Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Leszek Kołakowski

NIESKAŻONY KŁAMSTWEM

Myślę sobie, że Jerzy Turowicz był człowiekiem dobrym z natury, nie zaś z kultury, nie z doktryny jakiej, nawet nie z wiary. Taki po prostu był, takim go Pan Bóg stworzył, by światu dobro rozdawać. Mam poczucie, że każdy stawał się lepszy w jego obecności. Są tacy ludzie, choć pewnie małoliczni, a ich obecność obala złowrogie podejrzenie, że świat jest dziełem Złego. Nie potrafię sobie przypomnieć, kiedy i w jakich okolicznościach go poznałem. Nasze spotkania były dość rzadkie, pamiętam je jednak z różnych miejsc: z Paryża, z Rzymu, z Pragi, z Oxfordu, o Warszawie i Krakowie nie mówiąc. Nie wiem, jak pracował w "Tygodniku Powszechnym" i jak nim zawiadywał, w szczególności, gdy wymagało to nieustającej czujności i taktycznych zabiegów, by omijać rafy i miny zastawiane przez ciemięski reżim, ledwo takie pismo tolerujący, a przez kilka lat nie tolerujący go w ogóle, pewien jednak jestem, że Jerzego to głównie zasługa, iż "TP" poza tym, co uczynił dla chrześcijaństwa i Kościoła, był jednym z nielicznych filarów niezawisłej kultury w Polsce i to takim filarem, co przetrwał te dziesięciolecia nieskażony komunistycznym kłamstwem, choć nieprzerwanie nękany przez cenzurę i inne środki represji. Jest to jeden z cudów stulecia, ale cuda nie zdarzają się po prostu z wyroku Opatrzności, wymagają także obecności ludzi mądrych, czystych, wiary pełnych. Jakoż obaj, Jerzy i "TP" (bo człowiek i dzieło są tu nierozdzielnie zrośnięte), gdy tylko z peerelowskich bagien się wydostali, ściągnęli na siebie ataki tych rozwścieczonych "katolików", co im wybaczyć nie mogli ich stanowczego potępienia antysemityzmu, tej pozornie antyżydowskiej, a naprawdę antypolskiej francy, ani krytyki różnych obskurantyzmów i głupot pseudoreligijnych, ani rozumu i zdolności do argumentacji rzeczowej, ani wreszcie wiary, o ile różni się wiara od nienawistnego fanatyzmu.

Kiedym po dwudziestoletniej nieobecności, w końcu roku 1988 do Polski przyjechał - jeszcze za dawnego reżimu, bardzo już jednak nadwątlonego i pokaleczonego ręką własną, tj. własną nędzą umysłową i moralną - jednym z pierwszych spotkanych był Jerzy właśnie. Zrobił ze mną wielogodzinną rozmowę dla "TP", gdzie między innymi przyznałem się do niektórych grzechów swoich. Rozmowa ta została, jak należało oczekiwać, w całości przez cenzurę skonfiskowana, po czym - czego doprawdy oczekiwać nie należało - w całości "zwolniona" (jak się mówiło) do druku. Był to chyba mój debiut w "TP".

Postawiłbym Jerzemu pomnik na Rynku, ale myślę, że on chyba wcale by tego nie chciał, a z pewnością mu na tym nie zależy.

Leszek Kołakowski



---
Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: śmierć kultura praca Tygodnik Powszechny wspomnienie antysemityzm Jerzy Turowicz gazeta redakcja epitafium Leszek Kołakowski
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W