Artysta w barakach - Kiko Argüello

Boży wariaci - fragmenty rozdziału poświęconego Kiko Argüello

Artysta w barakach - Kiko Argüello

Artysta w barakach

Kiko Argüello

„Rysuj, Kiko, rysuj!” — powtarzał niestrudzenie mecenas Argüello swemu pierworodnemu Franciscowi, do którego nie zwracał się pełnym imieniem, ale właśnie osobliwym zdrobnieniem. Dlaczego Kiko akurat? Tego do końca nie wiadomo. Być może, gdy chłopiec uczył się mówić, tak właśnie wymawiał swoje imię, a jego ojcu, inicjatorowi Drogi Neokatechumenalnej, tak przypadło to do gustu, ze to właśnie on najczęściej określał swego najstarszego potomka w ten sposób.

Mecenas Argüello, jak na prawnika, miał dość nietypowe marzenie wiążące się z Kiko. Otóż wcale nie chciał, by najstarszy z jego pięciu synów poszedł w przyszłości w jego ślady i został tuzem madryckiej palestry albo sędzią Sądu Najwyższego czy ministrem sprawiedliwości. On pragnął, by jego mały Francisco został architektem. Dlatego też nieustannie zachęcał go do rysowania. Kiko więc rysował.

Tajemnica mecenasa Argüello

Dlaczego mecenas Argüello właśnie dla najstarszego syna wymarzył karierę architekta? Być może dlatego, że sam o niej marzył w młodości? Być może sam nieźle rysował (w końcu Kiko talent do malarstwa musiał po kimś odziedziczyć, więc dlaczego nie po ojcu?), ale prawo wydało mu się pewniejszym źródłem dochodu, albo rodzina nie wyraziła zgody na realizację jego artystycznych „fanaberii”

Francisco (a właściwie Francisco Jose Eduardo Gómez de Argüello y Wirtz) przyszedł na świat u kresu krwawej hiszpańskiej wojny domowej 9 stycznia 1939 roku w miasteczku Leon położonym 350 kilometrów na północ od Madrytu. Od pewnego czasu funkcjonował tam założony przez generała Franco obóz koncentracyjny, a jego twórca  przygotowywał się do zdobycia Barcelony. Dzień narodzin Kiko przeszedł do historii owej wojny (która — jak mówią historycy — stała się pierwszym starciem totalitaryzmów i preludium do starcia globalnego, mającego wkrótce nastąpić) jako moment, w którym północny odcinek frontu nad Ebro został wydarty republikanom przez karlistowskich requetés. Pod koniec stycznia wojska Francisco Franco zdobyły Barcelonę i ku swemu najwyższemu zdziwieniu żołnierze generała odkryli, iż rosnąca od lat duma miasta i legendarnego architekta Antonio Gaudiego — kościół Sagrada Familia — funkcjonuje od miesięcy jako magazyn słomy. Dziennikarze pisali entuzjastyczne notatki, ogłaszając że oto „jedna z najpiękniejszych świątyń stolicy Katalonii (...) zamieniona przez «czerwonych» w skład siana, znów stanie się domem chwały Bożej”, nie zdając sobie początkowo zupełnie sprawy z tego, że republikanie, zdobywając miasto w 1936 roku, nie tylko zdewastowali i sprofanowali świątynię, ale spalili modele i projekty Gaudiego, w oparciu o które miała być kontynuowana budowa. Cóż, zwolennicy republiki żywili po prostu przekonanie, że niezwykłą świątynię Świętej Rodziny należy potraktować wyłącznie w kategoriach reliktu religijnego, którego nowa republikańska Hiszpania ani nowa Barcelona na pewno nie będą potrzebować. Tak więc, pomimo faktu, iż Sagrada Familia została odzyskana, dalsze roboty budowlane nad nią wstrzymano, bo nikt nie wiedział, jak zrekonstruować utracone bezpowrotnie projekty mistrza Gaudiego. Gdy Kiko był chłopcem, nic nie wskazywało na to, że budowniczy Sagrady szybko wrócą do pracy. Może więc ojciec Francisco po cichutku wierzył, że to jego pierworodny, przyszły architekt, wpadnie na pomysł, jak ją ukończyć? Tak, to byłoby wielkie marzenie, może nawet nieco zuchwałe, ale... nie możemy wykluczyć tej opcji.

Niewykluczone jednak, że było jeszcze inaczej. Mecenas Argüello mógł po prostu, zupełnie nieświadomie, wypełniać zamysł Opatrzności dotyczący jego syna, a Opatrzność sprytnie uczyniła ze swego planu marzenie jego ojca. Kiko bowiem miał w przyszłości cały swój artystyczny potencjał zainwestować w nową estetykę sakralną.

Tak czy inaczej, pamiętajmy, że w dwudziestowiecznej Hiszpanii rozkwitły osobowości artystyczne nieznane ani wcześniej, ani później w żadnym innym miejscu na świecie. Prócz wspominanego już Antonio Gaudiego — zwanego też Bożym Architektem —dała ona światu takich geniuszy jak Pablo Picasso, Salvador Dali czy Juan Miro. Kiko rozwijał i doskonalił swój warsztat w atmosferze kultu ich twórczości.

Artysta w barakach - Kiko Argüello

Aleksandra Polewska

Boży wariaci

Spis wybranych fragmentów
Wstęp
Artysta w barakach - Kiko Argüello
Tajemnica mecenasa Argüello
Życie jak w Madrycie
Puste niebo
Bananowy chłopiec i komunistyczny raj
Ciśnienie absurdu
Stłuczone lustro Kaliguli
Intuicja nie akceptuje absurdu egzystencji
Studia z Le Corbusierem
O czym marzę w sekrecie


opr. ab/ab



« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama