900 strony duchowych zapisków Lenczewskiej na ekranie. 11 września do kin wchodzi „Mistyczka”

„Wszystkie dialogi Alicji Lenczewskiej z Jezusem był jeden do jeden przepisane z jej dzienników” – mówi reżyser Jan Sobierajski. I dodaje: „staraliśmy się wybrać to, co przyda się widzom w codzienności”. Premiera kinowa filmu „Mistyczka” z Dorotą Chotecką w roli głównej odbędzie się 11 wrześni. Pod koniec sierpnia w całej Polsce ruszyły pokazy przedpremierowe.

Film „Mistyczka” opowiada historię Alicji Lenczewskiej, polskiej mistyczki, której duchowe zapiski zawierają rozmowy z Jezusem. Podczas pokazu przedpremierowego, który miał miejsce w 23 sierpnia w warszawskim Kinie Wisła, twórcy zdradzili kulisy produkcji i opowiedzieli o tym, jak powstawał film, którego budżet na początku wynosił… zero złotych.

900 stron zapisków 

Przez lata Alicja Lenczewska prowadziła dynamiczne życie. Była wiernym członkiem partii komunistycznej i cenioną nauczycielką – wymagającą, odpowiedzialną i całkowicie oddaną swojej pracy. Uwielbiała zagraniczne podróże. Wydawało się, że jej przyszłość została już dawno napisana. Aż do dnia, w którym jedno spotkanie odmieniło wszystko…

Wbrew sceptycyzmowi otoczenia i własnym lękom Alicja wkracza na ścieżkę głębokiego życia duchowego. Jej mistyczne zapiski pełne szczerości, nadziei i mądrości z czasem trafiają do tysięcy ludzi szukających odpowiedzi na najważniejsze pytania o miłość, cierpienie, wiarę i sens życia.

Jednym z największych wyzwań dla twórców było przełożenie na język filmu liczących około 900 stron dzienników, która pozostawiła po sobie Alicja Lenczewska. „Scenariusz filmu może mieć około 90 stron, a my mieliśmy 900 stron samych zapisków Alicji. To już było duże wyzwanie – przyznał podczas przedpremierowego pokazu Jan Sobierajski, reżyser.

MISTYCZKA | OFICJALNY ZWIASTUN | w kinach od 11 września
Rafael Film

Selekcja materiału trwała ponad rok. Twórcy podkreślali, że zależało im przede wszystkim na zachowaniu autentyczności historii. „Staraliśmy się oddać wiele wiernych szczegółów z życia Alicji Lenczewskiej” – mówił reżyser. 

Jak zaznaczył, nawet zeszyty, w których filmowa Alicja zapisuje swoje notatki, zostały przygotowane na wzór oryginalnych dzienników.

„Specjalnie oddawaliśmy je do działu scenografii, żeby dobierali szczególny kolor okładek, żeby linie były takie, jakie powinny być. Długopisy są odwzorowane na pierwowzorze. Dywan na ścianie, biała kanapa, ława, fotele w mieszkaniu Alicji – to wszystko staraliśmy się oddać tak, jak było w rzeczywistości” – wyjaśniał Sobierajski.

Najważniejsze były jednak słowa, które Alicja Lenczewska zapisywała jako rozmowy z Jezusem.

„Wszystkie dialogi Alicji Lenczewskiej z Jezusem są przepisane jeden do jednego z jej dzienników” – podkreślił reżyser. „Oczywiście na potrzeby obrazu filmowego musieliśmy przedstawić kilka sytuacji z życia Alicji, w których dialogi musieliśmy napisać sami. Ale wśród tych dialogów są takie, które naprawdę wydarzyły się w jej życiu” – dodaje.

Dorota Chotecka „jeden do jednego”

W filmie w postać Alicji Lenczewskiej wcieliła się Dorota Chotecka. Aktorka musiała zagrać bohaterkę na przestrzeni czterdziestu lat – od 37. do 77. roku życia. „Dla Doroty Choteckiej to było największe wyzwanie” – mówił reżyser.

