13 maja 1917 r. miało miejsce pierwsze ze słynnych spotkań Matki Bożej z pastuszkami Łucją, Hiacyntą i Franciszkiem. W tym roku przypada 109. rocznica tamtych wydarzeń. Przypomnijmy mniej znany fakt z życia jednej z widzących – Łucji dos Santos – która twierdziła, że w dniu jej pierwszej spowiedzi świętej uśmiechnęła się do niej Matka Boża.
Zanim wydarzyły się słynne objawienia fatimskie w 1917 r., można powiedzieć, że już w 1913 r. doszło do pierwszego mało znanego spotkania Łucji z Matką Bożą. 6-letnia wówczas Łucja dos Santos została dopuszczona do pierwszej spowiedzi i Komunii św. Miejscowy ksiądz proboszcz początkowo wydawał się sceptyczny ze względu na wiek dziewczynki. Na temat katechizmu wiedziała wiele jak na swój wiek...
Z odsieczą smutnej Łucji przyszedł ksiądz, który miał wspomóc proboszcza w spowiadaniu dzieci pierwszokomunijnych. Zadał małej kilka pytań z katechizmu i zasugerował proboszczowi, aby ten dopuścił Łucję do sakramentów. Tak też się stało.
„Klaszcząc w dłonie z radości, biegłam przez całą drogę, aby zanieść tę dobrą wiadomość mojej matce, która mnie zaraz zaczęła przygotowywać do spowiedzi św., do której miałam już po południu przystąpić" – czytamy w książce „Siostra Łucja mówi o Fatimie (Wspomnienia siostry Łucji)".
Dzień pierwszej spowiedzi świętej
Był 29 maja 1913 r. Mała Łucja dos Santos uklęknęła w zakrystii, gdzie spowiadał ów kapłan, który opowiedział się za dopuszczeniem jej do sakramentów w wieku zaledwie 6 lat. Po latach siostra Łucja zrelacjonowała, że wyznawała swoje grzechy na tyle głośno, że wszyscy to słyszeli. Później zwróciła jej na to uwagę mama. Jednej tylko rzeczy nikt nie usłyszał. Otóż za zakończenie spowiedzi świątobliwy o. Cruz (bo tak nazywał się spowiadający małą kapłan) zachęcił ją, aby poprosiła Matkę Bożą o opiekę, żeby mogła nazajutrz jak najlepiej przyjąć Pana Jezusa do serca i zawsze zachowała swoją duszę czystą.
Uśmiech Matki Bożej
Dziewczynka bardzo poważnie potraktowała zachętę spowiednika. Podeszła do figury Matki Bożej Różańcowej w kościele parafialnym, gdyż właśnie ten ołtarz, gdzie się znajdowała ta figura, ozdabiały starsze siostry Łucji, więc była ona szczególnie bliska jej dziecięcemu sercu.
„Dlatego i tym razem poszłam tam prosić z całą żarliwością, do jakiej tylko byłam zdolna, aby Matka Najświętsza zachowała tylko dla Boga moje serce, powtarzając kilkakrotnie to pokorne błaganie z oczyma utkwionymi w statuę, wydawało mi się, że Matka Boża uśmiecha się do mnie i że mi przytakuje spojrzeniem i gestem dobroci. Byłam tak przepełniona radością, że słowa nie mogłam powiedzieć" – napisała s. Łucja we wspomnieniach.
Można powiedzieć, że to było właśnie pierwsze spotkanie dziewczynki z Matką Bożą, cztery lata przed głównymi objawieniami.
Przygotowania i wielki dzień
S. Łucja zrelacjonowała, że przygotowania do pierwszej Komunii św. trwały całą noc. Siostry małej pilnie pracowały nad jej białą sukienką i wianuszkiem z kwiatów. Dziewczynka również nie mogła spać z przejęcia.
Gdy wreszcie nastał długo wyczekiwany dzień 30 maja 1913 r., uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, odświętnie wystrojona Łucja przeprosiła rodziców, ucałowała ich ręce i poprosiła o błogosławieństwo. Taki był zwyczaj. Następnie mama zachęciła ją, by po przyjęciu Pana Jezusa do serca prosiła Go, aby uczynił ją świętą. Te słowa zapadły głęboko w pamięci dziewczynki i o to właśnie w pierwszej kolejności poprosiła Jezusa Eucharystycznego. Jeszcze przed przyjęciem Komunii św. Łucja ponownie udała się przed figurę Matki Bożej Różańcowej.
„Skoro tylko przyszłam do kościoła, pobiegłam do ołtarza Matki Boskiej odnowić moją prośbę. Tam pozostałam rozważając wczorajszy uśmiech, póki moje siostry nie przyszły do mnie, aby mnie zaprowadzić na miejsce dla mnie przeznaczone" – czytamy we wspomnieniach.
Zjednoczenie z Bogiem
Łucja z przejęciem opisała moment Pierwszej Komunii św.:
„Gdy kapłan schodził ze stopni ołtarza, wydawało mi się, że mi serce z piersi wyskoczy. Ale jak tylko położył na mych ustach Hostię białą, poczułam pogodę i spokój niewzruszony. Poczułam się tak przesiąknięta atmosferą nadprzyrodzoną, że obecność Boga stawała mi się wyczuwalna, jak gdybym Go widziała i słyszała zmysłami".
Jak wiemy dziewczynka poprosiła Jezusa, aby uczynił ją świętą i zachował jej serce czyste tylko dla Niego. W głębi serca usłyszała głos: „Łaska, która ci dzisiaj została dana, pozostanie żywa w twej duszy, wydając owoce dla życia wiecznego". „Czułam się przemieniona w Bogu" – podsumowała Łucja.
Wydarzenie o wielkim znaczeniu
„Nie wiem, czy wydarzenia, które dopiero co opowiedziałam o mojej Pierwszej Komunii św., były rzeczywistością czy też przywidzeniem dziecka. Jedno wiem, że zawsze miały i po dziś dzień mają wielki wpływ na zjednoczenie mojej duszy z Bogiem" – napisała s. Łucja za zakończenie części wspomnień poświęconych pierwszej spowiedzi i Komunii św.
Źródło: KAI