Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Ks. Andrzej Draguła

Co rozwesela serce

Namawianie czy przymuszanie do picia nie jest bliskie tradycji biblijnej. Abstynencja też nie.
Biblijny model picia alkoholu ukazuje opis uczty u króla Aswerusa w Księdze Estery, na której kto chciał, ten pił, i pił tyle, ile chciał. Niektórzy zapewne do przesady.

Obżarstwo ponoć najlepiej leczyć postem, opilstwo — abstynencją. Ale w jednym i drugim przypadku łatwo o efekt jojo. Znam wielu czekających z utęsknieniem na Wielkanoc, by mogli się najeść słodyczami, których sobie odmówili. I takich, którzy wypatrują 1 września, by móc bez większego wyrzutu sumienia powrócić do kieliszka. Dla niektórych to zapewne duże wyrzeczenie, ale stałość w cnocie umiaru bywa trudniejsza niż miesiąc wyrzeczenia.

Zgubny wynalazek

Najpopularniejszym chyba cytatem biblijnym dotyczącym wina jest fragment z Psalmu, w którym autor uwielbia Boga za to, że każe „rosnąć trawie dla bydła i roślinom, by człowiekowi służyły, aby z roli dobywał chleb i wino, co rozwesela serce ludzkie” (Ps 104, 14-15a). Do motywu rozweselania serca Pismo św. powraca wiele razy. Jaki to rzeczywiście stan opisywany jest w polskim tłumaczeniu za pomocą czasownika „rozweselać” i przymiotnika „rozweselony”, trudno stwierdzić jednoznacznie. Czy to stan zamroczenia, czy już upojenia, a może jedynie synonim dobrego humoru?

Biblia rozwiewa wątpliwości. Przykładowo, serce króla Aswerusa rozweseliło się winem już w siódmym dniu uczty (Es 1, 10)! A była to zapewne uczta, na której nie brakowało wina. Rozweselenie serca, jeśli przekroczy miarę, szybko może zostać wykorzystane przez potencjalnego nieprzyjaciela — wprowadzenie kogoś w stan upojenia alkoholowego od dawna znane było jako skuteczny oręż w walce. Doświadczył tego Amnon, brat Absaloma, na którym ten chciał się zemścić. „Uważajcie! — mówił Absalom do swoich sług — Gdy Amnon rozweseli serce winem, a ja powiem »Uderzcie na Amnona!«, wtedy zabijecie go” (2 Sam 13, 28). Jak zaświadcza autor, słudzy skrzętnie wykorzystali okazję.

Tradycja biblijna wskazuje, że jako pierwszy wino produkował Noe: „był rolnikiem i (...) pierwszy zasadził winnicę” (Rdz 9, 20). Niestety, wynalazca wina stał się też jego ofiarą: „Gdy napił się wina, odurzył się nim i leżał nagi w swym namiocie” (9, 21). Co prawda, dwaj jego synowie — Sem i Jafet — szybko przykryli nagość ojca, ale ten, który zobaczył go pierwszy — Cham — zamiast zadbać o nadszarpniętą godność rodzica, pobiegł do innych z tą pornograficzną informacją.

Alkohol stał się też narzędziem do spełnienia kazirodczego planu córek Lota. „Chodź więc, upoimy ojca naszego winem i połóżmy się z nim, a tak będziemy miały potomstwo z ojca naszego” (Rdz 19, 32) — namawiała starsza siostra młodszą. Plan zrealizowały w dwie kolejne noce. Upiły ojca tak, że nie wiedział ani kiedy każda z nich się kładła, ani kiedy wstała. „I tak obie córki Lota stały się brzemienne za sprawą swego ojca” (19, 36). Starsza dała synowi imię Moab, młodsza — Ben-Ammi. Historia ta niosła w sobie zapewne pogardliwe i dyskredytujące w oczach Żydów wyjaśnienie pochodzenia dwóch ludów — Moabitów i Ammonitów, którzy — choć blisko spokrewnieni z Izraelitami — byli w stanie nieustannej z nimi wojny.

Tak czy inaczej, rację ma prorok Ozeasz, przypominając, że „wino i moszcz odbierają rozum” (Oz 4, 10).

Abstynenci i pijanice

Jezus nie należał — posługując się współczesnymi kategoriami — do abstynentów. Nie wszystkim było to w smak, niektórzy pewnie do dziś z trudnością wybaczają Mu cud w Kanie.

Jezus wiedział, jaką w związku z tym ma opinię u współziomków. Miał świadomość, że mówią o nim „żarłok i pijak” (w jakimś tłumaczeniu znalazłem jeszcze bardziej pejoratywne określenie: „pijanica”). Ta — zapewne przesadzona — opinia nie była jednak zupełnie bezpodstawna. Karty Ewangelii świadczą, że Jezus z chęcią partycypował w życiu towarzyskim. Niejednokrotnie korzystał z gościnności, by wspomnieć choćby wesele w Kanie, posiłek u faryzeusza Szymona czy ucztę w Betanii. Wino było nieodłącznym elementem tych posiłków, stając się zresztą wraz z chlebem, z woli samego Pana, materią dla Eucharystii. Wina nie brak też w obrazach mesjańskich: Pan Zastępów „przygotuje dla wszystkich ludów (...) ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win” (Iz 25, 6).