Twórcy zadbali również o to, aby wygląd aktorki możliwie wiernie odpowiadał wyglądowi Alicji Lenczewskiej. Na planie obecna była Dorota Lenczewska, krewna mistyczki, która pełniła funkcję konsultantki.

„Pamiętam ten moment, kiedy Dorota Chotecka wyszła z charakteryzacji, weszła na plan, zagrała pierwszą scenę, a na twarzy Doroty pojawiły się łzy” – wspominał Sobierajski.

Wkrótce na plan przyjechała także bratowa Alicji Lenczewskiej. „Kiedy zobaczyła Dorotę Chotecką w takiej charakteryzacji, stwierdziły razem z mamą, że to jest po prostu jeden do jednego ich ciocia” – opowiadał reżyser.

Dziewięć dni zdjęciowych

Choć film wymagał odtworzenia wielu miejsc, produkcja musiała zmierzyć się z ograniczonymi możliwościami. Dom jednorodzinny został przekształcony w filmową przestrzeń przypominającą blok, w którym mieszkała zarówno Alicja Lenczewska, jak i jej brat Sławek.

„Zarówno brat Alicji Sławek, jak i Alicja mieszkali w blokach. Dla nas produkcyjnie najłatwiej było to zrobić w jednym miejscu. Znaleźliśmy dom dwupiętrowy, w którym na parterze zrobiliśmy mieszkanie Sławka. Klatki schodowe obudowaliśmy, żeby wyglądały jak z bloku” – opowiadał reżyser. 

W ten sposób w ciągu zaledwie dziewięciu dni udało się zrealizować kilkadziesiąt scen. „Jeśli nie wyczuliście tego, że to był dom, a nie blok, to znaczy, że udało nam się trochę tutaj oszukać” – żartował producent.

„Siła Wyższa” na planie

Twórcy wspominali również o wydarzeniach, których – jak przekonywali – nie dało się zaplanować. Jedną z takich sytuacji była scena nagrywana podczas jazdy skuterem.
Ekipa spodziewała się dobrej pogody. Tymczasem na planie pojawił się deszcz i silny wiatr.

„Tego dnia zapowiadano całkiem niezłą pogodę. Jedno traf chciało, oczywiście przyszła taka pogoda, że siedzieliśmy wszyscy w sztormiakach i wiatr nami rzucał po takim polu” – wspominał Sobierajski.

Ostatecznie pogoda stworzyła jednak niezwykłą scenografię.

„Wyszło to bardzo ładnie. To jest ta scena, kiedy Alicja razem z bratem siedzą pod drzewem. Tam rzeczywiście padał deszcz. I w pewnym momencie wyszedł piękny zachód słońca. A ten odjazd na skuterze – to nie był nasz pomysł. To wszystko już tak naprawdę na planie zostało zaangażowane przez działanie Siły Wyższej” – mówił reżyser.

Przesłanie dla każdego 

Twórcy podkreślają, że historia Alicji Lenczewskiej może być ważna dla współczesnego widza.

„Produkując ten film, dostawaliśmy wiele takich potwierdzeń, że faktycznie słowa pouczenia, jakie otrzymywała od Jezusa Alicja Lenczewska są nam dzisiaj bardzo potrzebne” – mówił reżyser.

Według twórców, film może być także zaproszeniem do dalszego poznawania duchowości Alicji Lenczewskiej.

„Ten film zachęca do tego, żeby doczytać więcej, żeby pogłębić to, co już Alicja zapisywała, bo jest tego bardzo, bardzo dużo. Staraliśmy się wybrać to, co Państwa zachęci i to, co przyda w codzienności” – wyjaśniał Sobierajski.

Film „Mistyczka” ma być nie tylko opowieścią o Alicji Lenczewskiej, ale także zaproszeniem do odkrywania jej duchowego dziedzictwa. Jak podkreślali twórcy, najważniejsze było dla nich to, aby słowa zapisane przez mistyczkę ponadawały współczesnemu widzowi do myślenia i pomogły mu dostrzec obecność Boga w zwyczajności codziennego życia.

Ten artykuł powstał dzięki naszym Darczyńcom. Dziękujemy za Wasze wsparcie.

« 1 »