Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl

"Tygodnik Powszechny" nr 15/2009


ks. Jacek Prusak SJ


Pusty grób




Wśród egzegetów panuje zgoda, że między śmiercią Jezusa a powstaniem pierwszej gminy chrześcijańskiej wydarzyło się „coś”, co wyjaśnia zadziwiającą przemianę, która nastąpiła między jedną a drugą sytuacją. Owo „coś” zostało nazwane w Piśmie Świętym „zmartwychwstaniem”.


Autorzy Nowego Testamentu mówiąc o zmartwychwstaniu wspominają o dwóch sprawach: o odkryciu pustego grobu i o ukazywaniu się Jezusa przez 40 dni. Mamy więc przed sobą wydarzenie chrystologiczne: to, co przydarzyło się Jezusowi – stał się On Panem żywych i umarłych (por. Dz 5, 31) oraz wydarzenie apostolskie: to, co przydarzyło się apostołom i uczniom – „Widzieliśmy Pana” (por. Łk 24, 34; Dz 2, 32; 1 Kor 15, 1. 4-5).

Bez zmartwychwstania nie można byłoby uznać Jezusa za Chrystusa i Syna Bożego, ale co oznacza, że Jezus ukazywał się po swojej śmierci uczniom? Pytanie o Jego obecność problematyzuje się, jeśli pod uwagę weźmiemy zdobycze współczesnej psychologii i psychiatrii. Również dzisiaj, tak jak i po śmierci Jezusa, i w całym okresie „pomiędzy”, ludzie twierdzą, że „widzieli Jezusa”, że im „się objawił”. Jeszcze częściej pojawia się stwierdzenie, że widzieli kogoś ostatnio zmarłego, najczęściej współmałżonka czy członka rodziny, nie tylko raz, ale i na przestrzeni czasu. W jakim więc sensie wyjątkowe były popaschalne widzenia Jezusa?

Zjawa czy osoba

Analiza relacji „świadków zmartwychwstania” pokazuje, że nie było to powszechne doświadczenie empiryczne, lecz osobliwe, szczególne, nadzwyczajne. W przeciwnym wypadku należałoby powiedzieć, że „wszyscy w Palestynie spotkali i rozpoznali Jezusa”, co nigdzie nie zostało powiedziane na kartach Pisma Świętego Poza tym wydarzenie to nie mieści się w obrębie zwyczajnych zjawisk. Nawet bowiem to, co mówią świadkowie, nie ma historycznego charakteru w tym sensie, że mógłby to ustalić ktokolwiek – w przypadku ukazywania się Jezusa po śmierci nie chodziło bowiem o zwykłą identyfikację osoby.

„Jedenastu zaś uczniów udało się do Galilei, na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili” (Mt 28, 16-17). Nie rozpoznali Go również uczniowie idący do Emaus. Natomiast autorytatywne stwierdzenie św. Piotra: „Dajemy temu świadectwo my właśnie oraz Duch Święty, którego Bóg udzielił tym, którzy Mu są posłuszni” (Dz 5, 32) jasno pokazuje, że nawet świadectwo o zmartwychwstaniu nie opiera się na czysto empirycznych doświadczeniach.

Zdaniem Gregory’ego Rileya, amerykańskiego teologa i historyka zajmującego się Nowym Testamentem i wczesnym chrześcijaństwem, w fizycznej naturze ukazującego się uczniom Jezusa można odnaleźć zarówno semickie, jak i grecko-rzymskie rozumienie duszy ludzkiej i jej natury. Wątpliwości uczniów nie dotyczyły więc możliwości ukazania się im Jezusa – jako jakiejś duchowej manifestacji Jego osoby – tylko jego cielesności. Żydzi wierzyli wprawdzie w realną obecność dusz zmarłych, ale dusze/duchy zmarłych nie były dostępne w fizycznym kontakcie.

Od widzeń osób ostatnio zmarłych opisane w Nowym Testamencie ukazywania się Jezusa od strony fenomenologicznej różnią się w dwóch istotnych punktach. Po pierwsze, widzenia Jezusa nie miały jedynie charakteru indywidualnego, dotyczyły również grup ludzi; natomiast widzenia zmarłych mają zawsze charakter indywidualny – doświadcza ich współmałżonek zmarłej osoby. Po drugie, widzący zmarłych nie twierdzą, że mają z nimi fizyczny kontakt, jak to miało miejsce w przypadku uczniów Jezusa.

Istnieje również ciekawa różnica między współczesnymi wizjami Jezusa a świadectwami ewangelicznymi. Zarówno w widzeniach (postrzeganiu przy otwartych oczach) i bez zmiany świadomości, jak i w wizjach wyobrażeniowych Jezusa (obiekt percepcji umiejscowiony jest w umyśle, a nie w polu wzroku) widzący mają najczęściej pewność, że widzą Jezusa uwielbionego. Natomiast w opisach nowotestamentowych uczniowie albo wątpią, że widzą uwielbionego Jezusa, albo Go nie rozpoznają – reguła ta ma zastosowanie do wszystkich widzeń Zmartwychwstałego poza przypadkiem znacznie późniejszej wizji Pawła na drodze do Damaszku.

Nie musi to jednak oznaczać, że istnieje wyraźna różnica między obecnymi widzeniami Jezusa a ukazywaniem się Zmartwychwstałego. Na taką jednoznaczną interpretację nie pozwalają zbyt ogólne biblijne opisy, choć z drugiej strony współczesne wizje Jezusa przypominają bardziej Jego ukazanie się w trakcie przemienienia na Górze Tabor: twarz Jezusa postrzegana jest bowiem jako promienna. Czy w takim razie za rozstrzygający argument w sprawie fizycznej realności ukazującego się Jezusa należy uznać świadectwo pustego grobu?

Dowód na Zmartwychwstanie

Historia o zmartwychwstaniu zaczyna się od opowiadania o pustym grobie (por. Mk 16, 1-8). Nawet jeśli „młodzieniec w białej szacie” (anioł) stwierdza, że „nie ma Go tu”, a następnie pokazuje niewiastom pusty grób, to zdaniem egzegetów w geście tym nie chodzi o udowodnienie zmartwychwstania, ale „misję słowa”: teraz kobiety mają ogłosić uczniom, że Jezus zmartwychwstał. Słowa: „nie ma Go tu” pochodzą od anioła, czyli stanowią objawienie. Objawienie to ma miejsce nad grobem, bo tam przychodzą niewiasty, ale nie w związku z grobem.

Waga, jaką to opowiadanie przywiązuje do pustego grobu, nie wynika z tego, że z grobu chce się uczynić dowód na zmartwychwstanie, lecz z faktu, iż właśnie tam następuje pierwsza zapowiedź zmartwychwstania. Nie zostaje nam pokazane, jak niewiasty odkrywają pusty grób (sygnalizuje im to anioł, nie podkreślając tego dobitnie), ani jak same wnioskują z tej sytuacji, że Jezus zmartwychwstał. Wręcz przeciwnie, przychodzi im na myśl pogwałcenie grobu, a Maria Magdalena zostaje nam przedstawiona we łzach: „Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono” (J 20, 13). Jeśli są wstrząśnięte tym, co widzą, to – jak wynika z opowiadania – nie dlatego, że znajdują pusty grób, lecz z powodu objawienia, które nad tym grobem zostało im dane. Ewangelie przytaczają nam nawet zupełnie świeckie interpretacje pustego grobu (por. Mt 27, 64: „Każ więc zabezpieczyć grób aż do trzeciego dnia, żeby przypadkiem nie przyszli jego uczniowie, nie wykradli Go i nie powiedzieli ludowi: »Powstał z martwych«”), co wyraźnie pokazuje, że wydarzenie w swojej faktyczności nie ma żadnej mocy dowodu.

To, co w tej scenie ewangelicznej zostaje nam formalnie powiedziane i co stanowi pointę relacjonowanej sceny, to – zdaniem belgijskiego teologa Adolphe’a Gesché – fakt, „że nie tutaj należy szukać Jezusa. Grób opowiada nam o czymś innym, nie o samym sobie. »Nie ma Go tu« (Mk 16, 6), a więc nie należy Go szukać »wśród umarłych«, lecz wśród żyjących (zob. Łk 24, 5). Gdzie indziej Go trzeba szukać i gdzie indziej o Nim myśleć”.

Wiara, by widzieć

Teraz można zrozumieć, dlaczego opowiadanie to w tradycji miało jedynie względne znaczenie. Św. Paweł wydaje się nic o tym wydarzeniu nie wiedzieć, nigdy go bowiem nie wspomina. A jeśli zna ten epizod, to nie uznaje za konieczne o nim mówić. Kościół nigdy nie uważał, że jest zobowiązany wspominać o tym w poszczególnych tekstach Credo. W swoim słynnym i długim wystąpieniu po zesłaniu Ducha Świętego (por. Dz 2, 14-36), Piotr Apostoł wyjaśniając, że wiara chrześcijańska znajduje swe uzasadnienie w zmartwychwstaniu, wspomina o pustym grobie tylko pośrednio i w sposób kojarzący się bardziej z wyjściem z piekieł niż z wyjściem z grobu. Z kolei we wschodnim chrześcijaństwie ikony przedstawiają Chrystusa wychodzącego z piekieł, a nigdy „wychodzącego z grobu” – co jest zresztą zgodne ze świadectwem Ewangelii. Tylko na Zachodzie pojawia się wyobrażenie wyjścia z grobu i do tego stosunkowo późno, bo po raz pierwszy dopiero w roku 586 (Ewangeliarz Rabuli).

Trzeba jednak postawić pytanie, czy możliwe byłyby fizyczne ukazywanie się Jezusa, gdyby w grobie pozostało jego ciało, a jeśli tak, czy można byłoby wtedy mówić o zmartwychwstaniu? Tutaj zdania egzegetów i teologów są podzielone. Wygląda więc na to, że wobec pustego grobu nie można przejść obojętnie, nawet jeśli uważa się, że jest to drugorzędny argument za zmartwychwstaniem Jezusa.

Zdaniem jezuickiego teologa Johna O’Collinsa, bez pustego grobu zmartwychwstanie traci swoją wymowę i znaczenie, a bez opowieści o pustym grobie nie ma teologicznego łącznika między uwielbieniem/wywyższeniem Jezusa a Jego śmiercią na krzyżu. Z kolei rzecznicy spirytualizacji zmartwychwstania, na czele z Dominikiem Crossanem, uważają, że pośmiertne ukazywanie się Jezusa miało charakter wizji, związanych z żałobą, ekstazą, a nawet omamami, i nie dotyczyło ciała żywego Jezusa, które przeszło przez śmierć i zostało przywrócone do życia, lecz Jego „duchowej powłoki” (dotyczyło ciała duchowego). Sprawę na ostrzu noża stawia N.T. Wright, twierdząc, że bez pustego grobu nie można wierzyć w zmartwychwstanie Jezusa jako fakt historyczny.

Jak już jednak zostało powiedziane, pusty grób nie jest jeszcze dowodem za zmartwychwstaniem. Uznanie (obiektywne) spotkań ze Zmartwychwstałym opisanych w Ewangeliach Mateusza, Łukasza i Jana za rzeczywistość, a nie jedynie za wizje Jezusa (w jakiejś czysto duchowej postaci) zależy od tego, czy się akceptuje, czy nie świadectwo Ewangelistów – ich teologię.

Wszystkie opisy ukazywania się Zmartwychwstałego, oraz ich kształt, przynajmniej w części zawdzięczają swoje powstanie tym, którzy uwierzyli, że Chrystus jest zmartwychwstałym Panem. Oparte są one na tej wierze i z niej wypływają. Warto zapamiętać, że ich wspólnym mianownikiem jest to, iż zmartwychwstały Chrystus znika z pola widzenia w momencie, w którym uczniowie dochodzą do wiary. Niektórzy jednak nadal wątpią.

Jak zauważył brytyjski teolog Gerald Loughlin, pojawia się uzasadnione pytanie, na jakiej podstawie można te ewangeliczne świadectwa uznać za historyczne dowody, skoro wszystkie oparte są na wierze? Na wierze nie tylko w realność Zmartwychwstałego, ale również w sposób dojścia przez uczniów do wiary, że zmarły Jezus, który się im ujawnił, jest Panem i Bogiem. Ostatecznie więc na przyjęciu, że było to jedno i niepowtarzalne w historii Wydarzenie, a także jedyne i niepowtarzalne ukazanie się ludziom, bo następnym będzie Paruzja.

