Komentarz do liturgii słowa

« » Wrzesień 2022
N P W Ś C P S
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
  • Inny Kalendarz

Niedziela 25 września 2022

ks. Antoni Bartoszek

Memento mori

Dziś często odrzuca się Boga z życia indywidualnego i społecznego. Ludzie żyją jakby Boga nie było. Tym, co przede wszystkim kieruje życiem wielu współczesnych to przepisy prawne, to lęk, by nie dać się złapać na złamaniu jakiegoś prawa. Na przykład, by nie przekroczyć zaostrzonych niedawno przepisów ruchu drogowego. Mówi się, że człowiek odpowie w jakiejś sprawie przed sądem, albo też, że rządzących rozliczą wyborcy, albo że będziemy osądzeni przez historię, albo nawet, że klimat zemści się na nas. Wielu współczesnych ludzi nie odczuwa żadnej odpowiedzialności przed Bogiem. Dlaczego? Bo właśnie Boga odrzucili. Benedykt XVI w encyklice o nadziei napisał: „Skoro nie ma Boga, który stwarza sprawiedliwość, wydaje się, że człowiek sam jest teraz powołany do tego, aby ustanowił sprawiedliwość. (…) Nie jest przypadkiem, że z takiego założenia wynikły największe okrucieństwa i niesprawiedliwości, bo opiera się ono na wewnętrznej fałszywości tej tezy. Świat, który sam musi sobie stworzyć własną sprawiedliwość, jest światem bez nadziei”.

Dzisiejsza Ewangelia może na nowo w nas rozbudzić wiarę, że Bóg jest ostatecznym gwarantem sprawiedliwości. Przypowieść o bogaczu i Łazarzu przypomina prawdę, że wszyscy – bez względu na status społeczny i zawartość karty kredytowej – umrą: „umarł żebrak, (…) umarł także bogacz i został pogrzebany”. Przypomnienie tej oczywistej prawdy jest ważne, bo współczesny człowiek bardzo często usuwa myśl o własnej śmierci. Tym bardziej, gdy żyje przekonaniem, że wszystko ma i trzyma własny los w swoich rękach.

Przypowieść potwierdza kolejną prawdę: że wraz ze śmiercią nie kończy się ludzka egzystencja. I znów, niejeden człowiek, szczególnie człowiek bogaty, cieszący się życiem, nie czuje potrzeby, by myśleć o życiu wiecznym. Myślenie o wieczności nie pojawia się albo w ogóle, albo rzadko.  

Jezus w Ewangelii naucza, że los po śmierci jest zróżnicowany i jest uzależniony od stylu życia oraz postępowania na ziemi. Świadczą o tym słowa bogacza do Abrahama: „Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”. Zróżnicowanie jest ostateczne, co potwierdza odpowiedź Abrahama: „między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak, że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać”.

Jeśli w ogóle współczesny człowiek myśli dziś o wieczności, to generalnie mówi o niebie: że zmarli idą do nieba, że my pójdziemy do nieba. Odwrotnie było w Starym Testamencie. Jak zauważa biblista ks. F. Mickiewicz, we wcześniejszych wiekach wierzono, że po śmierci wszyscy pójdą do jakiejś wielkiej podziemnej otchłani, do Szeolu, do miejsca wiecznej ciemności. W późniejszych wiekach, czyli niedługo przed narodzeniem Jezusa zaczęto uważać, że sprawiedliwość Boża wymaga, aby w świecie był podział na miejsce kary dla grzeszników oraz nagrody dla wiernych Bogu. Nie wiedziano, czy te miejsca będą w jakiejś odległości od siebie; być może – myślano – miejsce kary będzie gdzieś dalej, a miejsce nagrody gdzieś bliżej Boga. Wszystko pozostawało jakoś niedookreślone. Dziś też mamy często niejasny obraz. Raz człowiek mówi, że wszyscy pójdą do nieba, innym razem reflektuje się i dochodzi do przekonania, że przestępca i jego ofiara nie mogą siedzieć przy jednym stole na wiecznej uczcie. Dzisiejsza przypowieść z Ewangelii nawiązuje zarówno do tamtych dawnych niejasności, jak i współczesnych dwuznaczności. I potwierdza jednoznacznie, że życie wieczne będzie definitywnie zróżnicowane i że zależy od doczesnego postępowania.

