Brytyjski premier otwarcie mówi, że jest katolikiem. To pierwszy taki przypadek od wieków

Andy Burnham został pierwszym współczesnym brytyjskim premierem, który otwarcie przyznaje się do katolicyzmu. Choć dziś nie oznacza to już politycznej rewolucji, jego nominacja ma wymiar symboliczny – jeszcze 200 lat temu katolik w Wielkiej Brytanii nie mógłby pełnić najważniejszych funkcji publicznych. Eksperci przypominają długą historię napięć między katolikami a państwem brytyjskim.

Burnham, któremu po rezygnacji Keira Starmera król Karol powierzył w poniedziałek misję utworzenia nowego rządu, jest pierwszym współczesnym brytyjskim premierem, który otwarcie przyznaje, że jest katolikiem. Katolickie wychowanie zawdzięcza matce pochodzącej z Irlandii, dzięki której uczęszczał do katolickiej szkoły i w dzieciństwie był ministrantem.

Jak podsumował na kilka dni przed nominacją Burnhama dziennik „The Times”, „katolicyzm definiował jego dom, szkołę i ulice, na których dorastał”. Brytyjskie media przypominają także jego słowa z 2009 roku, gdy mówił, że obok klubu piłkarskiego Everton FC z Liverpoolu i Partii Pracy Kościół katolicki jest jedną z trzech najważniejszych rzeczy w jego życiu.

Gdy dziennikarze zapytali go wprost, czy jest katolikiem, odpowiedział, że jego matka nie wybaczyłaby mu, gdyby zaprzeczył. Podkreślił, że nadal uważa się za katolika, choć nie uczestniczy już regularnie w mszach.

Jeszcze na początku XIX wieku – według obowiązującego wówczas prawa w Wielkiej Brytanii – katolik nie mógłby objąć urzędu premiera. Wyznawcy Kościoła katolickiego byli wówczas wykluczeni z życia publicznego, w tym z możliwości zasiadania w Izbie Gmin.

„W tym sensie to wydarzenie historyczne, które pewnie zostanie zapisane w podręcznikach, ale nie przełomowe, bo katolicyzm jest w Wielkiej Brytanii oswajany już od paru dobrych dekad” – zauważył ks. Romejko z Instytutu Politologii Uniwersytetu Gdańskiego w rozmowie z PAP i dodał, że już np. królowa Elżbieta II, głowa Kościoła Anglii, traktowała katolickiego duchownego Basila Hume’a jak przyjaciela i mówiła o nim „mój kardynał”.

Ekspert podkreślił również, że wcześniejsze premierostwa Margaret Thatcher, metodystki, oraz Rishiego Sunaka, hinduisty, przyzwyczaiły Brytyjczyków do tego, że najwyższe stanowiska w państwie nie są zarezerwowane wyłącznie dla anglikanów.

Zapytany o to, jakie były źródła niechęci Brytyjczyków do katolicyzmu, ekspert wskazał na antypapizm sięgający czasów panowania Henryka VIII. Król, po odmowie udzielenia zgody na rozwód przez papieża, zerwał więzi z Rzymem i doprowadził do religijnej schizmy.

„Został głową Kościoła Anglii, natomiast biorąc pod uwagę całą obrzędowość, pozostał katolicki i dopiero jego córka, Elżbieta I sprotestantyzowała Anglię i rozpoczęła prześladowania katolików” – podkreślił ks. Romejko.

Duchowny przypomniał, że w XVII wieku doszło także do nieudanej próby odbudowy pozycji katolicyzmu na Wyspach Brytyjskich. Katolicki król Jakub II dążył do przywrócenia współwyznawcom pełni praw, powierzając im wysokie stanowiska wojskowe i państwowe, a następnie wydając Deklarację Tolerancji (Declaration of Indulgence), która gwarantowała szeroką wolność religijną. Został jednak obalony, a w odpowiedzi na próby rehabilitacji katolicyzmu, w 1701 roku uchwalono ustawę o następstwie tronu (ang. Act of Settlement), wykluczającą katolików z życia publicznego i odbierającą im możliwość objęcia tronu.

„W praktyce ten dokument zabraniał katolikom ubiegania się nawet o stanowiska w samorządach i na uniwersytetach” – zauważył Romejko.

Dziś już nie istnieje żaden przepis zakazujący katolikowi pełnienia funkcji brytyjskiego premiera. Większość takich ograniczeń zlikwidowała ustawa Roman Catholic Relief Act z 1829 roku.

Społeczna i polityczna niechęć do katolików utrzymywała się jednak znacznie dłużej.

W czasach współczesnych jedynie dwaj byli premierzy – Tony Blair i Boris Johnson – mieli związki z katolicyzmem. Blair sprawował urząd jeszcze jako anglikanin, a jak wskazywały wówczas media, z obawy przed możliwą krytyką zwlekał z konwersją na katolicyzm aż do zakończenia swojej kadencji.

W Wielkiej Brytanii nadal obowiązują niektóre zapisy ustawy o ustroju z 1701 roku. Katolik nie może np. zostać w Wielkiej Brytanii monarchą. Osoby „wyznające papizm” nie mogą także dziedziczyć korony. W 2013 roku przepisy te zostały złagodzone i w ich świetle następca tronu może poślubić katoliczkę, ale sam – jeśli ma objąć tron – nadal nie może być katolikiem.

Jak można przeczytać na stronie brytyjskiego parlamentu, katolickiego premiera (ale także wyznania mojżeszowego) nadal obowiązuje zakaz doradzania monarsze przy nominacjach kościelnych.

Brytyjskie media podkreślają, że nowy premier jest świadomy tego, że ze względu na swoją wiarę, sprawy związane z Kościołem Anglii będą musiały zostać delegowane na innych ministrów w jego rządzie.

Wśród jego poprzedników nie było aktywnych katolików. Poprzedni szef Partii Pracy i premier, Keir Starmer deklarował się jako niewierzący.

Rishi Sunak, premier Wielkiej Brytanii w latach 2022-2024, którego rodzice pochodzenia pendżabskiego przyjechali do Wielkiej Brytanii w latach 60., jest hinduistą.

Liz Truss, szefowa rządu w 2022 roku, deklarowała się jako chrześcijanka związana z Kościołem Anglii.

Boris Johnson, szef rządu w latach 2019-2022 i lider Partii Konserwatywnej został wprawdzie ochrzczony jako katolik, ale wychowano go jako anglikanina i jako premier nie praktykował żadnej wiary.

Theresa May, premier w latach 2016-2019, jest anglikanką, córką anglikańskiego duchownego, a Margaret Thatcher, „żelazna dama”, była metodystką.

Źródło: Logo PAP

« 1 »