Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

"Tygodnik Powszechny" nr 24/2010


Prezenty od Boga


Rabin Szalom Ber Stambler :
Polacy bardziej się interesują judaizmem niż mieszkający tu Żydzi. A Żydzi powinni zrozumieć, że Polska nie jest już w rękach ani nazistów, ani komunistów, i wyjść na powierzchnię. Tego nikt za Żydów nie zrobi.


FILIP MEMCHES: W Polsce od 20 lat trwa powrót części osób pochodzenia żydowskiego do wiary przodków. Zdaje się, że przeważa wśród nich inteligencja z dużych miast. Czy to nie jest przejaw snobizmu określonej warstwy społecznej?

SZALOM BER STAMBLER: Bardzo bym chciał, żeby wśród polskich Żydów taki snobizm występował. Bo jak na razie go nie ma. Podstawowy problem polega na tym, że Żydzi w Polsce zachowują się defensywnie i nie manifestują swojej wiary. Zdaję sobie jednak sprawę ze szczególnego doświadczenia Holokaustu i komunizmu. Ja przyjechałem z Izraela i nie przeżyłem dwóch totalitaryzmów. W „Misznie” [jednej ze świętych ksiąg judaizmu] czytamy, że nie możemy sądzić człowieka dopóty, dopóki sami nie znajdziemy się na jego miejscu. Dlatego staram się zrozumieć psychologiczny problem tutejszych Żydów z pielęgnowaniem i wyrażaniem swojej tożsamości, również religijnej. W żaden sposób ich nie osądzam.

Niemniej konieczna jest zmiana postawy – polscy Żydzi powinni żyć w przekonaniu, że ich tożsamość jest czymś normalnym. Powinni być z niej wręcz dumni. Jak dotąd, obecność Żydów w Polsce traktują poważnie nie oni sami, lecz Polacy. Na żydowskich uroczystościach pojawiają się polscy politycy, którzy mówią o otwarciu Polski na judaizm. Wtedy nurtuje mnie pytanie: dobrze, a gdzie są Żydzi?

Osoby, które przyznają się publicznie do judaizmu, często mają poglądy liberalne. Ktoś może odnieść, być może mylne, wrażenie, że dla nich powrót do wiary przodków stanowi poniekąd światłą alternatywę religijną wobec dominującego polskiego, katolickiego „ciemnogrodu”.

Duma ze swojej tożsamości nie oznacza poczucia bycia kimś lepszym czy światlejszym. Ludzie mogą manifestować różne światopoglądy, ale wywyższanie się wobec innych religii nie ma nic wspólnego z judaizmem. Jeśli nawet zdarzają się takie postawy, o których pan mówi, to nie mogą one iść na konto społeczności żydowskiej. W Polsce Żydów cechuje bowiem – podkreślam – w dużo większym stopniu brak dumy aniżeli jej nadmiar. Polscy Żydzi najczęściej chcą swoją religijność traktować jako sprawę prywatną, o której nie powinno się publicznie rozmawiać.

Z czego to wynika? Czy z tego, że mimo zmian politycznych i społecznych, jakie zaszły w ciągu ostatnich dwóch dekad, Polska wciąż nie jest krajem wielokulturowym, a więc bycie kimś odmiennym naraża na dyskryminację?

Paradoksalnie Polacy bardziej się interesują judaizmem niż mieszkający tu Żydzi. A Żydzi powinni zrozumieć, że Polska nie jest już w rękach ani nazistów ani komunistów, i wyjść na powierzchnię. Tego nikt za Żydów nie zrobi.

Dużo jednak wciąż słyszymy o polskim antysemityzmie...

Polska ma na świecie w tej kwestii nie najlepszy wizerunek, ponieważ różne złe rzeczy wydarzyły się tu w przeszłości. Ale niesamowite jest to, że my, Żydzi, jesteśmy w Polsce już od prawie tysiąca lat. Tu się rozwijała nasza kultura, pomnażaliśmy nasze bogactwo materialne. Wszystko zostało przerwane przez nazistów i Holokaust. To obciąża pamięć Żydów.

