Tło zamachu na papieża Jana Pawła II. Ciągle czekamy na prawdę o mocodawcach

Kulisy zamachu na św. Jana Pawła II wciąż nie zostały do końca wyjaśnione, chociaż od tamtych wydarzeń mijają już 42 lata.

Jedynym skazanym jest turecki zamachowiec Mehmet Ali Ağca, który również po odbyciu kary konsekwentnie ukrywa swoich mocodawców. Dla śledczych i opinii publicznej oczywiste jest, że ostatecznie za sprawą stały służby specjalne ZSRR. Nawet jeśli bezpośrednie zlecenie płatnemu zabójcy wydali funkcjonariusze któregoś z satelickich państw. Całej prawdy o zamachu nie poznamy być może już nigdy. Warto jednak zwrócić uwagę na szerszy kontekst tego, co miało miejsce pamiętnego 13 maja 1981 r. na placu św. Piotra w Rzymie.

Złość „towarzyszy radzieckich” na św. Jana Pawła II wybuchła z całą mocą podczas jego pierwszej pielgrzymki do Polski w dniach 2–10 czerwca 1979 r. Dokąd papież wołał: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”, traktowano to w Moskwie jako problem głównie dla komunistów w Polsce. Ale kiedy 3 czerwca w Gnieźnie zwrócił się do Czechów, Słowaków i innych narodów naszej części Europy, Moskwa zażądała od Warszawy przerwania pielgrzymki. Nie doszło do tego między innymi dlatego, że podczas wizyty w KL Auschwitz św. Jan Paweł II zwrócił szczególną uwagę na ofiarę żołnierzy radzieckich w walce z niemieckim nazizmem. Ziarno zostało jednak posiane. Papież Polak niedwuznacznie podjął się roli orędownika i rzecznika narodów słowiańskich żyjących pod sowieckim butem. Tego dla Moskwy było za dużo.

Równolegle zdarzyło się coś, co jeszcze bardziej zaniepokoiło Sowietów. Po interwencji ZSRR w Afganistanie (24 grudnia 1979 r.) zachodnie media zaczęły spekulować, że może to doprowadzić do wzniecenia wojny religijnej w imperium sowieckim i na jego granicach. Zwracały uwagę, że w samym ZSRR mieszka ponad 50 mln muzułmanów, którzy mogą zbuntować się przeciwko komunistom napadającym na wyznawców islamu. Francuskie „Le Figaro” pisało o możliwości wspólnej walki tych, „którzy w Boga wierzą” (muzułmanów i chrześcijan) z antyreligijnym imperium. Informował o tym papieża bł. Prymas Tysiąclecia w specjalnym liście w połowie lutego 1980 r. Jednocześnie rodziły się – także w Polsce – nadzieje na ponadwyznaniową „wiosnę ludów” i przynajmniej częściowe osłabienie w ten sposób komunistycznego reżimu.

Z początkiem lipca 1980 r. w Polsce zaczęły wybuchać masowe strajki, ogarniające stopniowo wszystkie większe zakłady pracy. Miesiąc później fala protestów przeciwko podwyżkom cen żywności, wszechobecnej cenzurze oraz tłamszeniu wolności obywatelskich i religijnych objęła już cały kraj. Na bramie Stoczni Gdańskiej im. Lenina, która była siedzibą Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego, zawisł portret św. Jana Pawła II – duchowego ojca Solidarności. Wśród strajkujących obecni byli księża z posługą duszpasterską. Władze komunistyczne PRL musiały w końcu zgodzić się na powstanie pierwszego w bloku wschodnim Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” i na dwadzieścia innych postulatów strajkujących. Był to swoisty wyłom w czerwonym murze.

W tym czasie dojrzewała już decyzja o zabójstwie św. Jana Pawła II, sprawcy całego zamieszania i największego zagrożenia dla światowego komunizmu. Na wykonawcę zamachu 13 maja 1981 r. wybrano Turka, muzułmanina. Dlaczego akurat jego, skoro KGB dysponowała swoimi oficerami i agentami na całym świecie? Przypadek? Z pewnością nie. Ale nie odpowiemy na to pytanie z całą stanowczością, dokąd nie będziemy mieć dostępu do dokumentów z Łubianki. Nie można jednak wykluczyć, że w tym kontekście Moskwa chciała za jednym razem załatwić dwie sprawy: pozbyć się niebezpiecznego dla niej papieża i śmiertelnie skonfliktować chrześcijan z wyznawcami islamu, aby jakiekolwiek porozumienie ludzi wierzących w Boga przeciwko ateistycznemu totalitaryzmowi było niemożliwe.

Parcia ze strony sił ateistycznych i antyreligijnych w kierunku wywołania konfliktu świata islamu ze światem chrześcijańskim św. Jan Paweł II był w pełni świadomy. Starał się je neutralizować, czy to organizując spotkanie przywódców religijnych w Asyżu (1986 r.), czy błagając o zaniechanie zachodniej interwencji w Iraku (1990 i 2003). Zdecydowana postawa papieża uchroniła świat nie tylko przed wojną jądrową, ale także przed otwartym konfliktem cywilizacji. O tym też warto pamiętać, zwłaszcza kiedy analizuje się konkretne gesty św. Jana Pawła II wobec wyznawców islamu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama