Opoka - Portal katolicki
opoka.news
Pekao

Zapraszamy na drugą adwentową rozmowę z cyklu "PRZEDŚWIĄTECZNY ZESTAW ZIÓŁEK, czyli rozmowy o Wcieleniu"

Wojciech Ziółek SJ

Anna Bajon

IGRASZKI Z DIABŁEM, czyli o tym, co w chrześcijaństwie ważne a co nie

IGRASZKI Z DIABŁEM, czyli o tym, co w chrześcijaństwie ważne a co nie - foto
Autor/źródło: Ewa Klejnot-Schreiber


PRZEDŚWIĄTECZNY
ZESTAW ZIÓŁEK,
czyli rozmowy o Wcieleniu

copyright: OPOKA 2012


Lista
OTWARTE SERCA,
czyli Pan Jezus jak nieplanowane dziecko
IGRASZKI Z DIABŁEM,
czyli o tym, co w chrześcijaństwie ważne a co nie
STAŃMY SIĘ LUDŹMI,
czyli jak nie rozminąć się z Panem Jezusem
CHRZEŚCIJAŃSTWO NIE JEST RELIGIĄ,
czyli o tym, po co Pan Jezus się wcielił
ZUPEŁNIE JAK GPS,
czyli o planach Pana Boga wobec nas
GODNI CZY GŁODNI?
- czyli o pragnieniu i potrzebie czekania
DOBRA NOWINA,
czyli... wszystko będzie dobrze!
NA CO CZEKAMY?
- czyli o skuteczności Bożej bezradności
WCIELONY NA AMEN
- czyli o tym, jak Pan Bóg pobrudził się człowiekiem


Trzeba sobie uświadomić, że o wiele bardziej wolimy śpiewać rzewne kolędy o ubóstwie i niedoli Pana Jezusa niż rzeczywiście dzielić Jego los.



IGRASZKI Z DIABŁEM, czyli o tym, co w chrześcijaństwie ważne a co nie

Anna Bajon.: Mówiliśmy wczoraj o dziecku nieplanowanym, ale - planowane czy nie - dziecko często kompletnie nie przystaje do wyobrażeń rodziców... Pan Jezus też nie był taki,  jakiego oczekiwano...

Wojciech Ziółek: Nie był. I do końca pozostał konsekwentny w tym „nie-byciu”. Był zupełnie innym Mesjaszem od tego, którego się spodziewano. Od początku do końca był dzieckiem nieplanowanym, trudnym i zbuntowanym. Po pierwsze, na pewno nie spodziewano się Go w takich okolicznościach. Po drugie, zadawał rodzicom ból bo łaził, gdzie mu nie kazali i przez to się zgubił. A po trzecie, i to też było dla nich bardzo bolesne, już w wieku 12 lat zrobił to, co jest obowiązkiem każdego człowieka, który chce być dorosły, czyli odciął pępowinę.

Do końca był nie taki, jakiego się spodziewano: zadawał się z niewłaściwymi ludźmi, obracał się w złym towarzystwie i był nieposłuszny rodzicom. Właściwie to powinien był się Nim zająć kurator... i w pewnym sensie się zajmował. Sanhedryn zadbał o to, żeby się Nim zajął swego rodzaju kurator, tyle tylko, że resocjalizacja się nie powiodła...

 źródło: Anna Bajon

AB: Kiedy przyprowadzają Mu cudzołożnicę do ukamienowania, nie potępia jej i nie dopuszcza do jej skrzywdzenia, kiedy faryzeusze spodziewają się pochwały za swoją porządność i „bezgrzeszność” są ganieni. Czemu Mesjasz był tak zaskakujący?

 WZ: Bo Pana Jezusa - tak jak Steve'a Jobsa — interesowały potrzeby i pytania konsumentów, a nie producentów, prostych ludzi a nie ich nauczycieli czy przewodników. Zadawał się z najbardziej potrzebującymi po to, by znać ich najgłębsze potrzeby i umieć na nie odpowiedzieć. Ostatni Sobór określił to krótko: „człowiek jest drogą Kościoła”. To zdanie  to  konsekwencja Wcielenia. Bóg stał się człowiekiem i dlatego człowiek jest drogą Kościoła.

AB: Pan Jezus przyszedł do tych, którzy się źle mają, a nam się wydaje, że do katolików

 WZ: Wydaje się nam, że przyszedł do katolików, a poza tym, wydaje się nam, że aby do nas w ogóle przyszedł to musimy się mieć dobrze, a nie źle. Przyjdzie jak będziemy gotowi.

Ale to nie jest tak. Zazwyczaj deklarujemy, że czekamy na Pana Jezusa, kiedy jest nam bardzo źle (czekamy wtedy, jak to się mówi, „jak na zbawienie”), albo wtedy, gdy tęsknimy za błogą bliskością z Nim. Ale bywa i tak, że wcale Go nie oczekujemy, bo jesteśmy czymś strasznie zajęci i nie mamy czasu na nic innego, a przynajmniej tak się nam wydaje.  Jesteśmy wtedy zupełnie nieprzygotowani. Kiedy jednak coś „spada z nieba”, kiedy wydarza się coś zupełnie niespodziewanego, co wywraca moje życie do góry nogami (miłego lub niemiłego), to okazuje się, że ważniejsza niż deklarowane słowami oczekiwanie i błoga tęsknota jest gotowość na przyjęcie tego Niespodziewanego.

 źródło: TVP

Niedawno TVP powtarzała „Igraszki z diabłem”. Dla mnie ten spektakl to chrześcijaństwo w pigułce, a Marcin Kabat to wzór jezuity. Nie chodzi przecież o to, żeby — jak tamten pustelnik —  trzydzieści lat umartwiać się i przygotowywać na jakieś niesamowite spotkanie z Panem Bogiem, ale kiedy On przychodzi w potrzebującym człowieku, to się od niego odwrócić, odmówić pomocy i z wyniosłością, na którą stać tylko doskonałych  wypomnieć mu jego grzechy. Chodzi o to, by — mając świadomość własnych grzechów - umieć się zatroszczyć o Pana Boga właśnie w tym konkretnym, nieraz mocno pogubionym człowieku. Ważniejsza niż teoretyczne oczekiwanie jest gotowość serca na przyjęcie tego, co życie niesie ze sobą. Inaczej możemy se czekać do pewnego rodzaju śmierci a i tak rozminiemy się z Mesjaszem.

o. Wojciech Ziółek SJ, Anna Bajon





O. Wojciech Ziółek SJ
Urodzony 21 VI 1963 r. w Radomiu, wstąpił do Towarzystwa Jezusowego 21 IX 1982 r. w Starej Wsi, wyświęcony 29 VI 1992 r. w Nowym Sączu. Studiował filozofię w Krakowie (1984-87) oraz teologię ogólną i biblijną na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie (1988-94). W latach 1994-2000 był duszpasterzem akademickim w Opolu. W latach 2001-2005 służył jako duszpasterz we Wspólnocie Akdemickiej Jezuitów "WAJ" w Krakowie, a następnie, w latach 2005-2008 pracował jako proboszcz w Parafii św. Klemensa Dworzaka we Wrocławiu. Obecnie rezyduje w Krakowie pełniąc funkcję przełożonego Prowincji Południowej Towarzystwa Jezusowego.

opr. ab/ab



 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Boże Narodzenie Adwent wcielenie Jezuici oczekiwanie duchowość ignacjańska Igraszki z diabłem
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W