Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao


Marek Jerzykowski

CHCIAŁABYM, BY MÓWILI MI: "OJCZE"

Pomimo wyraźnego zakazu w Kościele katolickim udzielania święceń kapłańskich kobietom, potwierdzonego niedawnymi orzeczeniami doktrynalnymi Papieża, sporo zamieszania w Wielkiej Brytanii wywołała próba wyświęcenia siostry Frances Meigh.

Ma 67 lat, troje dorosłych dzieci. Od 1963 roku codziennie odmawia po łacinie modlitwy brewiarzowe, pracowała z siostrami Matki Teresy w Kalkucie, w 1994 roku, nie należąc do żadnego zgromadzenia rozpoczęła pustelnicze życie. Rozwiodła się ze swoim mężem, później rozstała się z Kościołem Anglikańskim, a niedawno z życiem pustelnika.

Kim jest ta Angielka, której bogate dossier mogłoby wypełnić niejeden życiorys? Pytanie jest trudne. Gdy codzienna prasa brytyjska informowała, że siostra Frances Meigh w połowie września ubiegłego roku została wyświęcona na księdza, tygodnik "The Catholic Herald" słowa: "wyświęcona" i "ksiądz" brał w cudzysłów. Prawo kanoniczne Kościoła katolickiego jest bowiem jednoznaczne: księdzem może być tylko mężczyzna. W obliczu prawa kanonicznego Matka Frances nie jest więc księdzem. Co więcej, przez sam fakt przyjęcia święceń kapłańskich została ekskomunikowana. Gdy wielonakładowe dzienniki mówiły dalej, że konsekracji dokonał irlandzki biskup Pat Buckley, ten sam katolicki tygodnik mówił o nim "Ex-Catholic". Dlaczego? Święceń biskupich udzielił mu – bez zgody Watykanu – nazywany buntownikiem biskup Michael Cox. Rzecznik Kościoła w Irlandii oświadczył: "Kościół nie uznaje święceń biskupich Buckleya, jednak pozostaje on prawowitym księdzem. Sakrę biskupią przyjął bez zgody władzy kościelnej. Przez ten czyn sam umieścił się poza wspólnotą Kościoła. Nie miał mandatu kościelnego do wyświęcenia kogokolwiek".

W opinii Kościoła sytuacja jest jednoznaczna, co nie oznacza bezproblemowa. Wyświęcona nieważnie matka Frances będzie przecież odprawiała msze, będzie chrzciła, błogosławiła małżeństwa, słuchała spowiedzi. Fakt ten wprawił w zakłopotanie hierarchów Kościoła katolickiego, bowiem jej duszpasterska aktywność będzie dotyczyć ludzi, dla których będzie sprawować nieważne sakramenty. Stąd też na przykład obecność na mszy odprawianej przez tę kobietę będzie nieważna. Rzecznik prasowy diecezji, w której Frances Meigh prowadziła pustelnicze życie, Derek Tumham, powiedział: "Przeżywamy smutek i rozczarowanie. Jesteśmy wstrząśnięci tą sprawą. Ta bardzo pobożna kobieta całe życie poświęciła modlitwie, ale jako sześćdziesięciosiedmioletnia osoba, wstępując do dziwnego towarzystwa, uczyniła ogromny krok w nieznane".

Towarzystwo to wkrótce może się powiększyć, gdyż biskup Buckley jest w kontakcie z kolejną kobietą, która myśli o wstąpieniu w stan kapłański. Zamierza też w najbliższym czasie wyświęcić kolejne 23 osoby, w tym żonatych mężczyzn, pochodzących z innych wyznań. Twierdzi bowiem, że społeczeństwo tęskni za sprawami duchowymi. "Zmęczone jest kościelnością, ale pragnie Boga – mówi jednoznacznie. – Wspaniałe jest to, że Bóg uznaje te święcenia, a to, co Bóg uznaje, jest ważniejsze od tego, co uznają ludzie. To nie ciało przyjmuje święcenia, lecz dusza. Płeć nie ma żadnego związku ze sprawą".

W homilii, jaką wygłosił podczas uroczystości święceń siostry Frances, pewnie stwierdził, że to, co czyni, będzie rozpowiadane przez historyków Kościoła przez wszystkie wieki. Powołując się na tradycję biblijną, cytował zapewne fragment św. Pawła o diakonisie Febe z Cezarei oraz przywoływał akceptację dla diakonatu kobiet we wczesnym Kościele. Uznał zatem, że święcenia, których udzielił były "całkowicie zgodne z doktryną katolicką".

