Opoka - Portal katolicki
opoka.news
Pekao

Biskup polowy Józef Guzdek, Tomasz Ponikło

W czasie wojny i pokoju

Biskup polowy Józef Guzdek: Identyfikuję się całkowicie ze sprzeciwem Jana Pawła II wobec wojny w Iraku. Jednak kapelan musi być obok żołnierza, ofiarować mu swoją obecność i bez względu na decyzje władzy zwierzchniej. Tylko tyle i aż tyle.

Tomasz Ponikło: Czy Ksiądz Biskup przyjął nominację na biskupa polowego — używając języka kościelnego — z radością, czy z pokorą?

Bp Józef Guzdek: Z pokorą, ponieważ jestem świadomy ogromnej odpowiedzialności za zadanie, jakie powierzył mi Benedykt XVI.

Czy wiedział Ksiądz Biskup o swojej nominacji wcześniej? I czy towarzysząc metropolicie warszawskiemu w Watykanie podczas odbierania przez niego insygniów władzy kardynalskiej, rozmawiał Ksiądz Biskup z Papieżem o swojej nominacji?

Nie wiedziałem o nominacji i nie miałem też okazji, by rozmawiać  z Benedyktem XVI. Oficjalnie dowiedziałem się o niej od nuncjusza papieskiego w Polsce abp. Celestino Migliorego. Przekazał mi tę wiadomość podczas rozmowy w środę 1 grudnia.

Już następnego dnia pojawiły się medialne przecieki dotyczące nominacji. Prawicowi publicyści dostrzegli w niej rozgrywkę polityczną: karty miał rozdawać prezydent Bronisław Komorowski, chcąc wpłynąć na politykę personalną Kościoła. Dla części komentatorów dowodem było przeniesienie do kadry rezerwowej (faktycznie z powodu zakończenia kadencji) ks. płk. Sławomira Żarskiego, który jako wikariusz generalny do tej pory zastępował biskupa polowego, a który też był kandydatem na stanowisko. Jak Ksiądz Biskup czuł się, słuchając podobnych spekulacji?

Mam żelazną zasadę, żeby być ewangelizatorem, a nie komentatorem.  Nie chcę więc komentować medialnych doniesień. Od czasu rozmowy z nuncjuszem do dziś byłem zobowiązany do tajemnicy. Nie odbierałem telefonu, bo mówiąc żartobliwie,  w tym czasie cały byłem objęty tajemnicą. Nawet jeśli  dziennikarze i przekupki krakowskie o tym mówiły, ja pozostałem ponad tym. Znalazłem czas, aby się wyciszyć, więcej niż zwykle pomodlić, zawierzając wszystko Bogu.

Nie skomentuje Ksiądz Biskup także słów, że nominacja to efekt kompromisu władzy świeckiej z duchowną, prezydenta z nuncjuszem, państwa z Kościołem?

Powiem szczerze, że nie znam kulis procesu, który ostatecznie doprowadził do tej nominacji. Takie rzeczy dokonują się na linii nuncjusz—papież, czy nawet szerzej: nuncjusz—struktury watykańskie. Z pewnością nuncjusz chce poznać potencjalnych kandydatów, zadaje im pytania. Ale mnie wcześniej nikt o nic nie pytał — aż do 1 grudnia.

Służba w wojsku to zazwyczaj marzenie małych chłopców, ale dramat dla dorosłych mężczyzn. W służbę wojskową wpisane jest zabijanie. Jaka jest rola ordynariatu polowego i rola biskupa polowego jako duszpasterza w takiej instytucji?

Po pierwsze, służba wojskowa to wybór, młodzi ludzie sami decydują się na taki zawód. Po drugie, wojsko stoi na straży najwyższych wartości: ojczyzny, praworządności, sprawiedliwości, pokoju. Żołnierze, udający się na misje pokojowe, w tak trudne rejony jak Irak i Afganistan, nie jadą tam, by zabijać. Chcą pilnować pewnego porządku, a użycie broni — jeśli chodzi o naszych żołnierzy — jest ostatecznością.

Jaka więc jest rola ordynariatu, biskupa, kapelana? Pomóc tym ludziom, by pozostali wewnętrznie wolnymi, by mieli pokój ducha, by byli sprawiedliwymi. Pokój rozgrywa się nie tylko na zewnątrz, w świecie, ale też wewnątrz, w samym człowieku. My, jako duchowni, chcemy im pomóc, aby dobro w nich zwyciężało. Już dwa tysiące lat temu pytali żołnierze Jana Chrzciciela: „a my, co mamy robić?” I otrzymali bardzo konkretną odpowiedź...

