Zakaz reklamy piwa zero? Lewicowa posłanka zdradza, za czym zagłosuje

„Reklamowanie piwa bezalkoholowego marki X promuje też przecież normalne piwo tej samej marki” – uważa Joanna Wicha z Lewicy. Kontynuujemy sondę wśród posłów pracujących nad nowelizacją ustawy o wychowaniu trzeźwości.

Sejm pracuje nad trzema projektami zmian przepisów dotyczących alkoholu. Proponowany jest m.in. zakaz sprzedaży alkoholu w godzinach nocą i na stacjach paliw, zaostrzenia kar za spożywanie w miejscach publicznych, a także zmiany w finansowaniu leczenia uzależnień. Jedną z proponowanych zmian jest też całkowity zakaz reklamy napojów alkoholowych.

Posłom pracującym w podkomisji zajmującej się projektami zadaliśmy pięć pytań.

Oto odpowiedzi Joanny Wichy z klubu Lewicy:

1. Czy popiera Pani pełen zakaz reklamy alkoholu w Polsce?

Tak, popieram pełny zakaz reklamy alkoholu. Nie widzę żadnego powodu, żeby reklamowanie produktów tak szkodliwych dla zdrowia było legalne. Pomijając oczywiste koszty społeczne, alkohol sprawia, że każdy z nas musi więcej płacić na utrzymanie NFZ: chorób wynikające ze spożycia alkoholu dałoby się uniknąć. Tak jak reklamy papierosów, reklamy alkoholu powinny być zabronione.

2. Jakie jest Pani podejście do reklamy tzw. „alkoholu zero”, czyli bezalkoholowych odpowiedników piwa i wina?

Również – z punktu widzenia zdrowotnego nieszkodliwy – alkohol zero nie powinien być reklamowany. Reklamowanie piwa bezalkoholowego marki X promuje też przecież normalne piwo tej samej marki. W ten sposób lobby alkoholowe mogłoby obchodzić zakazy, pompując grube pieniądze w niby niewinny produkt.

Poza tym: reklamy alkoholi zero sprawiają, że również dzieci zaczynają myśleć, że to produkt jak każdy inny.

A kiedy zacznie się picie piwa bez procentów, droga do napoju z procentami jest już nie aż tak długa.

3. Czy uważa Pani, że potrzebne jest wprowadzenie bardziej surowych regulacji dotyczących dostępności punktów sprzedaży alkoholu, czy może przeciwnie – potrzebna byłaby liberalizacja zasad?

W Polsce sprzedaż alkoholu jest raczej zderegulowana niż uregulowana.

W tym momencie mamy jeden sklep z alkoholem na trzystu mieszkańców Polski. Czy naprawdę coś by się stało, gdybyśmy mieli, na przykład, jeden na sześciuset?

Alkohol i tak byłby wtedy szeroko dostępny, ale nie czekałby na nas w miejscach, gdzie absolutnie nie powinno go być, jak stacje benzynowe. Jestem więc zdecydowanie za naprawą obecnego prawa i mądrzejszą regulacją punktów sprzedaży alkoholu.

4. Czy Pani zdaniem należałoby w rozszerzyć procedowane projekty nowelizacji ustawy o jakieś dodatkowe opłaty związane z alkoholem? Czy spodziewa się Pani – niezależnie od tego, jaka jest Pani ocena takiego pomysłu – że ewentualna nowelizacja wprowadzająca nowe opłaty zostałaby zaakceptowana przez prezydenta?

Polska 2050 zgłosiła pomysł podwyższenia opłaty za wydanie koncesji na sprzedaż alkoholu o 100 proc. Uważam, że to wciąż zbyt niska opłata bo to będzie 1. tys. zł rocznie. Poza tym nie planujemy w tym momencie innych zmian tego typu.

Ale jeśli przyjdą do mnie posłowie z sensownymi poprawkami, które zakładałyby wprowadzenie opłat, podkreślam, bezpośrednio przekazywanych na ochronę zdrowia, to warto by było je rozważyć. Czy prezydent by je zaakceptował? Trudno powiedzieć. Niestety, prezydentowi zdarza się wetować również te projekty ustaw, które wydają się neutralne, uniwersalne. Szczerze liczę na to, że w obliczu problemu, jakim jest nadużywanie alkoholu w Polsce, uda się nam znaleźć nić porozumienia.

5. Jakie stawia sobie Pani priorytety w ramach prac Podkomisji?

Chcę doprowadzić do uchwalenia jak najlepszej ustawy. Takiej, która pomoże nam walczyć z alkoholizmem w Polsce, zminimalizować liczbę pijanych kierowców i odciążyć ochronę zdrowia. Wierzę, że nasz projekt jest właśnie takim prawem – i liczę na koalicję ponad podziałami, która pozwoli nam go wprowadzić w życie.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama