynowanie ciałem ludzkim, miejscem człowieka w przyrodzie i świecie, rzeźbiarska analiza ciała, chęć zatrzymania, odciśnięcia ciała ludzkiego w niezniszczalnej materii" (nr 12, 24 marca).

"Jaskinia bez cieni?" - artykuł ks. Józefa Tischnera: "Odpowiedź Jerzego Turowicza - mówię to bez żadnych pochlebstw - jest piękna. Wynika to zapewne z jej autentyczności. (...) Różnica między nami biegnie cienką i krętą linią. (...) Po prostu nie podzielałem [jego] pesymizmu w ocenie filozofii współczesnej. Nie chcąc zarazić się pesymizmem, chciałem jego zarazić swoim optymizmem" (nr 14, 7 kwietnia).

W ramach cyklu: "Co się dzieje w Kościele?" Turowicz omawia ostry konflikt między Kościołem a państwem w Hiszpanii (władze zamierzały wysiedlić lub postawić przed sądem biskupa Bilbao za jego wypowiedzi w obronie Basków). Autor zwraca uwagę, że w ostatnich latach coraz większa część duchowieństwa hiszpańskiego "gotowa jest zrezygnować z wszelkich przywilejów Kościoła i pomocy finansowej państwa, w zamian za prawdziwą niezależność Kościoła" (nr 15, 14 kwietnia).

"Może tajemnicę Dzieła Laskowego stanowi harmonijne połączenie różnych, na pozór różnorodnych, elementów, które wzięte razem stanowią pełny kształt chrześcijańskiej obecności we współczesnym świecie. Połączonych harmonijnie, bo wyrastających z jednego pnia - którym jest miłość Boga nierozerwalnie związana z miłością ludzi" - Turowicz, "Pół wieku dzieła Lasek" (nr 20, 19 maja).

Po referendum we Włoszech w sprawie rozwodów Turowicz komentuje wysokie zwycięstwo ich zwolenników. "Byłoby błędem sądzić, że wyniki referendum świadczą o dechrystianizacji Włoch. Oznacza to tylko (...) koniec okresu, w którym katolicyzm włoski stanowił blok socjologiczny, w którym nakazy religijne przyjmowały formy polityczne, w którym instytucje kościelne wiązały się z konkretnymi formacjami i strukturami politycznymi" (nr 21, 26 maja).

Numer 28 - "polonijny". Jako wstępniak - rozmowa Turowicza z bpem Jerzym Modzelewskim "O duszpasterstwie wśród Polonii". W tymże numerze szkic Marka Skwarnickiego o poezji Czesława Miłosza.

Wyważony redakcyjny wstępniak w 30 rocznicę Manifestu PKWN: "Zagadnieniem kluczowym dalszego pomyślnego rozwoju narodu jest znalezienie najmądrzejszej formuły równowagi, harmonizującej konieczności z wolnością" (nr 29, 21 lipca). W tym samym numerze nota J.T. dotycząca decyzji o ustanowieniu stałych kontaktów roboczych między PRL a Stolicą Apostolską. Autor podkreśla fakt istnienia "sprzężenia zwrotnego" między "normalizacją stosunków na linii Warszawa - Watykan a normalizacją stosunków między Kościołem i państwem w naszym kraju".

"Obraz tygodnia": "Redaktor naczelny »Tygodnika Powszechnego« Jerzy Turowicz otrzymał Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. Odznaczono ponadto pięciu członków redakcji »Tygodnika Powszechnego« i »Znaku«" (nr 30, 28 lipca).

"Lizbona, Ateny... Madryt?" - w numerze 34 artykuł Turowicza, poświęcony upadkowi dyktatur w Portugalii i Grecji oraz nadziejom na podobny przewrót w Hiszpanii.