Krzyż i wywyższenie

Żadne ze świadectw wiary w Zmartwychwstałego ani żadne z twierdzeń dotyczących Jego tożsamości nie dotarło do nas w niezapośredniczonej postaci – włączając w to również świadectwo Umiłowanego Ucznia. Ważny w tym miejscu jest więc aksjomat Hansa Urs von Balthasara, że dla właściwej hermeneutyki tekstu potrzebne jest zabezpieczenie jego formy w taki sposób, aby teologiczna refleksja nad nim respektowała kształt, w jakim ów tekst do nas dotarł.

Dochodzimy tu więc do istotnej różnicy, jaką wprowadza hermeneutyka tekstów o zmartwychwstaniu, a więc rozróżnienia między „dlaczego” wiary – katalizator bądź sposobność do wyznania wiary w Jezusa jako zmartwychwstałego Pana – od „co” miało miejsce, gdy uczniowie uwierzyli, że mają do czynienia z przemienionym i uwielbionym w ciele Jezusem. Owo „co” jest zdaniem franciszkańskiego teologa Davida Normana powiązane z „dlaczego”, ale samo w sobie nie wystarcza do wyjaśnienia, jak uczniowie doszli do wiary w Jezusa jako Pana.

To, że Jezus powstał z martwych, jest oczywiste dla wszystkich autorów nowotestamentalnych, problemy w rozpoznaniu Jego popaschalnej tożsamości biorą się z trudności pogodzenia krzyża z Jego wywyższeniem w śmierci. Między zobaczeniem Go a uwierzeniem w Niego po Jego śmierci jest coś więcej niż samo świadectwo zmysłów. Również Jego chwała nie jest jedynym źródłem zaistnienia wiary w Niego. Tylko ci z Jego uczniów, którzy uczynili kolejny krok w wierze, zobaczyli w tym Wydarzeniu ciągłość. Ten krok wymagał jednak pogodzenia się ze skandalem krzyża. Zdaniem Normana nie istnieje żadne wewnętrzne doświadczenie iluminacji, żadne wewnętrznie przemieniające doświadczenie związane ze Zmartwychwstaniem – bez względu na to, jak bardzo może być ono realne dla zmysłów – które doprowadziłoby do wiary w zmartwychwstanie Jezusa z pominięciem Jego śmierci na krzyżu.

Owa wiara w łączność krzyża, śmierci i chwalebnego zmartwychwstania wymaga więc czegoś więcej niż „ukazywania się” Jezusa po śmierci oraz „dostrzeżenia” Go przez tych, którym się objawił.

Duchowy archetyp

Wiara w zmartwychwstanie jest wyzwaniem zarówno dla wierzących, jak i sceptyków. Wątpliwości pojawiają się zarówno w interpretacji pustego grobu, jak i w rozpoznaniu ukazującego się Jezusa. Ewangeliczna narracja o spotkaniu Tomasza z umarłym i zmartwychwstałym Panem (J 20, 24-29) ukazuje naszą drogę do akceptacji tej Tajemnicy. Wtedy wątpliwości wynikające z pytania: „co” się rzeczywiście wydarzyło, znajdują swoje rozwiązanie w „dlaczego” – tylko tak, a nie inaczej, można było uwierzyć faktom.

Pismo Święte interesuje się przede wszystkim teologiczną sytuacją Jezusa, stanowiącą szczytowy punkt orędzia: przejściem Jezusa do Ojca (J 13, 1). Ta droga miała charakter paschalny – dla jednych Jego śmierć była objawieniem, dla innych „drogą bez wyjścia”. Ujrzeć Mesjasza można tylko z perspektywy krzyża – takie są fakty naszej wiary. Dopiero w Jego śmierci można rozpoznać Jego zmartwychwstanie i mieć pewność płynącą z wiary, która nie odrzuca rzeczywistości. Każdy wtedy „na swój sposób” dotyka jej jak Tomasz.  



Źródła:
A. Gesché, „Chrystus”, Poznań 2005
D. J. Norman OFM, „Doubt and the Resurrection of Jesus”, „Theological Studies” 69/2008
P.H. Wiebe, „Critical Reflections on Christic Visions”, „Journal of Consciousness Studies” 7/11-12/2000


tygodnik.onet.pl


opr. aś/aś



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: śmierć zmartwychwstanie życie wiara krzyż apostołowie Jezus Nowy Testament grób fakty wiary