Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl

Artur Sporniak

BEZ KOMPLEKSÓW

We Wrocławiu odbyła się kolejna sesja Synodu

Coraz pewniejsze wydaje się, że jednym z najważniejszych wydarzeń w Kościele polskim u schyłku stulecia - mimo pesymizmu niektórych hierarchów - będzie II Synod Plenarny. Możliwość przyjmowania Komunii św. na rękę, wprowadzenie stałego diakonatu (także dla mężczyzn żonatych), potępienie prób manipulowania Kościołem dla celów politycznych - to tylko niektóre z jego prawdopodobnych owoców.

Piszę "prawdopodobnych", gdyż dopóki ostatecznych wersji tekstów nie zatwierdzi Stolica Apostolska, a Papież uroczyście nie zakończy II Synodu Plenarnego podczas swojej czerwcowej wizyty w Polsce, teoretycznie wszystko może się zdarzyć. Synod bowiem wciąż pozostaje w fazie redagowania dokumentów końcowych. Choć głosowania nad projektami tekstów podczas sesji statutowych postronny obserwator może uznać za fazę ustawodawczą, prawo kanoniczne wyraźnie stwierdza, że głos decydujący mają i tak biskupi, duchowni zaś i świeccy delegaci (których jest ponoć prawie połowa) pełnią jedynie rolę doradczą.

Po co w takim razie organizowane są końcowe sesje statutowe? Delegaci synodalni w głosowaniu mogą zaproponowaną wersję dokumentów w całości odrzucić. W praktyce wydaje się to jednak mało prawdopodobne: trzy ostatnio głosowane dokumenty - o liturgii, powołaniu świeckich i działalności misyjnej Kościoła - zostały zaaprobowane przez ponad 90 proc. delegatów. Uczestnicy obrad mogą natomiast pisemnie zaproponować zmiany: karty do głosowania zawierają, oprócz okienek "przyjmuję" i "nie przyjmuję", także okienko "przyjmuję z uwagami". Podczas wrocławskiej sesji ujawniono, że do trzech pierwszych projektów zaproponowanych na grudniowej sesji krakowskiej ("Świętość - dar i zadanie", "Powołanie do życia w małżeństwie i rodzinie" oraz "Szkoła i uniwersytet w życiu Kościoła i narodu") zgłoszono 236 "merytorycznych i stylistycznych" poprawek, z których zespół redakcyjny uwzględnił 151.

We Wrocławiu delegaci głosowali zresztą ze świadomością, że kilka fragmentów projektu o liturgii na pewno ulegnie zmianie. Dwa punkty dotyczące postulatu opracowania odpowiednich ksiąg liturgicznych (70 i 127) okazały się nieaktualne, gdyż właśnie takie księgi opracowano, zaś punkt dopuszczający udzielanie cudzoziemcom Komunii św. na rękę został zakwestionowany przez radę prawną Episkopatu za niedopuszczalne kierowanie się w liturgii kryterium narodowościowym. Informując o tym dziennikarzy po sesji synodalnej, bp Tadeusz Pieronek niedwuznacznie dał do zrozumienia, że wchodzimy w okres pluralizmu w tej drażliwej kwestii.

Osobiście zabrakło mi w projekcie o liturgii odniesienia do problemu "Mszy państwowych", w których z obowiązku bierze udział wielu oficjeli, także niewierzących. Uczestniczyłem kiedyś we Mszy związanej z jubileuszem bł. Czesława - patrona Wrocławia, podczas której w stallach zasiadła w komplecie rada miejska przebrana w historyczne stroje, notabene protestanckie, zaś przy podniesieniu dało się słyszeć szczęk repetowanej w prezbiterium przez kompanię honorową WP broni automatycznej.