Rozpoczyna się IV Synod Biskupów Kościoła Katolickiego. Turowicz podkreśla fakt, że w Synodzie biorą udział przedstawiciele episkopatów z niemal wszystkich krajów socjalistycznych (prócz Chin, KRL-D i Albanii), w tym bardzo liczna delegacja polska, i że w delegacji Brazylii znalazł się abp Helder Camara, który "jeszcze kilka lat temu (...) na pewno nie byłby wybrany na Synod" (nr 40, 6 października). W kolejnym odcinku korespondencji czytamy: "Jednym z centralnych problemów obecnego Synodu jest stosunek między ewangelizacją a wyzwoleniem człowieka. A więc jego rozwojem, promocją społeczną i polityczną, zaangażowaniem Kościoła w sprawy sprawiedliwości, pokoju itd." Autor zwraca uwagę m.in. na spostrzeżenie abpa Etchegaraya, iż "dzisiejsza Europa znajduje się w takim stadium sekularyzacji, że wielu ludzi może przeżyć całe życie tak, że religia nie wywrze żadnego wpływu na ich losy".

W tym samym numerze artykuł Turowicza "Religie świata - Louvain 1974"; relacja z II Światowej Konferencji Religii na rzecz Pokoju, w której uczestniczył jako jeden z czterech polskich delegatów. Tekst jak zwykle rzeczowy, sprawozdawczy; w komentarzu spostrzeżenie, że religie światowe "oczekują jak gdyby od chrześcijaństwa leadershipu, licząc na kierownictwo, na wskazówki, w jaki sposób wyciągać konsekwencje społeczne z podstawowych przeświadczeń religijnych o sensie ludzkiej egzystencji".

W ramach relacji z Synodu Turowicz informuje m.in. o pracach w 12 językowych grupach roboczych, gdzie wypowiadano się z całkowitą i budzącą podziw szczerością. Na przykład w grupie dyskutującej "sprawę ubóstwa Kościoła jako skutecznej formy ewangelizacji" jeden z czarnoskórych biskupów afrykańskich postawił pytanie: "Skoro Kościół ma objawić wszystkim swoje ubóstwo, dlaczego Papież nie sprzeda Watykanu?" "Na to przewodniczący grupy, kard. Suenens, odpowiedział z uśmiechem, że »jak dotąd, nie znalazł się nabywca«". Artykuł relacjonuje też głosy sprawozdawców niektórych grup (jako sprawozdawca grupy francuskiej wystąpił kard. Wojtyła) oraz pierwsze wypowiedzi w dyskusji nad teologicznymi podstawami ewangelizacji (nr 42, 20 października).

W tymże numerze Kisiel - krzyżujący przez kilka tygodni szpady z rozmaitymi polemistami - zwraca uwagę na nędzę swoich wysiłków, wynikającą m.in. z tego, że "pismo jest mało poczytne, niełatwo dostępne, a prenumeratę obsadzili starzy Przyjaciele, czytający »Tygodnik« od lat 30, znający nasze myśli na pamięć, którzy dopatrzą się aluzji nawet w tym, że jej nie ma. (...) W takim więc oto, kameralno-środowiskowym pisemku, którego nikt się dziś nie boi (wielka w tym braku bojaźni zasługa Jerzego Turowicza, człowiek ten rozdziela bowiem anielskie swe uśmiechy na Prawo i na Lewo, częściej jednak na Lewo), próbuję nadal rozwijać swą akcję Zasadniczej Przeciwności".

"Bilans Synodu" - Turowicz omawia wyniki prac synodalnych, szczególnie treść Deklaracji Ojców Synodu (pełny tekst Deklaracji opublikowano w numerze 50.) oraz podsumowujące obrady przemówienie Pawła VI. Podkreśla, że choć nie udało się dzieła Synodu zwieńczyć stosownym dokumentem, to jednak dyskusje synodalne świadczyły "o pogłębieniu świadomości episkopatu". Jest wreszcie miejsce na anegdotki: "W jednym z kolegiów rzymskich zorganizowano dla Ojców Synodu specjalny pokaz filmu »Jesus Christ Superstar« - frekwencja jednak podobno nie była duża" (nr 44, 3 listopada).

5 i 6 listopada abp Agostino Casaroli spotkał się w Rzymie z wiceministrem Józefem Czyrkiem. Przewodniczącym delegacji Stolicy Apostolskiej do "stałych kontaktów roboczych" z PRL został abp Luigi Poggi, nuncjusz apostolski do specjalnych poruczeń.