Obecnie Polska różni się od innych krajów europejskich tym, że Żydów tu nie widać. We Francji synagoga jest niemal na każdym kroku, i to niezależnie od tego, że w wyniku eskalacji islamskiego antysemityzmu wyjechało stamtąd kilka tysięcy Żydów. W Polsce człowiek o takim wyglądzie jak ja to rzadkość. Trudno więc badać stosunek Polaków do Żydów.

Miał Rabin z powodu swojego wyglądu jakieś przykrości?

Nie. Mieszkając w Warszawie, jestem coraz bardziej zaskoczony tym, w jak dużym stopniu Polacy są zainteresowani naszą kulturą. Bywam zapraszany do domów. Owszem, zdarza się, że padają pod moim adresem – z pewnej odległości – obraźliwe słowa, ale skali takich zachowań nie sposób oszacować.

Czyli jest to antysemityzm uliczny, a nie polityczny...

Polska pod względem politycznym jest jednym z najlepszych przyjaciół państwa Izrael. Widać to chociażby w trakcie debat w Parlamencie Europejskim. Zmarły tragicznie prezydent Lech Kaczyński robił wiele dobrego na rzecz stosunków polsko- -żydowskich. Angażował się m.in. w sprawę tworzenia Muzeum Historii Żydów Polskich. Kancelaria prezydencka organizuje obchody święta Chanuki. Od kilku lat mamy też zapalanie świec chanukowych w Sejmie. Kierunek jest zatem jasny. Niejeden już zresztą przekonał się podczas wyborów, że polityk antysemita nie ma w Polsce szans na trwałą popularność.

A proszę popatrzeć na Węgry. Tam jest Żydów znacznie więcej niż w Polsce, jednak politycy wyrażają antysemityzm głośno. Tego w Polsce nie ma. Tu antysemityzm nie idzie z góry czy środka, lecz z dołu, ze strony ludzi niewykształconych, kierujących się rozmaitymi stereotypami. To są ludzie, którzy krzywdzą nie tylko Żydów. Człowiek, który robi niedobre rzeczy, czyni zło w różnych sferach życia. Tym niemniej antysemityzmowi trzeba przeciwdziałać niezależnie od jego skali i form, jakie przyjmuje.

Rabin jest chasydem, a więc przedstawicielem dość tradycyjnego nurtu judaizmu, któremu przypisuje się wrogość wobec nowoczesności. Czy słusznie?

To błędne myślenie. Religia i nowoczesność idą razem. W przeciwnym razie pan by się o mnie nie dowiedział. Wcześniej znalazł pan wszak informacje o mnie w gazetach lub w internecie. Rozmaite wynalazki nauki i techniki są narzędziami służby religijnej. W świecie nie ma przypadków. Jeśli nowoczesne technologie nie są przez Boga zabronione, to korzystajmy z nich w celu naprawy świata. Ostatni przywódca ruchu Chabad-Lubawicz, rabin Menachem Mendel Schneerson, mieszkał w Nowym Jorku i wysyłał stamtąd swoich ludzi na cały świat, aby rozpowszechniali judaizm. Żydzi z dala od Nowego Jorku mogli słuchać wykładów rabina Schneersona za pomocą transmisji satelitarnych.

W Polsce wielu Żydów z rozmaitych powodów nie ma kontaktu z judaizmem. Nie przyjadą do synagogi, bo np. za daleko mieszkają albo judaizm jawi im się jako coś zbyt wymagającego. I taka osoba siedzi w domu, zagląda do internetu i dowiaduje się, czym jest szabas. W Talmudzie na pytanie, dlaczego na świecie pojawiło się złoto, pada następująca odpowiedź: Bóg chciał, żeby złoto przyniesiono do świątyni. I tak mamy złoto. Podobnie dzieje się z wynalazkami nowoczesności.

Jestem potomkiem Ariego Lejba ze Szpoły. To był wielki cadyk żyjący na przełomie wieków XVIII i XIX na terenie dzisiejszej Ukrainy. Pewnego razu przyszedł do niego pewien człowiek. Arie Lejb wprowadził go do pokoju. Pokazuje mu lustro i pyta: „Co tam widzisz?”. Tamten odpowiada: „Szkło”. Na to cadyk: „A w szkle?”. Jego gość zdumiony mówi: „Widzę jakieś rzeczy, które dzieją się daleko stąd. Ja to wiem, bo znam to miejsce i tych ludzi”. Arie Lejb zapowiedział mu, że przeminą jeszcze dwa pokolenia i Bóg obdarzy świat kolejnym prezentem. I tak mamy telewizję.