Buckley od dziesięciu lat domaga się zniesienia celibatu księży, kapłaństwa kobiet, uznawania przez Kościół rozwodów i powtórnych małżeństw. Jak wiadomo, nie był i nie jest w tym osamotniony. Podobne głosy pojawiają się bowiem wewnątrz jak i na zewnątrz Kościoła. Zamieniając jednak żądania na fakty, których sam jest twórcą, stawia się w sytuacji outsidera, z którym Watykan dopiero wówczas ureguluje sprawy, gdy publicznie odwoła to wszystko, co zrobił. Teraz jest jednak poza wspólnotą Kościoła i o niczym, czym obecnie jest i co robi, nie można zgodnie z prawem powiedzieć "rzymskokatolicki". W tym znaczeniu jest to jednoznaczna, co nie znaczy – powtarzam – bezproblemowa sytuacja.

Tak jak biskup Buckley podkreśla pewność swoich decyzji i czynów, tak matka Frances Meigh twierdzi, że wszystko, co w życiu uczyniła, jest zgodne z jej sumieniem. Pragnienie zostania księdzem pojawiło się w 1994 roku, z momentem zamknięcia się w pustelni. "To, co robię, jest dla mnie bardzo trudne. Bo nie sama to wybrałam, lecz nakazywało mi sumienie. Nie przyjmując święceń, uczyniłabym coś złego. Okoliczności, w jakich to się dokonało, nie zmieniają mojego pragnienia i przeznaczenia".

Powszechnie znane jest jej rozmiłowanie w modlitwie. Ostatnie lata spędzone na odludziu traktuje jako rekolekcje. Pojawić się więc może pytanie o sens święceń. Czyżby życie, które poświęciła całkowicie modlitwie (i malowaniu ikon) nie wystarczyło? "Najwyższą formą modlitwy jest odprawianie mszy – uzasadnia. – To, co Chrystus zrobił dla nas, jest uobecniane rzeczywiście na ołtarzu. Jest to najwyższa forma modlitwy wstawienniczej".

Frances Meigh, była anglikanka, jest zafascynowana katolicyzmem. Od ponad trzydziestu lat odmawia modlitwy brewiarzowe, które – wprawdzie nazwane modlitwą ludu Bożego – w rzeczywistości odmawiane są głównie przez duchowieństwo i zakony. Darzy uwielbieniem Jana Pawła II, a codziennie rano dzięki Radiu Watykańskiemu bierze udział we mszy św. w bazylice św. Piotra w Rzymie.

Jej wyjaśnienia są spokojne i pozornie nie wskazują na ekscentryczność. Tej nie jest jednak pozbawiona. Ujawnia ją np. wtedy, gdy zdradza wolę zwracania się do niej per "ojcze", tak jak zwykle zwracają się ludzie do księdza. Biskup jednak uznał, że będzie lepiej, gdy wierni będą do niej mówić "matko".

Ten przykład i cała afera związana ze święceniami kobiety przywołał na Wyspach zagadnienie kościelnego feminizmu. "Jeśli kobiety mają silne powołanie, to powinny pójść za nim" – twierdzi matka Frances, podkreślając, że przyjęcie przez nią stanu kapłańskiego nie wypływa z feministycznego protestu: "Powołanie jest wezwaniem, które przychodzi bez względu na płeć". Podobnie odrzuca zarzuty o feminizm, gdy rozważa osobę Jezusa: "Jestem całkowicie usatysfakcjonowana tym, kim On jest. Nie jestem feministką. Nie zgadzam się na zmianę biblijnego »On« na »Ona«. Wszystko w myśl tego, co powiedział św. Paweł: »w niebie nie ma mężczyzny ani kobiety«".