W nrze 47 "TP" drukuje tekst "Orędzia Papieża i Synodu Biskupów o prawach człowieka".

W nrze 49 rozmowa Turowicza z o. Edwardem Schillebeeckxem, który wypowiada się m.in. na temat nieporozumień między Kościołem holenderskim a Rzymem i spowolnienia tempa zmian: "Można by powiedzieć, że weszliśmy w okres cierpliwości".

Na Boże Narodzenie: obszerny szkic Naczelnego "Matka Teresa czyli miłość czynna"; opowieść o jej dziele i o spotkaniu z nią w Rzymie podczas Synodu. "Rozmawiamy może dwadzieścia minut. (...) Nie potrafię powtórzyć tej rozmowy. W torbie mam - na wszelki wypadek - magnetofon, ale nie śmiem go włączyć (...) Pyta, czy wiem coś o jej zgromadzeniu. Mówię, że owszem, że pisaliśmy swego czasu w »Tygodniku« o jej dziele (...) Na pożegnanie pytam, czy nie chciałaby czegoś powiedzieć katolikom polskim, że jestem gotów to przekazać. Matka Teresa - zwyczajem indyjskim - podnosi do twarzy złożone dłonie, pochyla głowę i chwilę trwa w milczeniu. »Niech pan powie, żeby się kochali nawzajem, a zwłaszcza, żeby kochali tych, którzy ich nienawidzą«. Tylko tyle i aż tyle".

1975

"Za lat 25 - pisze Turowicz w artykule "W stronę 2000" - a więc za życia znacznej części ludzi chodzących dziś po tej ziemi, świat znajdzie się w roku dwutysięcznym od Narodzenia Chrystusa. (...) Astrologowie mówią, że świat wszedł w erę Wodnika, która miałaby być okresem szczęśliwości, realizacją - choć nie definitywną - raju na ziemi. Życie nie potwierdza tej diagnozy. Przeciwnie - w ciągu ostatnich lat, niemal ostatnich miesięcy, na naszych oczach załamały się z trzaskiem optymistyczne wizje futurologów. W 30 lat od zakończenia II wojny światowej jesteśmy nadal bardzo daleko od światowego pokoju. (...) Ale wojna to tylko jeden z koni współczesnej Apokalipsy. Inne noszą nazwy: głodu, wyczerpania surowców i źródeł energii, śmiertelnego zanieczyszczenia środowiska. (...) Religia, a w szczególności chrześcijaństwo i głoszona przezeń Ewangelia, nie ma żadnych gotowych rozwiązań dla problemów takich jak przeludnienie świata, kryzys surowcowy czy energetyczny, przepaść między krajami bogatymi a ubogimi, wyścig zbrojeń czy ratowanie naturalnego środowiska człowieka. Nie może też proponować modelu ustroju politycznego, społecznego czy ekonomicznego (...) Natomiast chrześcijaństwo, uwolnione w ten sposób od funkcji, które do niego nie należą, daje, ma prawo i obowiązek - z mandatu swego założyciela - dawać do tej problematyki swój wkład w punkcie węzłowym, najistotniejszym, najbardziej zasadniczym, poprzez swoje pojmowanie człowieka, sensu jego egzystencji, sensu historii" (nr 1).

Stolica Apostolska ogłasza "Wytyczne i wskazówki dla wprowadzenia w życie soborowej deklaracji Nostra Aetate", dokument poświęcony stosunkom między katolikami a Żydami. Turowicz omówi go dokładnie w artykule "Kościół i synagoga". Dokument potępia "wszelką formę antysemityzmu i dyskryminacji jako sprzeczną z duchem chrześcijaństwa". Szef pisze: "jest to sformułowanie bardzo doniosłe, niełatwo byłoby znaleźć tak wyraźne i jednoznaczne potępienie antysemityzmu, nawet deklaracja soborowa Nostra Aetate mówi tylko, że Kościół »opłakuje« zjawisko antysemityzmu. W nowym dokumencie znajdujemy też stwierdzenie, że chrześcijanie winni uznać swoją część odpowiedzialności za antysemityzm i jego konsekwencje i wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski" (nr 5, 2 lutego).

