Opoka - Portal katolicki
opoka.newsopoka.photo
Pekao

"Tygodnik Powszechny" nr 39/2009

Józef Majewski

Omylne nauczanie nieomylne

Odrzucanie doktryny o kapłaństwie zarezerwowanym tylko dla mężczyzn nie może być traktowane jako herezja.
Na razie.

Siostra Louise Akers ma zakaz nauczania w imieniu Kościoła, bo neguje doktrynę, że nie ma on prawa udzielać święceń kapłańskich kobietom — oświadczył na początku września abp Daniel Pilarczyk z Cincinnati (USA). Hierarcha cofnął zakonnicy tzw. misję kanoniczną do katechezy, ale — podkreślmy — jej nie ekskomunikował.

Tymczasem rok wcześniej — w podobnych, ale jednak zasadniczo odmiennych okolicznościach — ekskomunika spotkała ks. Roya Bourgeois z amerykańskiego Zgromadzenia Maryknoll. Zakonnik nie tylko odrzuca doktrynę o święceniach kapłańskich wyłącznie dla mężczyzn, ale i uczestniczył w uroczystości udzielenia „święceń” pewnej kobiecie, gdzie wygłosił homilię, a potem — po ostrzeżeniu Kongregacji Nauki Wiary (KNW) — nie wyrzekł się swego postępowania. Ekskomunika „spadła” też — i to od razu (!) — na „wyświęconą”, podobnie jak na ponad 30 katoliczek, które od 2002 r. przyjęły „święcenia” kapłańskie. By nie było co do tego niejasności, KNW w 2008 r. wydała dekret stwierdzający: zarówno kobieta, która usiłuje przyjąć święcenia, jak i osoba, która usiłuje ich udzielić, „podlegają ekskomunice wiążącej mocą samego prawa”.

Powyższe przykłady nie tylko wskazują na fakt zróżnicowanej kościelnej oceny różnego — teoretycznego czy bardziej lub mniej praktycznego — opowiadania się katolików za święceniami kobiet, ale i przywołują bardzo ważne teologiczne i prawnokanoniczne dystynkcje, którymi w tej sprawie naszpikowane jest nauczanie Magisterium. Brakowało mi słowa o nich w debacie o kapłaństwie kobiet toczonej na łamach „Tygodnika Powszechnego”. Rozumiem, owe rozróżnienia są tak subtelne, wręcz „aptekarskie”, że trudno pisać o nich jasno. Dla pełni obrazu wypada jednak spróbować.

***

W 1994 r. Jan Paweł II — chcąc uciąć toczące się wówczas spory wokół święceń kobiet — opublikował dokument „Ordinatio sacerdotalis”. Aby — czytamy — „usunąć wszelką wątpliwość w sprawie tak wielkiej wagi, (...) mocą mojego urzędu utwierdzania braci (...) oświadczam, że Kościół nie ma żadnej władzy udzielania święceń kapłańskich kobietom i że orzeczenie to winno być przez wszystkich wiernych Kościoła uznane za ostateczne” (nr 4).

Wielu wypowiedź tę uznało za nauczanie najwyższej rangi, tj. za prawdę objawioną. Inni wyrażali co do tego wątpliwości. Rozpoczął się kolejny gorący spór. W końcu — dwa lata po „Ordinatio sacerdotalis” — interweniowała KNW, publikując „Odpowiedź na wątpliwości”.

Jan Paweł II — czytamy — stwierdził „jednoznacznie to, co powinno być uznawane zawsze, wszędzie i przez wszystkich wiernych, ponieważ należy do depozytu wiary”. Zatem zdaniem KNW chodzi tu o prawdę objawioną, bo — jak pisał ks. Francis A. Sullivan, wybitny znawca rzeczy — „powiedzieć, że coś »należy do depozytu wiary«, oznacza, iż jest to prawda objawiona przez Boga”. Kto uparcie odrzuca taką prawdę, winny jest herezji.