To bardzo optymistyczna wizja nowoczesności. Tymczasem rozmaite perspektywy religijne skłaniają do krytycznej refleksji nad użytkiem, jaki czyni człowiek z postępu technologicznego.

My, ludzie, mamy wybór. Wszystko, co robimy, ocenia Bóg. Tego nie mają nawet aniołowie. Oni są tak blisko Boga, że mogą czynić tylko dobrze. A ludzie są dalecy od Boga. Jeśli jednak będę zgłębiał rzeczywistość, to dojdę i do Boga.

Możemy tę sytuację porównać do funkcjonowania sklepu. Kiedy widzę w sklepie porządek i dobre zaopatrzenie, to już wiem, że ma on dobrego właściciela. Ale tego właściciela nie widać. Skoro tak, to można pomyśleć, że go w ogóle nie ma. Tak samo jest z wiarą w Boga. Taki piękny świat też musi mieć dobrego właściciela. Żeby w ten sposób myśleć, trzeba o tym codziennie pamiętać.

Centralnym wydarzeniem w dziejach narodu wybranego jest jego wyjście z niewoli egipskiej, które upamiętnia święto Paschy – święto przejścia od śmierci do życia. Z perspektywy współczesnego zlaicyzowanego człowieka to wydarzenie wydaje się czymś bajkowym, tak jak wielu chrześcijanom Noc Paschalna, czyli zmartwychwstanie Chrystusa.

Przede wszystkim nie chciałbym łączyć żydowskiej Paschy ze świętami chrześcijańskimi. Chętnie podejmuję dialog z chrześcijanami, jestem wobec nich otwarty, ale nie mogę się zgodzić na mieszanie judaizmu z innymi religiami. Przechodząc teraz do pytania: zanim Żydzi znaleźli się w niewoli egipskiej, to na długo przed tym Bóg zawarł przymierze z naszym praojcem Abrahamem. Niewola egipska była w ramach tego przymierza przewidziana. Wszystkie dramatyczne doświadczenia Żydów związane z niewolą, a potem z wyjściem z Egiptu, miały na celu pokazanie im, kto naprawdę kieruje ich życiem. Że robi to Bóg. To było bardzo ważne, ponieważ w czasach Abrahama w Boga wierzył tylko on.

I jeśli pan pyta o aktualność judaizmu, to warto powiedzieć, co oznacza po hebrajsku słowo „Tora”. Ludziom najczęściej wydaje się, że mądrość albo filozofię. Tymczasem Tora to po prostu instrukcja. To instrukcja jak żyć, i nie tylko w momencie wyjścia z Egiptu, ale w każdym czasie. Bo z jakiej niewoli tak naprawdę Bóg wyzwolił Żydów? Nie tylko przecież z fizycznej, nie tylko uwolnił ich od jarzma pracy niewolniczej. Wyzwolił też duchowo. Myśmy w Egipcie nie mieli naszej tożsamości, nie mieliśmy naszego największego skarbu – Tory. Niewolnik bowiem myśli tylko o pracy, o tym, czego oczekuje od niego pan. A Bóg wyprowadził nas z Egiptu, żeby nadać naszemu życiu, w tym i naszej pracy, sens. Ten sens odkrywamy dzięki Torze, która pokazuje nam, jak mamy żyć. Nasza wiara ma też służyć innym ludziom.

Twórca chasydyzmu Baal-Szem-Tow mówił, że dusza ludzka przebywa na tym świecie 80-90 lat po to, by przynajmniej raz pomóc drugiemu człowiekowi. Dziś jesteśmy fizycznie wyzwoleni z niewoli egipskiej, lecz duchowo – wciąż nie. Zawsze pozostajemy jakoś ograniczeni – bo w języku hebrajskim słowo „Egipt” jest bliskoznaczne słowu „ograniczenie”. Dlatego cały czas musimy się duchowo zmagać z naszymi słabościami.

Czy nowoczesny świat jest dla wierzących Żydów Egiptem, a więc pewnym duchowym wyzwaniem?

