Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl

Michał Horoszewicz

Papiestwo a dziennikarze

Niedawno "Tygodnik Powszechny" poinformował o zgonie włoskiego publicysty, który w 1965 r. był autorem "pierwszego w historii wywiadu z papieżem" (rubryka "Kościół w świecie", nr 31/98). Nie jest to ścisła informacja. Alberto Cavallari nie był pierwszym dziennikarzem, któremu papież udzielił wywiadu.* Wydaje się, że prześledzenie kontaktów ostatnich papieży z dziennikarzami może ukazać ciekawe strony stanowiska, jakie Stolica Apostolska zajmowała wobec codzienności świata współczesnego.

Cień obozów koncentracyjnych

W listopadzie 1945 r. "Gazette de Lausanne" ogłosiła wywiad udzielony przez Piusa XII, a sygnowany przez dra Nerina E. Guna. Główne partie tekstu przedrukował paryski dziennik asumpcjonistów "La Croix" (17 listopada). Następnego dnia jego rzymski korespondent przestrzegał - nie wymieniając Guna z nazwiska - przed docierającymi do prasy francuskiej zniekształceniami spraw watykańskich. Relacjonujący to publicysta i historyk francuski Jacques Nobécourt ("»Le Vicaire« et l’histoire", Paryż 1964, s. 367-372) nawiązał kontakt z zamieszkałym w USA Gunem, który wyjaśnił, że po wyzwoleniu przydzielono go - jako byłego więźnia obozów koncentracyjnych (nie wymienionych) - do armii amerykańskiej w charakterze "war correspondent" w stopniu kapitana. Podczas misji w Rzymie - dzięki mundurowi alianckiemu, statusowi dawnego deportowanego i poparciu pewnego biskupa - uzyskał audiencję u papieża. Nobécourt sprawdził, że w rubryce audiencyjnej "L’Osservatore Romano" z 2-3 listopada wśród sześciu osobistości istotnie figuruje "il signor Nerino Gun".

Inicjując rozmowę, papież chciał poznać szczegóły pobytu Guna w obozach koncentracyjnych, pytał także o postawę uwięzionych przez Gestapo księży niemieckich. Korzystając z tego, Gun wyraził niezrozumienie wobec braku potępienia przez Watykan zarówno nazistów, odpowiedzialnych za popełnione okrucieństwa, jak też narodu niemieckiego za milczenie. "Zdziwiony i zasmucony" papież odparł, że nigdy nie był powiadomiony o nieludzkim charakterze prześladowań nazistowskich, a informacje zebrane przez jego przedstawicieli w Niemczech dochodziły z trudem i niekompletne. Gun dociekał: "Wasza Świątobliwość pozwoli mi powiedzieć, że nie tylko moi towarzysze z wszystkich obozów Niemiec, ale także opinia całego świata pragnęłaby wiedzieć, do jakiego stopnia Wasza Świątobliwość potępia odpowiedzialnych - bezpośrednich i pośrednich, czynnych i biernych - za zbrodnie popełnione w Niemczech". Papież zareplikował, że w wielu jego przemówieniach znajdowały się fragmenty nie pozwalające na jakiekolwiek wątpliwości odnośnie do jego intencji nagany wobec czynów sprzecznych z wszelkim pojmowaniem człowieczym: "Jeśli pragnie pan podniosłego potępienia, wypowiadam je". Wskazał także na akceptację zasad Trybunału Norymberskiego: "Pragniemy, by winnych ukarano szybko i bez czynienia wyjątków" jako odpowiedzialnych za zło materialne oraz za "zbrodnie duchowe" poprzez odmowę wsparcia religijnego tyluż zgładzonym. Na zakończenie zapewnił o specjalnych modłach w intencji tysięcy towarzyszy Guna zamordowanych przez Niemców oraz udzielił zezwolenia na ogłoszenie "ducha naszej rozmowy".

W liście do Nobécourta Gun wyjaśnił, że Watykan niczemu nie zaprzeczył i ograniczył się do stwierdzenia, iż była to rozmowa z papieżem, nie zaś "prawdziwy" wywiad. Nobécourt sądzi, że Gun prawidłowo odtworzył i zatroskanie papieża, i kwestie podnoszone wówczas przez opinię publiczną, tyle że słów przypisywanych Piusowi XII nie należy przyjmować literalnie.