W powyższej sprawie ważny jest również kontekst jej zaistnienia. Incydent z siostrą Frances nastąpił mniej więcej w tym samym czasie, gdy duchowieństwo angielskie skierowało do Stolicy Apostolskiej list, w którym domagało się rozwiązania wspomnianych już wcześniej problemów dotyczących celibatu księży, kapłaństwa kobiet, możliwości stosowania środków antykoncepcyjnych i powtórnych małżeństw. Dyskusje na ten temat toczy się szczególnie tam, gdzie Kościół boryka się z problemem diaspory, gdzie doskwiera brak księży i spadek liczby powołań kapłańskich. Problem ten jest gorąco dyskutowany przede wszystkim w środowiskach szeregowych duszpasterzy. W kościele angielskim, który te kłopoty przeżywa – jak donosi "The Guardian" – ponad połowa księży twierdzi, że celibat nie powinien być obowiązującą normą albo przynajmniej ma co do tego wątpliwości. Jedna trzecia jest zdania, że kobiety powinny być święcone, a 25 procent uznaje, że mogą być biskupami.

Każdy z tych problemów jest inny i wymaga osobnego rozpatrzenia. Wiadomo, że inną naturę ma kwestia celibatu, a inną kapłaństwo kobiet. Nie można ich stawiać obok siebie jako spraw o tej samej randze, powadze i wymagać jednakowego stanowiska. Celibat nie obowiązuje np. kandydatów do święceń w niektórych katolickich Kościołach Wschodnich. Natomiast z orzeczenia Papieskiej Komisji Biblijnej z 1976 roku wiadomo, że Kościół nie znalazł biblijnego uzasadnienia dla kapłaństwa kobiet. W późniejszych dokumentach i wystąpieniach papieskich stanowisko to nie zostało zmienione. W liście apostolskim "Ordinatio sacerdotalis" Jan Paweł II wyraźnie potwierdził, że święcenia kapłańskie są zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn ("Orzeczenie to powinno być przez wszystkich wiernych Kościoła uznane za ostateczne"). Jednocześnie we współczesnym, posoborowym Kościele, przy ogromnym wysiłku i wkładzie obecnego Papieża, dokonała się olbrzymia promocja kobiety.

Myślę, że nie będzie mi poczytane za ucieczkę od zarysowanego problemu postawienie pytania, czy od jego rozwiązania jest uzależniona jakość chrześcijaństwa, czyli wiara wyznawców Chrystusa? Czy jest to problem ilości czy jakości? Czy jest to ta kwestia, którą najpierw trzeba załatwić, aby bardziej efektywnie być "światłem świata"? Czy zniesienie celibatu, wprowadzenie kapłaństwa kobiet i zezwolenie na rozwody jest niezbędne, by rozumieć i czynić ewangeliczne miłosierdzie, by ekumenicznie żyć i współpracować z innowiercami, by kształtować swoje życie według etyki krzyża, która nie może pozostać tylko formalnością? Tych pytań można stawiać więcej.

Czy święcenia siostry Frances rozwiązują choćby w części problemy brytyjskich księży, czy odpowiadają na trudne pytania księży w ogóle, czy wprowadzają Kościół na wyższy poziom samoświadomości, wiary i miłości? Wydaje się, że poczynania "towarzystwa matki Frances" trudnym sprawom katolicyzmu przełomu tysiącleci nie pomogą i raczej oddalają możliwość rzeczowej debaty, nie ulegającej emocjom i wolnej od wzajemnych oskarżeń.

 

 

Zgodnie z przepisami Kodeksu Prawa Kanonicznego biskup Michael Cox, udzielając święceń biskupich bez zgody Stolicy Apostolskiej, automatycznie zaciągnął ekskomunikę (kan. 1384). Wyświęcony na biskupa ks. Pat Buckley na mocy tego samego kanonu również automatycznie został ekskomunikowany. Jeśli święcenia zostały udzielone księdzu z zachowaniem właściwego obrzędu (włożenie rąk przez konsekrującego biskupa i wymówienie odpowiedniej modlitwy) oraz z intencją udzielenia święceń biskupich, są one ważne, choć bp Pat Buckley jako ekskomunikowany nie może pełnić w Kościele katolickim żadnych funkcji.

Natomiast święcenia kapłańskie Frances Meigh są nieważne, gdyż zgodnie z kanonem 1024 może je przyjąć jedynie mężczyzna ochrzczony.

ASk


opr. ab/ab



---
Copyright © by Tygodnik Powszechny 8/2587

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: feminizm kobieta kapłaństwo Wielka Brytania prawo kanoniczne ekskomunika Pat Buckley Frances Meigh
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W