Egipt jest w każdym pokoleniu. Egiptem był Holokaust. To straszne wydarzenie, ale Żydzi pamiętali wtedy o Bogu, bo doświadczali potężnych trudności. Czasami Egiptem okazuje się bogactwo. Gdy przesłania ono Boga, człowiek jest duchowo ograniczony. Tak więc Pascha to nie jest święto pamięci o żydowskiej historii, lecz coś, co się dzieje tu i teraz.

Nowoczesność dotyczy spraw kulturowych i obyczajowych, takich jak emancypacja jednostki z tradycyjnych wspólnot religijnych. Czy nie dostrzega Rabin tutaj napięć?

Każdą rzecz testuje się poprzez fakty. Holokaust był na tyle strasznym wydarzeniem, że nikt nie miałby pretensji do Żydów, gdyby utracili wiarę w Boga. Tymczasem pomimo Holokaustu mamy duchowy rozwój wśród Żydów. I to jest prawdziwy cud!

Co się dzieje w Izraelu wśród niereligijnych Żydów? Są spragnieni duchowości. Coraz więcej z nich uczestniczy w rozmaitych spotkaniach i kursach poświęconych religii. A judaizm dalej idzie w świat. To dotarło nawet do Madonny, która zainteresowała się kabałą.

Przecież to jest snobistyczna parodia duchowości...

Zaraz, zaraz. Oczywiście, że każdy może wykorzystać to w taki sposób jak Madonna. Tyle że kreowanie się na religijnego Żyda prędzej czy później zostanie zweryfikowane. Bo im dłużej człowiek studiuje Torę, tym lepiej dostrzega, jak jest mały, jak wiele mu brakuje. Kiedy człowiek ma poczucie, że musi się jeszcze dużo nauczyć, to nie ma czasu na rozgłaszanie, jaki jest mądry. Tu potrzeba skromności.

Czy nie dostrzega Rabin zderzenia religii z nowoczesnością w samym Izraelu, w Jerozolimie, wśród nieufnych wobec zlaicyzowanego otoczenia mieszkańców chasydzkiej dzielnicy Mea Szarim?

Oni się wydają zamknięci do momentu, aż zacznie się z nimi rozmawiać. Wtedy można się przekonać, że to są normalni ludzie, którzy używają rozmaitych zdobyczy nowoczesności.

Ale ich styl życia nie jest nowoczesny. Głową rodziny pozostaje mężczyzna, nie ma postulowanego przez feministki równouprawnienia płci. Chasydzi mają też bardzo dużo dzieci, tymczasem zachodnie społeczeństwa konsumpcyjne akceptują wielodzietność z wieloma zastrzeżeniami.

Żydzi całego świata mają bardzo dużo dzieci. Żydzi zawsze byli wędrowcami, mieszkali w różnych krajach, musieli sobie radzić z rozmaitymi zagrożeniami. To już jednak mamy za sobą. Dziś Żyd powinien szanować prawo kraju, w którym żyje, i być wiernym swojej religii. Te dwie sprawy nie mogą być ze sobą sprzeczne.

A jeśli prawo państwowe jest sprzeczne z religią?

W dzisiejszym zachodnim świecie tego nie ma. Nowoczesność często pojmuje się jako otwartość. Jeśli ktoś jest otwarty, to również na religię.

A jeśli samą religię uważa on za fundamentalistyczne zagrożenie dla tej otwartości społeczeństwa?

To już ktoś taki nie jest otwarty. Dlatego przypuszczam, że ludzie niereligijni są zazdrośni. Oni jednak zdają sobie sprawę z tego, że to, co mają, to konsekwencja ucieczki człowieka od wyzwań, przed jakimi stawia go Bóg.

A to, co mają chasydzi, ci „fanatycy”, jest prezentem od Boga. Myśmy Torę otrzymali kilka tysięcy lat temu. I radość z tego powodu widać u każdego religijnego dziecka żydowskiego.

Jak w takim razie traktować judaizm reformowany – jego wyznawcy starają się dostosować religię żydowską do przemian kulturowych i obyczajowych, które są niejako przejawem nowoczesności? Czy można ten nurt traktować jako analogiczny do chasydyzmu, będącego w XVIII wieku również rewolucyjną odpowiedzią, tyle że na wyzwania oświeceniowej sekularyzacji?

Tu żadnych analogii nie ma. Chasydyzm wiernie się trzyma Tory. Natomiast judaizm reformowany traktuje ją powierzchownie. Chodzi w nim o religijność ułatwioną, a nie pogłębioną. W judaizmie reformowanym Tora uchodzi w wielu punktach za coś przestarzałego. Ale jeśli by tak było, to oznaczałoby, że dzisiejszy Bóg jest kimś innym niż Ten, który dał nam Torę. A przecież Bóg się nie zmienił. Nie wolno Tory dopasowywać do siebie, trzeba siebie dopasowywać do Tory. Tak jak plan architektoniczny jest wytyczną dla budowniczych, tak Tora powinna być projektem, na którego podstawie budujemy nasze życie.

Niektórzy Żydzi uważają, że Holokaust jest wyjątkowym wydarzeniem w dziejach świata. Czy to oznacza, że cierpienia reszty narodów w innych tragicznych wydarzeniach mają niższą rangę?

Antysemityzm nie zaczął się wraz z Holokaustem. To jest niczym nieusprawiedliwiona wielowiekowa nienawiść do Żydów. Ale nie ma się co licytować, kto bardziej cierpiał. Na Holokaust należy patrzeć w szczególny sposób dlatego, że to wydarzenie pokazało, do jakiego zła zdolne jest nowoczesne państwo ludzi bardzo wykształconych i obdarzonych dużą świadomością moralną. Tacy właśnie ludzie mieli określony cel – całkowite unicestwienie narodu żydowskiego.

Holokaust obnażył więc najbardziej mroczne oblicze nowoczesności?

Tak, bo tego nie zrobił jakiś prosty człowiek. To jest dla nas bardzo ważne spostrzeżenie. I okazuje się, że bez religii nic dobrego nie da się zrobić. Będąc mądrym i nowoczesnym, można przesuwać granice własnej wolności. Mamy Dekalog. Z jakiegoś powodu Bóg się męczył, żeby ludziom objawić swoje przykazania na Synaju. Jeśli jednak prawo pochodzi od ludzi, to mogą oni je zmieniać tak, że jutro można będzie zabijać Żydów.

Moralność objawiona przez Boga to klucz do prawdziwej tolerancji. Tymczasem, gdy Hitler doszedł do władzy, świat zawiódł. Bo tak się ludziom opłacało. Gorzej, że dzisiaj po Holokauście wiele wskazuje na to, że pojawił się ktoś, kto według wielu zachowuje się jak „nowy Hitler”, za którego można uważać prezydenta Iranu. On mówi takie same rzeczy jak przywódca III Rzeszy i żyje dobrze. A świat znowu milczy i nawet z nim na różne sposoby współpracuje.

Ale do tego „nowego Hitlera” przyjeżdżają też rabini, którzy uważają, że państwo Izrael nie powinno istnieć, ponieważ zbudowali je laiccy nacjonaliści żydowscy. Tymczasem judaizm głosi, że Żydzi odzyskają swoje państwo wraz z nadejściem Mesjasza.

Ci rabini są tak mało ważni, że nie wiem, czy warto im poświęcać czas. Oni nikogo nie reprezentują. Jeśli należeli do jakichś grup chasydzkich, to zostali z nich wykluczeni. Oni nawet żałują tego, co zrobili.

A czy w ogóle znaczący jest ten nurt religijny kontestujący państwo żydowskie?

Państwo Izrael jest faktem. Nawet ci, którzy je kontestują, łagodzą swoje stanowisko. Bo z faktami się nie walczy, fakty się przyjmuje. To jest delikatna sprawa wewnątrzreligijna. Twierdzenie, że warunkiem istnienia państwa żydowskiego jest nadejście Mesjasza, to wprowadzanie ludzi w błąd.

ROZMAWIAŁ
FILIP MEMCHES

Rabin SZALOM BER STAMBLER (ur. 1982) jest dyrektorem Chabad Lubawicz Polska i wykładowcą jesziwy Chabad w Warszawie.


tygodnik.onet.pl


opr. aś/aś



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Polska Bóg porozumienie Żyd Judaizm zagrożenia Prezenty
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W