Być może, było to pierwsze powojenne wskazanie Piusowi XII jego milczenia na temat nazistowskich okrucieństw.

"Lusitania"

Nobécourt wspomina także o innym wywiadzie, który dla paryskiego dziennika "La Liberté" (z 22 czerwca 1915 r.) przeprowadził Louis Latapie z Benedyktem XV i jego sekretarzem stanu kard. Gasparrim (s. 125-7).

Papież żalił się na francuskich dziennikarzy, którzy są dlań niesprawiedliwi, może jedynie mylnie informowani: "Potępiamy wszelką niesprawiedliwość, obojętne, przez którą ze stron popełnioną. Jednakże nie byłoby właściwe ani korzystne włączanie autorytetu papieskiego w spory między państwami walczącymi... Pragnęlibyście, bym piętnował każdą poszczególną zbrodnię. Ale każde z waszych oskarżeń sprowadza replikę ze strony niemieckiej". Dziennikarz wskazał, że w Belgii i we Francji w czasie okupacji wielu księży wzięto jako zakładników, a następnie rozstrzelano. Papież nie odrzucił tego, wspomniał natomiast, że armia rosyjska brała również zakładników spośród księży katolickich. Nie inaczej zresztą postąpiła armia włoska wobec księży austriackich. "Nikomu nie wolno, obojętne z jakiego tytułu, naruszać sprawiedliwości" - mówił Benedykt XV.

Gdy Latapie wspomniał storpedowanie brytyjskiego statku pasażerskiego "Lusitania", gdzie "niewinni zapłacili swym życiem" (7 maja 1915 r. - 1200 ofiar), papież stwierdził: "Nie znam straszniejszej zbrodni. Jakaż to rozpacz, że nasze pokolenie jest wystawione na podobne potworności... Mam serce ojca - a jest ono rozdarte. Ale czy sądzi pan, że blokadę zaciskającą się wokół obu cesarstw [morska blokada Niemiec oraz Austro-Węgier) i skazującą na głód miliony niewinnych istot, pobudzają również uczucia ludzkie?"

Nobécourt uważa, iż w wypowiedziach papieskich opinia francuska znajdowała potwierdzenie milczenia Stolicy Apostolskiej wobec okrucieństw popełnionych przez Niemców - milczenia, którego nie mogły wyrównać, wedle tejże opinii, liczne formy wsparcia społecznego, podejmowane z inicjatywy papieskiej.

Leonowy pentaptyk

Sięgając jeszcze bardziej w przeszłość, można stwierdzić (m.in. w "Histoire générale de la presse française", t. III, Paryż 1972), że w ostatnim dziesięcioleciu zeszłego wieku Leon XIII udzielił co najmniej pięciu wywiadów prasie francuskiej. Uzyskali je kolejno: Paul de Pradel de Lanaze dla "L’éclair" (IX 1891), Ernest Judet dla "Le Petit Journal" (17 II 1892), Séverine dla "Le Figaro" (1 VII 1892), Boyer d’Agen dla "Le Figaro" (15 III 1899), Henri des Houx dla "Le Matin" (29 XII 1900). Niestety, nie udało się odnaleźć żadnych informacji o pierwszym i ostatnim z tych pięciu tekstów; trzy środkowe - prawdopodobnie zresztą i oba pozostałe - należy łączyć z dalekowzroczną polityką papieża, dążącego subtelnie do "wpisania" Kościoła francuskiego w Trzecią Republikę (co potwierdza m.in. spowodowany przezeń "toast algierski", wzniesiony przez kard. Lavigerie z okazji wizyty eskadry francuskiej, gdy seminarzyści zaintonowali Marsyliankę, czy encyklika "Au milieu des sollicitudes"). Dla katolików i Kościoła instytucjonalnego, Leon XIII uwiarygodniał republikańską formę władzy państwowej.

Tak więc Judet w 1892 r. zanotował: "Każdy może zachowywać swe osobiste preferencje, ale w płaszczyźnie działania jest tylko rząd, który Francja sobie przydała - Republika jest formą rządu równie prawomocną jak inne". Niezwykły był następny wywiad z tego samego roku: uzyskała go kobieta - Guebbard Caroline Rémy, przedstawicielka dziennikarstwa zaangażowanego, pisująca pod pseudonimem Séverine. Papież przeciwstawił się tam zarówno antysemityzmowi, jak też "wojnie ras". Akcent pierwszy odnosił się do Francji, która w ostatnim dwudziestoleciu XIX w. przechodziła przez paroksyzmy antysemityzmu zarówno świeckiego (Drumont i jego publikacje), jak też katolickiego (wspomniany "La Croix"). Akcent drugi mógł odnosić się również do Francji (gdzie problemy rasowe rozważano już od lat czterdziestych XIX w.), ale także do zachodnioeuropejskiej psychozy "żółtego zagrożenia", którym nieco później ekscytował się zwłaszcza Wilhelm II.