19 stycznia zmarł Kazimierz Wyka. Od redakcji: zmarł "człowiek łączący w sobie oraz manifestujący słowem i czynem bogactwo upodobań, talentów i kompetencji, które we współczesnej dobie coraz węższej specjalizacji czyniły go podobnym raczej do postaci renesansowych. (...) A ci, którzy go znali osobiście, żegnają w Nim Dobrego, Porządnego człowieka".

"Ogłaszając rok obecny jako Rok Święty, Paweł VI nadał mu hasło: Pojednanie i odnowa - Turowicz komentuje "Adhortację apostolską o pojednaniu wewnątrz Kościoła". - Nie jest to jakiś zabieg »magiczny«... Jest to wezwanie skierowane do wszystkich wiernych, by przez pogłębienie wiary, skruchę i naprawę życia uświęcali siebie i świat. Wezwanie - właśnie do pojednania i odnowy. (...) Pojednanie skłóconej ludzkości jest jedną z podstawowych misji Kościoła »na zewnątrz«" (nr 7, 16 lutego).

25 lutego do Polski przybywa ks. abp Luigi Poggi, nuncjusz apostolski do specjalnych poruczeń. Odwiedza także Kraków, gdzie w rezydencji kardynała Wojtyły spotyka się z przedstawicielami krakowskiego laikatu, m.in. Jerzym Turowiczem.

30-lecie "Tygodnika". Kard. Wojtyła w liście do redakcji: "Wśród licznych możliwości, potrzeb i form właściwego świeckim apostolstwa znajduje się także i ta forma, której służą społeczne środki przekazu: apostolstwo prasy katolickiej oraz czynny udział w kształtowaniu chrześcijańskiej kultury. W ciągu trzydziestu minionych lat »Tygodnik Powszechny« stał się szczególnym miejscem swoistej próby sił polskiego laikatu na tym ważnym odcinku. Jako biskup Kościoła krakowskiego jestem najbliższym świadkiem tej próby. (...) Zawsze przy tym proszę Was i nadal prosić będę, abyście ją podejmowali wedle najlepszej woli, wedle możliwie szerokiej kompetencji, w duchu takiego zrozumienia, jakie musi kształtować wzajemny stosunek duszpasterzy i świeckich". Swój prywatny jubileusz (25-lecie współpracy) święci Tadeusz Żychiewicz.

Paweł Brudzewski (czyli Turowicz) bawi "Z wizytą u antenata" i opisuje XIX-wieczny warszawski "Tygodnik Powszechny" (nr 15, 13 kwietnia).

Jarosław Iwaszkiewicz pisze w "Twórczości": "Żeby mi nie wiem jak tłumaczył Turowicz czy nawet sam kardynał Wojtyła, nigdy mi nie wytłumaczą, dlaczego Kościół katolicki zrezygnował z łaciny..." W "Panu Bogu i łacinie" Turowicz odpowiada (nr 20, 18 maja). Łaciny żal jednak także Pawłowi Hertzowi (nr 23).

Turowicz o zmarłym teologu i kardynale Charlesie Journet (nr 22, 1 czerwca).

"Siła przyciągania Tyńca wśród naszej katolickiej inteligencji płynie z idei życia monastycznego - pisze Turowicz o tynieckim opactwie benedyktynów, które obchodzi 900-lecie istnienia. - U korzeni tego przyciągania tkwi kontestacja współczesnej cywilizacji, kontestacja świata miotającego się w gorączkowym ateizmie, poddającego się mentalności konsumpcyjnej (...) klasztor nie jest miejscem ucieczki od świata, lecz miejscem, z którego świat lepiej widać" (nr 26, 29 czerwca).

Trwają obrady helsińskiej Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie.

Recenzją z wierszy Woroszylskiego debiutuje na łamach "TP" Stanisław Barańczak (nr 31, 3 sierpnia).