Odpowiedź KNW nie rozwiała jednak wszystkich wątpliwości. Wyrażali je też teologowie, którzy nie mają problemów z doktryną Kościoła o święceniach, twierdząc, że „Ordinatio sacerdotalis” nie spełnia wszystkich wymogów nauczania należącego do depozytu wiary. Zdaniem Avery'ego Dullesa, od 2001 r. kardynała, praktycznie nie da się ustalić — co w tym przypadku jest warunkiem koniecznym — czy wszyscy biskupi utrzymują, że kobiety nie mogą być wyświęcane. Co więcej — pisał Dulles — po publikacji watykańskich dokumentów na ten temat wytworzyła się szczególna sytuacja „odgórnego” nacisku na nich, krępująca swobodę ich wypowiedzi: „Czy w takich warunkach biskupi — pytał — rzeczywiście są w stanie swobodnie wyrazić przeciwne poglądy?”.

W 1998 r. KNW wydała kolejny dokument, który poruszał kwestię święceń kobiet: komentarz do listu Jana Pawła II „W obronie wiary”. Papież pisał o trzech poziomach nauczania Kościoła, z których każdy domaga się innego stopnia posłuszeństwa wiary: objawione, definitywne i autentyczne (nauczanie o najniższej randze, które nas tu nie interesuje).

Na najwyższym poziomie znajdują się prawdy objawione przez Boga, tworzące depozyt wiary (np. artykuły Credo, dogmaty). Niżej znajduje się nauczanie definitywne, które nie jest głoszone jako objawione, ale ściśle — logicznie czy historycznie — wiąże się z Objawieniem (np. doktryny o niegodziwości eutanazji i nierządu). Między tymi poziomami zachodzą podobieństwa (ich uznanie musi mieć charakter pełny i nieodwołalny), ale i różnice. Otóż, uparte odrzucanie lub negowanie nauczania objawionego jest herezją i wyklucza z Kościoła, kto zaś odrzuca nauczanie definitywne, nie jest w pełnej komunii z Kościołem, ale nie jest z niego wykluczony! Z komentarza KNW i listu „W obronie wiary” wynika nawet — podkreślił Dulles — że „to osłabienie komunii nie jest automatycznym wykluczeniem od udziału w sakramentach; ono nie jest równoznaczne z ekskomuniką”.

Znaczące, że tym razem KNW nie zaliczyła doktryny o święceniach tylko dla mężczyzn do prawd objawionych (depozyt wiary), ale do prawd definitywnych, nie wykluczając jednak, że w przyszłości świadomość Kościoła dojrzeje do uznania jej za nauczanie objawione. „Wielu teologów utrzymuje — pisał Dulles — że zarezerwowanie kapłaństwa służebnego dla mężczyzn jest prawdą wiary, nauczaną przez Pismo Święte czytane w świetle Tradycji. Tymczasem komentarz KNW przyjmuje bardzo umiarkowaną linię, przypisując tę doktrynę do drugiego poziomu nauczania, tak że jej odrzucenie nie może być traktowane jako herezja”. Na razie?

***

Trudności z ustaleniem rangi „Ordinatio sacerdotalis” wiążą się z faktem, że mamy tu do czynienia z nową formą nauczania Magisterium, nieznaną w przeszłości. Hermann J. Pottmeyer, niemiecki jezuita i ówczesny członek watykańskiej Międzynarodowej Komisji Teologicznej, podporządkowanej KNW, nazwał ją „omylnym nauczaniem nieomylnym”. Jan Paweł II aktem, który sam w sobie nie jest nieomylny, stwierdził istnienie nieomylnej zgody wszystkich katolickich biskupów całego świata co do doktryny o święceniach tylko dla mężczyzn. Tak też ujęła to sama KNW.

„Omylne nauczanie nieomylne” — uważa Pottmeyer — rodzi poważne problemy. Np. Papież nie konsultował treści „Ordinatio sacerdotalis” z wszystkimi biskupami, a jedynie z przewodniczącymi konferencji episkopatów, przy czym „niektórzy z nich, jak się twierdzi, przestrzegli przed ostatecznym zamykaniem dyskusji wokół święceń kobiet”. Zresztą, niemiecki teolog zgadza się z Dullesem, że obecna sytuacja „odgórnego” nacisku nie sprzyja swobodnemu wyrażaniu poglądów przez biskupów. Co więcej — nowa forma nauczania, jak ujmuje ją KNW, może obrócić się kiedyś przeciwko samej sobie.