Wywiad uzyskany przez literata Boyer d’Agena w 1899 r. jest znany poprzez fragment opublikowany m.in. przez Siegfrieda Thalheimera ("Macht und Gerechtigkeit", Monachium 1958, s. 726-7). Wypowiedzi papieża wynikały z jego zatroskania o losy Francji, od przełomu 1897/8 r. znajdującej się w apogeum sprawy Dreyfusa (13 stycznia 1898 r. Zola ogłosił pamiętny list otwarty "Oskarżam...!"). Wszystkie dwory zachodnioeuropejskie oraz dominująca część pozafrancuskiej opinii publicznej opowiadały się po stronie żydowskiego zesłańca, nie inaczej Leon XIII, tyle że bez możliwości wyrażenia tego wprost. Papież nawiązał więc - bez wspominania nazwiska - do "kosmopolitycznego skandalu", zużywającego siły narodowe na walkę, która "Francji rycerskiej nie przydaje wzniosłości, a współczującej ludzkości nie przynosi korzyści". Wyraził dalej zadowolenie, że ta "nieszczęsna sprawa" dociera wreszcie do trybunału (kasacyjnego); przypomniał o chrześcijańskich męczennikach oraz o Koloseum, o Kalwarii i zakończył zaskakującą apostrofą: "Szczęśliwy jest ten cierpiący, którego Bóg uznał wartym, by jego dola upodabniała się do losu Syna Bożego Ukrzyżowanego". Tak przejrzyście przez papieża ustawione na jednej płaszczyźnie niedole Żyda Dreyfusa oraz cierpienia Żyda Jezusa przyniosły podwójną reakcję: prodreyfusowy karykaturzysta Ibels mógł, bez zagrożenia zarzutem o bluźnierstwo, przedstawić rozpiętego na krzyżu Dreyfusa, któremu "cios gąbką" trzymaną na szpadzie zadaje gen. Mercier, minister wojny z początku "sprawy"; z kolei katoliccy antydreyfusiści zamawiali Msze w intencji, "by Bóg otworzył oczy Ojca Świętego".

W 1915 i 1945 roku inicjatywa rozmów z papieżem była oddolna: to dziennikarze starali się drążyć problemy papieskiej niemoty w drugiej wojnie światowej i na początku pierwszej. Oba teksty wynikały z potrzeby doraźnego odreagowania, stąd nieuchronny brak dystansu: Gun rozmawiał w dwa miesiące po zakończeniu wojny (tzn. po kapitulacji Japonii, o czym często "europocentrycznie" się nie pamięta), Latapie zaś ledwie w rok po strzałach sarajewskich. Obu papieżom przypadła rola strony krytykowanej, musieli bronić Stolicy Apostolskiej.

Odmiennie układał się szlak Leona XIII. Papież szerokich horyzontów, zapoczątkował pontyfikalną doktrynę pokoju (dalsi jej wyraziciele z czasu przedroncallańskiego to Benedykt XV i Pius XII). Ten władca bez ziemi potrafił - w iluż to przypadkach, począwszy od niemiecko-hiszpańskiego sporu o Karoliny w 1885 r.! - występować jako międzynarodowo uznany mediator. Nie może więc zaskakiwać, że w zamyśle wpisywania Kościoła francuskiego i jego katolicyzmu w ramy Trzeciej Republiki sięgał nie tylko po wymienione już środki "klasyczne", ale potrafił także nowatorsko i nowocześnie korzystać z mediów.

Przychodzi zatem uznać, że odebrane Cavallariemu "dziennikarskie pierwszeństwo", należy cofnąć niemal o trzy ćwierćwiecza.

* Informację tę podaliśmy za serwisem Katolickiej Agencji Informacyjnej (red).



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: wywiad Alberto Cavallari Pius XII Nerina E. Guna Benedykt XV Leon XIII dziennikarz