"Parafia - wspólnotą miłosierdzia"; Turowicz o Tygodniu Miłosierdzia (nr 40, 5 października). W tymże numerze jego rozmowa z biskupem Mbeya z Tanzanii.

Stomma i Turowicz wyjeżdżają na dwa tygodnie do RFN na zaproszenie rządu Republiki. Spotykają się z hierarchią, politykami i prasą. W Münster odbywa się seminarium polsko-zachodnioniemieckie, poświęcone obrazowi Polski w zachodnioniemieckich mediach. Pax Christi wystosowała apel do Bundestagu, domagający się ratyfikacji niedawnych porozumień między Polską a RFN. Turowicz pisze o "Pojednaniu i normalizacji" między dwoma państwami (nr 50, 14 grudnia).

1976

Turowicz odpowiada na ankietę "Jak oceniam okres posoborowy w Kościele?": "Kryzys współczesnego świata, który - zapewne - nie osiągnął jeszcze swojego dna, to jednak bóle porodowe cywilizacji przyszłej. Zadaniem Kościoła jest nie tyle ratować swoją substancję dla potomności, ile być obecnym w samym środku orkanu, by wpływać na kształt przyszłej cywilizacji" (TP 6/76).

9 maja redakcję odwiedzają abp Poggi i kard. Wojtyła.

W artykule o ewangelizacyjnej misji Kościoła (TP 23) Naczelny stwierdza: "Dziś rozumiemy coraz lepiej, że przyjęcie wiary o tyle ma wartość i skuteczność, o ile jest dobrowolnym, osobistym wyborem. Ale by ludzie mogli uwierzyć, muszą poznać treść wiary".

4 lipca, "Obraz Tygodnia": "Premier Jaroszewicz przedstawił w Sejmie propozycję rządu dotyczącą zmiany struktury cen i związanej z tym rekompensaty. Sejm poparł projekt rządowy, a następnego dnia sprawa dyskutowana była w zakładach pracy. W pewnych wypadkach doszło do przerwy w pracy, a w Ursusie i w Radomiu miały miejsce zajścia uliczne. (...) W całym kraju odbyły się w następnych dniach wiece, na których popierano linię partii i rządu, Edwarda Gierka i Piotra Jaroszewicza. Padały słowa potępienia pod adresem uczestników zajść". Czołówka numeru: "Kościuszko w Ameryce". Wszelkie wzmianki o powstałym we wrześniu Komitecie Obrony Robotników konfiskować będzie cenzura.

4 lipca umiera w wyniku wypadku samochodowego Antoni Słonimski; "Tygodnik" publikuje jego ostatni, niedokończony felieton.

19 września w relacji z Kongresu Eucharystycznego w Filadelfii Turowicz pisze znów o Matce Teresie: "Ta bardzo drobna postać, ze spaloną słońcem i pooraną bruzdami twarzą starej wieśniaczki, w habicie na kształt białego indyjskiego sari z niebieskim rąbkiem, której dzieło miłosierdzia rozpoczęte na ulicach Kalkuty objęło niemal cały świat, mówi jasnym, młodym głosem, znajdując najprostsze słowa ze zdumiewającą prostotą. Nie wzywa bynajmniej wszystkich, by szli w jej ślady, by ruszali na pomoc nędzarzom krajów Trzeciego Świata. Mówi o tym, żebyśmy zauważyli biednych, którzy są wśród nas, obok nas, nawet w naszych rodzinach, którzy są głodni nie tylko chleba i sprawiedliwości. ale także miłości, przyjaźni, zrozumienia i prawdy". W nrze 44 ukazuje się wystąpienie Matki Teresy podczas Kongresu.

W 750-lecie śmierci św. Franciszka z Asyżu artykuł Turowicza "Kościół ubogich": "Ubodzy to wszyscy maluczcy, słabi, bezradni, uciśnieni, cierpiący, wydziedziczeni i lekceważeni przez bogatych, możnych i potężnych" (TP 40).

27 października Ojciec Św. Paweł VI przyjmuje na audiencji Jerzego i Annę Turowiczów: "Ojciec Św. z zainteresowaniem oglądał numer »Tygodnika Powszechnego« poświęcony św. Franciszkowi z Asyżu. Na prośbę red. Turowicza Ojciec Św. udzielił błogosławieństwa redakcji »TP«, jego współpracownikom i czytelnikom" (TP 47).

