Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

Józef Majewski

ZASŁUŻYĆ NA ŁASKĘ, CZYLI ŁASKA ZASŁUGI

Nad Katechizmem

Pamiętam nietęgą minę swojego szkolnego katechety, gdy pewnego razu któryś z uczniów zapytał go, jak to w końcu jest: czy zbawienie jest dziełem łaski Bożej, czy też mamy sobie na nie zasłużyć dobrymi uczynkami? Odpowiedź nie przyszła mu nazbyt łatwo, ba, byliśmy przekonani, że w ogóle mu nie przyszła - kluczył, kręcił: raz mówił, że to łaska, szybko jednak zaprzeczał sobie, twierdząc, że bez dobrych uczynków do nieba nie podskoczymy, i tak w koło - musimy zasłużyć sobie na łaskę zbawienia, przy czym łaską jest sama zasługa... Cóż - myśleliśmy - absolutna klęska intelektu, a mina katechety zdawała się to tylko potwierdzać. Niektórzy z nas, słysząc o stanowisku protestanckim, żartowali (?), że zatem dużo łatwiej w życiu musi być protestantom, którzy - jak nam się zdawało - nie muszą dbać o dobre uczynki, bo wszystko za nich załatwi łaska... W każdym bądź razie na wiele lat uświadomiłem sobie wtedy podstawową prawdę, którą dziś mogę sformułować w taki sposób: przepaść, która dzieli katolicyzm i protestantyzm, to przede wszystkim zupełnie inne, nie dające się pogodzić, spojrzenie na stosunek między łaską a zasługą, czyli ostatecznie inne rozumienie usprawiedliwienia. Protestant wierzy, że jesteśmy usprawiedliwieni tylko dzięki łasce (aksjomat "sola gratia"), a katolik...?

Tymczasem po wielu latach od tej katechezy, w 1997 roku, stało się coś, co z mocą pioruna musiało uderzyć w tych, dla których oczywistością była owa przepaść między katolicyzmem a protestantyzmem. Oto właśnie w tym roku katolicy i luteranie, członkowie oficjalnego ekumenicznego dialogu, wypracowali wspólną deklarację na temat usprawiedliwienia. Stwierdzili w niej, że w istocie rzeczy nauka o usprawiedliwieniu nie dzieli już obu Kościołów, a te różnice, które występują między nami, nie mają charakteru istotnego i nie są powodem do wzajemnych potępień doktrynalnych! Co prawda, jak to często bywa z ekumenicznymi uzgodnieniami, obie wspólnoty oficjalnie jeszcze nie przyjęły deklaracji, znajdując w niej pewne treści domagające się doprecyzowania, jednak należy mieć nadzieję, że raczej prędzej niż później dojdzie do jej akceptacji. Dla grupy wybitnych teologów obu Kościołów już było to możliwe.

Kto czytał deklarację i artykuł Katechizmu pt. "Łaska i usprawiedliwienie" (nr 1987-2029), odkryje głębokie pokrewieństwo między nimi. Główne przesłania obu brzmią podobnie: "Nasze usprawiedliwienie pochodzi z łaski Bożej. (...) Łaska Chrystusa jest darem darmo danym, przez który Bóg obdarza nas swoim życiem wlanym przez Ducha Świętego do naszej duszy, by ją uleczyć z grzechu i uświęcić" (KKK, 1196 i 1999). Zasada "sola gratia" jest wspólnym dziedzictwem katolików i protestantów! Co zatem począć z zasługą, z dobrymi uczynkami? Jakkolwiek katolik odpowie na to pytanie, musi być w zgodzie z założeniem, które było i jest oczywistością dla świętych: "Święci zawsze mieli żywą świadomość, że ich zasługi są czystą łaską" (KKK, 2011). Szczerze powiedziawszy, wracamy do... wspomnianej przed chwilą odpowiedzi katechety. Klęska intelektu? Zapewne, ale też wiem dzisiaj, że wobec tego z sercem chrześcijańskiej wiary intelekt sobie nie może poradzić, podobnie jak z wiarą w bóstwo i człowieczeństwo Chrystusa, z wiarą w jednego Boga w trzech Osobach czy z wiarą, że kto straci swoje życie z powodu Chrystusa, ten je zyska. Na łaskę zbawienia mamy zasłużyć, ale sama zasługa jest łaską. Wiara jest skazana na posługiwanie się paradoksami.

Taka jest natura Bożej miłości, że im bardziej dajemy się jej zniewolić, tym bardziej jesteśmy wolni - bo w istocie właśnie o to chodzi, gdy wyznajemy wiarę w "sola gratia". Podobną naturę ma ludzka miłość, w którą wnikając, możemy nieco zbliżyć się do uchwycenia prawdy o "sola gratia" - ktoś, kto pokochał z wzajemnością, może powiedzieć osobie ukochanej: "jestem sobą tylko dzięki tobie", "bez ciebie nie byłbym sobą". Miłość ofiarowuje nam nas samych.

Gdy Bóg przychodzi do nas, ofiarowuje nam nas samych, umożliwia każdemu tworzenie i dochodzenie do najprawdziwszej pełni siebie. Ale też dochodzenie to i tworzenie siebie równocześnie jest naszym najbardziej osobistym dziełem, okupionym naszymi codziennymi trudami i radościami, bólami i szczęściem, klęskami i zwycięstwami, które wszystkie widzi Bóg, a one nie są dla Niego nicością. Oznacza to, że Bóg jest naszą teraźniejszością, jest z nami i w nas w każdej chwili naszego życia, bez względu na to, w którą stronę je kierujemy. Nigdy nie jest za późno skierować się w Jego stronę, by przyjąć od Niego siebie. Łaska zbawienia nie jest jakąś mglistą obietnicą przyszłości, ale konkretną teraźniejszością. Przyjmujemy ją lub odrzucamy tu i teraz, a przyjmujemy ją, gdy żyjemy według łaski, tj. według miłości, to znaczy - kiedy jest w nas wiara.

"Sola gratia" mówi nam, że tylko Bóg jest w stanie ofiarować nam życie tak, iż może się ono stać naszą własną ofiarą.


Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: dialog ekumenizm łaska katolicyzm protestantyzm usprawiedliwienie Łaska i usprawiedliwienie sola gratia
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W