KNW — zauważa Pottmeyer — widzi możliwość, że w przyszłości Kościół dojrzeje do tego, by prawdę z drugiego poziomu nauczania, pozostającą tylko w związku z Objawieniem, ogłosić jako objawioną. Ale czy nie jest możliwy również odwrotny kierunek: że dojrzewanie to doprowadzi do odmiennej interpretacji? Jako przykład takiego „odwrotnego” rozwoju Pottmeyer podaje nauczanie Piusa XII o monogenizmie, tj. pochodzeniu ludzkości od jednej pary, od Adama i Ewy. Doktryna ta, jako wiążąca się z objawioną nauką o grzechu pierworodnym, była definiowana jako nieomylna. Tymczasem w Katechizmie Kościoła Katolickiego już o niej się nie wspomina. Czy coś podobnego nie może spotkać nauczania o kapłaństwie kobiet? „Ponieważ papieskie stwierdzenie konsensusu kolegium biskupów samo w sobie jest omylne, nie można wykluczyć takiej możliwości. Czy zatem nie byłoby roztropne zapytać [wszystkich] biskupów, czy wciąż uważają to kontrowersyjne nauczanie za koniecznie powiązane z prawdą Objawienia?”.

***

Zwolennicy rewizji doktryny o święceniach tylko dla mężczyzn pytają: dlaczego płeć kobieca ma być przeszkodą dla Ducha Świętego udzielającego swych powołań, jeśli odrzucamy, jak uczyniło to współcześnie Magisterium, tezę, że kobieta z natury i zamysłu Boga jest istotą gorszą od mężczyzny? Jaka prawda zbawcza kryje się za wykluczeniem kobiet z kapłaństwa służebnego? Innymi słowy: na czym polega wola Chrystusa związana z niedopuszczeniem kobiet do kapłaństwa?

Z teologicznego punktu widzenia nie wystarczy proste stwierdzenie, że nie powołał On kobiet na konkretne urzędy, ale należy pokazać, jaka treść zbawcza kryje się za Jego praktyką. Tylko w taki sposób będzie można przekonująco odpowiedzieć na pytanie: dlaczego wykluczenie kobiet ze święceń nie jest ich dyskryminacją? Tymczasem ani teologia, ani Magisterium wciąż nie zrobiły tego zadowalająco.

Niektórzy teologowie, uwzględniając pytania, które wciąż pozostają bez odpowiedzi, dochodzą do wniosku, że właściwym forum dla podjęcia decyzji w tego rodzaju materii jest sobór powszechny. Nie wiem, czy w tej kwestii sobór musi być jedynym możliwym rozwiązaniem. W końcu mógłby to zrobić sam papież, w najwyższym stopniu angażując swój autorytet nauczycielski. Bez względu jednak na to, jak w przyszłości zakończy się dyskusja na temat święceń kobiet i kto ją zakończy, nie można dziś żyć z przeświadczeniem, jakoby w tej sprawie w nauczaniu Magisterium wszystko zostało raz na zawsze rozstrzygnięte czy było do końca jasne. Co, podkreślmy, nie znaczy, że katolik może zachowywać się tak, jakby Magisterium niczego ważnego i zobowiązującego na ten temat nie nauczało.  


tygodnik.onet.pl


opr. aw/aw



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 


Podziel się tym materiałem z innymi:


Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: tradycja sakrament kobieta powołanie kapłaństwo mężczyzna ksiądz celibat kapłaństwo kobiet prezbiter dyskryminacja równouprawnienie powszechne kapłaństwo święcenia kobiet bezżenność kapłaństwo sakramentalne Louise Akers Ordinatio sacerdotalis
 
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W
© Fundacja Opoka 2017
Realizacja: 3W