1977

Paweł Brudzewski (czyli Turowicz) pisze do własnej redakcji: "Z niesmakiem przeczytałem w »Tygodniku« atak Kisiela na Jarosława Iwaszkiewicza w związku z jego wystąpieniem na wieczorze w PEN Clubie poświęconym Jerzemu Liebertowi. Iwaszkiewicz, jego działalność publiczna czy jego twórczość może się podobać lub nie podobać. Kisiel nie lubi Iwaszkiewicza. Zgoda. Ale ataki winny mieć jakąś realną podstawę" (TP 17).

7 maja w bramie na ul. Szewskiej w Krakowie przechodnie znajdują ciało Stanisława Pyjasa, studenta polonistyki UJ, współpracownika KOR. Wszystko wskazuje na to, że został zabity przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Setki studentów biorą udział w marszu żałobnym, powstaje Studencki Komitet Solidarności. Podczas dorocznej procesji Bożego Ciała kard. Karol Wojtyła bierze w obronę studentów; mówi także o roli "Tygodnika" i "Znaku".

3 lipca w pierwszą rocznicę śmierci Słonimskiego Turowicz publikuje artykuł "Słonimski i »Tygodnik Powszechny«": "Antoni Słonimski w »TP« był na swoim miejscu (...) Przyleganie pisarstwa Słonimskiego do »Tygodnika« opierało się przede wszystkim na reprezentowanym przez niego rodzaju humanizmu" (TP nr 27).

Korespondencja Turowicza z V Synodu Biskupów w Rzymie. Nota redakcyjna: "ten pierwszy »telefon« JT z Rzymu miał się ukazać przed dwoma tygodniami, ale wskutek przeszkód natury technicznej odbiór nie doszedł do skutku, a tekst otrzymaliśmy drogą lotniczą z opóźnieniem" (TP 44).

Ostrzeżenie: "Nieznani sprawcy zaczęli ostatnio wysyłać pocztą »Kazania Świętokrzyskie 1974« wydrukowane pod firmą wydawnictwa Santa Severa (Roma). Po dokładnym porównaniu nowego tekstu okazuje się, że jest to wydanie całkowicie zniekształcone. Usunięto z autentycznego wydania ponad 20 stron tekstu wygłoszonego przez Księdza Prymasa. Na jego miejsce wprowadzono tekst nowy, który nie pochodzi od autora. (...) Sekretariat Prymasa i Sekretariat Episkopatu ostrzegają społeczeństwo przed tym sfałszowanym wydaniem".

1978

"jt" komentuje wizytę prezydenta Cartera w Warszawie: "Wybór Polski tłumaczy się rolą i znaczeniem naszego kraju we wspólnocie państw socjalistycznych oraz zainteresowaniem Stanów Zjednoczonych sprawą odprężenia pomiędzy Wschodem a Zachodem, jak też i tradycyjnymi więzami łączącymi oba kraje. (...) Oczywiście społeczność katolicka naszego kraju z wielką satysfakcją dowiedziała się o wizycie złożonej Prymasowi Polski przez panią Carter i profesora Brzezińskiego, zaś całe społeczeństwo z wielkim zainteresowaniem śledziło przebieg wizyty Jimmy Cartera" (TP 2/78).

Komentarz JT po zamordowaniu przez lewackich terrorystów chadeckiego premiera Włoch Aldo Moro: "Aldo Moro zginął jako świadek tej jednej prawdy: demokracja musi być silna, by przetrwać" (TP 21/78)

W maju ukazuje się wywiad Turowicza z prezydentem Pax Christi bpem Luigi Betazzim (TP 22/78). W czerwcu - wywiad z kard. Williamem Baumem, metropolitą Waszyngtonu, o problemach i zadaniach Kościoła w USA, udzielony "w rezydencji ks. kard. Wojtyły (i w jego obecności)". W lipcu kolejne rozmowy Turowicza: o dziele Alberta Schweitzera z Maxem Caulet i Haroldem E. Roblesem, którzy podczas pobytu w Krakowie odwiedzili redakcję; o spotkaniu historyków Kościoła z profesorami Aleksandrem Gieysztorem i Jerzym Kłoczowskim oraz z msgr. Michele Maccarrone, prezydentem Papieskiego Komitetu Nauk Historycznych.