Choć w przypowieści nie ma mowy wprost o sądzie, to jednak widać wyraźnie, że takowy sąd właśnie się odbył. Był to sąd Boży, którego podstawą nie było widzimisię Boga ani Jego kaprys, ale życie i postępowanie tych, którzy umarli: bogacza i żebraka. W Kościele katolickim istnieje nauka o dwóch sądach: o sądzie szczegółowym zaraz po śmierci człowieka oraz o sądzie ostatecznym, związanym z końcem czasów, kiedy nastąpi zmartwychwstanie ciał, a Jezus „przyjdzie sądzić żywych i umarłych”. 

Katechizm naucza, że ewangeliczna przypowieść o bogaczu i Łazarzu mówi „o ostatecznym przeznaczeniu duszy, które może być odmienne dla różnych ludzi. Każdy człowiek w swojej nieśmiertelnej duszy otrzymuje zaraz po śmierci wieczną zapłatę na sądzie szczegółowym, który polega na odniesieniu jego życia do Chrystusa i albo dokonuje się przez oczyszczenie, albo otwiera bezpośrednio wejście do szczęścia nieba, albo stanowi bezpośrednio potępienie na wieki”. 

Co było przyczyną odrzucenia bogacza? Oto słowa Benedykta XVI z przywołanej encykliki: „w przypowieści o bogaczu i Łazarzu ku naszej przestrodze Jezus przedstawił obraz takiej duszy zniszczonej przez pychę i bogactwo, która sama stworzyła ogromną przepaść pomiędzy sobą a ubogim: przepaść, jaką jest zamknięcie w rozkoszach materialnych, przepaść, jaką jest zapomnienie o drugim, niezdolność do kochania, która teraz przeradza się w palące i nie dające się zaspokoić pragnienie”.

Benedykt XVI naucza, że prawda o sądzie Bożym jest źródłem nadziei, gdyż stanowi gwarancję istnienia ostatecznej sprawiedliwości, której na ziemi, nawet dzięki największym staraniom człowieka, nie da się całkowicie zabezpieczyć: „Bóg jest i Bóg potrafi zaprowadzić sprawiedliwość w sposób, którego nie jesteśmy w stanie pojąć, a który jednak przez wiarę możemy przeczuwać. (…) Jedynie Bóg może zaprowadzić sprawiedliwość. A wiara daje nam pewność: On to robi”. 

Tak jak prawda o sądzie, tak też myśl o własnej śmierci, nie powinny nas paraliżować. Chrześcijańskie hasło „memento mori” („pamiętaj, że umrzesz”) nie oznacza straszenia śmiercią, ale jest wezwaniem do pięknego życia, w którym człowiek – z pomocą łaski Bożej – wykuwa swoją wieczność. Istnieje niebezpieczeństwo, że o tym wszystkim zapomnimy. Przypomnieniem w tym względzie nie będą jednak nadzwyczajne zjawiska duchowe, czy też jakieś specjalne znaki, których domagał się bogacz dla swoich braci: „gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”. To byłaby zwykła sensacja, zabarwiona dreszczykiem z filmowego horroru: o duchach i o umarłych. Stałym przypomnieniem o tym, że naszym życiem przygotowujemy wieczność, jest słowo Boże. To zawarte już w Starym Testamencie: „Mojżesz i Prorocy”, na których Pan Jezus wskazał w opowiadanej przypowieści aż dwa razy: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!” Jednak szczególną moc ma słowo samego Jezusa, który jako Zmartwychwstały Pan potwierdza prawdę o życiu wiecznym, z którym to Panem spotkamy się w chwili naszej śmierci i który powróci na ziemię sądzić żywych i umarłych.

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Pekao