Jakie w takim razie było stanowisko Księdza Biskupa w sprawie interwencji militarnej USA w Iraku w 2003 r.?

Zabrał wtedy głos Jan Paweł II, człowiek, który sam doświadczył dramatu wojny, który przeżył tamte okrutne lata. Był przeciwny tej wojnie. Ja, znający wojnę tylko z opowiadań i książek, identyfikuję się całkowicie z wypowiedzią Jana Pawła II, bo jego opinie, oparte na doświadczeniu, są dla mnie najbardziej wiarygodnym źródłem.

Kontrowersje wokół inwazji amerykańskiej na Irak rodziły się przez lata, kiedy coraz szerzej poznawaliśmy kulisy jej realizacji i kulisy samej decyzji. Postawmy więc hipotezę, że była to inwazja całkowicie nieuprawniona. Skoro tak, to stanowiła pogwałcenie wartości, na straży których, jak mówi Ksiądz Biskup, stoi armia. Jaka w tej sytuacji jest rola Kościoła?

Nieraz spotykałem się z zarzutami w stylu: młodzież nam emigruje za granicę, a co Kościół w związku z tym robi? Kościół wysyła księży, żeby tej młodzieży towarzyszyli w Anglii, Irlandii, Niemczech. A wobec żołnierzy, którzy jako armia w wyniku czyichś decyzji znaleźli się na terenie konfliktu? Kapelan jest obok żołnierza, ofiaruje mu swoją obecność i posługę. Tylko tyle i aż tyle. Najważniejsze to być przy człowieku bez względu na decyzje władzy zwierzchniej. Bo nie pozostaje nic innego: nie możemy zostawić tego żołnierza samego.

II wojnę światową zna Ksiądz Biskup z książek. Wojnę w Iraku mógł już Ksiądz Biskup obserwować, w tym dramaty żołnierzy powracających ze służby: rozbitych psychicznie, ze zniszczoną osobowością, niepotrafiących się przystosować na powrót do życia w społeczeństwie. Jak Ksiądz Biskup wyobraża sobie działania, czy też współpracę, kapelanów i psychologów?

Konflikty zbrojne będą oceniane przez polityków, potem historyków, dociekających przyczyn. Naszym obowiązkiem jest być przy żołnierzu — w czasie pokoju i w czasie wojny. Ale ksiądz nie może bawić się w psychologa. Psychologami są specjaliści. Ksiądz ma iść z posługą duchową, z umocnieniem i przebaczeniem. Moje rozmowy z kapelanami, którzy byli na misjach w Iraku, potwierdzają to, że żołnierze potrzebują wsparcia księdza, przechodząc przez sytuacje nie tylko trudne, ale i dramatyczne.

Chodzi o posługę słowa czy posługę sakramentalną?

W armii służą ludzie o różnym zaangażowaniu religijnym. Niektórzy są bardzo religijni, korzystają z sakramentów, inni są na progu Kościoła, inni jeszcze być może poszukują. My musimy iść ze słowem do każdego, nie wolno nam nikogo wykluczać. „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię”. Co może zrobić kapelan i biskup? Może tylko przygotować przedpole, stworzyć warunki. Ale to sam Pan Bóg nawraca człowieka. Jan Paweł II w jednym z listów do kapłanów napisał: obyście tylko nie przeszkodzili; pomóżcie, by łaska Boża wydała owoc.

Obecnie przywołuje Ksiądz Biskup, tak jak podczas nominacji biskupiej w 2004 r., słowa Brata Alberta: „Trzeba duszę dać”. Teraz ma być Ksiądz Biskup oparciem dla tych, którzy drugiemu człowiekowi odebrali czy musieli odebrać życie.

W tym momencie i ja, i pan występujemy w roli teoretyków, więc uprawiamy „gdybologię”. Problem znamy tylko z książek. Odpowiem więc, kiedy spotkam się z tymi, którzy doświadczyli takiej sytuacji granicznej, a kiedy już zgłębię tajniki służby wojskowej, zapraszam na kolejną rozmowę.

Rozmawiał Tomasz Ponikło

Bp Józef Guzdek (ur. 1956) jest nowym biskupem polowym Wojska Polskiego. Wcześniej od 2004 r. był biskupem pomocniczym archidiecezji krakowskiej.                                                          



opr. aw/aw



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: nominacja Irak ordynariat polowy skup polowy Wojska Polskiego spekulacje medialne przecieki inwazja amerykańska
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W