W nrze 32 pod pseudonimem "Barbara Stawiczak" wraca na łamy Stanisław Barańczak, objęty zakazem druku ze względu na działalność w KOR.

6 sierpnia umiera papież Paweł VI.

26 sierpnia po jednodniowym konklawe papieżem zostaje kard. Albino Luciani, patriarcha Wenecji, i przyjmuje imię Jana Pawła I.

17 września na pierwszej stronie "TP" fotografia: kard. Karol Wojtyła w rozmowie z Janem Pawłem I.

28 września niespodziewanie umiera Jan Paweł I. "Tygodnik" drukuje tekst homilii kard. Wojtyły, wygłoszonej podczas Mszy żałobnej w Bazylice Mariackiej: "Odprawiliśmy Najświętszą Ofiarę za duszę zmarłego Papieża, Ojca św. Jana Pawła I. (...) Radowaliśmy się z tego co mówił: jak trafiał w istotne sprawy Kościoła, w istotne potrzeby współczesnej ludzkości. Jak w tym pierwszym słowie papieskim już na nie odpowiadał. (...) Radowaliśmy się jego świeżością, jego oryginalnością. Zapowiedzi tej oryginalności znajdowały się już we wcześniejszych publikacjach: w tych ciekawych listach do ludzi rzeczywistych i ludzi literatury z przeszłości. Rozmawiał z nimi. Okazało się, że to jest ta jego duszpasterska metoda, którą sobie wypracował, którą przyniósł z sobą na Stolicę Piotrową. (...)

I to wszystko trwało 33 dni."

8 października Jerzy Turowicz telefonuje z Rzymu: "Jeśli utrzymane zostaną kryteria stosowane - jak się zdaje - przy wyborze Jana Pawła I, a więc, że papieżem winien być wybrany i tym razem raczej Włoch niż nie-Włoch, raczej duszpasterz niż kurialista czy dyplomata, to wachlarz »papabili« ogranicza się do niewielu nazwisk (...) Ale wszystkie te spekulacje - choć trudno się im dziwić - są raczej czczą zabawą. Nie znamy dróg Ducha Świętego. Wybór patriarchy Wenecji w dniu 26 sierpnia był zupełną niespodzianką. Także i tym razem wszelkie niespodzianki są możliwe, zarówno co do czasu trwania konklawe, jak i co do osoby 263 Następcy św. Piotra. Tymczasem członkowie św. Kolegium zjeżdżają się do Rzymu. Na jutro przewidziany jest przyjazd ks. Kard. Karola Wojtyły" (TP 41).

15 października (TP 42) w datowanej na 9 października korespondencji Turowicz spekuluje: "Czy papież na pewno musi być Włochem? Wydaje się, że szanse wyboru papieża nie-Włocha nieco wzrosły, choć nadal jeszcze są minimalne. (...) dwa dzienniki rzymskie wśród nie włoskich papabili wymieniają kard. Wojtyłę, obok tylko dwu innych kardynałów. (...) Kiedy będę telefonował za tydzień, może będziemy już mieli nowego papieża. Nad Kaplicą Sykstyńską ponownie sterczy komin od pieca znajdującego się o 33 metry niżej, a technicy czynią wszystko, by tym razem kolor dymu, biały lub czarny, był bardziej zdecydowany...".

16 października Papieżem zostaje Metropolita Krakowski kard. Karol Wojtyła.

ciąg dalszy

---
Copyright © by Tygodnik Powszechny

 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: śmierć kultura komunizm praca cenzura papież kalendarium Tygodnik Powszechny wspomnienie Karol Wojtyła wojna opozycja Jerzy Turowicz Stefan Wyszyński gazeta Sobór Watykański II młodość redakcja epitafium