Abstynencja była znana w czasach biblijnych, stanowiąc część ślubu nazireatu (opartego na prawie Mojżesza ślubu pełnego poświęcenia się Bogu). Oprócz przyrzeczenia powstrzymania się od wina i sycery (wysokoprocentowego alkoholu z owoców), nie wolno było ścinać włosów i brody oraz zbliżać się do zwłok. Z bohaterów biblijnych nazirejczykami byli m.in. Samson, Samuel i Jan Chrzciciel. To o tym ostatnim krążyła opinia, że „zły duch go opętał”, ponieważ „nie jadł chleba i nie pił wina” (Łk 7, 33-34). Okazuje się więc, że i wówczas ci, którzy podejmowali przed Bogiem śluby czasowej czy trwałej abstynencji, mieli w społeczeństwie opinię dziwaków.

Bóg domaga się jednak szacunku wobec nazirejczyków jako swoich wybrańców. Podobnej postawy Bóg wymaga zapewne i od nas wobec tych, którzy dziś składają śluby czy też przyrzeczenia abstynencji, zwłaszcza z wyższych racji. Zapowiada karę dla tych, którzy nakłaniają do złamania ślubu: „Wzbudzałem spomiędzy waszych synów proroków, a spomiędzy waszych młodzieńców — nazirejczyków. (...) A wy dawaliście pić nazirejczykom wino i prorokom rozkazywaliście: »Nie prorokujcie!«. Oto zmiażdżę was tak, jak miażdży wozowy walec napełniony snopami” (Am 2, 11-13).

Namawianie, nakłanianie czy przymuszanie do picia nie jest bliskie tradycji biblijnej. Abstynencja też nie. Wydaje się, że najlepiej biblijny model picia alkoholu (oczywiście: wina) ukazuje opis uczty u króla Aswerusa, gdzie było „wina królewskiego wiele według zwyczaju króla”. „Picie odbywało się wedle takiego polecenia: nie było nikogo przymuszającego, bo tak zarządził król wszystkim urzędnikom swego domu: »Niech każdy czyni, co mu się podoba«” (Es 1, 8). Kto chciał, ten pił. I pił tyle, ile chciał. Niektórzy zapewne do przesady.

Żmija w butelce

Biblia przestrzega przed nadmiarem alkoholu i przed towarzystwem tych, którzy nie znają umiaru w piciu. „(...) nie bądź z tych, co winu hołdują lub mięsem się lubią obżerać; bo pijak i żarłok jest w nędzy, ospałość chodzi w łachmanach” (Prz 23, 20-21). I dalej: „Nie patrz na wino, jak się czerwieni, jak pięknie błyszczy w kielichu, jak łatwo płynie przez gardło: bo w końcu kąsa jak żmija, swój jad niby wąż wypuszcza” (19, 31-32). Obraz żmii podkreśla przebiegłość działania alkoholu, który na początku wydaje się niewinny, a może stać się przyczyną niejednego nieszczęścia.

Na pytania: „U kogo »Ach!«, u kogo »Biada!«, u kogo swary, u kogo żale, u kogo rany bez powodu, u kogo oczy są mętne?” — autor Księgi Przysłów odpowiada wprost: „U przesiadujących przy winie, u chodzących próbować amfory” (23, 29-30). Tych, którzy nie znają umiaru w piciu alkoholu, dosięga nawet „biada” wypowiedziana przez Jahwe ustami proroka: „Biada tym, którzy są bohaterami w piciu wina i dzielni w mieszaniu sycery” (Iz 5, 22), „biada pysznej koronie pijaków Efraima”, „biada zamroczonym winem!” (28, 1).

Nowy Testament również zaleca roztropność w piciu wina. I to z wielu powodów. Jednym z nich jest unikanie zgorszenia. Œw. Paweł wzywa, by nie sądzić nikogo według tego, co je i pije. W tle pozostaje problem pokarmów nieczystych, do czego Żydzi przywiązywali zasadniczą wagę. Paweł daje jasną zasadę: wszystko jest czyste i wszystko można spożywać, ale „dobrą jest rzeczą nie jeść mięsa i nie pić wina, i nie czynić niczego, co twego brata razi, gorszy albo osłabia” (Rz 14, 21). Drugą przestrogę znamy już ze Starego Testamentu: „I nie upijajcie się winem, bo to jest przyczyną rozwiązłości” (Ef 5, 18). Współzależność alkoholu i seksualnej rozwiązłości znajdzie najpełniejszy wyraz w Apokalipsie, gdzie w wizji Wielkiej Nierządnicy czytamy wprost o „winie jej nierządu” (Ap 17, 2). Jednocześnie ten sam Paweł zaleca Tymoteuszowi, by samej wody nie pił, ale ze względu na zdrowie używał wina „po trosze”, a więc z umiarem (1 Tm 5, 23). To więc, co może prowadzić do grzechu, może też być lekarstwem.

Alkohol pozostaje pokusą dla wszystkich: młodych i starych, duchownych i prowadzących życie światowe. „Kapłan i prorok chodzą chwiejnie na skutek sycery, wino zawróciło im w głowie, zataczają się pod wpływem sycery, chodzą jak błędni, miewają zwidzenia” (Iz 28, 7). Dziś może dziwić przestroga, którą św. Paweł formułuje wobec kandydatów do biskupstwa, by był to ktoś „nie przebierający miary w piciu wina” (1 Tm 3, 2), co wydaje się nam więcej niż oczywiste. Że przypadłość ta może dotknąć każdego i zawsze, świadczy Apostoł Narodów, który zaleca nie tylko starcom, by byli ludźmi trzeźwymi, ale i starszym kobietom, by nie upijały się winem (Tt 2, 3).

Jeśli więc „pić biblijnie”, to tak, jak zakładał to sobie Kohelet (2, 3): „Postanowiłem w sercu swoim krzepić ciało moje winem — choć rozum miał zostać moim mądrym przewodnikiem”. Oby!  



opr. aw/aw



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Biblia abstynencja wino pijaństwo picie alkoholu efekt jojo moszcz sycera
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W