Mimo tych niedomagań projekt "Liturgia Kościoła po Soborze Watykanskim II" jest wyjątkowo bogaty i - jak na polskie warunki - nowatorski. Wprowadza m.in. diakonat stały; postanawia, że "po wejściu w życie reformy szkolnictwa do sakramentu bierzmowania będzie dopuszczana młodzież trzecich klas gimnazjum"; podkreśla, że "duszpasterze powinni wykorzystywać wszystkie prawne możliwości udzielania Komunii świętej pod dwiema postaciami"; zakazuje zastępowania homilii czytaniem komunikatów Konferencji Episkopatu, biskupa czy Kurii, ponieważ dzisiaj "jest przestrzegane należne Kościołowi prawo swobodnej informacji". Synod przypomina także, iż ustalanie "stawek" za Msze św., "a tym bardziej domaganie się nadmiernych »ofiar« jest niedopuszczalne", zachęca świeckich do zaangażowania się w przewidziane prawem czynności liturgiczne, ponadto "gorąco zaprasza do powrotu tych wszystkich, którzy uważają się za wierzących, a odeszli od życia sakramentalnego, stracili wiarę w sens »chodzenia do kościoła«, zrazili się rutyną lub zbyt licznymi innowacjami".

Nie mniej interesujący jest dokument "Sól ziemi. Powołanie i posłannictwo świeckich". W jego części opisowo-historycznej znajdujemy m.in. ocenę niektórych zjawisk z najnowszej historii Kościoła w Polsce. "Czasem błędnie oczekiwano - czytamy - że powstanie jakieś jedno ugrupowanie reprezentujące stanowisko katolickie. Zagubienie pogłębiały smutne przykłady sprzeniewierzania się polityków-katolików podstawowym zasadom głoszonym przez Kościół. W potocznej opinii często mylono ze sobą wyraźną zdradę zasad katolickich i przejawy uprawnionej różnorodności postaw politycznych". Równie wnikliwe są zdania: "Pierwsze lata demokracji przyniosły także próby wykorzystywania Kościoła do celów politycznych, zarówno przez środowiska katolickie jak i niekatolickie. Niektórzy politycy usiłowali w wolnym państwie przedłużyć spełnianie przez Kościół zastępczych funkcji społecznych. Niekiedy politycy nie reprezentujący chrześcijańskiej wizji świata, a także członkowie wspólnoty katolickiej próbowali używać autorytetu Kościoła do osiągnięcia własnych, często partykularnych celów". (Czytałem ten fragment akurat podczas niespodziewanego wystąpienia na forum Synodu min. Ryszarda Czarneckiego, który - jak zapewniał - nie przemawiał jako polityk, lecz jako przedstawiciel laikatu Dolnego Śląska). W części postulatywnej dokumentu znalazły się też zalecenia broniące praw laikatu do współodpowiedzialności oraz do odpowiedniej formacji ("Należy powoływać rady duszpasterskie i ekonomiczne tam, gdzie ich brak i umacniać istniejące"; "Synod zobowiązuje wszystkich proboszczów do prowadzenia katechezy dorosłych"). I jeszcze jedno zdanie dokumentu: "Należy cierpliwie znosić i leczyć występujący jeszcze w niektórych środowiskach kompleks »oblężonej twierdzy«, pochodzący z doświadczanych przez całe lata zagrożeń".

Trzeci dokument "Misyjny adwent nowego tysiąclecia" proponuje m.in.: stworzenie funduszu pomocy dziełom misyjnym Kościoła w Polsce, na wzór niemieckiego dzieła "Adveniat"; powołanie Instytutu Dzieł Misyjnych Kościoła, który mógłby się stać centrum formacji misyjnej oraz włączanie się w europejskie inicjatywy na rzecz misji.

Podczas wrocławskiej sesji Prymas kard. Józef Glemp stwierdził, że dokumenty opracowywane przez Synod są dobrym posumowaniem tego wszystkiego, czym żyje Kościół w Polsce i do czego dąży. Jego zdaniem, ze względu na odwagę oraz dużą wartość teologiczną i pastoralną tekstów końcowych, "nie trzeba będzie się ich w świecie wstydzić". Zapewne wszyscy tego byśmy sobie życzyli.


Copyright © by Tygodnik Powszechny

 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: pluralizm papież świeccy Stolica Apostolska laikat II Synod Plenarny Adveniat